sobota, 4 kwietnia 2020

sobota, 4 kwietnia 2020

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

„Gdy wszyscy idą w prawo, idź w lewo”

Minął jakiś czas, od kiedy napisałam recenzję „Wiatraków” Krzysztofa Zajasa (2018), nadawszy jej tytuł: „Zemsta łagodzi ból?”. I nic się nie zmieniło – vendetta znowu jest leitmotivem najnowszego kryminału krakowskiego profesora, czego i tak można było się spodziewać, gdyż akcja pierwszego tomu trylogii pomorskiej utknęła na porwaniu Lucka Bałysia. A właściwie to Bałyś utknął gdzieś w okolicach Słupska i wszelki ślad po nim zaginął.

Długo przyszło mi czekać na kolejną odsłonę przygód pary przyjaciół (Krzycki – Bałyś). I to takie dziwne uczucie człowieka ogarnia, bo przez te dwa lata wiele się w moim życiu wydarzyło, a Lucek ciągle w tym samym miejscu (no, może w innym bunkrze). Wiecie, w powieści czas się jakby zatrzymał – zaczynam czytać, ja, inna już osoba (grubsza i starsza na ten przykład), a Krzycki ciągle w szpitalu. Niesamowite, gdyż, po pierwsze primo, będzie trzeci tom, a po drugie primo – będę znowu musiała uzbroić się w cierpliwość i miną kolejne lata, a Bałyś… nie, nie zdradzę zakończenia! Ale, co tu dużo mówić, lepiej zaczekać, niż potem narzekać. /więcej/

Skowyt nocy

Inspektor Andrzej Krzycki leży w szpitalu. Ledwie uszedł z życiem po zatruciu cyjanowodorem. Nie mówi i nie chodzi. W zasięgu wzroku nie ma nikogo, komu mógłby zaufać. Jego przyjaciel, podkomisarz Lucjan Bałyś, został porwany, a zdradzona żona wróciła do Krakowa. Miejscowa policja ma za dużo własnych problemów, by go wesprzeć. Sytuacja nie wygląda najlepiej, a właściwie – w ogóle nie wygląda.

Skowyt nocy
Krzysztof A. Zajas
Wydawnictwo Marginesy, 2020

Krzycki ucieka ze szpitala. Brnie przez pomorską ciemność tropem zaginionego przyjaciela, czując na karku oddech prześladowców. Po piętach depczą mu i policjanci, i lokalni mafiosi… z Dudasem na czele. /więcej/

Między zagadką a pierogami

Jeśli macie dość przesłodzonych świątecznych filmów z happy endami, to „Cicha noc” jest książką, która oprócz bożonarodzeniowej atmosfery, wprowadzi w waszych domach nastrój tajemniczości, grozy i zaskoczy perfekcyjną dedukcją. Ten zbiór opowiadań kryminalnych nie tylko stanie się dobrą rozrywką (w przerwie między „Kevinem samym w domu” a zjadaniem resztek sałatki), pozwoli również na uruchomienie wyobraźni, niezbędnej do rozwiązania nietypowych zagadek, ale po kolei.

Zbiór otwiera tekst A. C. Doyle`a „Niebieski karbunkuł”, ze znanymi miłośnikom autora postaciami Sherlocka Holmesa i doktora Watsona. I choć do tych pierwszych ja również należę, to mimo wszystko blado wypada akurat to opowiadanie w porównaniu z pozostałymi – innych, mniej znanych twórców. Może zbyt dużo już przeczytałam (czy obejrzałam) sherlockowych zagadek, żeby gęś z klejnotem w przełyku zrobiła wrażenie, niemniej dla początkujących detektywów książkowych nada się w sam raz. /więcej/

Komiksowy seans kryminalny

Ta osadzona w latach dwudziestych opowieść graficzna, to adaptacja jednego z najpopularniejszych niemieckich kryminałów Volkera Kutschera pt. „Śliska sprawa”. Arne Jysch zachwycony książką postanowił stworzyć na jej podstawie komiks. Ponad pięciusetstronicową powieść musiał skrócić do około dwustu stron, zmienić kolejność wydarzeń, wykreślić niektóre sceny… Była to trudna i ciężka praca, jednak przy wsparciu samego autora kryminału, zakończona pełnym sukcesem.

„Złoty Berlin” czyta się i ogląda wyśmienicie. Ciekawa historia kryminalna obfitująca w zwroty akcji, osadzona jest w latach dwudziestych XX wieku. Czytelnik śledzi przygody komisarza Gereona Ratha, przeniesionego z Kolonii do Berlina z powodów dyscyplinarnych. Coś co wydarzyło się w Kolonii może zniszczyć jego karierę w policji.  Wydział zajmujący się sprawami obyczajowymi do którego został przydzielony w Berlinie, to dla niego degradacja. Jednak już podczas pierwszej sprawy do której zostanie przydzielony, Rath wpada na trop bardziej skomplikowanej historii i rozpoczyna prywatne śledztwo. Rosyjska mafia, handlarze narkotyków, handel bronią, seks, przemoc, nocne kluby i sytuacje które wymykają się spod kontroli… Komu można ufać? /więcej/

Cicha noc

Wybór najlepszych świątecznych opowiadań kryminalnych

Cicha noc
Allen, Allingham, Bailey, Blake, Bowen,
Bruce, Chesterton, Doyle, Crispin, Farjeon,
Plummer, Sayers, Shearing, Wallace, White

przekład: Tomasz Bieroń, Jerzy Łoziński
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2019

Magiczna atmosfera Świąt Bożego Narodzenia szczególnie sprzyja wszelkiego rodzaju tajemnicom i niezwykłym wydarzeniom. Właśnie dlatego autorzy kryminałów tak często umieszczają akcję swoich książek w świątecznej scenerii. Książka, którą trzymasz w ręku, zawiera najciekawsze świąteczne opowiadania kryminalne pióra zarówno wybitnych pisarzy, jak i mało znanych, a nawet zapomnianych autorów. Wszystkie te utwory łączy wyjątkowa atmosfera świąt, misternie skonstruowana zagadka i niespodziewane rozwiązanie. /więcej/

Szpony diabła

Góry Stołowe kryją wiele tajemnic.

Szpony diabła
Marek Boszko – Rudnicki
Wydawnictwo Novae Res, 2019

Jedną z nich jest miejsce, które od zakończenia wojny strzeżone jest przez tajemniczą grupę. Jej członkowie pilnują, by to, co zostało ukryte z rozkazu najwyższych władz niemieckich III Rzeszy, nawet dziś nie dostało się w niepowołane ręce. Przypadek sprawia, że zaczynają tracić kontrolę nad sytuacją. A wszystko za sprawą dziennikarza, który otrzymuje na międzynarodowym targu staroci tajemniczą, zardzewiałą skrzynkę, która była przeznaczona dla kogoś innego. Zaczyna się polowanie. Ktoś chce za wszelką cenę odzyskać dziwny artefakt. Dziennikarz i jego przyjaciel, od lat poszukujący tajnej broni Hitlera, muszą teraz stawić czoła zagrożeniu, przed którym nie ochroni ich nawet policja i tajne służby. Istnieją bowiem tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego… /więcej/

Po pierwsze – niedosyt

Dwutorowość narracji zdaje się już być normą dla różnego typu powieści. I o ile wprawny czytelnik doskonale sobie poradzi z łączeniem w spójną fabułę dwóch, często bardzo odmiennych perspektyw, to niekoniecznie rozwiąże zagadkę. Autorka „Primum non nocere” perfidnie wręcz wyprowadziła mnie w pole, zwiodła i omamiła na tyle, że dopiero pod koniec utworu zdałam sobie sprawę z własnej naiwności. Nie mogę wyjść z podziwu dla pisarki, gdyż zwyczajnie i po prostu zrobiła ze mną, co chciała. Przy następnej lekturze jakiejkolwiek jej powieści będę mądrzejsza i od razu zwietrzę podstęp w myśl zasady, że nic nie jest takie, na jakie wygląda. Zwłaszcza w szwedzkim kryminale… /więcej/

Zrobicie, jak chcecie

Dawno nic takiego mnie nie spotkało – usiadłam na tapczanie, otuliłam się kocykiem, wzięłam „Trzy koperty” do ręki i pomyślawszy, że pewnie zaraz zasnę, zaczęłam czytać i… świat przestał istnieć! Ostatni raz dałam się tak pochłonąć przez „Przeminęło z wiatrem” w 1985 roku, gdy wieczorne czytanie zamieniło się w nocne, a skończyło o 4 nad ranem. Tym razem to Nir Hezroni sprawił, że działania agenta 10483 nie pozwoliły mi oderwać wzroku od żadnej ze stron, a jakiś głos z głębi umysłu przestrzegał cichym szeptem przed przerwą na toaletę, bo przecież w międzyczasie ktoś może zginąć…

Jak to autor zrobił? Nie mam pojęcia. To znaczy, oczywiście że mam, ale nie chciałabym zdradzić za wiele ani zanudzić analizą utworu. Powiem tylko, że absolutnie nie daje się odczuć, iż „Trzy koperty” są debiutem pisarskim – wręcz przeciwnie, nie można oprzeć się wrażeniu, że czytamy prozę dobrze znanego nam już twórcy, że to kolejna jego pozycja, z którą mamy niewątpliwą przyjemność obcować. A na końcu czeka nas zaskoczenie albo raczej – rozczarowanie. Tak, książka się kończy niespodziewanie po dwóch godzinach lektury (260 stron tekstu), a ja… wściekłam się na autora, że zostawił mnie z kompozycją otwartą. Jak mógł mi to zrobić? Jak? Dlaczego? Do tego stopnia wyprowadził mnie z równowagi, że aż napisałam do Hezroniego. I co? Dowiedziałam się, że kontynuacja losów 10483 już jest w polskich księgarniach! Myślałam, że nie zasnę… /więcej/

Strona 1 z 1012345...10...Ostatnia »