12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Artyści skrzywdzeni

kobroTa książka jest wyjątkowa, bo o wyjątkowych ludziach opowiada. O wyjątkowych pasjonatach, artystach światowego formatu i wizjonerach wyrastających ponad epokę ale jakże okrutnie przez los, historię oraz współczesnych potraktowanych. Katarzyna Kobro i jej mąż, Władysław Strzemiński to artyści rzadkiej klasy – bez nich nie byłoby w Polsce sztuki nowoczesnej i prekursorskiej – awangardy, formizmu, konstruktywizmu. I to we wszystkich aspektach – w malarstwie, rzeźbie, architekturze i sztuce użytkowej. Przez karty książki przewijają się najsławniejsze nazwiska epoki – od Kazimierza Malewicza, Kandinskiego, Mondriana na Picassie skończywszy. Lektura tej książki dla historyka sztuki to nie lada gratka. Ale także dla „laika”, gdyż oszczędny styl Małgorzaty Czyńskiej czyni z książki dzieło o wybitnych walorach artystycznych i poznawczych.

Losy Katarzyny Kobro (von Kobro?) śledzimy od jej urodzenia w Moskwie. Historię dziewczyny o rewolucyjnym, niepokornym charakterze, która wbrew mieszczańskiemu, sytemu, wychowaniu wiąże się z początkującym, polskim malarzem. I jakby tego było mało – okaleczonym fizycznie w czasie I wojny. Tych dwoje ma w sobie nieprawdopodobny potencjał twórczy, ale równie trudne charaktery. Może sprawiły to czasy rewolucji w Rosji, negowania wszystkiego co niesie ze sobą kultura burżuazyjna? A może nie tylko to. Wszak nowe trendy i koncepcje mogą się rodzić jedynie w umysłach odważnych i łamiących zastane stereotypy. A tacy byli oboje. Całkowicie oddani sztuce, nieprzywiązujący wagi do rodziny i całego entourage z nią związanego. To potwierdza, że prawdziwa sztuka rodzi się w cierpieniu. Towarzyszy jej częstokroć bieda, nie jest wolna od głodu, zimna i chorób, tak jak towarzyszyły one Strzemińskim od zawsze. A na pewno towarzyszą Sztuce (pisanej przez duże S) zawsze tabuny miałkich krytykantów i zawistników. Nawet gdy Strzemiński objął posadę wykładowcy w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych stabilizacja nie trwała długo. Nakazem Włodzimierza Sokorskiego odarto go i z tej namiastki godności. On i Katarzyna Kobro nie wpisywali się w pejzaż socrealistycznej kultury. Na nic były protesty środowisk akademickich i twórczych przypominające zasługi obojga m.in. w tworzeniu w dwudziestoleciu międzywojennym Muzeum Sztuki Awangardowej w Łodzi i zebraniu, dzięki osobistym kontaktom, pokaźnych zbiorów z Polski i Europy. To nic, że Strzemiński był laureatem Nagrody Artystycznej Miasta Łodzi (notabene „wyrzygiwanej” przez całe życie przez zawistników). To nic, że cieszył się wielkim autorytetem wśród studentów. Świat toleruje jedynie miernoty, które nie zmuszają do samodzielnego myślenia i do wysiłku intelektualnego. A twórczość Strzemińskich to wyzwanie nawet dla sprawnego intelektualisty.

Historia niepokornych twórców wstrząsa. Może bardziej Historia „Kacapki” – porzuconej z dzieckiem, osamotnionej, napiętnowanej przez PRL (oskarżenie o odstępstwo od narodowości polskiej), samotnej, biednej i śmiertelnie chorej u schyłku życia. Ale nawet wówczas nie porzuciła swoich „dziwacznych” rzeźb – aktów i kompozycji przestrzennych. Niewiele z nich ocalało, część zaginęła w pożodze II wojny światowej, kilka odnalazła autorka na łódzkim śmietniku i starała się odnowić, resztę dała jako zapłatę (albo na przechowanie jak wolała twierdzić córka Nika) za pielęgnowanie w strasznej chorobie. Pamięć o rzeźbiarce niepokornej przetrwała na kartach wspomnień córki – Niki Strzemińskiej, a także nieżyjących już nielicznych znajomych. Cóż, zabrakło jej szczęścia i nie znalazł się mecenas dostrzegający światowy kunszt jej sztuki. Także dokumentaliści utrwalili pamięć Kobro na nielicznych taśmach filmowych, a niektórzy, jak Andrzej Wajda, choć to obiecali, słowa nie dotrzymali. Jej rzeźby porównywane dziś do rzeźb Henry`ego Moore`a (a może odwrotnie, bo już się zdarzyło, że jakiś architekt „splagiatował” Kobro) wciąż wywołują wrażenie. Przywołują pamięć szalonej artystki do śmierci wiernej swemu powołaniu.
Lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej o ludziach i świecie.

EKa

 Małgorzata Czyńska – Kobro – skok w przestrzeń, Wydawnictwo Czarne, 2015

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>