Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Porób niks!

Przeczytałam i wcieliłam w czyn. Miałam na to osiemnaście feryjnych dni. Osiemnaście dni, by nauczyć się niksenować. I powiem wam, że nie było łatwo, zwłaszcza dlatego, że raczej z zasady jestem osobą aktywną, wręcz szukającą sobie jakiegoś zajęcia – jak nie gotowanie, to czytanie, jak nie spacerowanie, to… itd. Zadacie sobie zapewne te same pytania na początku, co ja: jak to? nic nie robić? ale dlaczego? a nie można oglądać serialu? Przecież to jest już odpoczynek… Otóż nie. Nie jest. I Olga Mecking pięknie to wyjaśnia. W każdym razie udało mi się, a niksenowanie wpisałam na stałe w swój grafik.

Właśnie, jak wygląda wasz rozkład dnia? Oto mój poniedziałek: pobudka 7.30 (może się zwlokę o ósmej), kawa, pierwsze dwie lekcje od 9.20 do 10.50, od 11 do 12 przerwa (okienko), zdążę zjeść albo i nie, jeśli coś będę musiała sprawdzić, kawa, lekcje do 13.30, pół godziny przerwy obiadowej (lubicie jeść w pośpiechu? Ja nie, więc kolejna kawa), ostatnie spotkanie od 14 do 15.30, a potem piętnaście minut na pytania (ewentualne) i koniec lekcji o 15.45. Teraz szybko biorę się za obiad, koło 17 wreszcie mogłabym odpocząć, ale przecież trzeba posprzątać, puścić zmywarkę, rozpakować zmywarkę, zrobić listę zakupów, pojechać po nie, jest 19.30. Kolacja. Potem chwila na ogarnięcie i siadam sprawdzić pocztę służbową, klikam, klikam, piszę, piszę, klikam. Jeszcze Teams, dwadzieścia cztery wiadomości, otwieram dziennik, klikam tu, klikam tam i robi się… północ. No to może coś obejrzę. Odpalam Netflix i… dźwięk powiadomienia z Teams, klikam, odpisuję, serial. Oglądam, znowu wiadomość, znowu klikam, znowu odpisuję, znowu serial. Druga w nocy. Idę spać. Nie myślcie, że pozostałe dni wyglądają inaczej, no może poza czwartkiem, kiedy kończę o 12.45. Nauczanie zdalne, po prostu. Żyć, nie umierać.
/więcej/

Z piedestału na ziemię?

Kto z nas nie zna takich mocarzy literatury polskiej jak wieszcz Adam Mickiewicz, Aleksander hrabia Fredro, Stanisław Wyspiański, Maria Konopnicka, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, Stefan Żeromski, Zofia Nałkowska, Maria Dąbrowska i kilka jeszcze innych nazwisk luminarzy literatury?
Te nazwiska znane są wszystkim, którzy skończyli szkołę podstawową. Tylko jak się okazuje, po lekturze książki Sławomira Kopra, znaliśmy ich w tej wersji szkolnej, spiżowej, mocno okrojonej. Jako niewzruszone przykłady idei, patriotyzmu, człowieczeństwa. Jednym słowem kryształowe postaci do naśladowania, ani słowa zaś o ich nietypowych zainteresowaniach, skłonnościach czy obsesjach.
A przecież to także byli ludzie z krwi i kości, a nie tylko monumenty z brązu czy portrety spoglądające groźnie ze ścian szkolnych sal. Badacze literatury zapewne stwierdziliby, że dzieło istnieje samodzielnie, w oderwaniu od życia jego twórcy. To prawda, ale jakże nudna i do tego częściowa. Na powstanie dzieła miało bowiem wpływ wiele czynników, oprócz historii, środowiska także doświadczenia życiowe, zainteresowania czy orientacja seksualna twórcy. I właśnie książka Sławomira Kopra o tym mówi, o jakże ludzkim wymiarze spiżowych postaci. /więcej/

Hamulec bezpieczeństwa

[25.12.2020]

Tym razem postanowiłam napisać (albo przynajmniej zacząć pisać) recenzję zanim skończę czytać książkę. Jestem akurat w dobrym momencie, kiedy to, teoretycznie, akcja powinna sięgnąć punktu kulminacyjnego. Teoretycznie, gdyż po Stelarze można się spodziewać wszystkiego. I od razu powiem, że bardzo mnie zaskoczył, nie tylko konwencją, ale i treścią. I formą. Wszystkim w sumie. Zobaczymy, czy zakończeniem też.
Pomysł z zasady klasyczny – całkiem obcy sobie ludzie jadący pociągiem, zostają nagle uwikłani w pewną intrygę i wraz z głównym bohaterem próbują rozwiązać zagadkę. Pytań jest wiele, jak chociażby to, dlaczego w okolicach Choszczna na niebie widoczny jest Krzyż Południa, a nie Wielka Niedźwiedzica na przykład. Mgła za oknami sprawia wrażenie, że pociąg pędzi, a z kolei (sic!) zegarki wskazują, że czas się zatrzymał, telefony nie mają zasięgu, nawet numery alarmowe nie działają… pasażerowie stają się nerwowi, a jeden z nich ginie, próbując otworzyć drzwi. Cała sytuacja staje się absurdalna na tyle, że widok niemieckich żołnierzy prowokuje do czynów patriotycznych, aczkolwiek nieomal samobójczych. I gdzie tu logika? /więcej/

Najlepsze kasztany są…

Bez przekonania wzięłam do ręki mistyczno-kulinarny przewodnik o orzechach i pestkach Lary Gessler. Być może z zazdrości albo tysiąca innych powodów, jak na przykład „nie lubię orzechów” czy „przepisy są do bani”. I przyznam się szczerze, że nie spodobały mi się ani zdjęcia, ani przepisy. Może trochę okładka, uwielbiam taki papier i gdyby jeszcze nadruk był wypukły, to… no ale nie jest. Nie miałam też czasu, żeby zwyczajnie usiąść i poczytać. A dzisiaj, nawet nie wiem, jak mam wyrazić zdumienie i zachwyt tym, co tak naprawdę w tej książce znalazłam.

Zacznę od zdumienia. Nie sądziłam, że można z taką łatwością przeprowadzić czytelnika przez kulinarny świat przepisów, zupełnie jakby nic nie umiał, a chciał zrobić wymagający dużej wprawy krem, deser czy danie główne. Autorka krok po kroku, a właściwie – ruch po ruchu opowiada, jak przygotować na przykład waniliowe dulce de leche czy aioli, prowadząc dosłownie za rękę, udzielając bezcennych wskazówek, zarówno początkującym w kuchni, ale i tym obytym z karmelizowaniem lub blanszowaniem. Wiecie, zawsze można zapomnieć o położeniu liści sałaty na ręczniku papierowym albo o sekundę za długo trzymać cukier na ogniu (wiem coś o tym), a wtedy… Trzeba zaczynać od początku. /więcej/

Ikona modernizmu i przekaz poza tekstem

Tytułowa Futura to czcionka zaliczana do grupy czcionek geometrycznych, czyli zaprojektowanych w oparciu o zasady geometrii – wpisane w okręgi i łuki, zachowujące kąty proste. Zaprojektowana w Niemczech przez Paula Rennera pod wpływem modernistycznych trendów przetaczających się przez Europę w pierwszych dekadach XX w. Wiele krajowych nurtów awangardowych i modernistycznych niezależnie od siebie tworzyło lokalne formy liter. Bardzo często potrzeba stworzenia nowego kroju pisma wynikała z aspiracji narodowych, tak było w odradzającej się po rozbiorach Polsce gdzie jeden z najciekawszych krojów pisma stworzył Władysław Strzemiński, jego radykalny Komunikat był odzwierciedleniem poszukiwań artystycznych w upraszczaniu i szukaniu uniwersalności przekazu bez obciążeń indywidualistycznych. Jednak to Futura zdobyła rozgłos i światową sławę która trwa nieprzerwanie do dzisiaj. /więcej/

Magia fantastyki

Wychowałam się na fantastyce naukowej. Te czterdzieści lat temu kupowałam każde czasopismo, w którym mogłam znaleźć jakiekolwiek opowiadanie pozwalające przenieść się w daleką i niedaleką przyszłość. W tamtych czasach były to głównie teksty z „zaprzyjaźnionych” krajów, ale nie powiem, wysokich lotów. Nie było nic piękniejszego od zatapiania się w nierealnych światach, tak odległych od szarej, gierkowskiej rzeczywistości. Z ogromną nadzieją wzięłam więc do ręki zbiór „Fantastycznych opowieści wigilijnych”. Może zadziałają, tak jak kiedyś?

Otwierająca całość „Gazetka” Connie Willis przenosi wprost w świąteczną atmosferę domowych przygotowań i sosu żurawinowego z cząstkami pomarańczy (swoją drogą – muszę wypróbować), jest pełne intertekstualnych nawiązań, a pomysł z inwazją obcych wyśmienity! Czytając to opowiadanie, cały czas cieszyłam się w duchu, że i ja nie cierpię nakryć głowy, więc może udałoby mi się uniknąć… nie powiem, czego, ale czapki żadnej długo nie założę. I pewnie gazetki bożonarodzeniowej też nie napiszę, choć ciekawy to zwyczaj, warto sobie takie roczne podsumowanie zrobić (gorzej, jak nie ma o czym pisać i czym się przed znajomymi pochwalić, no chyba że kwarantanną) i zaplanować coś szalonego w nowym roku? Oby nie był gorszy… /więcej/

Najważniejszy jest finał

Czy też tak macie, że czytając jakąś historię, cały czas czekacie na jej finał? Najlepiej, żeby był zaskakujący, rzecz jasna. Taki, który nie da o sobie i przeczytanej fabule zapomnieć na długo. Podobnie z filmami, choć pewnie trudniej jest zdumieć wprawnego widza, oglądającego setny odcinek kolejnego serialu. Dlatego tak bardzo doceniam każdą krótką formę literacką z celną puentą. A najlepiej, żeby jeszcze było dowcipnie, satyrycznie i zmuszało do myślenia. Nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po „Anegdoty z czterech stron świata”.

Zacznę od amerykańskich, gdyż najbliższe były mi w młodości powieści autorów takich jak Mark Twain, Jack London czy Ernest Hemingway, o bogatych życiorysach, które dawały spore pole do popisu twórcom anegdot. Mogłabym zaryzykować tezę, że im barwniejsza postać, tym lepsza dykteryjka, ale czasami bywa całkiem odwrotnie. Niemniej w pierwszym rozdziale zbioru rozbawią was scenki z życia wielkich aktorów, wielkich prezydentów i wielkich przemysłowców oraz malarzy, takich jak Whistler, spopularyzowany w Polsce zapewne dzięki Jasiowi Fasoli i jego perypetiach z „Matką Whistlera” za oceanem. Z historyjek ukaże się postać bezkompromisowego, potrafiącego celnie ripostować i obdarzonego geniuszem portrecisty, który chyba dość często malował… niezbyt urodziwych modeli.
/więcej/

Czego dane nie zawierają, tego algorytm nie widzi

Jaki związek mają place zabaw, kolejność odśnieżania, czy dobór pacjentów w testach leków? Wszystkie te i wiele innych zagadnień wymagają zaprojektowania i analizy zagadnienia, do czego niezbędne są dane. Dane czyli podstawa dla projektowania przestrzeni, organizowania życia społecznego i udzielania pomocy medycznej.

Luka w danych wyjściowych może objawić się w momencie znanym każdemu kinomaniakowi, kiedy tuż po seansie (lub podczas antraktu w teatrze), tłum kobiet i dziewcząt biegnie do toalety i stojąc w ogonku spędzają przerwę. Przepisy budowlane dotyczące toalet w budynkach publicznych pozornie sprawiedliwie dzielą liczbę kobiet i mężczyzn w dostępie do tzw. oczek, jedna miska ustępowa przypada na 10 kobiet, to na 20 mężczyzn przypada jedna miska ustępowa i jeden pisuar. Czyli mamy równość, niestety tylko pozorną. Kobiety częściej korzystają z toalet ze względów fizjologicznych, kobiety osiem razy częściej niż mężczyźni zapadają na zapalenie pęcherza, bywają też w ciąży i mają miesiączkę. /więcej/