Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Pryzmat Literacki – promocja numeru 2

7 grudnia w Książnicy Pomorskiej odbyła się prezentacja drugiego numeru rocznika Pryzmat Literacki, wydanego przez Związek Literatów Polskich Oddział w Szczecinie. Publikację zaprezentowali Prezes ZLP O. Szczecin, Leszek Dembek i Danuta Sepuco, sekretarz redakcji.

Druga edycja,zgodnie z jego ideą, w swojej zasadniczej problematyce, odnosi się do spraw związanych ze szczecińską literaturą. Należy jednocześnie zaznaczyć, że nie tylko do samej literatury sensu stricto, ale również do wszelkich tematów z nią związanych w odniesieniu zarówno historycznym (dopóki również świadkami tamtego okresu są sami pisarze, jak i osoby jeszcze ich pamiętające), jak i bieżącym” – pisze we wstępie Prezes ZLP O.Szczecin, Leszek Dembek. /więcej/

„Dzieciństwo 1935-1949” – wspomnienia po latach

Dziś w auli Zespołu Szkół nr 8 na ulicy 3 Maja 1a w Szczecinie odbyła się premiera książki „Dzieciństwo 1935-1949” Christel Schubert w tłumaczeniu i opracowaniu Moniki Szymanik.
Spotkanie, w którym wziął udział Siegmar Jonas (brat nieżyjącej Chriestel) z żoną Renate, poprowadziła Małgorzata Frymus.

W 1938 roku trzyletnia Christel Jonas zamieszkała ze swoimi rodzicami w Stettinie na ulicy Karkutschstrasse 1, zaś w 1940 roku urodził się tu jej brat Siegmar. Po latach spisała swoje wspomnienia a niezwykły przypadek sprawił, że trafiły w ręce Moniki Szymanik. Dziś mieszkańcy Szczecina mogą przeczytać jak wyglądało dzieciństwo niemieckiej dziewczynki i odbyć spacer po opisywanych przez nią miejscach, który na współczesnych zdjęciach przedstawia Monika Szymanik. /więcej/

Kobiety górą!

Jak to jest, ze do niektórych powieści wraca się i wraca… a te z czasów wiktoriańskich nigdy się nie nudzą… pochłaniałabym ich tony! Pewnie dlatego, że zazwyczaj są o miłości i piętrzących się trudnościach stających na drodze dwojgu zakochanych, i prawie zawsze kończą się happy endem. A do tego wszystkiego w tle Anglia, często mroczna, deszczowa i konserwatywna. Konserwatywna na tyle, że druga powieść Anne Brontë wydana na rok przed jej śmiercią (w 1849 r.) o pewnej lokatorce domu w Wildfell Hall wywołała skandal. No ale przecież od czegoś trzeba było zacząć prozę feministyczną, a za pierwsze w tym duchu uważa się właśnie dzieło najmłodszej z sióstr Brontë.

Gilbert Markham zakochuje się w Helen Graham. Co może pójść nie tak? Jak dobrze wiecie – wszystko. Tym bardziej, że kobieta skrywa wiele tajemnic. Z jej dziennika powoli wyłania się przeszłość, która wpłynęła na to, kim się obecnie stała. Zimna i stroniąca od towarzystwa. Kochająca matka dla małego synka. Wdowa. Artystka. A przy tym silna i niezłomna kobieta, która sama zarabia na swoje utrzymanie. W tych czasach? Niezależna od mężczyzn? Tak nie może być. Coś z nią musi być nie tak. /więcej/

Premiera książki „Dzieciństwo 1935-1949”

W niedzielę, 28 listopada, o  godz. 14:00, w auli Zespołu Szkół nr 8 na ulicy 3 Maja 1a w Szczecinie odbędzie się premiera książki „Dzieciństwo 1935-1949” Christel Schubert w tłumaczeniu i opracowaniu Moniki Szymanik.
Spotkanie poprowadzi Małgorzata Frymus. Gośćmi spotkania będą Siegmar Jonas (brat Chriestel) z żoną Renate. /więcej/

Dzieciństwo 1935-1949

Pod koniec listopada swoją premierę będzie miała niezwykła publikacja. To kolejna książka Moniki Szymanik, autorki albumu ze zdjęciami szczecińskich kamienic „Kamienica w Lesie”. Tak o swojej nowej książce mówi Autorka:

W 2018 roku wracając do domu do kamienicy na ulicy Świętego Wojciecha 1 spotkałam na dziedzińcu jej przedwojennego mieszkańca Siegmara Jonasa, brata Christel. To właśnie Siegmar podarował mi wspomnienia Christel, które przetłumaczyłam i wraz z moją subiektywną opowieścią fotograficzną miejsc o których wspomina Christel chciałabym przedstawić w tej książce. Szczecin z perspektywy dziecka, które tu mieszkało od 1938 do 1945 i mojej. Obie byłyśmy mieszkankami tej samej kamienicy. /więcej/

Nadzieja, sen i śmiech

Ogniem i mieczem czy humorem i uśmiechem? Jak walczylibyście o lepsze jutro? Już słyszę te wesołe trzaski podpalanego przez uczniów chrustu pod moim stosikiem… a tak pół żartem, pół serio – czasem nic nie zostaje oprócz śmiechu przez łzy. Osobiście tak mam, że gdy mnie coś przerasta albo jestem bardzo zdenerwowana, to zaczynam się śmiać ze wszystkiego. Wystarczy iskra, a pożar nieokiełznanej wesołości pochłania mnie całkowicie. Zupełnie niepasującej do sytuacji, gdyż ta najczęściej jest poważna. Tak sobie więc myślę, że mimo wszystko śmiech ma oczyszczającą moc. Jak katharsis. Pewnie w ten właśnie sposób radzę sobie z samą sobą. A czym jest humor dla takich sław jak Abelard Giza czy Joanna Kołaczkowska? Odpowiedź znajdziecie w najnowszej książce Szymona J. Wróbla, którą czyta się z wypiekami od (u)śmiechu na twarzy.
/więcej/

Czas Conrada

Jakby tu zacząć… uczcie się języków! Gdyby Józef Teodor Konrad Korzeniowski nie znał francuskiego, nie znalazłby pracy w Belgijskiej Spółce Akcyjnej do Handlu z Górnym Kongiem i nie napisałby „Jądra ciemności”! Poszukiwano kapitana znającego biegle ten język i dzięki temu Joseph Conrad wyruszył na obfitującą w przygody wyprawę, dość tajemniczą, pełną niebezpieczeństw i intryg. I choć tyle lat spędził w Anglii, nigdy nie nauczył się (nie chciał?) poprawnego wymawiania wyrazów w języku angielskim, aczkolwiek po francusku mówił doskonale z marsylskim akcentem. Zaś wyprawa do serca Afryki była tą najważniejszą w życiu pisarza – jej echa odnaleźć można w wielu utworach, zaważyła jednak na zdrowiu kapitana, który w wieku 36 lat odszedł z marynarki i zajął się już li tylko twórczością literacką.
/więcej/

Słońce zza chmur

Louisa May Alcott znana jest przede wszystkim z zekranizowanej niedawno powieści „Małe kobietki”. Motyla noga, co druga recenzja tak się zaczyna! A nawet nie co druga, tylko prawie każda, na którą trafiłam w necie. No to jeszcze raz.
Mało kto wie, że Louisa May Alcott pisywała pełne pasji krótkie opowiadania dla dorosłych, używając pseudonimu A. M. Barnard. Jedno z nich to (w wolnym tłumaczeniu) „Pod maską albo siła kobiety”, które potraktowano okrutnie za podobieństwo do „Pięknej i Bestii” de Villeneuve czy Beaumont. Feministyczna krytyka widziała jednak w tym utworze portret niebezpiecznej, niezależnej i inteligentnej kobiety, walczącej z patriarchatem. Alcott nigdy nie wyszła za mąż, miała trzy siostry, była feministką, sufrażystką i abolicjonistką. Całymi latami zmagała się z problemami zdrowotnymi, które próbowano powiązać z leczeniem rtęcią, kiedy zachorowała na tyfus podczas wojny secesyjnej. /więcej/