SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

17 szram – wchodzisz na własne ryzyko…

W ostatnim czasie książka wydawnictwa Replika króluje bez wątpienia na księgarnianych półkach. Moje zamiłowanie do krwistych, upiornych, owianych tajemnicą wrażeń, oraz ten wszechogarniający strach nie pozwoliły przejść mi obok niej obojętnie.

„17 szram”. Dlaczego tajemnicza „siedemnastka”? Co oznacza ta liczba? I czym są owe szramy? Zaczyna się intrygująco. Do tego ta wyrazista, demoniczna okładka. Surrealistyczna postać, wyrwana z cyrku grozy. Z sarkastycznym uśmiechem gapiąca się krwiożerczo na swoją ofiarę. Na swojego czytelnika, łaknącego wrażeń…

Niestety, pięćdziesiąt stron za mną, a ja czuję narastające rozczarowanie. Wprawdzie już wiem, co kryje się pod mało skomplikowanym tytułem tego zbioru siedemnastu opowiadań grozy, ale intrygująca wydaje się już być tylko winieta.

Siedemnastu pisarzy zaprasza do swojej krainy mroku. Niewiele mówiące nazwiska autorów mieszają się, niczym w ciężkostrawnej brei  z liczącymi się literatami grozy: Mastertonem, Wilsonem czy Irvingiem. Czytając niektóre z opowiadań mam wrażenie, że dzieli ich przepaść, a łączy tylko „miłość” do grozy. I o ile ich upiorne opowiastki budzą niestety lekkie rozczarowanie, o tyle na uznanie zasługuje Jacek M. Rostocki, na co dzień copywriter i autor kilku mniejszych opowiadań grozy czy Robert Cichowlas – redaktor i autor 10 książek, specjalizujący się w krótkiej formie literackiej o tej samej tematyce. Na tle swoich kolegów stają według mnie na wysokości zadania. Pierwszy serwuje nie tylko surrealistyczny świat potworów, wylewających się i rozbryzgujących po ścianach ludzkich wnętrzności. Do tego niedającego objąć się rozumem zła dodaje nieco realizmu. Ukazuje portret człowieka uwięzionego w matni niewoli. Uwięzionego w przyjętej klasyfikacji społecznej. Nawiązuje w swojej opowieści do znanego eksperymentu stanfordzkiego (zamiana ról więźniów i strażników). Drugi pisarz zaś tworzy krótką, ale zgrabną opowieść o tajemniczej tabliczce, służącej do seansów spirytystycznych, młodzieńczej fantazji i nadludzkiej odwadze bohaterów. Zachwycił mnie także Mort Castle – mistrz krótkiej formy, specjalizujący się w klimacie horroru. Jego największe dzieło to powieść Obcy. W 17 szramach sprawił, że ciarki przeszły mi po plecach. Wystarczyło 10 stron szokującej treści, w której puentą stają się słowa: „Życie to wybór. Nie musisz go wybierać”…

Ale niespełna pięć opowiadań to za mało, by zachwycić osobę, tak żądną strachu, jak ja. Historia Mastertona czy Irvinga miała porwać, zszokować do granic możliwości, i z każdą stroną dostarczać coraz więcej adrenaliny. Zamiast niej, pojawiło się znudzenie i pytanie: „o co tu właściwie chodzi?”. I o ile mistrzowi kapitalnej Kostnicy czy Manitou można wybaczyć (w 17 szramach pojawiło się jego debiutanckie opowiadanie), o tyle autora Legendy o Sleepy Hollow stać było na więcej. W końcu to z niej zaczerpnął historię reżyser Tim Burton, by stworzyć jeden ze znaczących filmów w swojej twórczości- Jeźdźca bez głowy. Jedyne czym zachwycił amerykański pisarz, to… bogaty opis krajobrazów, miejsc i przyrody.

Niemal w każdej opowieści króluje krew. Krew, przemoc i… seks. Niemal w każdej opowieści można odnaleźć znane motywy, sceny, a wreszcie przypisać je można znanym filmowym produkcjom. Jest porównanie do Kuby Rozpruwacza, jest i porównanie do takich motywów filmowych, jak Dom Woskowych Ciał czy Wyspa dr Monroe. Pamiętacie to?

Co również zasługuje na pochwały, to sposób rozmieszczenia treści i samych autorów. Przeplatane są tak, by zatrzymać czytelnika jak najdłużej przy sobie. Warto podkreślić, że dodatkowym atutem książki są również wyczerpujące informacje o poszczególnych pisarzach. Dzięki temu pomocnemu zabiegowi mogłam odkryć kolejny styl w sztuce pisarskiej, a mianowicie styl bizarro. Z pewnością nowy trend w literaturze grozy. Opowiadania surrealistyczne, pełne przemocy, krwi i… czarnego humoru. Nie rzadko pozbawione najmniejszego sensu. To połączenie literackiej awangardy, science- fiction i horroru. Z jednej strony najbardziej idiotyczne koncepcje opisane zupełnie serio, z drugiej najpoważniejsze idee obracane w żart (tego z pewnością w 17 szramach nie zabraknie).

Brakuje za to psychologicznego napięcia, brakuje… seryjnych, realnych morderców. Szaleńców, do których wytropienia potrzebna jest policyjno-detektywistyczna ekipa. I do tego z niekonwencjonalnymi metodami działania. W omawianym zbiorze wszystko jest odrealnione, choć często z mocnym, przerażającym, i niekiedy też zaskakującym finałem.

Jednak w ostatecznym rozrachunku nie porywające dzieło, nieskłaniające do większych refleksji, a raczej barwna gratka dla tych, którzy z pewnością nie wyrośli jeszcze ze słynnej kołysanki pana Frediego i Koszmaru z ulicy Wiązów, Krzyku Wesa Cravena czy kultowej sagi o żywych trupach. Wchodzisz do krainy szram na własne ryzyko…

Natalia Maciejewska

17 SZRAM, Zbiór opowiadań, Wydawnictwo Replika, 2013

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>