Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Tym razem prawdziwe

Sporo w życiu widziałam i sporo przeczytałam. A jednak dałam się nabrać. Czuję się w tej chwili, tuż po odłożeniu powieści Rudnickiej, jak… jak mała dziewczynka, rozczarowana i nadąsana, że ktoś coś obiecał, a nie dotrzymał słowa – zamiast lalki pod choinkę dostałam (żywego) braciszka, buu. A miało być tak pięknie! Stara i głupia, ale też pełna podziwu jestem dla umiejętności autorki. Tak mnie wyprowadzić w pole! Nie mogę się otrząsnąć z ostatniego wrażenia, naprawdę.
Oprócz zakończenia, imponują przede wszystkim dialogi. Właściwie ta powieść jest jednym wielkim dialogiem, przerywanym gdzieniegdzie narracją. I kolejny raz autorka udowadnia mistrzostwo pióra – takich zabawnych, naturalnych i życiowych rozmów nie znalazłam jeszcze nigdzie. Wywołują uśmiech wewnętrzny, a kiedy już się nie da inaczej – salwy śmiechu, najzdrowszego, jaki istnieje, bo szczerego. A ze szczerością wobec siebie bywa różnie, więc warto czasem się poddać i odprężyć. Nie oszukujmy nikogo… /więcej/

Warszawskie cienie

Po polskie kryminały sięgam rzadko i niechętnie. Niemniej, świat mafijnej Warszawy, pełnej znanych i lubianych miejsc, przyciąga jak magnes. Złote Tarasy, Milanówek, Sheraton… Wiejska… Po lekturze „Cieni”, te miejsca nie będą już takie… bezpieczne? Jak sobie przypomnę, że całkiem niedawno przemierzałam parę razy w kółko to gigantyczne centrum handlowe, nie zdając sobie zupełnie sprawy z czyhających tam na mnie niespodzianek, to aż chcę wierzyć w fikcję literacką! Tak, niech świat powieści Wojciecha Chmielarza pozostanie tylko fabułą i warszawskimi cieniami.

Wprawdzie nie czytałam poprzednich części z komisarzem Jakubem Mortką w rolach głównych, ale nie ma też takiej potrzeby, jeśli sięga się po „Cienie”. Dwa, prowadzone równolegle śledztwa (Mortka i Sucha), z pozoru bardzo odległe, od pewnego momentu spajają postaci bohaterów drugoplanowych. I choć bardzo starał się autor, by Mortkowe było na pierwszym planie, jakoś tak, dla mnie, kobiety i matki, to prowadzone w ukryciu przez aspirantkę Suchocką wstrząsa, porusza i nie daje spokoju. Mroczna jest Warszawa i… nienasycona. /więcej/

Oficjalnie głodu nie było

Wielki Głód na Ukrainie w latach 1930-1933 porównywany jest z Holocaustem. Z taką samą okrutną premedytacją skazał Stalin obywateli Rosji na śmierć jak dziesięć lat później szaleniec z Berlina europejskich Żydów. Tu i tu wyznaczyły „wrogów” – nienawiść i bark tolerancji na próby stanowienia odrębności. O ile jednak o Holocauście głośno było już od czasów II wojny światowej, to „czerwony głód” skrzętnie był przez komunistów tuszowany. Oficjalnie, przez wiele dekad po wojnie, żadnego głodu na Ukrainie nie było. Tak głosiły sowieckie media, tak paplali naukowcy. Milczano o fakcie, że umarły podczas niego blisko 4 miliony ludzi – kobiet, mężczyzn, dzieci. Nie mówiono o strasznych mękach i cierpieniach konających, o kanibalizmie, który w krańcowych przypadkach występował i to licznie na terenach dotkniętych głodem. Przemilczano kto był sprawcą – „wizjoner” – Stalina, który wymyślił rozkułaczanie, tworzenie kołchozów, a przy okazji chciał pozbyć się ukraińskiej inteligencji, prawosławnej cerkwi, a przede wszystkim niepodległościowych dążeń Ukraińców. /więcej/

Koncert na dwa serca

Jestem pod dużym urokiem tej książki. Sprawiła (a to dzięki językowi, stylowi i odkrywczym metaforom, które cechują pisarstwo Pani Ryciak), że przeniosłam się wraz z bohaterami – Arturem Rubinsteinem i jego żoną Nelą – w tamte czasy – na początek dwudziestego wieku, czasy II wojny światowej i okres powojenny. Dotarłam do przedwojennej Warszawy, by poznać dzieje rodziny Emila Młynarskiego ojca Neli – kim był, jaką pozycję zajmował w odbudowującej się po I wojnie światowej Polsce? Kiedy i gdzie Nela spotkała Artura, dlaczego akurat w nim się zakochała?
Później wędrowałam uliczkami Londynu, Paryża, Nowego Jorku i Kalifornii. I wszędzie tam gdzie ONI byli. A byli na prawie wszystkich kontynentach, gdyż genialny pianista Artur Rubinstein koncertował w największych salach muzycznych świata. /więcej/

Kodowanie dla dzieci

,,Marzysz o tworzeniu własnych gier komputerowych? Chcesz wydać polecenie swojemu komputerowi, by odparł atak latających robotów?” Jeśli tak, to ta książka jest dla ciebie!
Dzięki tej książce nauczymy się obsługi Scratcha i nieco trudniejszego – Pythona. Czy wiesz, że dzięki czterem skryptom w Scratchu można stworzyć samorysujący się kwiat?
Co to jest Shell? Jeśli to cię interesuje, to dobrze trafiłeś/aś! W każdym rozdziale zrobimy coś nowego. Raz Stworzymy grę w Scratchu, raz narysujemy coś za pomocą Pythona. Autor bardzo dokładnie pisze, co należy zrobić żeby uzyskać efekt. Na końcu książki zobaczymy wytłumaczenia różnych pojęć np. Zmienna, Zero-day exploit czy fraktal. /więcej/

O człowieku, którego słuchała historia

Ta książka przestawia w zarysie krótki, ale jakże decydujący dla całej Europy , czas – wiosnę 1940, gdy wojska niemieckie podbijały kolejne państwa, a nazim zalewał czarną falą i odbierał wolność oraz godność podbitym narodom. W takiej oto scenerii ważą się losy Anglii – jak mają postąpić jej przywódcy – paktować z Hitlerem czy wypowiedzieć mu wojnę? Sojusznicy pokonani – Polska, Belgia, Francja… Na plażach Dunkierki w odwrocie cały Korpus Ekspedycyjny żołnierzy angielskich. Jak ich ewakuować skoro z niemieckich umocnień wału atlantyckiego wciąż grzmi artyleria, a Luftwaffe sieje śmierć w szeregach umykających armii? To niezwykle trudna decyzja ważąca na losach obywateli – skazać ich na dramatyczną walkę w obronie wolności ojczyzny czy też słuchając podszeptów konserwatywnych polityków mających różne umocowania i powiązania w ówczesnej Europie negocjować z Niemcami (przez Musoliniego) „pokojowe zawieszenie broni”? /więcej/

Tajemnica nie z tej ziemi

Powieść przygodowa ma to do siebie, że oprócz uchylania rąbka tajemnicy roztacza przed czytelnikiem bogactwo egzotycznych krain i ich oryginalnych mieszkańców. Takie jest też „Remedium 111” – spełnia wymogi rasowej powieści przygodowej, zachowując szczególny urok dla mieszkańców Pomorza Zachodniego – tutaj bowiem Marek Boszko-Rudnicki prowadzi część barwnej fabuły.

Rozpoczynając lekturę, wpadamy w wir wojny wywiadów, przepychanki na styku wojska i polityki, spektakularne akcje służb specjalnych, obserwujemy niespodziewane strumienie gotówki służące mniej lub bardziej oficjalnym celom. W kontraście do widowiskowego tła dziejącego się na bliskim i bardzo bliskim wschodzie autor rozwija wątek lokalny, swojski, prawie domowy – nie mniej intrygujący. Tu spotyka się dwóch głównych bohaterów i tu nad brzegiem Bałtyku zbiegną się wszystkie wątki opowieści. /więcej/

Chcę być sobą

“Wczoraj, do pustego mieszkania w klatce obok, wprowadziła się młoda kobieta z dzieckiem. Podobno jest… piękna. Sąsiadka z naprzeciwka skrupulatnie mi doniosła, że ONA jest w żałobie, a syn ma mniej więcej 7 lat. Nic się przed panią X nie ukryje, choć wszystkiego i tak z pewnością nie będzie wiedziała, niezbyt sprawnie posługuje się portalami społecznościowymi. Nie mogę powiedzieć, zaciekawiła mnie.
Sąsiadka jakimś cudem zdobyła jej nazwisko, Helen Graham. Nie wiem, o co chodzi, ale nic na jej temat nie ma. Sieć milczy jak zaklęta. Przeszukałem nawet portale randkowe – cisza. Jedyna nadzieja w tym, że może ją przypadkowo spotkam i zagaję. Niezręcznie tak, jednak nie mam wyjścia, widziałem, jak wchodziła do domu i zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Wiem! Wyjdę z psem wieczorem na spacer, może uda się choć dwa słowa zamienić. /więcej/