Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Susza

Piekący skwar, rażące słońce, suchość w gardle… Ile jesteś w stanie przeżyć bez wody, nim zamienisz się w zwierzę?

Susza
tekst: Shusterman Neal, Shusterman Jarrod
przekład: Jacek Konieczny

Wydawnictwo Ya!, 2021
premiera: 11 sierpnia

Kalifornię nawiedza najdotkliwsza susza od stuleci. Przez długi czas sądzą jednak, że wszystko wróci wreszcie do normy, jeśli tylko będą przestrzegać reguł: nie podlewać trawników, nie wypełniać basenów, nie brać długich pryszniców. Wszystko zmienia się w chwili, gdy z kranów przestaje lecieć woda. Przez kolejne trzy dni 28 milionów ludzi będzie walczyć o przetrwanie. To doświadczenie zmieni każdego, komu uda się przeżyć. /więcej/

Sprawa Sary

Sprawa Sary
Karolina Głogowska
Wydawnictwo W.A.B. 2021
premiera: 11 sierpnia

Witold Wedler to prawie 40-letni, niespełniony zawodowo i prywatnie dziennikarz śledczy. Kiedy zapada na nietypowy rodzaj padaczki – podczas ataków zaczynają go dręczyć wizje z przeszłości – szef odsyła go na zwolnienie. Zamiast tego Witek jedzie do Brzezińca, miejscowości, w której jako dziecko spędził w 1993 roku ostatnie szczęśliwe wakacje. Sara była jego pierwszą miłością. On był ostatnią osobą, która widziała Sarę żywą. Co się stało z trzynastolatką? Została zamordowana, uciekła, a może… wciąż żyje? /więcej/

Małpa mordercy

Tajemnica, przygoda i podróże – oto rewelacyjna, wielkogabarytowa powieść dla starszych dzieci, młodzieży i dorosłych!

Małpa mordercy
tekst i ilustracje: Jakob Wegelius
tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk
Wydawnictwo Zakamarki, 2021
wiek: 12+

Chief, przyjaciel Sally Jones, zostaje niesłusznie oskarżony o morderstwo i wtrącony do więzienia. Zrozpaczona gorylica, sama w niebezpieczeństwie, postanawia rozwikłać zagadkę śmierci Alfonsa Morro i doprowadzić do uniewinnienia Chiefa. /więcej/

Miasto – dom – ojczyzna

Książkę Rafała Matyi „Miejski grunt” można czytać różnorako, jest to i podręcznik historii spisanej inaczej niż w imię idei narodu i doraźnego interesu, i przekrojowe ujęcie rozwoju infrastruktury miejskiej, i wreszcie analiza struktury miejskiego układu urbanistycznego, jego poszczególnych składowych. Zgodnie z tytułem, autor osadza swoje rozważania w granicach ziem polskich w dzisiejszym, współczesnym rozumieniu. Prowadząc czytelnika nie według dat wielkich bitew i koronacji, a w rytmie tworzenia się zalążków miast, powstawania kolejnych instytucji, autor zachowuje chronologię historii Polski opowiadając historię naszego kraju przez pryzmat rozwoju, który nie ma narodowości czy wyznania. /więcej/

Nic nie jest na zawsze

To się zaczyna już robić nudne, serio. Kolejną recenzję najchętniej zaczęłabym od: „wszystko jest inne niż się wydaje”. Cóż robić? Podobnie jest z „Cieniem utraconego świata”, opasłym woluminem, którego objętość może powstrzymywać przed zdjęciem z księgarnianej półki i pójściem do kasy. Osiemset sześćdziesiąt dziewięć stron czytania czystego dark fantasy, w którym zwrotów akcji jest aż nadto. A co gorsza, to dopiero pierwsza część „Trylogii Licaniusa”, debiutanckiej powieści Jamesa Islingtona, wydanej niedawno w Polsce. Jeśli pozostałe tomy są równie obszerne, to… nie zwlekajcie, warto będzie mieć całość w swojej biblioteczce. I oczywiście przeczytać!

Mogłabym też zacząć od: „wszystko już było”, gdyż uniwersum zbudowane przez autora do najoryginalniejszych nie należy. Jeśli choć trochę czytuje się fantasy, to szybko można się zorientować, że Islington wykorzystał sprawdzone wielokrotnie schematy. No ale tak naprawdę, czy jeszcze jest szansa na napisanie czegokolwiek bez nawiązań do znanych klisz? Nie mam pojęcia, przecież i tak od wieków wszyscy powielają… Szekspira. I chyba nie rzecz w tym, że się to w ogóle robi, tylko – jak. A australijskiemu pisarzowi udaje się wybrnąć wyśmienicie. /więcej/

Diabeł miesza w głowach

Nie wiem, który już raz napiszę, ale powtórzę – nic nie jest takie, jakie się wydaje. I gdyby przyjąć to stwierdzenie za wyznacznik fabuły, tak właśnie rozwija się akcja w debiutanckiej powieści Ingi Vesper, która faktycznie zafundowała mi długie popołudnie z gatunkiem domestic thriller. Niemniej od książki oderwać się nie mogłam (z przerwami na orzeźwiające napoje) i mimo późnej już pory, zasiadłszy do recenzji, nie mogę przestać myśleć o jednej kwestii, zasygnalizowanej ledwie przez autorkę, ale kluczowej w zrozumieniu całości. Jakiej? Niestety musicie sami doczytać, o reszcie Wam opowiem.

Bardzo wiele srok za ogon próbowała złapać autorka w jednym tekście, który zasadniczo jest kryminałem, a przynajmniej tak się wydaje po pierwszych kilku stronach. Kobieta, która ostatni raz całuje swojego męża i znika – nic prostszego dla wytrawnego odbiorcy, ale… kolejne rozdziały pisane z perspektywy bohaterki, nieistniejącej już, pogarszają sprawę. Chciałam powiedzieć – pogłębiają. Autorka pozwala spojrzeć na postać Joyce Haney również od strony innych bohaterów, puzzle powoli składają się w całość, ale decydujący głos mają fragmenty w pierwszoosobowej narracji – im dalej w las, tym mroczniej. A trup i tak wyskoczy z… donicy na pelargonie. Serio. /więcej/

Gwiazdy tamtych lat… z akcentem na ich piosenki

Lubię opowieści. Od zawsze. Czytam baśnie, sięgam po mity, odkurzam legendy. Odległe zdarzenia i ludzi zamykam w historiach fantastycznych, w kronikach, które też przecież często i gęsto nasycone są kolorowymi zmyśleniami autorów. Wieki i tysiąclecia powtarzane w przeróżnych wersjach karmią naszą, a przynajmniej moją, wyobraźnię. Inspirują. Opowiadamy więc sobie, powtarzając po raz n-ty ulubione historie – o Kopciuszkach, śpiących królewnach, sierotkach i macochach… Czarodziejskie flety czy lustra zamieniamy na smartfony czy CD, zaś siedmiomilowe buty czy latające dywany w samoloty czy luksusowe ferrari, a nawet statki kosmiczne. /więcej/

Bardzo długie popołudnie

Znakomity kryminał o tym, jak American dream zamienia się w koszmar.

Bardzo długie popołudnie
Inga Vesper
przekład:Jacek Żuławnik
Wydawnictwo Słowne, 2021

Jest lato 1959 roku, kalifornijskie słońce wypala wypielęgnowane trawniki przed domami w Sunnylakes. Pewnego bardzo długiego popołudnia w tej sielskiej atmosferze przedmieścia znika Joyce Haney.

Tego samego dnia Ruby Wright udaje się do pracy, spodziewając się, że czeka tam na nią to, co zawsze: obowiązki domowe, których nie cierpi, obolałe stawy, pogarda ze strony białych pracodawców… a także światełko w mroku codzienności: życzliwość Joyce.

Zamiast tego znajduje dwójkę przerażonych dzieci i plamę krwi na podłodze w kuchni. Po Joyce nie ma śladu. /więcej/