Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Jak ich nie kochać?

Kto najczulej wita po powrocie do domu, bez względu na to, czy nie było Was tydzień czy… 30 min.? Mąż? Dzieci? Eeee…. Nie….. Oczywiście, że pies! Choć w moim domu mieszka też kot, którego bardzo kocham, to jednak właśnie nasz pies cały emanuje miłością przy powitaniu – od uśmiechniętej mordki po swój wesoły ogon! Kot, owszem wychodzi na powitanie – dostojny, poważny, wydaje się, że ciut zażenowany spektaklem, który urządza jego przyjaciel pies…
Tak. Z moich doświadczeń wynika, że PIES JEST MIŁOŚCIĄ, a okazywanie uczuć nie jest mu obce.
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę psiego behawiorysty, specjalisty w dziedzinie zoopsychologii, który postanowił odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego i jak pies kocha?”.
/więcej/

Martin, życie i listy

Z jakąż to nadzieją i ochotą sięgnęłam po egzemplarz „Życia średniowiecznej rodziny”! Zwłaszcza, że opisy na okładce reklamujące tę pozycję brzmiały bardzo zachęcająco – koniecznie chciałam się dowiedzieć, dlaczego absztyfikant zdeformowany przez ospę ma być lepszy niż inni i o czym marzyły średniowieczne żony. I jak naprawdę to codzienne życie w epoce krzyża i miecza wyglądało. Niestety, historia rodziny Pastonów pokonała mnie już w pierwszym rozdziale.
Niemniej autorzy dokonali ogromu pracy, badając skomplikowane dzieje trzech pokoleń, zagłębiwszy się przede wszystkim w korespondencję pomiędzy członkami rodu. Fragmenty listów cytowane w tekście są chyba najciekawszym elementem tej książki – pozostałe to fakty historyczne, daty, nazwiska i inne wiadomości, przydatne chyba tylko badaczom lub pasjonatom tego okresu, którzy będą potrafili docenić walory naukowe i merytoryczne. Ja nie potrafiłam, tym bardziej, że nie znalazłam odpowiedzi na pytania z okładki. /więcej/

Mistrzyni

Rzadko się zdarza, by tak w pełni i pięknie, piękny człowiek przeżył swoje całe życie. Mało tego, po śmierci był drogowskazem i idolem dla kolejnych pokoleń. A tak jest w przypadku naszej pierwszej Mistrzyni Olimpijskiej, dyskobolki Haliny Konopackiej, która zyskała przydomek „Złota”. Bo jak złoto błyszczała cała. Jaśniał jej nie tylko talent sportowy, ale i literacki, malarski, dyplomatyczny. A przede wszystkim jaśniała uroda. Jak pisze Autorka „ Halina była piękna. Rysy regularne, duże orzechowe oczy ze złotawym połyskiem, świeża cera, ciemne lśniące włosy. Dodajmy sto osiemdziesiąt jeden centymetrów wzrostu, sześćdziesiąt sześć kilo wagi, talię osy. Trzymała się prosto jak trzcina, a smukłość pomniejszała wrażenie, jakie wywierał nadmierny w tamtych czasach wzrost. Na zdjęciach góruje nad każdą ze sportsmenek /…/ niskich i pękatych. Halina miała sylwetkę dzisiejszej modelki!” /więcej/

Jak przeżyć w męskim świecie będąc królową

Janina Lesiak jest autorką kilku biografii polskich władczyń, w każdej ze swoich bohaterek dostrzega to czego nie znajdziemy na kartach kronik – kobiecą siłę i słabości, chwile zawahania i dążenie do celu wszelkimi możliwymi środkami. Swoją kolejną książkę poświęciła królowej Marysieńce Sobieskiej – chyba jedynej polskiej władczyni, która przeszła do historii ze zdrobnieniem imienia. Niestety, ten pozornie miły gest nie idzie w parze ze szczególną sympatią potomnych, Marysieńka do dziś ma opinię wyrachowanej i oschłej cudzoziemki, osoby wyniosłej i bezwzględnie dążącej do celu. Autorka w nietypowej formie próbuje przybliżyć czytelnikowi postać królowej, ze wszystkimi jej wadami i zaletami.

Fabułę książki stanowią rozważania królowej w pierwszych godzinach po śmierci króla Jana III Sobieskiego. Znając osobę królowej z kart podręczników i wspaniałych portretów królewskich czytelnika zaskakuje forma i treść monologu. Na kartach książki spotykamy zrozpaczoną, przerażoną i schorowaną kobietę, w pełni świadomą następstw odejścia najbliższej osoby, która była jej podporą i ochroną przed bezwzględnym światem wielkich pieniędzy i wielkiej polityki. /więcej/

Kto kogo?

Książka, która zainspirowała Taika Waititi do realizacji filmu „Jojo Rabit” jest powieścią, która wciąga od pierwszych stron. Osoby, które widziały oskarową produkcję mogą czuć pewien dyskomfort w trakcie lektury. Powiedzmy sobie krótko – film jest na motywach książki i różni się od niej wieloma wątkami, postaciami, wiekiem bohatera, a nawet zakończeniem…
Powieść Christine Leunens nie stroni od czarnego humoru, jednak to historia zdecydowanie na serio. Przygotujcie się więc na spotkanie z kilkunastoletnim Johannesem, mieszkańcem Wiednia, sławiącego siłę i potęgę Aryjczyków, z niecierpliwością oczekującego na wcielenie do Hitlerjugend.
Historia pisana z jego perspektywy to opowieść o latach wojny, które spędził głównie we własnym domu, po tym jak okaleczony podczas jednej z akcji staje się bezużytecznym dla kraju inwalidą.
/więcej/

Jak (nie)zostać recydywistą

Walter F. Starbuck, sześdziesięcioczterolatek i recydywista, zabrał mnie w niezwykłą podróż do czasów, które wprawdzie pamiętam dobrze, aczkolwiek wyrywkowo (w końcu to lata 70., miałam mniej więcej 10 lat). Afera Watergate kojarzy mi się ze skandalem politycznym i siłą „czwartej władzy”, a bohater Vonneguta, właśnie w wyniku tego epizodu z życia Stanów Zjednoczonych, trafia za kratki. I to na całe dwa lata. Jak przeżył więzienie? Kim jest, opuszczając jego mury? Wprawdzie skończył kurs miksologii, ale w dalszym ciągu jest, był i będzie absolwentem Harvardu i tylko Harvardu.

Harvard, obok afery Watergate, jest słowem kluczem w powieści Vonneguta, metaforą i symbolem. No i nie powiem, czego dotyczy, gdyż zabiorę czytelnikowi całą radość z odkrywania przenośnych sensów i z zabawy, dostarczanej przez autora niezmiennie w postaci czarnego humoru i ironii, która jest kolejnym kluczem. Ironia tym razem odrobinę inna niż w pozostałych dziełach pisarza, ale zawsze celna, trafiająca dokładnie w punkt. Boleśnie i szczerze.
/więcej/

Czarownica odstawia miotłę

Zna ją każdy i każdy jej się trochę bał. Zgarbionej kobiety z haczykowatym nosem z gigantyczną brodawką, wyłażącymi spod nasuniętego na oczy kaptura siwymi kępkami włosów, przeraźliwie rechoczącej, z jednym zębem i oszalałym spojrzeniem. Dzieci wkładała do pieca, szlachetne i piękne królewny usypiała zatrutymi jabłkami czy toksycznymi wrzecionami, wyrafinowanym królewiczom mieszała w ufryzowanych głowach. Latała na miotle, z siedzącym na jej ogonie czarnym kotem, mieszkała w chatce na kurzej stopie. To czarownica. Siejąca postrach bohaterka baśni dzieciństwa. Smagała wyobraźnię, wywoływała ekscytujące dreszcze przerażenia, wciągała w przygodę, trochę niebezpieczną, ale przecież zawsze znikała w odpowiednim momencie, gdy zamykało się ostatnią stronę książki. Czyżby?
/więcej/

HERstoria kałankiem pisana

Moje pierwsze skojarzenia z literaturą lat 50., 60., 70. to wysmakowane graficznie serie wydawnicze: PIW (Państwowy Instytut Wydawniczy), KIK (Klub Interesującej Książki), Literatura Współczesna – cykl ze słoneczkiem, czy seria skandynawska Wydawnictwa Poznańskiego.

W tamtych czasach zawód grafika i ilustratora zdominowany był przede wszystkim przez mężczyzn: znakomici Jan Szancer, Marek Rudnicki, Wojciech Fangor, Janusz Stanny, Piotr Młodożeniec, czy Henryk Tomaszewski. Tym bardziej raduje nowy trend odkrywania i przywracania pamięci utalentowanych artystek tamtej epoki. Z przyjemnością sięgnęłam po książkę „Ballada o dziewczynie”, która jest rozmową Janusza Górskiego z Ewą Frysztak, jedną z najznakomitszych ilustratorek i projektantek okładek przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, która jest jednocześnie albumem z ponad dwustoma reprodukcjami jej prac i prywatnymi zdjęciami bohaterki. Mój ulubiony Karakter, we współpracy z wydawnictwem Czysty Warsztat, „Balladą…” rozpoczął serię Sztuka Książki. Jej kuratorem i jednocześnie osobą odpowiedzialną za projekt graficzny jest Janusz Górski – polski grafik, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, nagradzany w konkursie Najpiękniejsze Książki Roku. /więcej/