Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Kiedy posąg odzyskuję głos i niezależność – znana historia w nowej wersji

Opowiadanie „Galatea”, liczące niespełna siedemdziesiąt stron w miniformacie, oparte jest na historii Pigmaliona, zawartej w „Metamorfozach” Owidiusza. Autorka oddała w nim głos Galatei. Głos właśnie, w mitologii bowiem ta bohaterka była niema.

Warto przypomnieć tę opowieść. Oto Pigmalion, żyjący na Cyprze, żyje samotnie, bo uważa wszystkie kobiety za ladacznice. Chcąc mieć kobietę idealną, wyrzeźbił posąg – arcydzieło z marmuru, przedstawiające najpiękniejszą kobietę. Pigmalion zakochał się w kamiennej postaci i godzinami wpatrywał w rzeźbę. Dzięki łaskawości bogini, Galatea została ożywiona.

Historia Pigmaliona stała się inspiracją dla wielu twórców. Ot, poczynając od George’a Barnarda Shawa, który napisał słynny dramat pt. „Pigmalion”, ciągle zachwycający i grany z powodzeniem w teatrach na całym świecie. Podobnie jest z musicalem pt. „My Fair Lady”, którego kolejne adaptacje zapełniają sale oper (zresztą, polecam szczecińską wersję w Operze na Zamku – to doskonałe widowisko i znakomita adaptacja musicalowa). /więcej/

Człowiek zobaczył człowieka

Książka Macieja Kraszewskiego, to jak mówi podtytuł „powieść o księdzu Janie Kaczkowskim”, ale powieść to nietypowa, jak nietypowym księdzem był sam Jan.
To również historia relacji między dwoma mężczyznami i opowieść o ich przyjaźni, nadziei i sile, która potrafi zmieniać świat na lepsze. To opowieść o tym jak „człowiek zobaczył człowieka” i uwierzył w niego, a potem było wielkie buum! Bo każdy z nich żył na pełnej petardzie!

Bohaterowie: Patryk Galewski i Jan Kaczkowski.
Patryk – wybitny recydywista, który na odpustach dokonywał z kumplami „przekształceń własnościowych”, banalnie zwanych kradzieżą, wykładał „chemię” na puckim „oxfordzie” czyli tamtejszej zawodówce i Jan – bioetyk, prezes Hospicjum w Pucku, ksiądz Kościoła rzymskokatolickiego. /więcej/

Kopytka inaczej

Lubicie kuchnię włoską? Zapewne usłyszę, że tak. A znacie jakieś inne potrawy oprócz pizzy i spaghetti? Pewnie tak. A wiecie, jak zrobić umbricelli al rancetto? Pewnie nie, ale Cristina Catese z chęcią wam opowie… a ja powiem, że dawno nie miałam w ręku książki o gotowaniu napisanej z taką pasją! I choć nie wszystkie przepisy są dla każdego, to warto poznać tajniki kuchni, która kojarzy mi się przede wszystkim ze słońcem, morzem, pastą, serami i błękitnym niebem.

Przepraszam, no nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem: „(…) O! szczęśliwe nieba/Krajów włoskich! różowe cezarów ogrody!/Wy klasyczne Tyburu spadające wody/I straszne Pauzylipu skaliste wydroże!(…) Zaczęli więc rozmowę o niebios błękitach,/Morskich szumach i wiatrach wonnych i skał szczytach,/Mieszając tu i ówdzie podróżnych zwyczajem/Śmiech i urąganie się nad ojczystym krajem (…)”. Mam nadzieję, że fragment równie rozpoznawalny jak gnocchi… mączne kluseczki w Polsce również wyrabiane, a kopytkami przez kucharki nazywane. Średnio mi ten trzynastozgłoskowiec wyszedł był, aczkolwiek – turlanie gnocchi po widelcu już nawet całkiem, całkiem… trening czyni mistrza, a przepisy Cristiny odrobiny wprawy mimo wszystko wymagają, niemniej warto spróbować! Z mąką i jajkami wszak zawsze zabawa przednia, czyż nie? /więcej/

Człowieczyńscy odkrywają emocje

Bohaterami książki Agnieszki Jucewicz jest sympatyczne małżeństwo zamieszkujące niewysoki budynek w małym miasteczku. Państwo Człowieczyńscy długo czekali na przyjście na świat dzieci. A gdy w końcu się doczekali, okazało się, że jest ich piątka. Było to pięć emocji podstawowych. Autorka kreśli barwne i ciepłe charakterystyki: Radości, Złości, Smutku, Wstrętu i Lęku…
W trakcie lektury mali czytelnicy dowiadują się, że wszystkie dzieci Człowieczyńskich miały zaspokojone swoje potrzeby, a rodzice traktowali je z troską i czułością. Jedynie Lęk budził niepokój rodziców. Często leżał w łóżeczku przykryty po sam czubek głowy. A kiedy czasem spod niego wyjrzał przestraszonymi oczami patrzył w górę jakby spodziewał się nieszczęścia. /więcej/

Polscy Griswoldowie, czyli Stelar bawi świątecznie

Griswoldowie przyjechali do Świeradowa – Zdroju – oto, co mi przyszło do głowy tak mniej więcej po przeczytaniu setki stron powieści Marka Stelara – „Góra kłopotów”. Dalej było jeszcze lepiej, a góra kłopotów okazała się wysoka jak Mount Everest…

Moim ulubionym świątecznym filmem wcale nie jest „Kevin sam w domu”, ale „W Krzywym Zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju” – oglądam go co roku i za każdym razem śmieszy mnie tak samo, choć doskonałe znam wszystkie gagi. W tym filmie Clark Griswold chce urządzić idealne, rodzinne święta Bożego Narodzenia, ale wszystko się wali… Choinka płonie, lampki do ozdoby domu nie chcą się świecić, a do tego pojawiają się niezapowiedziani goście, z których jeden to chodząca katastrofa. W książce Stelara również pojawia nieoczekiwanie postać z przeszłości rodziny, a osobą, która generuje kłopoty jest Szwagier. Ten mieszkający w górskim pensjonacie syn seniorki rodu jest – jak mówią o nim inni członkowie rodziny – inteligentny jak parkomat albo krzyżówka rozwielitki, moździerza i tłuczka do mięsa. /więcej/

Szczęście na święta

Kto by pomyślał, że telefon stanie się przyczyną całej lawiny zdarzeń, które odmienią życie. A jednak… Anna wróciła po telefon, który pozostawiła na stole…i zastała swojego męża w jednoznacznej sytuacji z młodą pracownicą ich wspólnej restauracji.
Oczywiście cały jej świat się zawalił! I już nie chciała kontynuować dotychczasowego życia. Nieoczekiwanie otrzymała wsparcie od dorosłych już synów, którzy przyznali, iż od dawna wiedzieli o romansach ojca. Zdecydowała, że to koniec i postanowiła ułożyć sobie życie od nowa.
Jak wiadomo, w takich przypadkach cały kosmos stara się wspierać takie starania. W odpowiednim momencie trafiła na znak…”Wszystko będzie dobrze”… i na ogłoszenie w gazecie o poszukiwaniu opiekunki domku nad morzem. /więcej/

Damska (i amerykańska) wersja Remigiusza Mroza

Lisa Jackson to można powiedzieć – żartując oczywiście – amerykański Remigiusz Mróz. Autorka bowiem ma na swoim koncie ponad 80 tytułów, część napisanych z siostrą, Nancy Bush. W sumie sprzedało się około 20 milionów egzemplarzy książek sygnowanych jej nazwiskiem – samodzielnych albo tworzonych w duecie. Z czego trzydzieści tytułów zostało bestsellerami, trafiając na czołowe miejsca amerykańskich rankingów książkowych. Zresztą, nie tylko amerykańskich, bo powieści Lisy Jackson przetłumaczono na dwadzieścia języków.

Mimo iż thriller psychologiczny „Paranoja” ma ponad 500 stron, na tyle jest wciągający i tak dobrze się go czyta, że wystarczyły dwa wieczory, bym pochłonęła tę książkę. Dla mnie to pierwsze spotkanie z twórczością amerykańskiej autorki. Na tyle udane, że chętnie sięgnę po kolejne jej tytuły. Lisa Jackson słynie z tego, że w swoich książkach podejmuje tematy problemów, z jakimi mierzy się jej kraj. W „Paranoi” to zbyt łatwy w USA dostęp do broni. /więcej/

Mickiewicz, czyli orkan, całopalny stos, duch okuty w kajdany

„Adam” Cezarego Harasimowicza to w mojej ocenie jedna z najlepszych polskich książek, jakie wydano w tym roku. Nie zdziwię się, jeśli w podsumowaniach literackich za 2022 rok, pisarz zgarnie deszcz nagród. Zresztą, w moim osobistym rankingu ta powieść o Adamie Mickiewiczu jest w pierwszej trójce, obok najnowszych książek Sylwii Chutnik („Tyłem do kierunku jazdy”) i Michała Witkowskiego („Tango”). Harasimowicz zachwycił mnie nie tylko niebanalnym podejściem do biografii wieszcza, ale też formą całości, stylem, językiem… Długo mogłabym wymieniać. To powieść w duchu osiemnastego i dziewiętnastego wieku, ale z energią dwudziestego pierwszego.

Równo dwa lata temu Cezary Harasimowicz tak powiedział mi podczas wywiadu: „Pracuję nad powieścią biograficzną o Adamie Mickiewiczu. Chciałbym pokazać los naszego wieszcza, ale niepomnikowo, bo zasługuje na to, by powiedzieć o nim całą prawdę, a nie tylko tę znaną nam wszystkim ze szkoły. Zdradzę może, że to opowieść pisana z perspektywy tajemniczego ducha”. /więcej/