Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

100 recenzja z konkursem

Z okazji setnej recenzji, nasza zaprzyjaźniona recenzentka, Mirka Chojnacka, postanowiła przygotować wyjątkowy tekst. Poniżej kilka słów o pewnej książce. Kto zgadnie miasto, w którym rozgrywa się akcja, a może autora i tytuł też, ten od Recenzentki otrzyma nagrodę-niespodziankę, bynajmniej nie do czytania ;-)
Na odpowiedzi czekamy do 5 stycznia 2020 r., do g. 20.00
Nagrodę otrzyma osoba, która jako pierwsza odgadnie miasto, w którym toczy się akcja opisanej książki. Regulamin poniżej.

W pogoni za…

Nie sądziłam, że kiedykolwiek taka książka wpadnie mi w ręce. Przewróciłam parę kartek, przeczytałam parę linijek i… odłożyłam na później. Nie byłam przygotowana na nagłą dawkę emocji, których dawno nie zaznałam. Z każdą przewróconą kartką zaczynałam zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo długo czekałam, żeby spotkać się oko w oko z… no właśnie, z kim lub czym?

Bohater tej powieści jest zwykłym, szarym człowieczkiem, takim everymanem, który prowadząc ustabilizowane życie, powoli zapomina o swoich marzeniach. Właściwie to już nawet ich nie ma. Dzień upływa mu od kawy do wieczornego piwa, po drodze z zakupami w pobliskim supermarkecie. Dla odmiany czasem napije się wódki, ale to i tak nie działa. Na bezsenność i bezsensowność jego egzystencji. W międzyczasie rachunki do opłacenia. Kawa, praca, serial, piwo, serial, piwo, kolejny poranek. I tak mija mu czas, aż… /więcej/

Między zagadką a pierogami

Jeśli macie dość przesłodzonych świątecznych filmów z happy endami, to „Cicha noc” jest książką, która oprócz bożonarodzeniowej atmosfery, wprowadzi w waszych domach nastrój tajemniczości, grozy i zaskoczy perfekcyjną dedukcją. Ten zbiór opowiadań kryminalnych nie tylko stanie się dobrą rozrywką (w przerwie między „Kevinem samym w domu” a zjadaniem resztek sałatki), pozwoli również na uruchomienie wyobraźni, niezbędnej do rozwiązania nietypowych zagadek, ale po kolei.

Zbiór otwiera tekst A. C. Doyle`a „Niebieski karbunkuł”, ze znanymi miłośnikom autora postaciami Sherlocka Holmesa i doktora Watsona. I choć do tych pierwszych ja również należę, to mimo wszystko blado wypada akurat to opowiadanie w porównaniu z pozostałymi – innych, mniej znanych twórców. Może zbyt dużo już przeczytałam (czy obejrzałam) sherlockowych zagadek, żeby gęś z klejnotem w przełyku zrobiła wrażenie, niemniej dla początkujących detektywów książkowych nada się w sam raz. /więcej/

Świąteczna lektura…

Grudzień, a zwłaszcza okres przedświąteczny to idealny czas na przypomnienie sobie opowieści, której akcja rozpoczyna się 24 grudnia. „Dziadek do orzechów” to wielowymiarowy tekst, który przeszedł już do klasyki literatury. W grudniu tego roku mijają dokładnie 203 lata od pierwszego wydania tej książki. W Polsce do tej pory ukazało się kilka przekładów „Dziadka do orzechów”. Wydawnictwo Mg wznowiło tę historię w przekładzie Józefa Kramsztyka z 1927 roku i z drzeworytami Bertalla – francuskiego ilustratora, karykaturzysty i rytownika.

Ta zawikłana opowieść z pogranicza rzeczywistości, snu i fantazji ukazała się na Boże Narodzenie w 1816 roku w pewnym berlińskim wydawnictwie. Książka zawierała zbiór trzech baśni dla dzieci, napisanych przez trzech autorów. Tylko baśń E.T.A Hoffmanna przetrwała do naszych czasów. Jest zaliczana do klasyki literatury i stała się inspiracją dla wielkiego kompozytora, do skomponowania jednego z najsłynniejszych baletów. Hoffmann, już wtedy będący mężem Marii Tekli Roher – Trzcińskiej, którą poznał i w niedługim czasie poślubił w Poznaniu, napisał baśń dla dzieci przyjaciela. Sam prawdopodobnie skrył się za postacią ojca chrzestnego Drosselmajera. W swej opowieści stworzył bajkowy świat, w którym zabawki ożywają, a księciem ich królestwa zostaje tytułowy Dziadek do Orzechów. /więcej/

Komiksowy seans kryminalny

Ta osadzona w latach dwudziestych opowieść graficzna, to adaptacja jednego z najpopularniejszych niemieckich kryminałów Volkera Kutschera pt. „Śliska sprawa”. Arne Jysch zachwycony książką postanowił stworzyć na jej podstawie komiks. Ponad pięciusetstronicową powieść musiał skrócić do około dwustu stron, zmienić kolejność wydarzeń, wykreślić niektóre sceny… Była to trudna i ciężka praca, jednak przy wsparciu samego autora kryminału, zakończona pełnym sukcesem.

„Złoty Berlin” czyta się i ogląda wyśmienicie. Ciekawa historia kryminalna obfitująca w zwroty akcji, osadzona jest w latach dwudziestych XX wieku. Czytelnik śledzi przygody komisarza Gereona Ratha, przeniesionego z Kolonii do Berlina z powodów dyscyplinarnych. Coś co wydarzyło się w Kolonii może zniszczyć jego karierę w policji.  Wydział zajmujący się sprawami obyczajowymi do którego został przydzielony w Berlinie, to dla niego degradacja. Jednak już podczas pierwszej sprawy do której zostanie przydzielony, Rath wpada na trop bardziej skomplikowanej historii i rozpoczyna prywatne śledztwo. Rosyjska mafia, handlarze narkotyków, handel bronią, seks, przemoc, nocne kluby i sytuacje które wymykają się spod kontroli… Komu można ufać? /więcej/

Ludzie tacy jak dziś

Historia jakich wiele się wydarzyło, wydarza i będzie wydarzać. Młoda dziewczyna odesłana w nieznane, ma poślubić mężczyznę, którego nigdy nie widziała, nie mówi jego językiem i nie zna obyczajów jego kraju. Od początku narażona na ostracyzm, niepewna swojego losu – czy zostanie odesłana, czy znajdzie w nowym domu bratnią duszę? Co więc wyjątkowego w tej właśnie historii? Otóż zagubioną dziewczyną jest Elżbieta zwana Rakuszanką, córka Alberta Habsburga księcia Austrii i cesarzówny Elżbiety Luksemburskiej, zaś jej przyszłym mężem wielki książę litewski i król Polski Kazimierz Jagiellończyk. Tylko tyle i aż tyle.

Młoda, niezbyt urodziwa dziewczyna, na polskim dworze niespodziewanie znajduje bratnią duszę w osobie matki Kazimierza, pięknej Zofii Holszańskiej. Z jej pomocą stawia pierwsze kroki jako królowa i uczy się szeleszczącego języka męża. Pierwszą zaś decyzją Elżbiety – jeszcze nie królowej – jest wybór kapłana, który ma udzielić ślubu młodej parze. Niechętny Elżbiecie Kazimierz początkowo dostrzega w niej jedynie doradcę i stratega, potem dopiero odkrywa jako kobietę. Lojalność Elżbiety i przywiązanie Kazimierza zaowocuje wieloletnim i szczęśliwym związkiem. Elżbieta, która przeżyje męża o 13 lat do końca będzie walczyć o pozycję swoich dzieci i Polski na mapie Europy. /więcej/

Nie odkisisz ogórka

Jedyne, co mi przychodzi na myśl, to zdziwienie. Jak to? Jak to możliwe, że mamy rok 2019, a ja jeszcze nie czytałam akurat tej powieści Kinga, wydanej w 2013 roku? Jak? Przeoczenie? Brak informacji? Moje gapiostwo? Wszystko naraz. Na szczęście nadrobione. Przeczytane i zachwycone. Jeszcze tylko pójść do kina i będzie komplet. „Doktor Sen” Kinga plus Flanagan. Uczta!

Uczta dla ducha, oczywiście, gdyż Prawdziwy Węzeł w powieści „ucztował” dla ciała. No cóż, wampiry przecież czymś żywić się muszą. Zaskoczył mnie autor swoim wampirzym rozwiązaniem pokarmowym, w życiu nie wpadłabym na coś takiego. A co to jest, nie powiem, gdyż odgrywa kluczową rolę w całym utworze, wiąże się i z głównym bohaterem, i z drugoplanowymi postaciami także. A skoro już o bohaterach mowa… /więcej/

Doskonalsze rasy

Wiek XIX. Karol Darwin wsiada na HMS Beagle i przez pięć lat pływa po oceanach świata, by wysnuć teorię, bez której nikt już dzisiaj nie wyobraża sobie nauk przyrodniczych. Tak naprawdę, zbierał materiały do badań geologicznych i nie sądzę, żeby spodziewał się takiego efektu swojej pracy. Teoria ewolucji zrewolucjonizowała biologię tak, jak teoria Einsteina fizykę, czytamy we wstępie do „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt”.

Rozdziały poświęcone doborowi naturalnemu i walce o byt są zdecydowanie najciekawsze. I jakoś tak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że czytam nie o roślinach czy zwierzętach, a o… ludziach! Tak, właśnie. /więcej/

Na szczęście… jest Ramen

Nieustannie szukamy przepisu na szczęście! W miłości, w podróżach, w hobby. Wciągamy noskami powietrze, i tropimy…żeby poczuć jego woń. No i czasami się nam nie udaje. Ale nie przestawajmy. Czasami samo poszukiwanie szczęścia, to już wielkie szczęście.
Kiedy nam zimno na duszy, wracamy do miłych chwil z dzieciństwa, kiedy wiele rzeczy było prostsze. Nasze małe nieszczęścia koiła mama lub babcia talerzem gorącego rosołu z makaronem. Koniecznie z marchewką i koperkiem lub pietruszką! Mniam…

Pewnego razu obejrzałam ciekawy film, którego bohaterem była tajemnicza zupa Ramen. Zaintrygowała mnie magia związana z jej powstawaniem. Przede wszystkim zaś opinia, że ta zupa jest niesamowita w smaku. Od tej pory czegoś o niej szukałam. I znalazłam! I myślę, że miałam szczęście, że tak się stało. To książka, którą wydało Wydawnictwo Prószyński i S-ka RAMEN Zupa szczęścia i miłości. /więcej/