Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Między snem a jawą

Nie można przejść obojętnie obok tej pozycji, po pierwsze dlatego, że zebrano w niej najwięcej opowiadań Lovecrafta ze wszystkich zbiorów wydanych w Polsce. A po drugie, gdyż obok Lovecrafta nie da się przejść bez zachwytu. Jego przerażające i mroczne historie, choć napisane odrobinę przestarzałym, sprzed wieku całego językiem, wciąż budzą grozę i pozostawiają czytelnika samopas wśród nadciągającego z ciemności szaleństwa. I jest się czego bać!
Nie jestem w stanie napisać o wszystkich (47) opowiadaniach, więc raczej skupię się na tym, co jest w nich najbardziej… szalone? Tak, nie opisy (mistrzowskie zresztą) makabrycznych postaci i miejsc robią w tekstach Lovecrafta najmocniejsze wrażenie, lecz sposób ukazania, jak niewidoczna jest granica między normalnością a obłędem. Między snem a jawą. I nie jest wiadome do końca, gdzie kończy się realny świat, a gdzie zaczyna fantastyczny. /więcej/

O kobiecie, która miała odwagę

To niełatwa książka dla polskiego czytelnika. Kolejny raz, tym razem w formie zbeletryzowanego dokumentu literackiego, przybliżana jest postać Ireny Sendlerowej, kobiety-ikony pomocy Żydom w czasie II wojny światowej. Lektura tym bardziej trudna iż obnaża naszą niejednoznaczną, polską, historię. Gdy po wiekach wspólnego życia, w jednej Ojczyźnie, tylko nieliczni z Polaków byli na tyle odważni, by ratować sąsiadów w czasie Holocaustu. Choć to dałoby się jakoś zrozumieć – strach paraliżuje bowiem najsilniej, a Polska była w tym czasie jedynym krajem w Europie, gdzie za ukrywanie Żydów groziła śmierć. Tylko jak zrozumieć postawy polskich szmalcowników i donosicieli, którzy za pieniądze lub z powodu nienawiści rasowej wskazywali Niemcom miejsca ukrywania się sąsiadów? Którzy wyłapywali na ulicach, niczym dzikie zwierzęta, ludzi o semickim wyglądzie? Którzy nawet jeśli chwilowo dali schronienie, gdy skończyły się ukrywanym pieniądze i złoto, wyrzucali na ulice skazując na śmieć? Poraża skala tego zjawiska – nieprawdopodobna, choć znakomicie udokumentowana. To samo w sobie jest porażające. /więcej/

Ciastko…. z niespodzianką

Znakomite! Przepis ma aż 138 lat. Pochodzi z czasów, kiedy o stosunkach damsko męskich pisało się zupełnie inaczej. Bo zupełnie inaczej one wyglądały. Właściwie można by powiedzieć, że na podstawie tej książki można prowadzić badania z dziedziny archeologii społecznej. Badania dotyczyły by tego, jak ponad sto lat temu poszukiwano współmałżonka.
Dwaj młodzi Amerykanie, przyjaciele podróżujący po Europie starają się zgłębić tajemnicę, czy kobieta, pod wrażeniem której pozostaje jeden z nich nadaje się na jego żonę. Powiedzielibyśmy, że została przez nich poddana castingowi. W dzisiejszych czasach… to normalka, kobiety same zgłaszają się do takich castingów. Jednak ówczesne kobiety miały w sobie jeszcze wiele poczucia godności i nie spodobało się to kandydatce. Ocena przyjaciela nie była pochlebna. Mimo to zadurzony starający się nie zważając na negatywny wynik castingu oświadczył się swojej wybrance… i spotkał się z odmową. Sprawy ułożyły się bardzo tajemniczo. Panna dała kosza bogatemu konkurentowi. Nie wiadomo dlaczego. /więcej/

Po drugiej stronie…

Czego boi się współczesny nastolatek? Wielkich pająków ze świecącymi oczami, a może tego, że ktoś zrobi mu pranka? Leszek Talko, nie tak dawno wydał książkę dla rodziców i udowodnił, że o świecie nastolatków wie bardzo dużo. Nie pozostało mu więc nic innego, jak tylko napisać dla nich powieść.
Oto 13 – letnia Kunegunda Paciorek /Uwaga! Nie cierpi swego imienia i woli by nazywać ją K./ przeprowadza się z rodziną za miasto, zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie. Nową szkołę i nowe koleżanki może podsumować tylko jednym określeniem: OKROPNE. Okropny stary budynek, okropni nauczyciele i okropna koleżanka z ławki, Marysia… Gorzej być nie może.. Dlatego Kunegunda postanawia zmienić swoje życie i zostać gwiazdą…. YouTuba. Wiadomo, obecnie tak właśnie zdobywa się sławę. Im więcej wyświetleń i łapek w górę, tym lepiej. Oczywiście ważny jest pomysł no i sprzęt. Ale tak dobrze się składa, że nowa koleżanka z ławki, Marysia sprzęt do filmowania posiada. K. wie co najbardziej kręci youtuberów. Ma być ciekawie i … ekscytująco! Piwnica w domu K. będzie idealna, a Marysia zagra w filmie główną rolę. /więcej/

W labiryncie pewnego maszynopisu

„Najlepsze historie można znaleźć tam, gdzie nikt nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Porty, przedziały sypialne, place budowy, włoskie przedmieścia lub przebieralnie w miejskich pływalniach. W (…) codziennym gwarze” – twierdzi Max Lamas, pisarz i jedna z postaci „Poliglotycznych kochanków” Liny Wolff. Jeżeli to przepis na dobrą książkę, a inspiracje leżą dosłownie na ulicy, to Lina Wolff pomysł swojej powieści musiała znaleźć na granitowej kostce paryskich Champs-Elysees, nowojorskiej 5th Avenue, berlińskim Ku’damm, czy gdzieś w okolicach Pałacu Buckingham. Na najlepszym miejskim bruku.
„Poliglotyczni kochankowie” są jak nieco zagmatwany labirynt – literacka forma, wątki, bohaterowie, przypominają wyrafinowaną szkatułkę. Otwiera się jej wieczko, a w środku kolejna szkatułka, i kolejna, i kolejna. W jednej jest historia mieszkającej w szwedzkiej wiosce Ellinor, w drugiej sztokholmskiego dziennikarza i pisarza Maxa, a w trzeciej włoskiej arystokratki Lucrezii. Między nimi krąży, jak literacka guma arabska do sklejania wątków, tajemniczy maszynopis. /więcej/

Kto mi odda swoją duszę?

Są takie lektury w życiu każdej kobiety, które trzeba koniecznie odczytać na nowo. Taką właśnie powieścią stały się dla mnie „Wichrowe Wzgórza”. Noo, nie spodziewałam się, że coś, co wręcz pochłonęłam, będąc młodą panienką, tak mocno (i to bardzo!) mnie zaskoczy. Romans, gdyż tak ten utwór niegdyś odebrałam, stał się teraz wielowymiarowy, z naciskiem na metafizykę i mistykę z nutką gotycyzmu i horroru. Niesamowita jest ta opowieść o namiętności, miłości i… pragnieniu duszy drugiego człowieka.
Jak sobie poradzić z namiętnością, która pochłania nie tylko ciało? „Jestem Heathcliffem”, mówi Cathy. Jednością, której rozdzielenie spowoduje powolną destrukcję obojga. Czyżby miłość, utrwalona przez kanon literacki, była zawsze siłą niszczącą? Jakoś się dziwnie składa, ale właśnie tak jest – najsłynniejsze pary kochanków wszech czasów udowadniają ten pesymistyczny scenariusz. Abelard i Heloiza, Tristan i Izolda, Romeo i Julia… Heathcliff i Catherine. /więcej/

Serce Królowej… czy Serce Matki…

Z niecierpliwością czekałam na kolejną część powieści Elizabeth Chadwick o niesamowitym życiu Królowej Eleonory. Tom pierwszy zakończył się w momencie, gdy oczekiwała Ona na przeprawę przez Kanal La Manche do Anglii, aby tam, wraz z małżonkiem Henrykiem II Plantagenetem zostać koronowaną na Angielską Królową.
Rozpoczął się drugi etap w życiu niezwykłej kobiety. Czas macierzyństwa. Pierwsze małżeństwo dało Jej dwie córki, które zmuszona była pozostawić byłemu mężowi, Królowi Francji Ludwikowi. Rozwiódł się z nią również dlatego, że nie dała mu męskiego dziedzica.
Nowy małżonek był pewien, że z ich związku urodzą się chłopcy. Tak też się stało. Serce Królowej pięknie opowiada o czasie miłości i macierzyństwa. /więcej/

Zapis bytu mięsożernego państwa i ogarniętej paranoją władzy

Jeśli zgodzimy się z tezą, że Rosja jest ojczyzną słoni to nic nas nie powinno dziwić podczas lektury tej książki. Jeśli natomiast podamy w wątpliwość tę tezę uważając ją za nonsensowną i bzdurną to skala emocji, która towarzyszyć nam będzie podczas czytania, sięgnie zenitu. Oto mamy do czynienia z zapisem życia genialnego radzieckiego kompozytora Dymitra Szostakowicza, a tak naprawdę z doskonałym obrazem tyranii i jej mechanizmów. Całym systemem, który stworzony został za czasów rządów Stalina w Rosji radzieckiej. Systemem, który funkcjonował przez dziesięciolecia siejąc strach i niszcząc ludzi, by w końcu dopaść swoich twórców. Choć nie do końca – jej głębokie koleiny pozostały na wschodzie do dziś.
Jak pisze autor „Bo tyrania może i popadła w paranoję, ale niekoniecznie jest głupia. Gdyby była głupia, nie przetrwałaby; tak samo jak nie przetrwałaby, gdyby miała zasady. Tyrania zrozumiała, jak u większości ludzi działają pewne mechanizmy – mechanizmy słabości. Latami mordowała duchownych i zamykała cerkwie, ale jeśli błogosławieństwo tychże duchownych zagrzewa żołnierzy do walki, to na okres ich krótkotrwałej przydatności zostaną przywróceni. /więcej/