Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

“Lord Jim” i długie dojrzewanie do klasyki

lord jimSą lektury, do których trzeba dorosnąć. Banalne? To może inaczej.
Są lektury, które trzeba przeczytać, gdy samemu (lub samej) trochę się przeżyje i nieco zobaczy.

Otworzyłam po raz drugi „Lorda Jima”. Pierwszy raz, jeszcze w liceum, po przeczytaniu zamknęłam go z ulgą, zarzekając się, że więcej po Conrada nie sięgnę. Zmęczył mnie wtedy opis świata ludzi morza, którego nie rozumiałam. Przede wszystkim jednak, serce powieści, historia utraconego i odzyskanego honoru, była wtedy tylko suchym „motywem” w  literaturze przełomu wieków.

Otworzyłam po raz drugi „Lorda Jima” i uderzył mnie dogłębnie ukazany los człowieka, zmagającego się z konsekwencjami jednego wyboru. Takiego, który łatwo potępić, nie mając za sobą podobnych doświadczeń, nawet niekoniecznie grożących tak poważnym skutkiem jak utrata godności. Wahanie, konieczność podjęcia nagłej decyzji w chwili zagrożenia. Kto zawsze potrafi wybrać właściwie, niech pierwszy rzuci kamieniem. /więcej/

Jedna z miliona

nie szkodzi kiedysJak trudno zrozumieć totalitarny świat dyktatury i żyć w nim, dowiadujemy się z książki Johanny Bodor – Węgierki, tancerki, aktorki, choreografki urodzonej w Rumunii. Tak jak wielu Węgrów z Siedmiogrodu, których terytorium zamieszkania, po wojnie, wchłonęło państwo rumuńskie stara się wraz z rodzicami opuścić ten biedny i skorumpowany kraj.
Zadziwiają opisy (a przecież i Polacy pamiętają te czasy), gdy w latach osiemdziesiątych brakowało wszystkiego – począwszy od prądu, ciepłej wody, na jedzeniu oraz ubraniu skończywszy. Kiedy rarytasem była rolka papieru toaletowego (czasami wręczana jako prezent imieninowy lub z innej okazji!), a wszechpotężna inwigilacja i podsłuchy odbierały radość życia. Pomimo wszystko jednak polska rzeczywistość tamtych lat była o niebo lepsza niż to, co „Słońce Karpat”(Ceausescu) zafundował swoim rodakom. Trzeba było wykazać się wyjątkowym sprytem oraz inteligencją, by uzyskać pozwolenie na wyjazd z tego straszliwego kraju. Tak jak udało się to w końcu samej Johannie i jej rodzicom. Dziewczyna przypłaciła to kilkoma latami samotności, gdy rodzice wyjechali jako pierwsi. Był to dla niej czas wyjątkowy – musiała skończyć Państwową Szkołę Baletową w Bukareszcie, sama dbać o siebie i zachowując pozory szczęśliwej obywatelki Rumunii, nie dać się na niczym przyłapać policji politycznej. /więcej/

Fascynujące rozmowy

Moje-fascynacjePisanie biografii to trudna sztuka. Trzeba przekopywać się przez sterty zakurzonych dokumentów, skłaniać do rozmów i zwierzeń osoby, które niejednokrotnie nie mają na to ochoty. A na dodatek w trakcie pisania i gromadzenia materiałów może okazać się, że bohater biografii jest zupełnie inną osobą niż wydawało się to na początku. Ta mozolna z pozoru praca może być jednak ekscytującą przygodą, gdy podąża się tropem kogoś interesującego, tajemniczego lub po prostu bliskiego.

Mariola Pryzwan to doświadczona biografistka, jest autorką książek o Halinie Poświatowskiej i Marii Jasnorzewskie-Pawlikowskiej, o Annie Jantar i Irenie Jarockiej, ale i o Zbigniewie Cybulskim. Co sprawiło, że autorka wybrała tych a nie innych bohaterów, tym właśnie ludziom poświęciła sporą część swojego życia?  Jak sama przyznaje wybór jest bardzo subiektywny, a krąg zainteresowań na razie … zamknięty. /więcej/

Wielka siła w maleńkiej kobietce

Maleńka-DorritMaleńka Dorrit, tytułowa bohaterka powieści Charlesa Dickensa zadziwi nas swoją postawą. Drobna, niepozorna, cicha, prawie niewidzialna Amy. Jednak właśnie to maleństwo, najmłodsze dziecko staje na czele rodziny i bierze na siebie odpowiedzialność za jej utrzymanie. Starszemu rodzeństwu zastępuje ojca i matkę.
Na skutek załamania finansowego rodzina Dorrit trafia za długi do zamkniętego więzienia. Tam, za murami bytują im podobni. Dłużnicy wytrąceni z własnych środowisk i dotychczasowego życia. Amy Dorrit urodziła się jako trzecie dziecko już w więzieniu i nie zna innego życia. Nie obciążona wspomnieniami z przeszłości, śmiało, dzielnie i wytrwale pracuje na utrzymanie ojca i wykształcenie rodzeństwa. Otacza ich bezkrytyczną miłością i opieką. Na tym nie koniec. Dziewczyna w ogóle nie myśli o sobie, ale poświęca się pomagając innym. Dzięki temu zyskuje szacunek, sympatię i oddanie wielu osób. /więcej/

Kwasowy wandal Krivoklat

krivoklatJacek Dehnel, autor „Lali” i „Matki Makryny” popełnił tym razem powieść pod znamiennym tytułem „Krivoklat”. Już samo brzmienie tego słowa ma wydźwięk – przynajmniej dla mnie – dość śmieszny. Tymczasem jest to nazwisko bohatera tej książki, której czarny humor może przypaść do gustu niejednemu czytelnikowi.

Kim jest Krivoklat? Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: „wandalem niszczącym arcydzieła sztuki światowej, zgromadzone w najsłynniejszych muzeach świata”. Krivoklat odwiedza zarówno Luwr, jak i muzea londyńskie czy niemieckie. W kieszeni chowa litrową butelkę wypełnioną dziewięćdziesięciopięcioprocentowym kwasem siarkowym, którą w odpowiednim momencie wydobywa i niszczy – ale nie całkowicie – kolejne arcydzieła światowego malarstwa. Czy kieruje się jakimś kluczem? I tak, i nie. Szuka po prostu kolejnych unikatów, denerwuje się, gdy ich układ w sali muzealnej ulega zmianie, tym bardziej, gdy całe znikają lub są przemieszczone. /więcej/

Wilkołaki w mundurach

Werwolf„Każdy budynek miasta, każda zagroda, każda wieś będą bronione przez mężczyzn, chłopców i starców, a jeśli zajdzie potrzeba, także przez kobiety i dziewczęta. A nieustraszeni ochotnicy niczym „wilkołaki” będą przecinać wrogom linie życia.” /Heindrich Himmler/

Choć w 1944 roku przywódcy III Rzeszy już zdawali sobie doskonale sprawę jakim wynikiem zakończy się rozpętana przez nich 5 lat wcześniej II Wojna Światowa, przeważająca większość Niemców czekała z utęsknieniem na jej koniec. Na wschodzie miliony rodaków uciekały przed Armią Czerwoną idącą w kierunku Berlina, na zachodzie zaś Alianci po wylądowaniu w Normandii także rozpoczęli marsz na stolicę Niemiec, dodatkowo zasypując niemieckie miasta bombami obracając je przy tym w szarobury pył. /więcej/

Tanie i proste życie bez chemii

wyrzuc chemieŻycie zgodnie z naturą, bez chemii… Czy to w ogóle jest możliwe? Z książką Ewy Kozioł z pewnością będzie Wam łatwiej. Jednak warto wiedzieć, że to lektura niebezpieczna. Po jej przeczytaniu inaczej spojrzycie na swój ulubiony krem.. Kto wie, być może wyląduje razem z innymi środkami w koszu na śmieci.. Zaczniecie też litrami kupować ocet i spędzać dużo czasu w sklepie z olejkami eterycznymi. Jesteście na to gotowi?

„Nie warto niszczyć zdrowia swojego ani swoich najbliższych, ulegając sile wszechobecnej reklamy” – pisze we wstępie autorka. To fakt. Pomyśl ile razy zachęcona reklamą kupiłaś „rewelacyjny środek, który usunie każdy brud”? Potem zatykałaś nos czyszcząc łazienkę wierząc, że Twoje poświęcenie jest tego warte, bo przecież właśnie usuwasz „zabójcze wirusy i bakterie”!
Zastanów się też, dlaczego twój płyn do płukania tkanin pachnie tak intensywnie? „Codziennie spędzamy kilkanaście godzin w domach pełnych trujących oparów i substancji.”*
Wystarczy przeczytać etykietę na jednym ze środków do czyszczenia jaki macie w łazience. Z pewnością jest tam mowa o składnikach niebezpiecznych dla środowiska, drażniących skórę, drogi oddechowe…. /więcej/

Przyjemność się nie kończy

japonki-nie-tyja-i-sie-nie-starzejaKiedy słyszymy: Japonki nie tyją i się nie starzeją, to nie jesteśmy w stanie w to uwierzyć. Pytamy jak to jest w ogóle możliwe? Naomi Moriyama w swojej książce o takim samym tytule zabiera nas i nasze podniebienia w egzotyczną podróż do Japonii, w trakcie której odkrywamy najbardziej strzeżone tajemnice japońskich kobiet. Okazuje się, że  wcale nie są takie skomplikowane, jak mogło się nam wydawać. Otóż podstawę japońskiej kuchni tworzy siedem filarów.

PIERWSZY FILAR: RYBY

Autorka zabiera nas na targ rybny, na którym atmosfera jest równie napięta, co na amerykańskiej Wall Street. Japończycy szaleją za rybami, którymi zastępują mięso. Jedzą surowego tuńczyka, sushi z pstrąga, teriyaki z dorsza, makrelę uduszoną w paście miso, zupę z małży, smażone przegrzebki, tempurę z krewetek, ośmiornicę marynowaną w occie ryżowym, grillowane kalmary i oczywiście króla wszystkich ryb- łososia. Ryby oraz owoce morza mają zarówno walory zdrowotne oraz stwarzają możliwości eksperymentowania kuchni, albowiem mona je przyrządzić na różne sposoby. /więcej/