Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marka Maja

„Najważniejszość” jako kategoria oceny – na przykład przeczytanych książek – wydaje się nad wyraz stosowna, bo jest tak samo niemierzalna, jak literatura. Na nic tu metr krawiecki, waga, minutnik czy inne przyrządy. No, może jedynie dynamometr lub ciśnieniomierz mogłyby okazać się przydatne, bo wiadomo – czyta się także emocjami, a literatura swą siłę miewa! Według jakich jednak kryteriów tę „najważniejszość” systematyzować…? Jest ich wiele i każde z nich może okazać się przydatne, właściwe, dobre; każde może opowiedzieć o czymś innym i każde jest możliwe do zastosowania. Najważniejsza – bo pierwsza lub ostatnia, najważniejsza – bo otwiera oczy lub zamyka usta; najważniejsza – bo czytana wiele razy, albo tylko raz, a koniecznie trzeba do niej wrócić!
/więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Jacka Jekiela

Nigdy nie miałem problemu z odpowiedzią na takie pytanie, ponieważ ten zbiór jest bardzo policzalny, a jestem w wieku, w którym raczej już nie powiększy się nadmiernie.
Dwie książki zrobiły największe wrażenie w moim życiu i na całe życie określiły moją świadomość. Pierwsza to “Paragraf 22” Josepha Hellera. Książka, która pozwoliła mi przetrwać rok 1980, kiedy wylądowałem w wojsku i doświadczyłem tego wszystkiego najgorszego, co wszyscy pamiętają będąc w służbie. Jest też to książka, która nauczyła mnie czym jest mądry pacyfizm,  czym jest absurd wojny. Ale również czym być powinna dobra literatura, jak genialne mogą być opis postaci i jak rewelacyjna potrafi być translacja, ta w wykonaniu niezapomnianego Lecha Jęczmyka.
/więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Wojciecha Chmielarza

Najważniejsze książki, najważniejsza książka. Cholernie trudne pytanie, cholernie trudne zagadnienie. Książek, które przecież na mnie wpłynęły w ten lub inny sposób, czegoś nauczyły o świecie, były obiektem fascynacji, krótszej lub dłuższej, było przecież sporo. Nie jestem pewien, czy byłbym w stanie je wszystkie wymienić. Spróbuję tutaj jednak opowiedzieć o czterech, które w swoim czasie zmieniły moje życie lub mocno dały do myślenia.
Pierwszą jest “Kapelusz za sto tysięcy” Adama Bahdaja. Pierwsza “prawdziwa” książka, którą samodzielnie przeczytałem. Być może trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, czym się teraz zajmuję, ale jako dziecko nie przepadałem za książkami. Wolałem oglądać bajki w telewizji. Ale akurat wyjechaliśmy na wakacje w takie miejsce, gdzie telewizji nie było i byłem zmuszony czytać. Wziąłem “Kapelusz za sto tysięcy” i wsiąknąłem. Wspaniała, zabawna opowieść, która sprawiła, że pokochałem literaturę. Najpierw tą dla dzieci i młodzieży, a do Bahdaja szybko dołączył kolejny klasyk czyli Edmund Niziurski. Od tamtej pory pochłaniałem książkę za książką. Naprawdę, dobra powieść dla najmłodszych czytelników potrafi zmienić życie. /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Waldemara Kulpy

Nie lubię odpowiadać na pytania typu, jaka jest Twoja ulubiona książka, płyta, wykonawca, aktor itp. To trudne zadanie i zarazem krzywdzące dla tych, których bardzo cenię, a nie mogę w danej chwili wymienić, bo zawężam się do jakiegoś minimum.
Tu mamy się skupić na książkach, a moją prawdziwą pasją jest zbieranie płyt, których mam zdecydowanie więcej niż książek. Ale nie da się ukryć, że zarówno spotkanie w życiu pewnych książek, filmów, sztuk teatralnych, obrazów, rzeźb, budowli czy choćby płyt z muzyką, na pewno ukształtowało mnie i jestem tym kim jestem.
Nie umiem odpowiedzieć, jaka książka miała na mnie największy wpływ zwłaszcza za najmłodszych lat, często czytanie lektur, nauka z podręczników, które nie zawsze dobrze się kojarzyły, trochę wymazały tamten obraz.
Pamiętam jak w połowie lat 80-tych, kiedy wraz z kolegami, wśród których był m.in. Piotrek Banach, graliśmy w kilku zespołach, a Piotr z pewnym uśmieszkiem mówił, że on chce być gwiazdą. W końcu później dopiął swego 😊 Ja również marzyłem, aby to wszystko, co w życiu robię, miało sens, było dobrze odbieranie przez innych…

Czytałem różne biografie, m.in. artystów, słuchając przy tym coraz lepszej muzyki. Ciekawiło mnie, jak ludzie dochodzą do doskonałości, pracując nad sobą, ale też często pokonując życiowe przeszkody. /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marka Stelara

Znam ludzi, którzy nie pamiętają z dzieciństwa niemal niczego. Odcięci od tamtych chwil skupiają się na tym co tu i teraz. Żal mi ich, choć oni nie traktują tego w ten sposób; dla nich tamten okres to zbędny bagaż, z którego zabrali jedynie to, co konieczne do funkcjonowania w życiu dorosłym. Ja pamiętam z dzieciństwa wiele rzeczy. Pamiętam je obrazami i słowami. Wiem, że niektóre są zbędne, ale pielęgnuję je, choć nie w formie żalu za czymś utraconym, a dlatego, że są nieodłączną częścią mnie samego, żyjącego tu i teraz. W tym samym miejscu i czasie co ci nie pamiętający, ale bez tych moich obrazów i słów z przeszłości nie byłbym tym, kim jestem. Ogromna część tych wspomnień to książki. Oczywistością jest, że to właśnie one kształtują naszą osobowość, samo mówienie o tym jest jak przekonywanie, że niebo jest błękitne. Pamiętam mnóstwo książek. Najlepiej te, o których zaraz opowiem. Pamiętam nawet okoliczności, w jakich je czytałem, te najlepsze fragmenty: tak mocno zapisały się w mojej głowie. Pamiętam, czy były wakacje, jaka była pogoda, gdzie to czytałem… /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marcina Szczygielskiego

W moich pokojach od najwcześniejszego dzieciństwa stały regały z książkami, a jedna z półek przeznaczona była na te najważniejsze, najcenniejsze i najbardziej kochane powieści. Nigdy nie były to przykłady najwybitniejszej i najambitniejszej literatury, bo we mnie podziw nigdy nie szedł w parze z miłością. Ta półka nie jest ani muzeum, ani mauzoleum – panuje na niej spory ruch. Niektóre pozycje zajmują tam miejsce na kilka tygodni, czy miesięcy, a inne na wiele lat. Gdy miałem 6-8 lat w centralnej części stał cykl książek Tove Jansson o Muminkach, które pokochałem za serce, ironię, poczucie humoru i za odwagę, bo Tove odważała się na pisanie w swoich książkach o tym, o czym wzbraniali się w tamtym czasie pisać twórcy dla dzieci. Z czasem obok Muminków stanęła „Ania z Zielonego Wzgórza” – moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka. Gdy dorastałem, Ania i Muminki powolutku przesuwały się na bok półki, ale wciąż na niej stoją – na samym końcu, po lewej stronie. Napierają na nie „Buszujący w zbożu” J.D. Salingera, „Pusta woda” Krystyny Żywulskiej, „Felietony i humoreski” Stefanii Grodzieńskiej, „Saga rodu Forsyte’ów” Johna Galsworthy’ego, które niekiedy stąd znikają, lecz powracają nieodmiennie. Jest jednak na tej mojej półce jedna książka, która od prawie trzydziestu lat niewzruszenie stoi w centralnej części. To „Pani Wyrocznia” Margaret Atwood.
Kupiłem ją w warszawskim, groszowym antykwariacie gdy miałem dziewiętnaście lat – przez przypadek. Tamto wydanie „Pani Wyroczni” ukazało się w serii wydawniczej „Klub Interesującej Książki” Państwowego Instytutu Wydawniczego, która nigdy mnie nie zawodziła. O Margaret Atwood wiedziałem wtedy niewiele. Wcześniej przeczytałem tylko jej „Wynurzenie”, które wydało mi się przede wszystkim intrygująco obrazoburcze z racji na słowa wypowiedziane przez główną bohaterkę do matki, którą poinformowała, że „nie przyjdzie na jej pogrzeb” – na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że miałem wówczas jakieś piętnaście, może szesnaście lat. „Pani Wyrocznia” była więc drugą książką Margaret Atwood, jaką przeczytałem i – jak się okazało później – wpłynęła na całe moje życie. Nie jest to najwybitniejsza książka wszech czasów; nie jest to nawet najwybitniejsza książka samej Atwood. Gdy czytałem ją po raz pierwszy, nie dostrzegłem feministycznego aspektu tej powieści. Pochłonęła mnie sama historia i język – była to pierwsza książka napisana w czasie teraźniejszym, na jaką trafiłem, a ten stylistyczny zabieg chwycił mnie z gardło. /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Iwony Żytkowiak

Iwona ŻytkowiakJaka książka jest dla mnie najważniejsza? To pytanie, które nie ma szans, by zyskać odpowiedź jednoznaczną. Nie potrafię na nie odpowiedzieć. Z pewnością potrafię wskazać pisarzy, poetów, ale spośród ogromu książek, które przeczytałam wskazać tę najważniejszą – nie da się. Myślę sobie, że mogłabym wskazać te, które w jakiś sposób mną szarpnęły. Z wielu przyczyn. Fabuły, sposoby prowadzenia narracji, z powodu wywołanych emocji. Pamiętam jedną z takich książek była powieść “Malowany ptak” Kosińskiego. Czytałam jako powieść stricte autobiograficzną (bo tak mi została podana ). Ów autentyczny pierwiastek, a potem moje próby jego wyobrażenia, momenty identyfikowania się z bohaterem, uprawdopodobnienie się we mnie zdarzeń wyjętych z historii życia Kosińskiego – wstrząsnęły mną do głębi. A potem przeczytałam o próbach konfabulacji, o fikcyjności i poczułam się trochę oszukana. Bo rozedrgano moje struny, bo wyryto żłobienia w moim umyśle, bo wywołano we mnie owo uczucie empatii, syntonii do owego cygańskiego chłopca. /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Doroty Serwy

Dorota Serwa _ Dyrektor Filharmonii w SzczecinieKsiążek, które miały na mnie duży wpływ albo były ważnymi kamieniami milowymi w moim światopoglądzie jest bardzo dużo. Dlatego wybór tej jedynej, najważniejszej jest bardzo trudny. Analizowałam, co miało największy wpływ na mnie osobiście, jako na Dorotę Serwę. Nie wybrałam ani biografii słynnego muzyka ani książki któregoś z antropologów, choć wyznaczały one mój życiowy azymut.

Wybrałam “Pisma” Tadeusza Gajcego. To publikacja, która zawiera wiersze i refleksje. I chociaż na co dzień nie czytam poezji, po tę pozycję sięgnęłam z obowiązku zawodowego. Gajcy, spośród wojennych poetów, jako jedyny wyłamywał się z szablonu. On nie opisywał rzeczywistości wprost. Jego wiersze do dzisiaj zachowały bardzo uniwersalny charakter. Przekaz jest aktualny, a nawet można powiedzieć, że jest krokiem do przodu. Mimo upływu czasu tekst nic nie stracił. Jednocześnie pozwala zrozumieć rzeczywistość dwudziestolecia międzywojennego oraz czas II wojny światowej. /więcej/

Strona 1 z 3123