Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Burzliwe czasy

Czytanie książek Vargasa Llosy to zawsze wielka przyjemność, zarówno intelektualna, jak i literacka. Wspaniałe powieści, osadzone w niezwykłej historii oraz klimacie Ameryki Łacińskiej, dają wrażenie obcowania ze współczesną klasyką. Tym chętniej więc sięgnąłem po najnowsze dzieło Peruwiańczyka i… prawie się nie zawiodłem.

„Burzliwe czasy” to beletryzowana historia z czasów zimnej wojny paru państw Ameryki Środkowej, zwłaszcza Gwatemali. Niestety, to także świadectwo ludzkiej głupoty i pazerności, mieszanki zaiste wybuchowej, ciągle jednak pod każdą szerokością geograficzną obecnej. Kulisy wielkiego biznesu, fałszywej propagandy, naiwności opinii publicznej, ludzkiej chciwości, żądzy władzy i zimnowojennej histerii dają smutny obraz uprawiania polityki zarówno w państwach dyktatorskich, ale i demokratycznych. Zapewne studenci politologii mogą potraktować tę książkę jako podręcznik. Zwłaszcza, że czyta się lekko i przyjemnie. /więcej/

Diabeł miesza w głowach

Nie wiem, który już raz napiszę, ale powtórzę – nic nie jest takie, jakie się wydaje. I gdyby przyjąć to stwierdzenie za wyznacznik fabuły, tak właśnie rozwija się akcja w debiutanckiej powieści Ingi Vesper, która faktycznie zafundowała mi długie popołudnie z gatunkiem domestic thriller. Niemniej od książki oderwać się nie mogłam (z przerwami na orzeźwiające napoje) i mimo późnej już pory, zasiadłszy do recenzji, nie mogę przestać myśleć o jednej kwestii, zasygnalizowanej ledwie przez autorkę, ale kluczowej w zrozumieniu całości. Jakiej? Niestety musicie sami doczytać, o reszcie Wam opowiem.

Bardzo wiele srok za ogon próbowała złapać autorka w jednym tekście, który zasadniczo jest kryminałem, a przynajmniej tak się wydaje po pierwszych kilku stronach. Kobieta, która ostatni raz całuje swojego męża i znika – nic prostszego dla wytrawnego odbiorcy, ale… kolejne rozdziały pisane z perspektywy bohaterki, nieistniejącej już, pogarszają sprawę. Chciałam powiedzieć – pogłębiają. Autorka pozwala spojrzeć na postać Joyce Haney również od strony innych bohaterów, puzzle powoli składają się w całość, ale decydujący głos mają fragmenty w pierwszoosobowej narracji – im dalej w las, tym mroczniej. A trup i tak wyskoczy z… donicy na pelargonie. Serio. /więcej/

Gwiazdy tamtych lat… z akcentem na ich piosenki

Lubię opowieści. Od zawsze. Czytam baśnie, sięgam po mity, odkurzam legendy. Odległe zdarzenia i ludzi zamykam w historiach fantastycznych, w kronikach, które też przecież często i gęsto nasycone są kolorowymi zmyśleniami autorów. Wieki i tysiąclecia powtarzane w przeróżnych wersjach karmią naszą, a przynajmniej moją, wyobraźnię. Inspirują. Opowiadamy więc sobie, powtarzając po raz n-ty ulubione historie – o Kopciuszkach, śpiących królewnach, sierotkach i macochach… Czarodziejskie flety czy lustra zamieniamy na smartfony czy CD, zaś siedmiomilowe buty czy latające dywany w samoloty czy luksusowe ferrari, a nawet statki kosmiczne. /więcej/

Dynastia dwóch złotych GG

Żeby zrozumieć florencki klan Guccich trzeba poznać charakter Toskańczyków. Różnią się od przyjaznych Emilijczyków, surowych Lombardczyków czy chaotycznych Rzymian. To wyniośli indywidualiści, pewni, że stworzyli kolebkę włoskiej kultury, sztuki i nowoczesnego języka włoskiego, w końcu Dante Alighieri to przecież krajan. Nazywają ich „Francuzami Włoch”, bo są aroganccy, samowystarczalni i zamknięci na przybyszy spoza regionu. I już wiadomo dlaczego rodzina Guccich stworzyła jedną z największych marek modowych na świecie. Gdy w 1977 r. dziennikarz z „Town & Country” zapytał Roberto, jednego z Guccich, czy gdyby pochodzili z innej części Włoch, to odnieśliby taki sukces, usłyszał warknięcie: „Równie dobrze mógłbyś zapytać czy chianti mogłoby powstać w Lombardii. To nie byłoby chianti. Tak samo Gucci nie byłby Guccim! Musimy być florentyńczykami skoro jesteśmy, kim jesteśmy!”. /więcej/

Pozostałość po człowieku

Od lat czekamy na nową ustawę o cmentarzach i pochówkach. Tym bardziej więc warto sięgnąć po nową książkę Urbańczyka. To wyczerpujący przegląd sposobów chowania człowieka w różnych czasach i kulturach, od bliskiego nam złożenia zwłok w ziemi do tzw. wież milczenia, gdzie nagie ciała kładzie się na pożarcie sępom.
Zwłoki od dawna stanowiły dla nas pewien psychiczny, a z czasem także kulturowy fenomen. Oto bowiem martwe ciało, które pozostało po żyjącej osobie, nie można już uważać za podmiot taki jak my: wszak nie jest sprawcą swego działania, nie wchodzi w relacje z innymi. Z drugiej jednak strony zmarły nie stał się takim samym przedmiotem jak każdy inny, kamieniem, drzewem, zwierzęciem. Ten poznawczy dysonans na pewnym etapie samorozwoju człowieka wzmocniony został uświadomieniem sobie własnej śmiertelności. To zaś poskutkowało powstaniem „idei” nieśmiertelności, a stąd już był krok do praktyki chowania zwłok. Zwyczaj ten, zapoczątkowany ok. 100 tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie, stał się jednym z wyznaczników człowieczeństwa. /więcej/

Zemsta łagodzi ból?

Szczerze powiem, że długo zbierałam się do tej recenzji, choć książkę przeczytałam szybko. Pomijam fakt końcówki roku szkolnego i setek wypracowań do sprawdzenia (konkretnie 146), ale pochłonęło mnie poszukiwanie drugiego dna, gdyż pierwsza warstwa jest… hmm, taka sobie. Niemniej na odkrywanie Brontë warto znaleźć czas. Na wszystkie siostry rzecz jasna, lecz na Emily najbardziej. Dlaczego? Choćby z powodu Heathcliffa i Catherine. Wrzosowisk. Gotyckich klimatów i mrocznych żądz. Bagien. Dobra i zła, światła i ciemności, które na wskroś przenikają bohaterów. Wszechobecnego mistycyzmu. A jak kogoś jeszcze nie przekonałam, to z powodu licznych ekranizacji, najnowsza chyba z 2009 roku z Tomem Hardym. A jak jeszcze nie, to z powodu… miłości. I zemsty. /więcej/

Bliskie dalekie wyspy

Jest ich 44, a właściwie 46, bo dwie powstały niedawno w wyniku pogłębiania toru wodnego, z piachu wydobywanego przez pogłębiarki. Między Dziwną, Świną i Pianą wyspy tworzą hermetyczny, czasami tajemniczy archipelag ze znanymi kurortami Świnoujściem, Międzyzdrojami, Wolinem, Lubinem. Niby blisko, ale wciąż daleko, o czym mówi historia, obłaskawiająca te miejsca, kształtująca mieszkańców.

O czasach minionych i współczesnych Autor – Piotr Oleksy, mieszkaniec Lubina, pisze z wielką pasją. Odkrywa nieznane fragmenty, przywołuje pamięć osób, które przyczyniły się do rozsławienia tego zakątka Polski, po drugiej wojnie światowej zwanego Ziemiami Odzyskanymi. Przywołuje pamięć pisarzy – Jana Papugi, Ryszarda Dżamana, Czesława Schabowskiego, którzy niczym pionierzy zdobywali swoje miejsce na mapie archipelagu. Archipelagu wyjątkowego, na którym najpóźniej zakończył się proces przesiedlania Polaków z Kresów Wschodnich i centralnej Polski i wysiedlania dotychczasowej ludności – Niemców. /więcej/

Euskadi

O Baskach swego czasu głośno było w mediach ze względu na działającą tu jedną z groźniejszych organizacji terrorystycznych, działających w Europie. O samym  kraju wiemy jednak niewiele. Tym bardziej cieszy mały „przewodnik” po tej ziemi autorstwa Katarzyny Mirgos. Autorka, zdaje się wyczerpująco, opowiada o podzielonym między Francję i Hiszpanię starożytnym narodzie, który nie tylko pod względem językowym stanowi unikat na naszym kontynencie. Mitologia, choć w dużym stopniu stworzona w XIX wieku, w okresie narodowego przebudzenia, historia, geografia tego górzystego kraju nad Zatoką Biskajską, kuchnia, diaspora i oczywiście mieszkający tu i teraz ludzie – to wszystko znajdziemy w „Gure”.

Najważniejsza jednak jest polityka. Przez ostatnie dziesięciolecia Euskadi (Kraj Basków) walczyła o pełną niepodległość. Mirgos zwraca tu uwagę na pewien paradoks. Wszak Baskonia, razem zresztą z sąsiednią Katalonią, współtworzyła nowoczesną Hiszpanię, zbudowaną po odbiciu Półwyspu Iberyjskiego z rąk arabskich. Teraz jednak oba te kraje chcą iść własną drogą. To być może pierwszy przypadek w dziejach, gdy centrum chce się odłączyć od swoich peryferii… /więcej/