Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Muzy swoich Mistrzów

Fascynowały urodą (no, może nie wszystkie), intelektem i przebiegłością (to niektóre), ale na pewno wszystkie były Muzami wielkich malarzy – Leonarda da Vinci, Goyi, Witkacego, Balhusa, Salvadora Dali, Amadeo Modiglianiego, Jana Vermeera, Gustawa Klimta, Edouarda Maneta, Henri deToulouse – Lautreca, Pabla Picassa, Jacka Malczewskiego. Nazwiska znane i cenione przez historyków sztuki i marszandów. To właśnie dla nich Mistrzowie tracili głowę, rozwodzili się z żonami, by później, czasami długimi latami tkwić w toksycznych relacjach i niedostatku. Ale o tym portrety te już nie opowiadają. Są w nich zawarte jedynie najlepsze momenty związku – miłość, pożądanie i fascynacja. Emocje, które uczyniły te kobiety nieśmiertelnymi, tak jak ich twórców. Dziś obrazy podziwiają zwiedzający muzea oraz właściciele prywatnych kolekcji. Przetrwały czasami stulecia by nadal zaświadczać jak wyjątkowymi, czasami demonicznymi, kobietami były. Były? Są nadal. Wszak wciąż kuszą uśmiechem, powabem, tajemnicą. Wciąż trwają. /więcej/

Żołnierz strzela, Bóg kule nosi…

… i to nie zawsze tak jak byśmy chcieli, gdyż wszystkim rządzi przypadek. I właściwie rzadko kto, uchodzi z wojennej zawieruchy – pole bitwy to ostatni element układanki dla żołnierza. Giną ci mężni i ci, którzy najchętniej zdezerterowaliby w obliczu nawałnicy wroga. A nawet jeśli uda się przeżyć, patrzą na świat już zupełnie inaczej.
Powieść Arkadiusza Rączki pokazuje jak skomplikowane bywają relacje pomiędzy onegdajszymi przyjaciółmi, a teraz wrogami z różnych okopów. „Wplątani” to jakby połączenie wątków sensacyjnych z awanturniczymi. Bohaterowie to białogwardzista, później czerwonoarmista, Fiodor i Wolski, polski żołnierz, też białogwardzista, uczestnik walk na Syberii, później kawalerzysta broniący Warszawy w 1920 roku. W rewolucyjnych, niebezpiecznych czasach zmian w Rosji – upadku caratu, a później rządów nowej, czerwonej władzy, połączyła ich misja zlecona przez jednego, a wykonana przez drugiego. /więcej/

Ta jedna, najsłynniejsza i najznamienitsza pośród stu

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałby świat, gdyby nie wynaleziono koła? Albo gdyby Boccaccio nie napisał „Dekameronu”? Tak, tak, prędzej czy później ktoś by na to wpadł, pewnie, ale w literaturze, filmie czy grach komputerowych nie jest to takie oczywiste. Załóżmy więc, że nie było epidemii dżumy w 1348 roku i nie powstał zbiór stu nowel, a w nim jedna szczególna… Już wam mówię, czego nigdy byśmy nie przeczytali i/lub nie obejrzeli: „Kamizelki” Prusa, „Latarnika” Sienkiewicza, wielu innych dzieł pozytywistycznych, a także: „Małego Księcia” Saint-Exupery`ego, „Władcy Pierścieni” Tolkiena i „Harrego Pottera” Rowling, „Kręgu” („The Ring”) Nakaty oraz „Martwego zła” Sama Raimiego. I komputerowej gry akcji – „Death Stranding” Hideo Kojimy. /więcej/

Był sobie Don Kichot

Dawno, dawno temu, pewien hidalgo ukochał czytanie książek. Magia słowa pisanego przenosiła go w świat księżniczek, potworów i złych czarnoksiężników. Postanowił więc tekst wcielić w czyn. W obronie Dobra stawał do walki ze Złem. Zawsze po jasnej stronie mocy. Narażając się na śmiech i drwiny, trwał nieugięcie. W obronie pokrzywdzonych, wdów i sierot. Z miłości do Pani swego serca. Don Kichot.

Powieść Cervantesa na trwałe zapisała się w historii literatury jako ta wyjątkowa, obfitująca w niezliczone motywy i pomysły fabularne, wykorzystywane po dziś dzień. Na czym jej wyjątkowość polega? Najprościej powiedzieć – na wszystkim, ale warto sobie uzmysłowić, dlaczego. Dlaczego kochamy Cervantesa? Bo wielkim pisarzem był (chyba za długo omawiam z młodzieżą „Ferdydurke”) i nie możemy oderwać się od cudów i czarów „Don Kichota”, gotowi jesteśmy pędzić i lecieć na ratunek rycerzowi. Dlaczego? Bo to arcydzieło. Poraża mnie myśl, że autor o tym nie wiedział…
/więcej/

Nowe życie diwy

„Jeśli mam wyglądać autentycznie, chciałabym, żeby te zdjęcia pokazywały, że również w ciąży czuję się seksowna i piękna” – powiedziała Demi Moore do Annie Leibowitz. Aktorka zamiast ukrywać ciążę chciała dodać jej splendoru, ze słynną fotografką postanowiły zrobić sesję zdjęciową dla „Vanity Fair” w tym duchu. Powstały cudownie zmysłowe, prowokacyjne fotografie, na których wygląda jak modelka przygotowana do sesji, w ostrym makijażu, brylantach w uszach, w satynowej zielonej sukni, czy w czarnym staniku i szpilkach. Seksownie i tajemniczo. I w zaawansowanej ciąży. Jednak na okładce magazynu z sierpnia 1991 r. ukazało się inne zdjęcie, pstryknięte przez Annie po sesji, podarowane Demi i jej mężowi Bruce’owi Willisowi do rodzinnego albumu, subtelne, poruszające i pozbawione blichtru. /więcej/

Mistrzowie drugiego planu

Mistrzowie drugiego planu, pomocnicy czytelników, cisi bohaterowie – znaki interpunkcyjne i typograficzne – objaśniają, dają wytchnienie i podpowiadają. Uczymy się ich wraz z alfabetem, są w pierwszych czytankach i bajkach. Ich istnienie przyjmujemy jako oczywistość, tymczasem ich historia bywa pasjonująca, a ich dzisiejszy kształt znacznie odbiega od pierwowzoru.
Powstały wraz ze słowem pisanym, a właściwie przy okazji zapisu wskazówek dla mówców w starożytnej Grecji. Wskazywały gdzie wziąć oddech, gdzie zawiesić głos żeby utrzymać uwagę słuchaczy. Należy pamiętać, że ówczesny tekst był pisany jednym ciągiem, bez przerw, a i nierzadko tzw. bustrofedonem czyli jednym ciągiem w kolejnych wierszach od prawej do lewej i od lewej do prawej, każda więc podpowiedź była na wagę złota. Te i inne ciekawostki i historie, które doprowadziły do powstania kształtu tekstu jaki znamy opisuje Keith Houston w swojej najnowszej książce „Ciemne typki”.
/więcej/

Wyjdźcie z jaskini!

Są takie chwile w życiu każdego nauczyciela, że ma dość. Po prostu. Ma dość i tyle. Zwłaszcza teraz, kiedy tak naprawdę jest w zdalnej pracy 24/24, świątek i piątek, a za oknem chmury (sami wiecie czego). I nie mogę się w tym miejscu powstrzymać od aluzji do utworu Konstantego Ildefonsa z 1936 roku, w którym czytamy: „– Znaczy się muszę wracać do groty,/(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)/czyli że pocierp, mój Władku złoty!/(skumbrie w tomacie pstrąg)”. Tekst o skumbriach przedstawia historię wizyty starszego pana (Władysława Łokietka) w redakcji „Słowa Niebieskiego” i rozmowy z dziennikarzem o ważnej sprawie. Zainteresowanych odsyłam do całości utworu. Co to ma wspólnego ze Staroniem? Niby nic, a jednak…
/więcej/

LABORATORIUM DR. MOSESA

Mamy tylko jedno rozwiązanie: zburzyć wszystkie rudery, postawić nowe, wyższe budynki, zabierające mniej miejsca. Potem wszystkich wrzucić do środka.

Robert Moses

Idealista i ekscentryk, bezwzględny autokrata o żelaznej pięści. Głuchy na wszelką krytykę fanatyczny nadzorca opętańczo zaślepiony własną wizją. Tytan pracy, despotyczny jednowładca nie znoszący sprzeciwu. Przebiegły manipulator i charyzmatyczny marketingowiec. Wizjoner, wszechwładny twórca i niszczyciel, samozwańczy diagnostyk, hegemon władający nowojorską metropolią nieprzerwanie przez kilka dziesięcioleci. Genialny szaleniec, wielbiony i nienawidzony. Kreator współczesnego Nowego Jorku, wyznawca Le Corbusiera. Twórca plaż, mostów, budynków, inicjator i pomysłodawca wielopasmowych autostrad nieposiadający prawa jazdy. Władca absolutny piastujący kilkanaście stanowisk kierowniczych jednocześnie. Zamożny mieszczanin ze skazą w postaci „złego” rodowodu, rasista pogardzający ubogimi. Wszechpotężny „car parków miejskich” z ideą stworzenia modelowego miasta, skrojonego perfekcyjnie niczym architektoniczna makieta. /więcej/