Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Marzec 2019 r.

Marzec 2019 r.

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Bezimienne najemniczki wychodzą z cienia

Wielką pracę wykonała Autorka, by udokumentować byt polskich służących do wszystkiego. Bo jak wyciągnąć z otchłani niebytu rzesze Maryś, Kaś, Wikt, Kazimier, Mariann i innych dziewczyn, które uciekając przed biedą w swoim rodzinnym domu,  nie pozostawiły po sobie nawet nazwiska? Owych bezimiennych najemniczek, które za wikt, opierunek i niewielkie wynagrodzenie (albo nawet i nie) oddawały J.W. Państwu wszystko co miały– młodość, zdrowie, przywiązanie?  Całym latami służyły wiernie swoim chlebodawcom nie bacząc na swoje potrzeby i samotną starość. Niewykształcone analfabetki,  których los przypieczętowany został już w momencie urodzenia – z roli popychadeł wiecznie niezadowolonych Pań i Panów – nie wychodziły do śmierci. Choć zdarzały się też przypadki, że mądre, pracowite i z wyobraźnią niewiasty potrafiły zadbać o siebie, a to za sprawą głównie szczęśliwego ożenku lub szczęśliwego spożytkowania latami ciułanych niewielkich pensji.
A przecież ta tania siła robocza miała swoje historie, rodziny, wspomnienia i nazwiska. Tworzyła ogromną rzeszę zawodową – w czasach wielkiego bezrobocia w II RP, było ich blisko 500 tysięcy!  Nad jej statusem obradował nawet Sejm i…nic z tego nie wyszło, bo tak na prawdę żadna z klas społecznych nie była zainteresowana zmianą ich dotychczasowego status quo. Oczywiście, minione wieki szlachecko-arystokratyczne pozostawiły szczątkowy podział na kasty wśród służby – służące, pokojówki, praczki, kucharki, bony, niańki, lokaje, kamerdynerzy, froterzy, woźnice.  Jednak XX-lecie powoli zmieniało i zacierało te różnice. Powstała niczym hydra zlepiona z wszystkich tych specjalności figura – służąca do wszystkiego.  Prała, sprzątała, gotowała, zajmował się dziećmi, robiła zakupy, czasem musiała też dogodzić Panu lub jego synalkowi (literatura zna takie przypadki, chociażby w „Moralności pani Dulskiej”), a w nocy płakała i modliła się o zmianę losu.

Książka ujawnia też wiele zapomnianych historii opowiedzianych współcześnie przez osoby, w których dzieciństwie pojawiły się służące. Opowiadają o ich przywiązaniu okazywanym w momentach historycznych nieszczęść  (polskie chrześcijańskie służące, które pracowały w bogatych żydowskich rodzinach  pomagały przetrwać w gettach swoim chlebodawcom, a po ich śmierci ratowały dzieci ryzykując własnym życiem). Były tez służące o wyjątkowej aurze tak jak  służąca w rodzinie Witolda Gombrowicza, która zainspirowała  pisarza do literackiego zakończenia „Ferdydurke”. I jeszcze po wojnie utrzymywał z nią sentymentalny kontakt listowy.

 Choć lata powojenne nie sprzyjały trzymaniu służby w domu (wyzysk klasowy!), to jednak nawet ten siermiężny, samowystarczalny, czas nie wyplenił całkowicie robotników domowych. Służące posiadała m.in. Maria Dąbrowska, która jakoś nie miała szczęścia do spokojnych i lojalnych niewiast. Ich roszczenia wprawiały w rozstrój nerwowy pisarkę, aż w końcu z ich usług całkowicie zrezygnowała. Dziś polskie służące, to osoby wykształcone, umiejące docenić wartość dolara, funta czy euro. Te  kobiety, tak jaki w minionych epokach, chcą zapewnić lepszy byt sobie i swojej rodzinie.  Rozjeżdżają się po świecie, pracują po 24 godziny w obcych, bogatych domach. Też są do wszystkiego. W nocy pochlipują do poduszki marząc o bogatym księciu w mercedesie, który ich uwolni od chciwego pracodawcy. A ponieważ życie nie znosi próżni,  lukę na polskim rynku pracy wypełniły służące z Ukrainy oraz przedstawicielki innych nacji. Też pracują po 24 godziny na dobę i też marzą o księciu z bajki. Koniecznie w mercedesie.

EKa

Joanna Kuciel-Frydryszak, Służące do wszystkiego, Wydawnictwo Marginesy , Warszawa 2018

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>