Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Dryfując po Kalifornii

Jean Didion znana była w Polsce głównie ze swoich powieści oraz wspomnieniowego „Roku magicznego myślenia”. Tymczasem w Stanach ta amerykańska pisarka ceniona i nagradzana była za swoje liczne reportaże. Teraz także i my możemy zapoznać się z debiutem Didion w tym literackim gatunku.
Jeżeli powiemy, że bohaterem „Dryfując” jest Kalifornia, a „akcja” reportaży ma miejsce w szalonych latach 60-tych, to powiemy prawdopodobnie wystarczająco dużo, by zachęcić do lektury.
Mamy tu i Hollywood, na szczęście potraktowany po macoszemu i z przymrużeniem oka, mamy i hippisów, widzianych zazwyczaj z innej strony niż w socjologicznych rozważaniach. Choć i takowe się pojawiają i wydają się bardzo cenne. Dla autorki hippisi nie tyle buntują się przeciw amerykańskiej kulturze, ile jej po prostu nie znają. To pierwsze pokolenie, które wyrosło na glebie wielkich przemian po II wojnie światowej. Przemian głęboko materialistycznych, stąd dla Didion komuny, narkotyki, zainteresowanie religiami wschodu to wszystko wyraz tęsknoty za transcendencją. /więcej/

Jeże. Najeżona kłopotami namiętność

Proszę państwa, oto jeż, jeż ma kolce wzdłuż i wszerz – a oprócz tego to niezwykle ciekawe i urocze zwierzę, które żyje tuż obok nas. Wędruje przez pola i po obrzeżach lasów, myszkuje w parkach i ogrodach, nocami przemyka przez ulicę.

Jeże. Najeżona kłopotami namiętność
Hugh Warwick
przekład: Adam Pluszka
Wydawnictwo Marginesy, 2021
seria EKO

Dlaczego jeże są tak fascynujące? Hugh Warwick – dożywotni członek Brytyjskiego Towarzystwa Ochrony Jeży – bada dziwaczny humor z nimi związany i towarzyszące im mity (nieszczęsne jabłko na grzbiecie). Obala także kilka niesłusznych oskarżeń i stara się wyjaśnić, skąd w nas ta najeżona kłopotami namiętność. Chociaż Międzynarodowe Igrzyska Olimpijskie Jeży potrafią przerosnąć nawet jego… /więcej/

Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag

Ta historia rozpoczyna się u kresu wojny, kiedy wyspy zostały odebrane wycofującym się Niemcom i włączone do terytorium Polski. Jedni stąd odjeżdżali – wypędzeni, drudzy zajmowali ich miejsca – wygnani. Wygnani przywieźli pamięć Kresów, wypędzeni zabrali pamięć krajobrazów dzieciństwa i setki lat historii.

Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag
Piotr Oleksy
Wydawnictwo Czarne, 2021

Bohaterowie Wysp odzyskanych układali sobie życie w bezpośrednim sąsiedztwie niepewnej granicy, zmagając się z niestabilną administracją, samowolą wojsk radzieckich, wszechobecnym szabrem i nieoswojonym żywiołem wody. Władze Polski Ludowej podejmowały zaś intensywne wysiłki, by znaleźć kulturowe i historyczne uzasadnienie dla odwiecznej polskości „starych Ziem Piastowskich”. /więcej/

Kamienny sufit. Opowieść o pierwszych taterniczkach

Bezkompromisowe, zdeterminowane i wolne. Niezwykła opowieść o kobietach, które nie bały się wyznaczać nowych dróg.

Kamienny sufit. Opowieść o pierwszych taterniczkach
Anna Król
Wydawnictwo Znak, 2021

Bywały przedmiotem drwin. Dziwaczne i ekscentryczne, bezczelne, szalone. Inne. Wypuszczały się w góry w poszukiwaniu przeżyć, miały odwagę realizować marzenia. Góralki spluwały za nimi, kiedy w pumpach i z plecakiem ruszały na szlak. Mężczyźni wyśmiewali: „Kobieta nigdy rasowym taternikiem nie będzie”.
One jednak nie dały za wygraną. Z odwagą i determinacją wytyczały nowe drogi, mierzyły się ze strachem i ograniczeniami. Wszystko po to, żeby dotrzeć do miejsc, w których czuły się wolne.

Sto lat później Anna Król, zainspirowana wyczynami pierwszych taterniczek, wyrusza ich śladem. Powtarza niełatwe przejścia pionierek: Wandy Herse, Ireny Pawlewskiej, Heleny Dłuskiej, sióstr Skotnicówien. Wspina się na Mnicha, Zamarłą Turnię, pokonuje Orlą Perć. I tak jak one wtedy, zmaga się ze sobą, odkrywa nowe możliwości, szuka odpowiedzi na pytanie: kim będę tam, wysoko?
/więcej/

Żyć jak Arsène Lupin

Tak, właśnie tak. Żyć jak najsłynniejszy dżentelmen włamywacz. Co tu dużo ukrywać – postać francuskiego złodzieja fascynowała mnie od dziecka. I nie mówię tu, broń Boże, że chciałam okradać bogatych ludzi (chociaż Robin Hood swego czasu też był moim idolem), ale… no chciałam posiadać te umiejętności absolutnej metamorfozy wyglądu i włamywania się do z pozoru niedostępnych twierdz. I żyć niezależnie od kogokolwiek. Na poziomie, na którym wchodząc do markowego sklepu, nie sprawdzam ceny na metce. I stać mnie na wynajęcie ekipy ludzi, która pomoże przy „wkręcaniu” wybranego do oszustwa obiektu. A na koniec zostawić tylko wizytówkę z moimi inicjałami i różę. Rozmarzyłam się…
/więcej/

Spotkanie z Anną Kańtoch

14 czerwca (poniedziałek) o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie autorskie z Anną Kańtoch, które poprowadzi Anna Godzińska. Spotkanie będzie symultanicznie tłumaczone na język migowy.

Wydarzenie odbędzie się w formule hybrydowej: stacjonarnie dla ograniczonej liczby osób w filii nr 7 (pl. Matki Teresy z Kalkuty 8) oraz w formie live’a na Facebooku:

https://www.facebook.comMiejskaBibliotekaPublicznaWSzczecinie
Na spotkanie stacjonarne obowiązują bezpłatne wejściówki:

https://app.evenea.pl/event/spotkanie-anna-kantoch/ /więcej/

Polskie love story

Nie wiem – mam powiedzieć czy nie, jak się kończy polski romans wszech czasów? Zrobiłam rozeznanie wśród młodzieży licealnej i co tu dużo ukrywać, prawie nikt nie słyszał o „Trędowatej”, więc może nie zdradzać zakończenia, niech będzie niespodzianka? Z drugiej strony, wszyscy „starsi” odbiorcy doskonale wiedzą, a i tak czytają z wypiekami na twarzy. Do tego grona zaliczam się również ja, która obejrzawszy swego czasu chyba z dziesięć razy ekranizację Jerzego Hoffmana z 1976 roku, zakochana w ordynacie po uszy i w Stefci też, nie oderwałam się od opasłego tomiska powieści ani na moment, zanim nie dowiedziałam się, dlaczego… no i właśnie, powiedzieć?
/więcej/

Na dachach świata

Podobno co drugi-trzeci mężczyzna, gdy wejdzie na szczyt górski, rozpościera ramiona w geście Leonarda Di Caprio stojącego na dziobie Titanika, i, cytując klasyka, wrzeszczy: „Jestem królem świata!!!”. Pomysłodawca sceny, gestu na dziobie i tekstu wrzasku, reżyser James Cameron, odbierając Oscara za swój film „Titanic”, co zrobił?, oczywiście rozłożył ramiona niczym skrzydła i oznajmił widowni: „Jestem królem świata”. Po prostu. Jak to król. Góra rozbudza też w mężczyznach więź do objęć i talent do pieśni, jak w Szerpach, którzy tej zimy tuż przed zdobyciem K2 wzięli się grupowo za ręce i z hymnem nepalskim na ustach, równym krokiem wkroczyli na szczyt.
Rozentuzjazmowany komentator sportowy pytał: „Czy może się zdarzyć w tym roku coś piękniejszego w sporcie?”. Owszem. Kobieta na szczycie góry. Wejdzie tam sprawnie, bez testosteronowych okrzyków, narodowych śpiewów. No, może wybierze dobre ujęcie krajobrazu za plecami do zdjęcia. Potem zejdzie na dół i raczej będzie unikać dziennikarzy do snucia opowieści jakich to genialnych wpięć w granit dokonała w drodze na dach świata. /więcej/