Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Wszędzie może być Pas Rdzy

Tej historii nie wymyślono, ona naprawdę się zdarzyła, a problemy w niej przedstawione dotyczyły i nadal dotyczą ogromnej rzeszy amerykańskich rodzin, których bieda wygnała z upadających kopalń Appalachów, by w poszukiwaniu pracy oraz lepszej przyszłości zwędrować aż tu, do przemysłowego Pasa Rdzy Środkowego Zachodu Ameryki. Powstające jak grzyby po deszczu fabryki, stalownie, huty kusiły (obecnie już nie kuszą, gdyż większość z nich zamknięto) mirażem stabilizacji, lepszych zarobków, dorównania do klasy średniej. Nielicznym, w tym autorowi, udało się wyrwać z zaklętego kręgu biedy, przemocy, uzależnień i osiągnąć sukces zawodowy w życiu. J.D. Vance, uczestnik tych przemian, opisuje swoje dzieciństwo z okrutną szczerością. Okrutną bo rozliczającą rodzinę za bagaż psychiczny, którym go obdarzono. /więcej/

Zdobywać niezdobyte

Chyba w każdym człowieku drzemie chęć przekraczania pewnych granic. Jako ludzkość przekroczyliśmy już dawno barierę dźwięku, marzymy o pokonaniu prędkości światła… Choć praw fizyki nie zmienimy (za kabaretem „Dudek” – bo nie jesteśmy głąbami), to będziemy iść dalej i dalej, aż na kraniec tęczy… lub na sam szczyt. Na szczyt Annapurny.
Jest rok 1950, niedawno skończyła się wojna. Grupa śmiałków pod przewodnictwem Maurice`a Herzoga wyrusza w góry, ale nie byle jakie góry, bo mające ponad osiem tysięcy metrów wysokości, na których zboczach ani szczytach nie stanęła jeszcze ludzka stopa. Nawet rysowane mapy są niedokładne, przełęcze znajdują się w innych miejscach, w sumie – nic nie jest do przewidzenia w trakcie tej wyprawy. A na pewno nie to, jak się skończy dla dwójki śmiałków – Herzoga i Lachenala. I choć alpiniści liczą się z ryzykiem, to jednak czasy były… surowe jak góry. /więcej/

Kieliszek szampana?

Chyba każdy choć raz w życiu doświadczył takiego uczucia, że coś zupełnie wymyka mu się spod kontroli. Czego by nie zrobił lub nie powiedział, to i tak sprawy potoczą się w nieoczekiwanym kierunku, a raczej – w tym zupełnie niechcianym. Na dodatek, wszyscy jakby sprzysięgają się przeciwko ustalonej z góry wersji wydarzeń, nikt nie wierzy w żadne słowo, a bezsilność dopada z siłą wodospadu. Nic tylko się upić. Albo wskoczyć do morza…

Akcja najnowszej powieści Ruth Ware dzieje się właśnie na morzu. Ekskluzywny statek (aczkolwiek niewielkich rozmiarów) zabiera w rejs do Trondheim garstkę pasażerów, między innymi dziennikarkę po przejściach traumatycznych, na antydepresantach i z problemem alkoholowym. /więcej/

Tym razem prawdziwe

Sporo w życiu widziałam i sporo przeczytałam. A jednak dałam się nabrać. Czuję się w tej chwili, tuż po odłożeniu powieści Rudnickiej, jak… jak mała dziewczynka, rozczarowana i nadąsana, że ktoś coś obiecał, a nie dotrzymał słowa – zamiast lalki pod choinkę dostałam (żywego) braciszka, buu. A miało być tak pięknie! Stara i głupia, ale też pełna podziwu jestem dla umiejętności autorki. Tak mnie wyprowadzić w pole! Nie mogę się otrząsnąć z ostatniego wrażenia, naprawdę.
Oprócz zakończenia, imponują przede wszystkim dialogi. Właściwie ta powieść jest jednym wielkim dialogiem, przerywanym gdzieniegdzie narracją. I kolejny raz autorka udowadnia mistrzostwo pióra – takich zabawnych, naturalnych i życiowych rozmów nie znalazłam jeszcze nigdzie. Wywołują uśmiech wewnętrzny, a kiedy już się nie da inaczej – salwy śmiechu, najzdrowszego, jaki istnieje, bo szczerego. A ze szczerością wobec siebie bywa różnie, więc warto czasem się poddać i odprężyć. Nie oszukujmy nikogo… /więcej/

Warszawskie cienie

Po polskie kryminały sięgam rzadko i niechętnie. Niemniej, świat mafijnej Warszawy, pełnej znanych i lubianych miejsc, przyciąga jak magnes. Złote Tarasy, Milanówek, Sheraton… Wiejska… Po lekturze „Cieni”, te miejsca nie będą już takie… bezpieczne? Jak sobie przypomnę, że całkiem niedawno przemierzałam parę razy w kółko to gigantyczne centrum handlowe, nie zdając sobie zupełnie sprawy z czyhających tam na mnie niespodzianek, to aż chcę wierzyć w fikcję literacką! Tak, niech świat powieści Wojciecha Chmielarza pozostanie tylko fabułą i warszawskimi cieniami.

Wprawdzie nie czytałam poprzednich części z komisarzem Jakubem Mortką w rolach głównych, ale nie ma też takiej potrzeby, jeśli sięga się po „Cienie”. Dwa, prowadzone równolegle śledztwa (Mortka i Sucha), z pozoru bardzo odległe, od pewnego momentu spajają postaci bohaterów drugoplanowych. I choć bardzo starał się autor, by Mortkowe było na pierwszym planie, jakoś tak, dla mnie, kobiety i matki, to prowadzone w ukryciu przez aspirantkę Suchocką wstrząsa, porusza i nie daje spokoju. Mroczna jest Warszawa i… nienasycona. /więcej/

Oficjalnie głodu nie było

Wielki Głód na Ukrainie w latach 1930-1933 porównywany jest z Holocaustem. Z taką samą okrutną premedytacją skazał Stalin obywateli Rosji na śmierć jak dziesięć lat później szaleniec z Berlina europejskich Żydów. Tu i tu wyznaczyły „wrogów” – nienawiść i bark tolerancji na próby stanowienia odrębności. O ile jednak o Holocauście głośno było już od czasów II wojny światowej, to „czerwony głód” skrzętnie był przez komunistów tuszowany. Oficjalnie, przez wiele dekad po wojnie, żadnego głodu na Ukrainie nie było. Tak głosiły sowieckie media, tak paplali naukowcy. Milczano o fakcie, że umarły podczas niego blisko 4 miliony ludzi – kobiet, mężczyzn, dzieci. Nie mówiono o strasznych mękach i cierpieniach konających, o kanibalizmie, który w krańcowych przypadkach występował i to licznie na terenach dotkniętych głodem. Przemilczano kto był sprawcą – „wizjoner” – Stalina, który wymyślił rozkułaczanie, tworzenie kołchozów, a przy okazji chciał pozbyć się ukraińskiej inteligencji, prawosławnej cerkwi, a przede wszystkim niepodległościowych dążeń Ukraińców. /więcej/

Koncert na dwa serca

Jestem pod dużym urokiem tej książki. Sprawiła (a to dzięki językowi, stylowi i odkrywczym metaforom, które cechują pisarstwo Pani Ryciak), że przeniosłam się wraz z bohaterami – Arturem Rubinsteinem i jego żoną Nelą – w tamte czasy – na początek dwudziestego wieku, czasy II wojny światowej i okres powojenny. Dotarłam do przedwojennej Warszawy, by poznać dzieje rodziny Emila Młynarskiego ojca Neli – kim był, jaką pozycję zajmował w odbudowującej się po I wojnie światowej Polsce? Kiedy i gdzie Nela spotkała Artura, dlaczego akurat w nim się zakochała?
Później wędrowałam uliczkami Londynu, Paryża, Nowego Jorku i Kalifornii. I wszędzie tam gdzie ONI byli. A byli na prawie wszystkich kontynentach, gdyż genialny pianista Artur Rubinstein koncertował w największych salach muzycznych świata. /więcej/

Kodowanie dla dzieci

,,Marzysz o tworzeniu własnych gier komputerowych? Chcesz wydać polecenie swojemu komputerowi, by odparł atak latających robotów?” Jeśli tak, to ta książka jest dla ciebie!
Dzięki tej książce nauczymy się obsługi Scratcha i nieco trudniejszego – Pythona. Czy wiesz, że dzięki czterem skryptom w Scratchu można stworzyć samorysujący się kwiat?
Co to jest Shell? Jeśli to cię interesuje, to dobrze trafiłeś/aś! W każdym rozdziale zrobimy coś nowego. Raz Stworzymy grę w Scratchu, raz narysujemy coś za pomocą Pythona. Autor bardzo dokładnie pisze, co należy zrobić żeby uzyskać efekt. Na końcu książki zobaczymy wytłumaczenia różnych pojęć np. Zmienna, Zero-day exploit czy fraktal. /więcej/