10 marca 2018 r.

10 marca 2018 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Bogaty zbiór e-książek

Bogaty zbiór e-książek

Książka w prezencie

Książka w prezencie

Współpraca

Współpraca

O matce i dla matki

Ta przyjaźń była piękna urodą obu dziewczyn – Lusi Gelmont i Zuzanny Ginczanki. Pierwsza przeszła do historii jako wspaniały człowiek, znakomita lekarka, drugiej zaś pisany był poetycki Parnas i talent porównywalny z talentem Juliana Tuwima. Jednak historia zdecydowała inaczej. Zuzanna Ginczanka nie doczekała splendorów ani spokojnego życia. Zamordowana w Krakowie przez gestapo podczas II wojny światowej, nie rozwinęła skrzydeł. Pozostało po niej trochę liryków, jeden, wczesno młodzieńczy, tomik poezji. Pozostała jednak najdłużej w pamięci swojej przyjaciółki z Równego – Lusi Galmont. Do końca życia (a żyła blisko 100 lat!) wspominała Ginczankę i tą miłością zaraziła swoją córkę, Marię Stauber. To ona tę przyjaźń opisała. /więcej/

Szlakiem czarownic

Doskonałą pracę wykonuje Leszek Herman dla Szczecina i okolic, nie bez przyczyny został Ambasadorem mojego miasta w 2017 roku. Z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem czytałam o rodzinnych stronach i stopniowo odkrywałam tajemnice Pomorza Zachodniego wraz z bohaterami „Biblii diabła”, ubolewając, że moja wiedza jest tak znikoma. A raczej – była, gdyż z każdą kartką tej powieści z pogranicza kryminału i przygodówki otwierały mi się… coraz szerzej oczy.
I czasem wolałabym je mieć szeroko zamknięte… Opisy tortur rzekomych czarownic są drastyczne, aż się nie chce dać wiary, że mężczyźni mogli tak nienawidzić kobiet. A jednak. Drogie panie, nie wiem, czy wiecie, ale czary uprawiane są prawie wyłącznie przez kobiety, ponieważ chętniej oddają się namiętnościom cielesnym (sic!) i są podatniejsze na pokusy diabła. Znamiona na ciele również świadczą o wpływie szatana – ech, nie miałabym szans, mam ich sporo… Wbijania igieł pewnie też bym nie wytrzymała. Nie wspominając o próbie ognia…

/więcej/

Papier, którego nie pokonał ogień

Ten zapis historii, spisanej na podstawie ocalałego z pożogi wojennej dziennika młodej Żydówki, Rutki Laskier, przywraca pamięć tamtych dni. Czytając czujemy atmosferę Zagłębia Dąbrowskiego, a Będzina w szczególności, lat 1939 – 1943. Widzimy i słyszymy pospieszną krzątaninę mieszkańców dzielnic żydowskich, ich kulturę i obyczaje. Uczestniczymy w pierwszych uczuciach dziewczyn i chłopców, w ich radościach, i pospiesznym dojrzewaniu. Podglądamy ukradkowe pocałunki, które muszą im wystarczyć za całe dorosłe życie, którego nie doczekali. Bo choć jeszcze o tym nie wiedzą, to już przeczuwają, jaki los zgotuje im rasa panów. Wszak na tym terenie wymyślono budowę miasta Adolf Hitler Stadt, oczywiście po uprzedniej eksterminacji mieszkańców wyznania Mojżeszowego. Wszyscy i młodzi, i starzy pojadą do komór gazowych niemieckich obozów koncentracyjnych
/więcej/

Nessun dorma

Będzie chaotycznie. W przeciwieństwie do książki. Nie potrafię jednakże inaczej o powieści Grabowskiej napisać, gdyż pozostawiła mi zupełny mętlik w głowie. Nie, nie, nie mętlik, nie w tym sensie – właśnie chyba wszystko sobie poukładałam. Trzy narracje, trzy światy, w każdym znalazłam mnóstwo pytań i odpowiedzi. Poskładałam. Przeczytałam. Podziwiam.
Długo czekałam na taką powieść. Kryminalną zresztą. I choć nie wszystko mi się w niej podobało (o tym później), to chylę czoła. Nie dlatego, że Bułgaria jest mi w pewnym sensie rodzinnie bliska ani też, że przydarzył mi się na studiach jeden semestr zajęć z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego z elementami gramatyki porównawczej języków słowiańskich i wątki lingwistyczne mnie zachwyciły. Chylę czoła, gdyż odnalazłam inspirację Umberto Eco i Bułhakowskim „Mistrzem i Małgorzatą”. Nie bez powodu główna bohaterka ma na imię Margarita… /więcej/

Myśl mrowiska

Im bardziej pociągają mnie cuda przyrody, tym mniej ma dla mnie uroku chęć przysłaniania ich mgiełką fantazji. /P. Huber/

Skromna, drobna, lekceważona, banalna, pospolita, nijaka. Wciąż niedoceniana i ignorowana. Dzięki baśniom Ezopa czy La Fontaine’a stała się symbolem sknerstwa, egoizmu i zawiści. Mrówka – owad, który nader rzadko figuruje w kręgu naszych zainteresowań. No chyba że nagle wraz z całym mrówczym rodem stanie się niechcianym współlokatorem naszego domu, na łonie natury gromadnie przespaceruje po naszym kocu, lub – co gorsza – nieproszona zainteresuje naszym prowiantem. /więcej/

Polowanie na czarownice

Kobiety z rodu Orchire od wieków obdarzone były niezwykłą mocą. Były kapłankami pradawnego kultu Bogini. Ich wiara przekazywana była z pokolenia na pokolenie, a wiedza i stare receptury zapisane w Księdze Cieni były ich dziedzictwem. Miały też kryształ o niezwykłych właściwościach – przechowywał w sobie wizerunki przedstawicielek wszystkich utalentowanych członkiń rodu.
Czasy były trudne. Mężczyźni od zawsze bali się kobiet, które nie poddawały się pokornie ich woli. W Europie panowała masowa panika. Inkwizycja skazywała wszystkie podejrzane o czary na tortury i męczeńską śmierć. Dlatego wszystkie czarownice, i te z rodu Orchire, jak z innych rodzin opanowały sztukę ukrywania się. Poświęcenie jednej z nich potężnej grand-mere Ursule sprawia, że jej potomkiniom udaje się uciec przed prześladowaniami. Niestety, nienawiść i nietolerancja mogą dosięgać nas wszędzie.
/więcej/

Trucicielka

Wydawnictwo MG już kolejny raz daje nam szansę odkrywania nowych przestrzeni w literaturze. Tym razem możemy poznać ciekawy wątek w twórczości literackiej epoki wiktoriańskiej, dzięki pierwszemu polskiemu wydaniu książki Wilkie Collinsa. Autora wówczas bardzo lubianego i poczytnego.

„Córka Izebel” to powieść, która dawniej z pewnością wywoływała dreszcz emocji a nawet strach. Taki horror z lamusa, oczywiście z perspektywy dzisiejszych czasów. Collins uznawany jest za prekursora powieści kryminalnej. W tym przypadku mamy intrygi, tajemnice, trucicielkę i zbrodnie.

Dobór imienia kojarzy się z negatywnymi cechami, wskazuje na tragiczny i niebezpieczny przebieg akcji. I tak się stanie! Tytułowa bohaterka Izebel, wdowa po zdolnym chemiku w tajemnicy wchodzi w posiadanie niebezpiecznych specyfików, które opracował jej mąż. Bez skrupułów, w sposób niegodziwy i zuchwały wykorzystuje je, aby utorować drogę do szczęścia swojej jedynej ukochanej córce. Jako osoba zdeprawowana i niegodziwa, wybiera drogę dosłownie „po trupach”. Izebel jest zdecydowana usunąć z drogi wszystkich, którzy staną jej na drodze i wykorzysta wszelkie środki, aby zapewnić dziecku dobrą pozycję życiową. /więcej/

Jesteśmy potworami?

Nie jest to książka, która porywa jak huragan. Ani jak halny. W sumie to nie wiem, czy porywa w ogóle. W każdym razie mnie zrazu nie porwała – nie przeniosłam się do Oz (czyt. The World of Lore) w leju tornada jak Dorotka – pozostałam na tapczanie z potwornymi istotami w zasięgu wzroku. Czekały na mnie przez dwa tygodnie, aż do momentu, kiedy przeczytałam rozdział poświęcony Innym. I wtedy pojęłam (i dałam się porwać), że to nie jest książka o potworach, tylko o nas. Ludziach, którzy się boją.
Czego się boimy? Spośród setek przytoczonych opowieści o wampirach, wilkołakach, elfach, poltergeistach czy syrenach, największe wrażenie robią te, z których może wynikać, że sprawcą całego horroru był (i jest) człowiek, a nie siły nadprzyrodzone. Mahnke, przez cały swój fabularyzowany dokument, podkreślając sceptyczny stosunek do przedstawianych faktów (o ile to fakty), nakreśla czytelnikom historie niezwykłe i przerażające w swej istocie, potwierdzone historycznie datami i relacjami świadków. Aż strach się bać. /więcej/

Strona 1 z 9312345...102030...Ostatnia »