Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Serce Królowej… czy Serce Matki…

Z niecierpliwością czekałam na kolejną część powieści Elizabeth Chadwick o niesamowitym życiu Królowej Eleonory. Tom pierwszy zakończył się w momencie, gdy oczekiwała Ona na przeprawę przez Kanal La Manche do Anglii, aby tam, wraz z małżonkiem Henrykiem II Plantagenetem zostać koronowaną na Angielską Królową.
Rozpoczął się drugi etap w życiu niezwykłej kobiety. Czas macierzyństwa. Pierwsze małżeństwo dało Jej dwie córki, które zmuszona była pozostawić byłemu mężowi, Królowi Francji Ludwikowi. Rozwiódł się z nią również dlatego, że nie dała mu męskiego dziedzica.
Nowy małżonek był pewien, że z ich związku urodzą się chłopcy. Tak też się stało. Serce Królowej pięknie opowiada o czasie miłości i macierzyństwa. /więcej/

Zapis bytu mięsożernego państwa i ogarniętej paranoją władzy

Jeśli zgodzimy się z tezą, że Rosja jest ojczyzną słoni to nic nas nie powinno dziwić podczas lektury tej książki. Jeśli natomiast podamy w wątpliwość tę tezę uważając ją za nonsensowną i bzdurną to skala emocji, która towarzyszyć nam będzie podczas czytania, sięgnie zenitu. Oto mamy do czynienia z zapisem życia genialnego radzieckiego kompozytora Dymitra Szostakowicza, a tak naprawdę z doskonałym obrazem tyranii i jej mechanizmów. Całym systemem, który stworzony został za czasów rządów Stalina w Rosji radzieckiej. Systemem, który funkcjonował przez dziesięciolecia siejąc strach i niszcząc ludzi, by w końcu dopaść swoich twórców. Choć nie do końca – jej głębokie koleiny pozostały na wschodzie do dziś.
Jak pisze autor „Bo tyrania może i popadła w paranoję, ale niekoniecznie jest głupia. Gdyby była głupia, nie przetrwałaby; tak samo jak nie przetrwałaby, gdyby miała zasady. Tyrania zrozumiała, jak u większości ludzi działają pewne mechanizmy – mechanizmy słabości. Latami mordowała duchownych i zamykała cerkwie, ale jeśli błogosławieństwo tychże duchownych zagrzewa żołnierzy do walki, to na okres ich krótkotrwałej przydatności zostaną przywróceni. /więcej/

Żyć, aby być?

Wbrew tytułowym oczekiwaniom, ta książka nie jest poradnikiem. I nie może nim być, gdyż autorką jest nie kto inny, ale właśnie pierwsza dama polskiej satyry – Magdalena Samozwaniec, której z pewnością przedstawiać nie muszę. Niemniej, uważny czytelnik znajdzie w tym zbiorze felietonów praktyczne rady albo raczej – antyrady (nie mylić z tyradami), okraszone ogólnymi refleksjami nad kondycją Polski i Polaków.
Kossakówka jawi się więc miejscem niezwykłym, bo też niezwykli ludzie w niej mieszkali i bywali. Tatko (Wojciech Kossak) i Mamidło (Maria z Kisielnickich Kossak), Lilka (starsza siostra Magdaleny czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska), Chełmoński, Fałat, Tuwim, Sienkiewicz, Boy i wielu innych, gdyż dom Kossaków był domem otwartym. I to na oścież. Nic chyba lepiej nie kształtuje dzieci niż kontakt z różnymi ludźmi i sztuką, w tym przypadku – wielkimi osobowościami panteonu artystów polskich. /więcej/

O królowej, która była jak motyl

Janina Lesiak od 2016 roku tworzy powieściowe portrety polskich królowych, w ramach cyklu ukazały się już “Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej”, “Miłosna kareta Anny J.” i “Dobrawa pisze CV”. Każda z powieści ma swój niepowtarzalny klimat, dzięki narracji prowadzonej w kameralny sposób, kobiecemu spojrzeniu na losy wielu postaci, znanych z kart historii. Autorka ma wyjątkową umiejętność opowiadania o historii, czyni to bardzo obrazowo, używając pięknego języka, zaglądając w głąb duszy przedstawianych postaci. Interpretując życie polskich władczyń po swojemu, tworzy barwny korowód postaci historycznych, które, jeśli tylko czytelnik im na to pozwoli (w to nie wątpię), zdobędą trwałe miejsce w jego pamięci. W ostatnim czasie na półki księgarń trafiła kolejna opowieść autorstwa Janiny Lesiak, pt. “Jadwiga z Andegawenów Jagiełłowa: album rodzinny”. Tym razem pisarka postanowiła zmierzyć się z wizerunkiem królowej Jadwigi, znanej chyba wszystkim, podziwianej, uznanej za świętą, władczynią, którą po raz pierwszy w historii zdecydowano się koronować na króla. /więcej/

Gargantuiczna sprężynka

Na pierwszy szelest kartki, to powieść obsceniczna, niewybredna i nieznająca umiaru. Można by rzec – prostacka i wulgarna. Jednakże, pod przykrywką naiwności, bezczelności i groteskowości, kryje się wielopoziomowa głębia, której odkrywanie stało się moim udziałem. A raczej – zaszczytem, gdyż dzieło życia Rabelais`go wzbudza ogromny szacunek swoją panoramicznością i niepowtarzalnością.

Zamiast streszczenia (fabuła jest tu najmniej ważna), pokuszę się o krótki zarys sylwetki autora, gdyż Rabelais niepospolitą postacią był i basta. Najmłodszy z rodzeństwa (urodził się około roku 1490), przeznaczony do stanu duchownego przez rodziców, ostatecznie, po piętnastu latach (sic!) nauki został kapłanem, wyświęconym w roku 1519. /więcej/

Świat instant

W tym zbiorze felietonów każdy znajdzie coś dla siebie. Rozpiętość tematyczna jest bowiem bajecznie ogromna – od forów internetowych poruszających ważne społecznie tematy po zwykłą, otaczającą nas, niewirtualną rzeczywistość. I ona też zostaje skomentowana.
Autorka zebrała i pokazała sytuacje, myśli oraz uczucia innych. Jak w bańce mydlanej widoczne są emocje i motywacje wypowiadających się internautów z różnych zakątków świata oraz bliskich znajomych pisarki. Oceniają, wypowiadają się, nadają sens i ważność swojemu istnieniu, bo bez Internetu „nie ma życia”. Musimy z pokorą przyjąć, że w takiej cywilizacji przyszło nam obecnie żyć (Co będzie później? Strach myśleć!). /więcej/

Kosmiczna mykologia

Czy muchomor zielonawy to naprawdę największy truciciel wśród grzybów? Czy grzyby miały wpływ na to, że ludzie zaczęli prowadzić osiadły tryb życia? Czy na poszukiwania trufli powinniśmy się wybrać ze świnią, czy raczej z psem? Czy grzyby… polują? Na te i wiele innych pytań poszukuje odpowiedzi w swojej najnowszej książce Robert Hofrichter.
Nie jest to atlas grzybów, kompendium, leksykon czy poradnik. Nie dowiemy się z niego jak grzyby rozpoznawać, ani jak je przyrządzać. Dowiemy się jednak mnóstwa ciekawostek o ich fascynującym świecie – wszystkich opartych na źródłach naukowych podawanych na końcu każdego rozdziału, ale przedstawionych w lekkiej i przystępnej formie. Książkę czyta się łatwo i przyjemnie, niczym dobrą powieść. Czekałam na taką pozycję na rynku wydawniczym. I się doczekałam. /więcej/

Obsesja niejedno ma imię

Jakoś tak wychodzi, że ostatnio często czytuję książki o obsesjach… tym razem były to „Dwa oblicza” Agnieszki Bednarskiej, które zaskoczyły mnie zupełnie. Przewróciłam ostatnią kartkę i nie mogłam wyjść z podziwu ani z klimatu tej powieści. A że był późny wieczór, noc prawie (północ niedaleko), ogarnęły mnie nieuzasadnione lęki. A może uzasadnione?
Najpierw jednak o klimacie i treści, później o obawach – Sonia, młoda „dziewczyna z pociągu”, spotyka na swojej (wybranej pod presją) drodze życiowej Malwinę, starszą panią, która narzuca się z pomocą. Fakt, bohaterka nie ma wyjścia, więc przyjmuje wyciągniętą dłoń, ale od tego momentu jej życie nabierze zupełnie innego klimatu. Gotyckiego.
Gotyckość, w tym thrillerze psychologicznym i kryminale w jednym, przejawia się na wielu poziomach. Są tu ruiny starego szpitala, położone na wzgórzu, na szczyt którego prowadzą strome schody. Są poukrywane pokoje, do których trzeba znaleźć klucz, są i dwie starsze panie, które razem mieszkają. I aż się prosi, by wszystko przenieść w czasy E. A. Poego i poubierać w kostium epoki. Słychać tu też, w odległych zakamarkach, dziwne pokapywania, dźwięki, czasem płacz… Mroczno, tajemniczo i strasznie. Najmroczniej jednak w ludzkich duszach i umysłach. Oj, bardzo! /więcej/