16 marca 2019 r.

16 marca 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

„… żeby ten Amberson kiedyś dostał za swoje”

Jak nisko można upaść… Jak bardzo inni na to czekają. Szczególnie wówczas, gdy traktuje się ich z pogardą, wyższością i niewdzięcznością.
Młody Amberson, który od dziecka wierzył że jest centrum wszechświata i może wszystko, swoim postępowaniem zraził do siebie najbliższych. Jego bezczelność, nieczułość i arogancja przysporzyła mu wrogów wśród znajomych. Był wnukiem bogacza, a matka swoją pobłażliwością utrwalała negatywne cechy jego osobowości. Ale świat idzie swoją drogą do przodu, nie oglądając się na takie indywidua. Ich zadufanie w sobie przesłania im prawdziwy jego obraz. Po drodze jednak zawsze ktoś ucierpi. Tym razem bezgranicznie kochająca go matka stała się ofiarą jego bezwzględnego charakteru. Zmarła, a on nawet nie spełnił jej ostatniego życzenia. Jak wysoko zadzierał głowę tak nisko potem upadł, błagając ją o wybaczenie krzywdy, która ją ostatecznie zabiła.
/więcej/

Grande finale

Tomasz Kowalski dał mi się poznać jako bardzo oryginalny autor („Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć”, „Nie pozwolisz żyć czarownicy”), piszący o ważnych sprawach z dużą dawką czarnego humoru. Niestroniący od turpizmu i mówiący wprost o jakże trudnym temacie śmierci autor tym razem zaskoczył mnie nie tylko tytułem i tematem, ale przede wszystkim mrożącym krew i umysł wielkim finałem tego obszernego opowiadania. Dosłownie ścięło mi… nie, nie głowę czy galantynę, ale bardziej mnie z nóg. Grande finale jest prawdziwie wielkim zakończeniem opowieści o paryskim kacie i amerykańskim dziennikarzu. Chapeau bas Monsieur Kowalski! /więcej/

Baśń o zaczytanym Niedźwiedziu i o Króliku, który spadł z nieba

Przemysław Wechterowicz, to pisarz i autor książek obrazkowych, który do tej pory opublikował 39 książek dla dzieci (40 tytuł ukaże się jeszcze w tym roku). Za „Proszę mnie przytulić” został uhonorowany Nagrodą Literacką m.st. Warszawy (2014). Znają go nie tylko polscy czytelnicy, bo książki Wechterowicza przetłumaczono na dwadzieścia języków! O dwóch niedźwiadkach, które idą przez las przytulając siebie i inne zwierzęta, czytają dzieci m.in. w Korei, Chinach, Estonii, Czechach, na Słowenii, w Austrii i Wielkiej Brytanii. A nad tym co było najpierw „Jajko, czy kura?” zastanawiają się wraz z Autorem dzieci we Francji, Słowenii i Estonii.
W swoich książkach Przemysław Wechterowicz bawi się słowami, rozśmiesza małych i dużych czytelników (do tych starszych często puszcza oko!) ale potrafi być również poważny i wprowadzić nas w zadumę i melancholijny nastrój…
Zrobił to i tym razem… Najnowsza książka to niezwykła opowieść o potrzebie przyjaźni, dzielenia się pasją i wspaniałym darze jakim jest umiejętność czytania. Poprzez mądry i piękny tekst oraz niezwykłe ilustracje Autor zwraca Czytelnikom uwagę na kilka ważnych spraw… /więcej/

Tajemnica teczki i lala z sex shopu

Pilipiuka pokochałam za powieści z antybohaterem – Jakubem Wędrowyczem, egzorcystą amatorem i bimbrownikiem. Czy pokocham też serie opowiadań i książek bezjakubowych? Robert Storm jako antykwariusz-amator miałby stać się moim kolejnym Pilipiukowym superbohaterem? Powiem szczerze, że autor jeszcze mnie do końca nie przekonał, ale po lekturze „Złego lasu” jest na dobrej drodze. Źle napisałam, nie po lekturze „Złego lasu” w sensie całości, a po ostatnich dwóch z czterech opowiadań, gdzie właśnie Storm gra główną rolę. Ale po kolei.

Na „Zły las” składają się cztery historie o: neandertalczykach, sterowcach, Leninie i zielonej teczce; młodym Sławku i śpiącym w lesie złu; tajemniczym obrazie i Stormie na tropie artefaktów; walce Roberta o kamienicę i Gronie Jarzębiny przeciwko Domowi Czterech Liści. /więcej/

Carpe menopauza!

Cóż by tu rzec… piszę ten tekst 7 maja 2019 roku, 42 lata po pojawieniu się u mnie pierwszej w życiu menstruacji w wieku 10 lat. Tak, tak, wcześnie bardzo, ale byłam na nią przygotowana. Tak jak i teraz jestem. Tym razem na… menopauzę. I ogromnie się cieszę, że książka pań Izquiero i Galarreta wpadła mi w ręce, gdyż i owszem, wiedziałam o klimakterium sporo, ale nie ma to jak ciągłe samodoskonalenie i poszerzanie horyzontów. I choć autorki zraziły mnie odrobinę do siebie na samym wstępie (i we wstępie), obudziwszy wewnętrzny sprzeciw przeciwko sprowadzaniu kobiet do poziomu takich, które boją się głośno wypowiedzieć słowo na M, to jednak pierwszy rozdział wciągnął mnie w fascynującą podróż przez moje ciało i umysł. /więcej/

Przyszła pani do specjalisty

Justyna Dąbrowska zawodowo rozmawia z ludźmi. Uważa, że rozmowa z drugim człowiekiem to pasja i sposób na samotność. Jest dziennikarką, redaktorką i psychoterapeutką. Te umiejętności działają tak dobrze, że została laureatką Nagrody im. Barbary Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy. Dobry wywiadowca musi mieć coś z psychoterapeuty. Zwłaszcza, gdy pyta polskich intelektualistów o to, co się myśli, czuje i widzi, gdy droga życia dobiega kresu.

„O starości chciałam porozmawiać” – mówi Justyna Dąbrowska w pierwszym zdaniu swojej książki „Miłość jest warta starania. Rozmowy z Mistrzami”. „Dobrze. Przyszła pani do specjalisty. Możemy rozmawiać” – odpowiada reżyser Kazimierz Kutz, jej pierwszy rozmówca. Kolejni „specjaliści” to elita polskiej inteligencji, naukowcy, filozofowie, pisarze, artyści, aktorzy, dziennikarze, fotograficy, kompozytorzy, m.in.: Danuta Szaflarska, Karol Modzelewski, Magdalena Fikus, Zygmunt Bauman, Ryszard Horowitz, Michał Głowiński, Wanda Wiłkomirska, Jerzy Jedlicki, Edward Pałłasz czy Tadeusz Rolke.
Autorka zadaje swoim Mistrzom pytania o to co w życiu najważniejsze, zabiera ich na wędrówkę po krętych drogach XX w., wspomnień, doświadczeń, ale i teraźniejszości, gdy są w ostatnim etapie swoich lat. Chce wraz z nimi znaleźć odpowiedzi na fundamentalne pytania: po co i dlaczego przyszliśmy na świat?, co jest sensem życia?, skąd czerpać siłę i witalność?, co daje szczęście? /więcej/

Terra est rotunda

Po książkę Dołęgi-Mostowicza sięgnęłam z zaciekawieniem, które po kilku stronach stało się przyjemnością. Z zaciekawieniem, gdyż nigdy nie wzięłam do ręki (do dzisiaj naturalnie) papierowego wydania powieści – serial z lat 80. wystarczył mi w zupełności. A z przyjemnością, ponieważ od pierwszych stron przeniósł mnie autor wprost do burzliwych lat trzydziestych XX wieku – na ulice międzywojennej Warszawy i arystokratyczne salony.

Otwierająca powieść scena, kiedy Nikodemowi odmawia się pracy fordansera w warszawskiej restauracji, jest skreślona ręką mistrzowską – trzy kartki tekstu pozwalają na wyrobienie sobie opinii o głównym bohaterze i charakteryzują brutalną rzeczywistość robotniczego życia w stolicy. Nic dodać, nic ująć  – „Nikodem Dyzma jasno zdawał sobie sprawę z faktu, że żadne pomyślniejsze perspektywy dla niego nie istnieją. Czy go to przerażało? Bynajmniej. Psychika Nikodema Dyzmy pozbawiona była, na szczęście, elementu wyobraźni.” /więcej/

Ten tramwaj wciąż pędzi do przodu

To ciepła, wzruszająca książka, spisana przez męża znanej opozycjonistki i działaczki Solidarności, Henryki Krzywonos-Strycharskiej. Jak pisze Krzysztof Strycharski jest to „podziękowanie za wspólne życie w 31. rocznicę ślubu”. A jest tak naprawdę za co dziękować. Tak bogatego w doświadczenia, różnorodnego życia, by nie rzec spełnionego rodzinnie i zawodowo, nie każdy może zaznać. Było w nim wszystko – od skrajnej biedy, pałowania przez ZOMO, cierpienia, olbrzymiego wysiłku przy wychowaniu 12 dzieci w rodzinnym domu dziecka prowadzonym przez państwa Strycharskich, po kontakty i przyjaźnie z ludźmi z pierwszych stron gazet. Jedno jest pewne – tego wszystkiego by zapewne nie było gdyby nie wyjątkowy, nieustępliwy, charakter pani Henryki – zwanej przez przyjaciół kobietą „prawdziwą i niezależną”. /więcej/

Strona 2 z 10312345...102030...Ostatnia »