Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marka Stelara

Znam ludzi, którzy nie pamiętają z dzieciństwa niemal niczego. Odcięci od tamtych chwil skupiają się na tym co tu i teraz. Żal mi ich, choć oni nie traktują tego w ten sposób; dla nich tamten okres to zbędny bagaż, z którego zabrali jedynie to, co konieczne do funkcjonowania w życiu dorosłym. Ja pamiętam z dzieciństwa wiele rzeczy. Pamiętam je obrazami i słowami. Wiem, że niektóre są zbędne, ale pielęgnuję je, choć nie w formie żalu za czymś utraconym, a dlatego, że są nieodłączną częścią mnie samego, żyjącego tu i teraz. W tym samym miejscu i czasie co ci nie pamiętający, ale bez tych moich obrazów i słów z przeszłości nie byłbym tym, kim jestem. Ogromna część tych wspomnień to książki. Oczywistością jest, że to właśnie one kształtują naszą osobowość, samo mówienie o tym jest jak przekonywanie, że niebo jest błękitne. Pamiętam mnóstwo książek. Najlepiej te, o których zaraz opowiem. Pamiętam nawet okoliczności, w jakich je czytałem, te najlepsze fragmenty: tak mocno zapisały się w mojej głowie. Pamiętam, czy były wakacje, jaka była pogoda, gdzie to czytałem… /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marcina Szczygielskiego

W moich pokojach od najwcześniejszego dzieciństwa stały regały z książkami, a jedna z półek przeznaczona była na te najważniejsze, najcenniejsze i najbardziej kochane powieści. Nigdy nie były to przykłady najwybitniejszej i najambitniejszej literatury, bo we mnie podziw nigdy nie szedł w parze z miłością. Ta półka nie jest ani muzeum, ani mauzoleum – panuje na niej spory ruch. Niektóre pozycje zajmują tam miejsce na kilka tygodni, czy miesięcy, a inne na wiele lat. Gdy miałem 6-8 lat w centralnej części stał cykl książek Tove Jansson o Muminkach, które pokochałem za serce, ironię, poczucie humoru i za odwagę, bo Tove odważała się na pisanie w swoich książkach o tym, o czym wzbraniali się w tamtym czasie pisać twórcy dla dzieci. Z czasem obok Muminków stanęła „Ania z Zielonego Wzgórza” – moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka. Gdy dorastałem, Ania i Muminki powolutku przesuwały się na bok półki, ale wciąż na niej stoją – na samym końcu, po lewej stronie. Napierają na nie „Buszujący w zbożu” J.D. Salingera, „Pusta woda” Krystyny Żywulskiej, „Felietony i humoreski” Stefanii Grodzieńskiej, „Saga rodu Forsyte’ów” Johna Galsworthy’ego, które niekiedy stąd znikają, lecz powracają nieodmiennie. Jest jednak na tej mojej półce jedna książka, która od prawie trzydziestu lat niewzruszenie stoi w centralnej części. To „Pani Wyrocznia” Margaret Atwood.
Kupiłem ją w warszawskim, groszowym antykwariacie gdy miałem dziewiętnaście lat – przez przypadek. Tamto wydanie „Pani Wyroczni” ukazało się w serii wydawniczej „Klub Interesującej Książki” Państwowego Instytutu Wydawniczego, która nigdy mnie nie zawodziła. O Margaret Atwood wiedziałem wtedy niewiele. Wcześniej przeczytałem tylko jej „Wynurzenie”, które wydało mi się przede wszystkim intrygująco obrazoburcze z racji na słowa wypowiedziane przez główną bohaterkę do matki, którą poinformowała, że „nie przyjdzie na jej pogrzeb” – na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że miałem wówczas jakieś piętnaście, może szesnaście lat. „Pani Wyrocznia” była więc drugą książką Margaret Atwood, jaką przeczytałem i – jak się okazało później – wpłynęła na całe moje życie. Nie jest to najwybitniejsza książka wszech czasów; nie jest to nawet najwybitniejsza książka samej Atwood. Gdy czytałem ją po raz pierwszy, nie dostrzegłem feministycznego aspektu tej powieści. Pochłonęła mnie sama historia i język – była to pierwsza książka napisana w czasie teraźniejszym, na jaką trafiłem, a ten stylistyczny zabieg chwycił mnie z gardło. /więcej/

Najważniejsza książka Iwony Żytkowiak

Iwona ŻytkowiakJaka książka jest dla mnie najważniejsza? To pytanie, które nie ma szans, by zyskać odpowiedź jednoznaczną. Nie potrafię na nie odpowiedzieć. Z pewnością potrafię wskazać pisarzy, poetów, ale spośród ogromu książek, które przeczytałam wskazać tę najważniejszą – nie da się. Myślę sobie, że mogłabym wskazać te, które w jakiś sposób mną szarpnęły. Z wielu przyczyn. Fabuły, sposoby prowadzenia narracji, z powodu wywołanych emocji. Pamiętam jedną z takich książek była powieść „Malowany ptak” Kosińskiego. Czytałam jako powieść stricte autobiograficzną (bo tak mi została podana ). Ów autentyczny pierwiastek, a potem moje próby jego wyobrażenia, momenty identyfikowania się z bohaterem, uprawdopodobnienie się we mnie zdarzeń wyjętych z historii życia Kosińskiego – wstrząsnęły mną do głębi. A potem przeczytałam o próbach konfabulacji, o fikcyjności i poczułam się trochę oszukana. Bo rozedrgano moje struny, bo wyryto żłobienia w moim umyśle, bo wywołano we mnie owo uczucie empatii, syntonii do owego cygańskiego chłopca. /więcej/

Najważniejsza książka Doroty Serwy

Dorota Serwa _ Dyrektor Filharmonii w SzczecinieKsiążek, które miały na mnie duży wpływ albo były ważnymi kamieniami milowymi w moim światopoglądzie jest bardzo dużo. Dlatego wybór tej jedynej, najważniejszej jest bardzo trudny. Analizowałam, co miało największy wpływ na mnie osobiście, jako na Dorotę Serwę. Nie wybrałam ani biografii słynnego muzyka ani książki któregoś z antropologów, choć wyznaczały one mój życiowy azymut.

Wybrałam pisma Tadeusza Gajcego. To publikacja, która zawiera wiersze i refleksje. I chociaż na co dzień nie czytam poezji, po tę pozycję sięgnęłam z obowiązku zawodowego. Gajcy, spośród wojennych poetów, jako jedyny wyłamywał się z szablonu. On nie opisywał rzeczywistości wprost. Jego wiersze do dzisiaj zachowały bardzo uniwersalny charakter. Przekaz jest aktualny, a nawet można powiedzieć, że jest krokiem do przodu. Mimo upływu czasu tekst nic nie stracił. Jednocześnie pozwala zrozumieć rzeczywistość dwudziestolecia międzywojennego oraz czas II wojny światowej. /więcej/

Najważniejsze książki Dariusza Bitnera

Dariusz BitnerWażne, ulubione czy takie, które odmieniły moje życie? Bez znaczenia – na tak postawione pytania odpowiedzi nie znam. Nie umiałem nigdy wybrać ulubionego koloru, ulubionej potrawy czy ulubionego kwiatu; zawsze miałem kłopot z odpowiedzeniem, jaką książkę zabrałbym na bezludną wyspę i do dziś nie potrafię sam sobie odpowiedzieć na pytanie o książkę, która miała wpływ na moje życie. Próbowałem się z tym uporać pisząc „Chcę, żądam, rozkazuję”, wydawało mi się wówczas, że wytropiłem ten najważniejszy dla mnie tytuł, czyli „Kajtuś Czarodziej” Janusza Korczaka (z Kajtusia to wziął się tytuł, zaklęcie czarodziejskie, w sumie pierwsza wersja odwołania się do opiekuńczej nieświadomości – bez wątpienia czary). W książce były ilustracje Gabriela Rechowicza, do dziś nierozerwalnie złączone z Kajtusiem. Ta książka zasugerowała mi, że mogę być czarodziejem. /więcej/

Najważniejsze książki Łukasza Wierzbickiego

Łukasz Wierzbicki1Zdarza się, że sięgam po książkę, otwieram, czytam i okazuje się, najczęściej ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, że oto właśnie stanąłem u progu czegoś niezwykłego. Jakbym słyszał głos dobiegający z głębi stron z tekstem i czuł, że jeśli podążę za nim, może to być początek nowego rozdziału w życiu, jeśli na to pozwolę. I nawet gdy już odłożę taką książkę, jej głos pozostaje słyszalny, nie daje spokoju, odbija się co jakiś czas echem. W ostatnich latach przydarzyło mi się coś takiego kilka razy.

Niezapomnianym przeżyciem była lektura „Nic nie zdarza się przypadkiem” Tiziano Terzaniego, włoskiego reportażysty, który większość życia przeżył jako korespondent prasowy w Azji. Terzani opisuje walkę ze śmiertelną chorobą, a szuka sposobu, by ją pokonać w przeróżnych częściach świata. Poznajemy jego drogę do samego końca. Nie chcę zdradzać jakiego, bo… zaskakującego. I cała ta podróż staje się dla Terzaniego pretekstem do pięknych refleksji, od których skrzy się każda strona, ale też wielkiej zmiany w podejściu do świata i swego życia. /więcej/

Najważniejsza Książka z dzieciństwa

Dziesięć wspomnień o Najważniejszych Książkach, autorach z dzieciństwa naszych czytelników. Jak widać pierwsze były Panie, choć i odpowiedzi Panów nie zabrakło. Bardzo dziękujemy za podzielenie się wspomnieniami. Jeszcze dziś otrzymają Państwo informację gdzie i kiedy mogą odebrać nagrody. Życzymy udanej lektury i przypominamy, że czytając dzieciom zapewniamy im wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa!

Moja Najważniejsza Książka z dzieciństwa to Ania z Zielonego Wzgórza.Pamiętam ją do dziś, ponieważ w szkole organizowali dzień z Anią z Zielonego Wzgórza, był konkurs, quiz, przedstawienie, w którym grałam Anię.  Moja drużyna zajęła wtedy pierwsze miejsce./ Magda Z./

Moja Najważniejsza Książka z dzieciństwa to „Marry Poppins otwiera drzwi” (i pozostałe z serii wówczas wydane). Pamiętam ją do dziś, ponieważ to, co mówiła Marry bolało, ale zawsze była nadzieja na oddech czarów, na to, że tych dwoje małych bohaterów, a ja z nimi, zasłużymy na nagrodę, która będzie wynagrodzeniem doznanych krzywd. Marry była czarownicą, której się bałam, a którą tak doskonale znałam. /J. Dż./ /więcej/

Najważniejsza książka Agnieszki Bednarskiej

Zadane pytanie jest z tych łatwych – z pozoru. Właściwie jednym tchem mogłabym wymienić tytuł jakiejś ulubionej książki. Problem pojawia się w momencie, gdy zaczynam się nad odpowiedzią zastanawiać i chcąc być szczerą, muszę przyznać, że nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie.

Pozycję najważniejszej książki w moim życiu, co jakiś czas zajmuje inna pozycja, w dzieciństwie była to pierwsza samodzielnie przeczytana książka, której tytuł pamiętam do dziś O małym wędkarzu i wielkim leszczu„, we wczesnej młodości pierwsza gruba książka, wtedy taką wydawał mi się Robinson Crusoe, w życiu dorosłym kategorie podziałów również się zmieniały. /więcej/

Strona 1 z 3123