16 marca 2019 r.

16 marca 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Porzuć czerń, wybierz kolor!

Osiemdziesiąt procent wszystkich wrażeń, jakie odbieramy zmysłami, to doznania wzrokowe. Kolory zaś dostrzegamy jako pierwsze: barwę budynku widzimy zanim jeszcze w oczy rzuci się nam sama bryła gmachu; kolor ubrań oceniamy szybciej niż ich fason. Dlatego powinny istnieć jasne zasady określające używanie barw w różnych sytuacjach.

Widzimy je, gdy tylko otworzymy oczy. Kolor to światło, zróżnicowana, często rozedrgana i nieuchwytna tajemnica, złudzenie, iluzja optyczna. Nasz mózg natychmiast- intuicyjnie i zupełnie nieświadomie -rozkodowuje ogrom barwnych plam. To dzięki kolorom i kontrastom kolorystycznym dostrzegamy przedmioty, kształty, faktury. Język barw jest bardzo konkretny, bywa ekspresyjny, sugestywny, a przez to niezwykle użyteczny. Kolor wywiera ogromny wpływ na ludzką psychikę, samopoczucie i zdrowie. Porusza, drażni, inspiruje, lub odwrotnie- uspokaja, koi i wycisza. Tylko ludzie powierzchowni ignorują wpływ estetyki na otaczający nas świat. /więcej/

Dawkowanie Barańczaka

Rzadko zdarza mi się obcować z geniuszem. I to utalentowanym. Genialnym talentem. Mentalnym galantem – nalatanym galem – antenatem agenta, itd. itp. Mniej więcej w taki sposób bawił się słowami Stanisław Barańczak, a „Pegaz zdębiał” jest pozycją – must have, must be, must… everything! Aż ciarki mnie przechodzą na myśl, że mogłabym tego nigdy nie przeczytać i nie dowiedzieć się, co to jest onanagram, palindromader, idiomatoł czy nie zachwycić się obleśnikami i turystychami.

„Pegaz…” nie jest książką dla wszystkich. Najpierw powiem, dla kogo nie jest – dla tych, którzy nie widzą w słowach nic ciekawego. A jest? Dla ludzi, co potrafią z trzech liter utworzyć niezliczoną ilość wyrazów, a w kalamburach i limerykach odnajdują swoje drugie ja. Kochają purnonsens, Leara, Carrolla czy Nasha. Szekspira także. I rymowanki. O, matko, jakaż ja byłam odważna (czyt. nierozważna), że w odpowiedzi na rymowane życzenia profesora Balcerzana (wielokrotnie wspominanego w „Pegazie” i przyjaciela Barańczaka) z okazji świąt, odpowiedziałam również rymowanką… Boże, gdybym ja tylko wiedziała, jak obaj panowie „zabawiali się” rymami za uczelnianych czasów! Wstydzę się, naprawdę. Cóż, nie pierwszy, nie ostatni raz. /więcej/

Co kryje prawda?

Powieści Margaret Atwood cieszą się ostatnio sporą popularnością wśród twórców seriali. Najpierw obejrzeć mogliśmy świetny pierwszy sezon „Opowieści podręcznej”. Teraz Netflix proponuje nam miniserię „Grace i Grace”. Przy tej okazji warto sięgnąć po jej literacki pierwowzór.
Powieść „Grace i Grace” Margaret Atwood oparła na prawdziwych wydarzeniach. W 1843 roku szesnastoletnia Grace Marks i jej wspólnik James McDermott zostali aresztowani za podwójne morderstwo. Ofiarami byli pracodawca tych dwojga Thomas Kinnear, jego gospodyni oraz kochanka Nancy Montgomery. W chwili śmierci Nancy była w ciąży. Sprawa ta budziła wiele kontrowersji. Morderstw dokonano w Kanadzie, potem para zbiegła do Stanów Zjednoczonych. Ich aresztowanie i przetransportowanie do Kanady nie było do końca legalne. Dodatkowo istniało wiele pytań dotyczących roli Grace w tych morderstwach. Ona sama mówiła o sobie, jako o niewinnej ofierze McDermotta. Twierdziła, że nie pamięta tych wydarzeń, a mężczyzna jej groził. Sam James zeznawał, że Grace była nie tylko czynną uczestniczką aktu zabijania, ale nawet jego prowodyrką i siłą napędową. Osobiście zaciskała apaszkę na szyi konającej Nancy. Dziewczyna bez żadnych skrupułów okradła zmarłą i na procesy ubierała się w jej sukienki. Na wyobraźnię opinii publicznej wpływała również pogłoska, że James i Grace byli kochankami.
/więcej/

Z miłości do M

Są takie chwile w życiu kobiety, że chciałaby… i boi się. Tak, chciałabym być jak Magdalena Samozwaniec w wersji Rafała Podrazy i Róży Czerniawskiej-Karcz. I oczywiście, bałabym się. Nie wiem, czy starczyłoby mi odwagi albo raczej – czy moje poczucie humoru poradziłoby sobie ze współczesnym światem. A może wystarczy nie przejmować się opiniami innych i iść przez życie, wypowiadając na głos cięte riposty, w eleganckiej sukience i kapeluszu?
Na pewno nie przejmować się. I na pewno (na tyle mam odwagi), nie dam w sobie zabić dziecka, jak radzi Magda mężowi przyjaciółki, Lulusiowi. Cenimy też w ludziach to samo – „(…) spontaniczne odruchy, naturalność, swobodę, szczerość i prostotę”. Popełniłam w życiu wiele głupstw, ale gdyby dano mi możliwość powtórki z rozrywki, jak mówi Krystyna Chruścielska o Samozwaniec, żyłabym tak samo.
Mądrą kobietą była ta nasza pierwsza dama polskiej satyry – „Nic jej nie dziwiło, nic nie zaskakiwało”. Nie dbała o rzeczy, lecz o dzieła sztuki owszem. A także znała się na modzie, o której historii wiedziała wszystko, w ogóle – wiedziała wszystko. Też bym tak chciała. I jeszcze, żeby w moim towarzystwie nikt się nie nudził, ale do tego trzeba paru dziesięcioleci, gdyż na razie wiele rzeczy mnie zadziwia. /więcej/

Nie wstydźmy się czytać Boccaccia

Pamiętam te wakacje, kiedy z wypiekami na twarzy czytałam pospiesznie dopiero co wypożyczone nowele Boccaccia, a było to lat temu ze trzydzieści pięć. Zawsze wyglądałam na starszą, więc pani bibliotekarka, obrzuciwszy mnie świdrującym spojrzeniem, zaznaczając mimochodem, że to lektura z półki dla dorosłych (już byłam pewna, że nici z poleconej mi przez kuzyna pozycji), niechętnie podała mi „Dekameron”. Dzisiaj, biorąc do ręki przepiękne, nowe wydanie nieśmiertelnych opowieści florenckiego mistrza, czekałam na to samo uczucie. I nie zawiodłam się.
Na Boccacciu nie można się zawieść, gdyż nieprzemijalnie wzbudza emocje, trafiwszy w XVI wieku nawet na listę ksiąg zakazanych. Nazwałabym to wielką pomyłką, a listę – listą ksiąg niezrozumianych. Takie to były czasy, kiedy w każdym tekście obnażającym naturę człowieka (czyt. zakonnika), doszukiwano się obrazoburczych i podważających autorytet treści. /więcej/

Bogini czy maszkara?

„Za głosem serca” Moniki Gut-Bartosiak to powieść, która pozwoli każdemu czytelnikowi się odprężyć i zapomnieć o ciężkim dniu.
Olimpia jest typową szarą myszką na uczelni. Dodatkowo uznawana jest za brzydulę oraz ciągle zamyśloną artystkę pogrążoną w nauce. Robert znany jest ze swoich podbojów i każda dziewczyna na uczelni marzy, by stać się jego celem. Oboje, tak jak wielu innych uczniów na uczelni, biorą udział w losowaniu partnera na bal połowinkowy. Gdy dowiadują się, że wylosowali siebie, są przerażeni.
Olimpia jest gotowa zrezygnować z uczestnictwa w balu, byleby tylko nie iść na niego z Robertem. Jednakże on kierując się swoim poczuciem dumy, zabiera ją na bal. Z „maszkary”, w jego oczach staje się „boginią”, a to wszystko za sprawą sukienki, makijażu oraz nowej fryzury.
Wydawałoby się, że tych dwoje całkowicie odmiennych ludzi nie może połączyć uczucie, tymczasem szkolny playboy łagodnieje pod wpływem szarej myszki. Jednak czy ich związkowi uda się przetrwać? /więcej/

Ciąg dalszy oszustw…

Po „Kradzieży stulecia” Barbary Freethy przyszedł czas na wielkie zaskoczenie czytelników, które czeka ich po przeczytaniu „Wielkiego Skoku”! Evan Chadwick, po ucieczce z rąk władz planuje kolejny skok. Tym razem jego celem stał się żółty diament, który trafił na aukcję w Barclay’s. W tym celu planuje wykorzystać piękną Christinę Alberti, znawczynię kamieni szlachetnych i ozdobnych, historyczkę sztuki oraz pracowniczkę domu aukcyjnego. Zajmując się drogocennym diamentem, nie spodziewa się, że cienie przeszłości wtargną z powrotem do jej życia.
J. T. McIntyre, agent FBI, jest zdeterminowany, by złapać Evana i nie dać mu uciec. Mężczyzna zniszczył jego rodzinę, okradł jego przyjaciela z czasów studiów oraz wielu innym osobom wyrządził krzywdę. Dopóki nie odnajdzie oszusta, nie będzie mógł spać spokojnie. Poznając Christinę, nie wie, czy może jej ufać. Patrząc na jej przeszłość, agent nie może być pewien, czego się po niej spodziewać – czy jest ona wplątana w kradzież? /więcej/

Lektura… prawie obowiązkowa

Zapewne nie wszyscy gustują w książkach historycznych. Jednak tych, którzy interesują się postaciami z przeszłości a zwłaszcza ich życiem osobistym, szczerze zachęcam do przeczytania książki Andrzeja Zielińskiego.
„Żony, Kochanki, Damy, Intrygantki. Niezwykłe kobiety u boku naszych władców” poświęcona jest kilku kobietom. Niektóre z nich są nam dobrze znane, inne mniej. Jednak z pewnością dzięki tej książce poznamy nowe fakty z ich życia. Spojrzymy na nie i na legendę osnutą na podstawie ich życiorysów, zupełnie inaczej. Być może inaczej również ocenimy postacie tych pięknych pań znanych z filmów czy lekcji historii.
To książka dla dorosłych i o dorosłych kobietach. Odsłania fakty i tajemnice, które zaburzą znany nam ich wizerunek. Co do niektórych Pań zupełnie się rozczarujemy. Historia choćby Barbary z Radziwiłłów, wdowy po Gasztołdzie wojewodzie nowogródzkim mocno nas zadziwi. /więcej/

Strona 10 z 99« Pierwsza...89101112...203040...Ostatnia »