12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Apolejka i jej osiołek

Była sobie królewna o pięknie brzmiącym imieniu Apolejka. Mieszkała w wysokiej wieży i czuła się bardzo samotnie. Pewnego dnia zobaczyła z okna rozradowanego kominiarczyka i natychmiast zapragnęła z nim porozmawiać. Nie udało się jej to niestety. Spragniony kominiarczyk napił się bowiem wody z zaczarowanej studzienki i natychmiast zamienił się w czarnego jak węgiel osiołka.
Nie widać było jednak w nim ani krzty przerażenia z tego powodu. Spokojnie pasł się na zielonej trawce i skubał liście z pobliskich jabłonek. Udało mu się nawet dosięgnąć wiszącego na drzewie czerwonego jabłka. Gdy je zjadł, stał się na powrót czarnym kominiarczykiem. Apolejka chciała wyjaśnić to dziwne zdarzenie, ale nie zdążyła, ponieważ kominiarczyk wziął szybko na ramię swoją drabinkę i śpiewając wesołą piosenkę żwawo pomaszerował dalej.
To trochę zasmuciło Apolejkę, dlatego że znowu była sama. Nie grymasiła jednak, jak to potrafią zazwyczaj robić inne królewny tylko ładnie się uczesała i ubrała, aby być w każdej chwili gotową na podjęcie ewentualnych gości.
Nie zawiodła jej królewska intuicja, bo oto nadszedł królewicz ze złotą koroną na głowie i śpiewem na ustach. Uradowana Apolejka zabrała ze sobą parasolkę w kropki i najszybciej jak umiała zbiegła po długich krętych schodach. Gdy wreszcie dotarła na dół, zamiast uśmiechniętego królewicza zobaczyła smutnego burego osiołka. Rychło zrozumiała, że musiał się on napić wody z zaczarowanej studzienki.
Nie zmartwiła się jednak tym bardzo, bo przecież dobrze wiedziała, jak można odwrócić złe zaklęcie. Jakież wielkie było jej zdumienie, gdy na rosnących nieopodal jabłonkach wisiało wysoko tylko jedno jedyne czerwone jabłuszko. Gdy próbowała je zerwać, jabłko upadło na ziemię i poturlało się daleko. Apolejka bezzwłocznie usiadła na grzbiet przerażonego burego osiołka i czy prędzej popędzili w ślad za toczącym się jabłkiem, które miało odmienić dramatyczny los królewicza.
Czy uda im się razem pokonać napotykające ich przeszkody? Czy odnajdą cudowny owoc? Jaką będą musieli zapłacić cenę za swoje szczęście? Na te pytania można znaleźć odpowiedź w dalszej części tej baśniowej opowieści.

„Apolejka i jej osiołek” to historia dziecka, któremu z pozoru niczego nie brakuje. Główna bohaterka to przecież królewna, na pewno więc jest bogata, ma takie piękne stroje. Dlaczego wobec tego z utęsknieniem nieustannie wygląda przez okno? Odpowiedź jest prosta: Apolejka jest samotna. Pragnie kontaktu z rówieśnikami, tylko wspólna rozmowa i zabawa ukoi jego smutek. Kiedy już wreszcie kogoś spotyka, zaczarowana studzienka mąci jej radość.
Tak to już bowiem jest, że nie zawsze kontakty z innymi dziećmi układają się pomyślnie, trzeba jednak sprostać problemom i wspólnie dążyć do ich rozwiązania, a wtedy na pewno nawiąże się nić przyjaźni.

Mimo iż jest to historia o królewnie, czytają tę książkę chętnie wszystkie dzieci, zarówno chłopcy jak i dziewczęta. Zadają przy tym sporo pytań, np. dlaczego Apolejka mieszka właśnie w wieży, gdzie są jej rodzice. Można udzielić prostych odpowiedzi, np. król i królowa bardzo kochają swoją córeczkę, ale ponieważ muszą ciężko pracować, zdecydowali, że będzie ona miała swój pokój w wysokiej wieży, bo tam jest bezpiecznie. Niestety zapracowani rodzice zapomnieli, że w wieży jest także samotnie i smutno, a odosobnione dziecko czuje się po prostu nieszczęśliwe. Z tego wynika wyraźnie, że historia o królewnie Apolejce i jej burym zapłakanym osiołku to nie tylko bajka dla dzieci, ale i apel do rodziców, aby umożliwili swoim pociechom nawiązywanie kontaktu z rówieśnikami.
Powinni także nauczyć ich, że droga do zawarcia prawdziwej przyjaźni nie zawsze usłana jest różami, oraz że nie jest ona uzależniona od wyglądu drugiej osoby ani od tego, co ona posiada.

„Apolejkę i jej osiołka” napisała w 1963 roku Maria Krüger (1904-1999), polska pisarka książek dla dzieci i młodzieży oraz dziennikarka. Była pomysłodawczynią i autorką dobranocki pt. „Miś z okienka”. Czytelnikom najbardziej jest chyba znana z „Karolci” oraz „Daru rzeki Fly”, niegdyś lektur obowiązkowych w szkole podstawowej. Wielu poznało ją także dzięki „Godzinie pąsowej róży”, która doczekała się adaptacji filmowej i radiowej.

Autorem ilustracji do „Apolejki i jej osiołka” jest Zdzisław Witwicki, który 28 czerwca 2011 roku obchodził swoje 90. urodziny. Ten wybitny malarz i rysownik czerpał wiele radości z twórczości dla dzieci. W jednym z wywiadów mówi: „Przez kilkadziesiąt lat robiłem to, co najbardziej robić lubiłem. Malowałem obrazki dla najwrażliwszego odbiorcy na świecie. Czy może dla artysty być coś wspanialszego?”
To właśnie Witwicki jest twórcą najbardziej znanych i lubianych wizerunków graficznych krasnala Hałabały i wróbelka Elemelka. Jego ilustracje są tak mocno nasycone kolorem jakby dopiero wczoraj powstały. Nie inaczej jest w „Apolejce i jej osiołku”. Artysta rzetelnie przedstawia małemu czytelnikowi informacje zawarte w tekście. Bez przeszkód odnajdzie on smukłą postać czarnego kominiarczyka, kosmatego burego osiołka, soczystą zieloną trawkę, lśniącą złotą koronę i smakowite czerwone jabłka. Nie zabrakło nawet eleganckiej parasolki w kropki, a jakże.

Patrząc na te ilustracje rośnie apetyt na książkę i… owoce. Aż chciałoby się bowiem wziąć do ręki i schrupać choć jedno czerwone jabłuszko. Jeśli ktoś chciałby spróbować, to wystarczy jak trochę pokopie wśród starych książek. Na pewno znajdzie „Apolejkę i jej osiołka”, ponieważ ukazało się kilka wydań tej pięknej, zapadającej w pamięć bajki. Smacznego!

odkopała: Wioleta Słoka, właścicielka kolekcji książek dla dzieci i młodzieży „Wioletowe Kruczki”

Maria Krüger, „Apolejka i jej osiołek”, il. Zdzisław Witwicki, Wyd. Nasza Księgarnia 1963, Wyd.I

 

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>