Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Akcent na retro- czy introspekcję… w relacji lirycznej?

W czytaniu fascynujące jest to, że niepoliczalny już raz mogę odkrywać nowe światy. Nowe, bo wciąż modyfikowane sposoby kreacji tychże światów, które, układane z tych samych puzzli słów, zamieniają się w obrazy dotąd nienamalowane. Wystarczy jeden zamieniony element, jeden epizod wtrącony do układanki życia, a powstaje niepowtarzalna historia. Czy tak właśnie działa wielowymiarowość świata?

***
Czytam czwarty tomik wierszy szczecińskiej Poetki, Magdaleny Sowińskiej, „RETROspekcja” i ponownie ulegam zauroczeniu. Autorka „Krzyku światła” odsłania bowiem następny fragment swojej artystycznej wyobraźni z całym kunsztem wypracowywanego stylu. Zaletą Jej pisania jest ciągłość, a przecież ewolucja jest zauważalna. Bo przecież doświadczenie, tak życiowe jak zawodowe czy artystyczne, nabywane przez kolejne lata, ma niewątpliwy wpływ na postrzeganie rzeczywistości, w której raz po raz umieszcza w swoich historiach lirycznych bohaterkę opisującą codzienność kobiety XXI wieku. Doświadczenia i wynikające z nich przeżycia, a z tych refleksje, przemyślenia, odczucia składają się na wciąż nowy zapis liryczny. Dopełniają się w tym przekazie wiedza i emocje – szczecinianki, teolożki i pedagożki, matki i żony, malarki i projektantki wnętrz, przyjaciółki i działaczki zaangażowanej w animacje artystycznego życia, nie tylko literackiego zresztą.
Postrzeganie w tych wszystkich przestrzeniach bycia w określonym czasie jest filtrowane i przepuszczane przez pryzmat pamięci… I tak powstają obrazy jedyne w swoim rodzaju… zapis z głębi czasu i z głębi wnętrza… retrospekcja i introspekcja w jednym… A może jednak równoległe?
Odtwarzanie zdarzeń z życia, oglądanie ich z perspektywy małej współczesnej Ariadny przeżywającej swoje dziecięce lęki w wierszu Przyjaciółce…, to retrospekcja… a wnikanie w głąb jaźni, wgląd w emocje na poziomie psychologicznej analizy relacji bohaterki z samą sobą albo z jej mężczyzną, to introspekcja.
Które są akcentowane mocniej? Na które pada tym razem akcent uwagi Autorki? A może akcenty musi poustawiać czytelnik?
***
Jestem czytelniczką. Czytam wiersze w tomie „RETROspekcja” i stawiam swoje akcenty. Zauważam zamysł Poetki, która swoją liryczną opowieść komponuje starannie… Wielokrotnie przekłada teksty, by tworzyły swoiste historie. To nie jest tylko zbiór wierszy, to przemyślany wybór i układ, mający stworzyć kompozycję niepowtarzalną. Przemyślane, dobrane tematy: oniryczny świat wnętrza „ja” lirycznego, jego lęków, tęsknot, zagubień i poszukiwania wyjścia z mrocznej przestrzeni snu. Jak w wierszu otwierającym tom, Anhedonia:

Zawieszeni w próżniach odrębnych wszechświatów
zapadamy się w czarne dziury własnych anhedonii –
coraz głębiej oddaleni…
Znów udając że śpię
jednym kliknięciem powiek
próbuję się stąd wylogować

czyli, według mnie, to pierwszy akcent na introspekcję. Prowadzi nas Poetka przez mocno nasycone kolorami zamglone zakamarki jaźni… Wzlatuje… po krańce mglistej troposfery wspomnień // Dotyka nieuchwytnych kropel zadawnionej ciszy / przeszywana boleśnie złotymi igłami promieni / nowo rodzącej się nadziei…
I zostawia na granicy półsnu, by przejść do codzienności, tu i teraz ostatniego roku pandemii.
Temat najbardziej aktualny i kreowany we wszelkich możliwych odsłonach. Magdalena Sowińska robi to jak zwykle mocno indywidualnie. Przenosi ogląd codzienności w sferę najbardziej sobie bliską i tworzy relacje intymne z głównym bohaterem – koronawirusem SARS-CoV-2. Relacje międzyludzkie na najbardziej uniwersalnym poziomie. (SARS- -CoV-2)

Zdeterminowani wolą przeżycia
splatamy się w zbyt mocnym uścisku zdezynfekowanych spojrzeń
i na wyludnionych ulicach przewartościowujących się biogramów
szukamy zatartych dawno temu śladów drugiego człowieka
„Ja” liryczne prowadzi dialog, (Pauza)
Pytasz mnie
czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej?
A ja odwracam głowę i patrzę
jak biały arkusz nieba szarzeje…
Na nim na wybrakowanej pięciolinii kabli
kołysze się samotna nuta Wenus
wyrwana z kontekstu wszechświata…
Postawiona za nią pauza Ziemi
przemilcza wszystkie odpowiedzi
Retrospekcja niezbyt odległa, bo czas Pandemii jeszcze trwa:
Dziś w kruchych pipetach ciał
odmierzani kropla po kropli
przez mikroskopijnego alchemika Covid
bardziej niż czegokolwiek
pragniemy
czuć jak wzmaga się spójność atomów
między nami a światem

***
Temat Szczecina jest Magdalenie Sowińskiej nieustannie bliski i, jak się okazuje, niewyczerpany. Autorka „Transfuzji białej ciszy” jest wpisana w miasto nad Odrą, tak jak miasto urodzenia jest związane z nią. Z niepowtarzalną umiejętnością żonglowania metaforą, personifikuje Poetka te zależności psyche i ciała w wierszach dedykowanych Szczecinowi.
Retrospektywnie sięga w historię, przecież nie tylko polskiego, Szczecina (Szczecińskie chodniki): Odczuwam puls tego miasta we własnym krwiobiegu / i ciężki wydech jego spalin wdycham w nieprzerwanym procesie / symbiozy // Nie wiem która cisza / wysterylizowanymi od wszelkich gestów palcami / drażni bardziej / i tak już nadwyrężone struny ludzkich niepokojów –// czy wojenne niewybuchy uśpione jak serca / pod asfaltową skórą popękanych ulic / czy tykające w powietrzu bomby jaskółek / zwiastujące burzę kolejnego lockdownu

Introspektywnie wgląda w pamięć podmiotu lirycznego i przywołuje nie tylko zdarzenia z dzieciństwa bohaterki, ale też odsłania jej odległe lęki czy cierpienia, niechęć i przywiązanie, np. w wierszu Przyjaciółce…, którą okazuje się być… Odszyfruj to zresztą sam, Czytelniku!

To tobą jak połyskliwym welonem
przyozdabiam zaślubione temu miastu serce
gdy trzymając za rękę trzyletniego syna
oglądam z Trasy Zamkowej
szczeciński wschód słońca

Polem retrospekcji jest dla Poetki historia wojny, nieustannie obecna – żywa tkanka grozy, cierpienia fizycznego i psychicznego, utożsamianie dzięki empatii z bohaterami tamtego czasu, np. z poetą pokolenia, Krzysztofem Kamilem Baczyńskim (Przed lustrem ciszy), któremu dedykowane są wiersze, czy też imiennym (Imadło kadru) i bezimiennym ofiarom tamtego czasu (Muzeum Powstania).
Kreowane obrazy zdarzeń nabierają dzięki zastosowanej introspekcji dodatkowego wymiaru człowieczeństwa w przywoływanym nieludzkim czasie, w którym ludzie ludziom zgotowali ten los.
***
Motyw przyrody to niewyczerpana inspiracja dla Artystki, malarki, graficzki, dekoratorki przecież. W wyjątkowy sposób łączy Autorka elementy biologiczne, anatomiczne, fizjologiczne nawet, z urodą świata flory czy fauny. A wszystko artystycznie wplecione w wersy pełne barw, zapachów i dźwięków. To ten talent pozwala tworzyć niepowtarzalną aurę wnętrza bohaterów lirycznych i otaczającej ich zewnętrznej scenerii. Akcentuje więc bohaterka liryczna swoją tożsamość w symbiozie z przyrodą, (Oddychanie):

Wtulona plecami w zieloną wełnę trawy
czuję wdech i wydech
ogromnych płuc świata
Wznoszę się i opadam
z każdym jego oddechem
jak dziecko bezpieczne na piersiach matki
Słyszę przetaczającą się krew wód
w żyłach korzeni
co pod skórą ziemi drżą i pulsują

Introspekcje Kobiety to obserwacja nie tylko swojego wnętrza na poziomie umysłu, ale i fizjologii, biologicznego funkcjonowania organizmu w przyrodzie, na poziomie relacji personalnych, intymnych (Ślady w lesie).

Ślady na naszej ścieżce zatarły obce spacery

Łzy wzruszeń wsiąknęły w leśne runo
i porosły miękkim jak twoje usta mchem wspomnień

Nie ma już taboretów ze spróchniałych pni
na których siadaliśmy
ukryci w podszycie z leszczyny i czeremchy
by się wsłuchiwać w poezję naszych spojrzeń
A dzięcioł nie zatrzymuje wskazówki dzioba na wpółtykaniu

Biologizm i medyczność języka lirycznego są charakterystyczną cechą stylu wypowiedzi Magdaleny Sowińskiej. Nie dziwi więc obrazowanie – malarskość słowa (dosłowność albo pozasłowność obrazu) kolorystyka. Tym razem dla odmiany mroczna i zamglona. Przy pomocy zacierania konturu następuje wydobywanie z wnętrz jaźni czy pamięci – atmosfery niedopowiedzenia, niepewności… Nasycenie kolorów jest ich wysunięciem na plan pierwszy, przed kształty… ale w kontraście kryje się mrok, niepokój, lęk… Tak jak między słowami, frazami, zdaniami, strofami kryje się ból, niepokój, zagrożenie czy niemożność zmiany czasu, przestrzeni czy uczuć w relacjach miedzy dwojgiem ludzi uwikłanych we wspólne życie… Odwieczny, uniwersalny dylemat bycia blisko i jednocześnie w dwóch różnych światach… Stąd konieczność relacji niezwykle intymnych fizycznie i psychicznie… które nie zawsze są udane, niestety (Ja, ty)

Ja , ty
bez „i” które spaja
Z przecinkiem nicnieznaczenia między nami –
zwróconym w moją stronę jak ostrze karambitu
albo w przestrzeni zapisu graficznego, stylistycznego, gramatycznego też się można odnaleźć w odwiecznym konflikcie odczuć czy odbioru intencji (Kończę się w tobie):
Pytam siebie samą
ile jeszcze razy ktoś postawi mnie jak przecinek
w ciągu nic nie znaczących liter
na marginesie zapisanej już kartki swojego życia?
Lub nawet pominie nie dbając o gramatykę moich uczuć?

I znikam
jak ledwo zauważalna kropka
w treści twoich myśli
Kończę się w tobie
zdaniem wielokrotnie złożonym
z przypadkowości naszych spotkań

Ta przestrzeń jest bogato zagospodarowana przez Autorkę. Wystukuje swoje wersy na maszynie retro- w kolorach wysyconych różem, fioletem, amarantem na tle granatowych odcieni mroku… i jej gorące protesty, zawiedzione oczekiwania w Rozmowie czy w Obwodnicy słów nabierają dodatkowej wymowy… przywołują aluzje, symbole, konteksty.
Stąd powracają nigdy niewyczerpane motywy z mitologii, która staje się trangresją do współczesności, a bohaterka zakłada maski i staje się heroiną antycznych tragedii (Minotaur, Oddychanie). Jest też powracający motyw cierpienia z powodu niemożności usunięcia
przyczyny bólu, przyczyny defektu w układzie nerwowym, uwierającej drzazgi niespełnionego uczucia, stąd wciąż poszukiwanie sposobu na dokonanie operacji, tak na poziomie psychicznym jak i fizycznym (Osteonowe wieko).

Gdybym tak mogła
otworzyć osteonowe wieko czaszki
i usunąć z neuronowych sieci w mojej głowie
to jedno połączenie synaptyczne
wzmacniające przewodnictwo toksycznych impulsów
które przez tyle lat nie pozwalało mi być blisko ciebie

***
Pora na podsumowanie moich odczytań z ogromnego, jak się okazuje, bogactwa przekazu lirycznego Autorki „RETROspekcji”. Zauważam niewątpliwą ewolucję, nie tylko stylistyczną, z zachowaniem ciągłości motywów, chociaż i te są modyfikowane… przekształcane za pomocą barwy, jej nasycenia właśnie, przepuszczania przez pryzmat języka, eksperymentowania w konstrukcji frazy, strofy, kompozycji tomu za pomocą grafiki chociażby. Wyśrodkowanie tekstów dodało im szczególnej wymowy, a wprowadzenie motywu ozdobnego, zamiast tradycyjnych gwiazdek, pozwoliło wraz ze stylizowaną czcionką tytułów uzyskać pożądany efekt retro.
Tak więc współczesność została poddana zabiegowi dekompozycji dzięki retrospekcji… już samo obserwowanie odtwarzania wspomnień na różnych poziomach przeszłego czasu jest interesującym doświadczeniem, nie tylko alter ego Poetki. Jej bohaterka liryczna przekracza bowiem odległe wspomnienia i odnajduje się w przestrzeniach nawet poza swoim czasem…

***
Retro – oraz introspekcja z jednakowym akcentem, w którymś momencie wyznania lirycznego, refleksji ontologicznej czy zanurzenia symbolicznego w strumieniu świadomości, stają się jednym i tym samym nurtem obserwacji, uważnym wnikaniem w głąb jaźni i w gąszcze pamięci emocjonalnej czy historycznej. Stają się odtwarzaniem nie tylko zdarzeń, ale przede wszystkim stanów umysłu czy nastroju, wglądaniem w myśli, odczucia, wyparcia czy zapisy najbardziej intymnych sfer psychiki bohaterki wyznań lirycznych, którą jest everywomen. A wszystko to w poetyckim zapisie fizjologicznych czynności mózgu. Poruszanie się arteriami neuronów, tętnic i żył zamienia się w wędrówkę alejami miasta, ulicami Szczecina czy leśnymi ścieżkami… W takim obrazie mikrokosmos ciała i makrokosmos świata tworzą niepowtarzalną jedność… indywidualne życie.

Retrospekcja stanowi jedynie metodę, którą Autorka wykorzystuje dla wydobycia /podkreślenia mocnego ukorzenienia nas w przeszłości. Tylko wydaje nam się, że jesteśmy tu i teraz… A przecież tak nie jest… Nie sposób oddzielić się od tego, co nas łączy z przeszłością… Ona jest w nas, czy tego chcemy, czy nie… Wpisana w nasze ciało migdałowate, które …jak niezawodny łącznik / pokonuje wieloneuronową drogę / przez podkorowe kanały // Nim z maszyny szyfrującej hipokampu / syndrom PTSD nie zostanie przekazany do pamięci długotrwałej / i nie odetnie cię zupełnie od źródła świadomości / że można jeszcze dokonać odwrotu
Nie przypadkiem jednym z najważniejszych tekstów tego tomu jest wiersz Psychoterapeuta (z którego cytat uczyniłam mottem do moich przemyśleń, jednocześnie inną strofą zamykając te rozważania). To swoisty językowy pryzmat, przez który przepuszcza Autorka swoje myśli, doświadczenia, odkrycia, przemyślenia, wiedzę o świecie i o sobie, by wykreować bohaterkę liryczną i oddać jej niepowtarzalną osobowość Kobiety uniwersalnej… kochającej i cierpiącej, walczącej i uległej, zagubionej i zwycięskiej, niepowtarzalnej i niepozornej, zamkniętej w embrionie swojego lęku i wyzwolonej z niego. Niezbędna jest do tego pomoc w postaci empatii:

Czułą dłonią empatii
odblokowujesz mój mechanizm dokujący
i pomagasz bezpiecznie zacumować
na planetarnej powierzchni wspomnień

Czy retro – to tylko powrót do przeszłości? Odtworzenie zdarzeń? Czy może czas, który mamy już za sobą ze wszystkimi jego artefaktami, z urokliwym akcentem kaligrafii włącznie? Czy intro- to tylko podróż do wnętrza samego siebie? A może to empatyczne wejrzenie w głąb cudzego wnętrza? Oglądanie i przeżywanie świata w jego galaktycznej nocy? Na co postawić akcent?

Róża Czerniawska-Karcz

Magdalena Sowińska, RETROspekcja, seria:akcent, Wyd. hogben, Szczecin 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>