Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Okruchy pamięci

Marcin Wicha lubi się przyglądać. Lubi też, że w smatrfonach są aparaty fotograficzne. „Te aparaty są raczej kiepskie, przynajmniej w modelach, których używam” – dodaje. Fakt, mają mikroskopijne obiektywy, a głębia nie ma ostrości. „Kiedy chcę coś sfotografować, muszę podejść bardzo blisko, przyłożyć telefon” – mówi Wicha W jego telefonie jest więc świat składający się ze zbliżeń, detali, drobnych obiektów, faktur, kolorów. Roślin wyrastających z chodnika, ogłoszeń, zardzewiałych tabliczek tapicera. Szczegółów zatrzymanych w telefonicznej pamięci. „Tkwią w telefonie kompletnie zapomniane” – stwierdza. Jednak gdy kończy się pamięć telefonicznej karty, trzeba te wszystkie zatrzymane kadry przejrzeć, wrócić do nich, coś zostawić, coś pousuwać. Czy nie jest tak z naszą pamięcią? Czy nie mamy w głowie pełno życiowych kadrów? Okruchów pamięci, obrazków wspomnień, szczegółów malujących obrazy naszego życia? Gdy przyłożymy do nich obiektyw naszych wspomnień, przewija się cała seria wydarzeń. Małych, pięknych, trochę smutnych, trochę śmiesznych, nostalgicznych, mama, tata, plaża, pies wskakujący w kałużę, jakiś groźny komunikat z ekranu telewizora, falująca trawa na łące, świadectwo dziecka. Tylko tyle i aż tyle. /więcej/

Dawno, dawno temu… czyli jak rodziła się legenda

Jeśli czytujecie Leszka Hermana – mogę spokojnie zacząć tę recenzję od nawiązań do poprzednich powieści. A jeśli jeszcze nie zainteresowaliście się twórczością polskiego Dana Browna, to najwyższy czas to zrobić. Wracając do tematu – jakoś tak jest od paru lat, że Autor raczy czytelników co roku nową powieścią: „Biblia diabła” (2018), „Sieci widma” (2019), „Zbawiciel” (2020), „Krzyż pański” (2021) i tegoroczna „Szachownica”. I w każdej z nich spotykamy znanych z poprzednich części bohaterów, w pierwszo- lub drugoplanowej roli, ale zawsze można liczyć na kontynuację któregoś z wątków. Tym razem Karen i Patryk po przejściach z „Krzyża pańskiego” lecą na wakacje do USA, a Igor Fleming pojawia się w epizodycznej roli, ale jakże istotnej! /więcej/

Kulisy arcydzieła powstałego z …desperacji

„Kiedy widownia płacze po śmierci gangstera, który na jej oczach zabił setki ludzi, mamy do czynienia z arcydziełem” – stwierdził amerykański sekretarz stanu, Henry Kissinger, który towarzyszył jednemu z producentów filmu „Ojciec chrzestny” na premierze tej produkcji. Powiedział te słowa tuż po tym, jak zapaliły się światła po uroczystym seansie. Miał rację. Pięćdziesiąt lat po premierze nikt nie ma wątpliwości, że film wyreżyserowany przez Francisa Forda Coppolę jest jednym z najważniejszych dzieł w historii kina. Ja go uwielbiam! A teraz też uwielbiam książkę Marka Seala – „Zostaw broń, weź cannoli. Kulisy powstania filmu”Ojciec chrzestny”. Przeczytałam ją z wielką przyjemnością, a wkrótce planuję kolejne sięgnięcie po nią. Tak! Chcę obejrzeć film z książką w ręku. Zwłaszcza że są w niej arcyciekawe historie powstania konkretnych scen, dialogów czy sekwencji.

Jak napisał autor książki, film powstał niejako z desperacji. Zaczęło się od zdesperowanego autora książki Maria Puzo, który mając na utrzymaniu żonę i pięcioro dzieci, a także ogromne długi (był hazardzistą), napisał powieść pt. „Ojciec chrzestny”. Ona odmieniła jego życie. Nie dość, że mógł przestać pisać tandetne opowiadania do pism, to jeszcze został został bogatym człowiekiem i stał się cenionym literatem. Również z desperacji reżyserem „Ojca chrzestnego” został Coppola, którego pierwsze produkcje okazały się klapą, dlatego dorabiał sobie kręcąc… filmy erotyczne. /więcej/

Kiedy posąg odzyskuję głos i niezależność – znana historia w nowej wersji

Opowiadanie „Galatea”, liczące niespełna siedemdziesiąt stron w miniformacie, oparte jest na historii Pigmaliona, zawartej w „Metamorfozach” Owidiusza. Autorka oddała w nim głos Galatei. Głos właśnie, w mitologii bowiem ta bohaterka była niema.

Warto przypomnieć tę opowieść. Oto Pigmalion, żyjący na Cyprze, żyje samotnie, bo uważa wszystkie kobiety za ladacznice. Chcąc mieć kobietę idealną, wyrzeźbił posąg – arcydzieło z marmuru, przedstawiające najpiękniejszą kobietę. Pigmalion zakochał się w kamiennej postaci i godzinami wpatrywał w rzeźbę. Dzięki łaskawości bogini, Galatea została ożywiona.

Historia Pigmaliona stała się inspiracją dla wielu twórców. Ot, poczynając od George’a Barnarda Shawa, który napisał słynny dramat pt. „Pigmalion”, ciągle zachwycający i grany z powodzeniem w teatrach na całym świecie. Podobnie jest z musicalem pt. „My Fair Lady”, którego kolejne adaptacje zapełniają sale oper (zresztą, polecam szczecińską wersję w Operze na Zamku – to doskonałe widowisko i znakomita adaptacja musicalowa). /więcej/

Człowiek zobaczył człowieka

Książka Macieja Kraszewskiego, to jak mówi podtytuł „powieść o księdzu Janie Kaczkowskim”, ale powieść to nietypowa, jak nietypowym księdzem był sam Jan.
To również historia relacji między dwoma mężczyznami i opowieść o ich przyjaźni, nadziei i sile, która potrafi zmieniać świat na lepsze. To opowieść o tym jak „człowiek zobaczył człowieka” i uwierzył w niego, a potem było wielkie buum! Bo każdy z nich żył na pełnej petardzie!

Bohaterowie: Patryk Galewski i Jan Kaczkowski.
Patryk – wybitny recydywista, który na odpustach dokonywał z kumplami „przekształceń własnościowych”, banalnie zwanych kradzieżą, wykładał „chemię” na puckim „oxfordzie” czyli tamtejszej zawodówce i Jan – bioetyk, prezes Hospicjum w Pucku, ksiądz Kościoła rzymskokatolickiego. /więcej/

Kopytka inaczej

Lubicie kuchnię włoską? Zapewne usłyszę, że tak. A znacie jakieś inne potrawy oprócz pizzy i spaghetti? Pewnie tak. A wiecie, jak zrobić umbricelli al rancetto? Pewnie nie, ale Cristina Catese z chęcią wam opowie… a ja powiem, że dawno nie miałam w ręku książki o gotowaniu napisanej z taką pasją! I choć nie wszystkie przepisy są dla każdego, to warto poznać tajniki kuchni, która kojarzy mi się przede wszystkim ze słońcem, morzem, pastą, serami i błękitnym niebem.

Przepraszam, no nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem: „(…) O! szczęśliwe nieba/Krajów włoskich! różowe cezarów ogrody!/Wy klasyczne Tyburu spadające wody/I straszne Pauzylipu skaliste wydroże!(…) Zaczęli więc rozmowę o niebios błękitach,/Morskich szumach i wiatrach wonnych i skał szczytach,/Mieszając tu i ówdzie podróżnych zwyczajem/Śmiech i urąganie się nad ojczystym krajem (…)”. Mam nadzieję, że fragment równie rozpoznawalny jak gnocchi… mączne kluseczki w Polsce również wyrabiane, a kopytkami przez kucharki nazywane. Średnio mi ten trzynastozgłoskowiec wyszedł był, aczkolwiek – turlanie gnocchi po widelcu już nawet całkiem, całkiem… trening czyni mistrza, a przepisy Cristiny odrobiny wprawy mimo wszystko wymagają, niemniej warto spróbować! Z mąką i jajkami wszak zawsze zabawa przednia, czyż nie? /więcej/

Człowieczyńscy odkrywają emocje

Bohaterami książki Agnieszki Jucewicz jest sympatyczne małżeństwo zamieszkujące niewysoki budynek w małym miasteczku. Państwo Człowieczyńscy długo czekali na przyjście na świat dzieci. A gdy w końcu się doczekali, okazało się, że jest ich piątka. Było to pięć emocji podstawowych. Autorka kreśli barwne i ciepłe charakterystyki: Radości, Złości, Smutku, Wstrętu i Lęku…
W trakcie lektury mali czytelnicy dowiadują się, że wszystkie dzieci Człowieczyńskich miały zaspokojone swoje potrzeby, a rodzice traktowali je z troską i czułością. Jedynie Lęk budził niepokój rodziców. Często leżał w łóżeczku przykryty po sam czubek głowy. A kiedy czasem spod niego wyjrzał przestraszonymi oczami patrzył w górę jakby spodziewał się nieszczęścia. /więcej/

Polscy Griswoldowie, czyli Stelar bawi świątecznie

Griswoldowie przyjechali do Świeradowa – Zdroju – oto, co mi przyszło do głowy tak mniej więcej po przeczytaniu setki stron powieści Marka Stelara – „Góra kłopotów”. Dalej było jeszcze lepiej, a góra kłopotów okazała się wysoka jak Mount Everest…

Moim ulubionym świątecznym filmem wcale nie jest „Kevin sam w domu”, ale „W Krzywym Zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju” – oglądam go co roku i za każdym razem śmieszy mnie tak samo, choć doskonałe znam wszystkie gagi. W tym filmie Clark Griswold chce urządzić idealne, rodzinne święta Bożego Narodzenia, ale wszystko się wali… Choinka płonie, lampki do ozdoby domu nie chcą się świecić, a do tego pojawiają się niezapowiedziani goście, z których jeden to chodząca katastrofa. W książce Stelara również pojawia nieoczekiwanie postać z przeszłości rodziny, a osobą, która generuje kłopoty jest Szwagier. Ten mieszkający w górskim pensjonacie syn seniorki rodu jest – jak mówią o nim inni członkowie rodziny – inteligentny jak parkomat albo krzyżówka rozwielitki, moździerza i tłuczka do mięsa. /więcej/