Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Człowieku, wdychaj oksytocynę!

Lekarze przeprowadzili spektakularny eksperyment z oksytocyną, hormonem wydzielanym podczas porodu. Hormonu użyto w grze w zaufanie. Oto jej zasady. Ochotników połączono w pary. Każdy otrzymał 12 jednostek fikcyjnej waluty. Jeden z graczy, nazwany „inwestorem”, mógł zatrzymać wszystkie pieniądze albo oddać 4, 8 lub 12 jednostek partnerowi zwanemu „powiernikiem”. Kwota przekazana powiernikowi ulegała potrojeniu, a więc jeśli ten otrzymał 12 jednostek, kończył z 48 (12 przekazanych jednostek ulegało potrojeniu do 36, a do tego dochodziło jeszcze 12, z którymi rozpoczynał grę). /więcej/

Trudna sztuka kochania i wybaczania

„Skrzywdzeni i poniżeni” to wczesna powieść Fiodora Dostojewskiego, przyszłego autora „Zbrodni i kary”, „Biesów” czy „Braci Karamazow”, zaliczana do nurtu sentymentalnych. Autor z premedytacją prezentuje czytelnikowi kontrasty materialne i charakterologiczne – postaci bohaterów są osadzone w skrajnej biedzie lub opływają w luksusy, w swoich działaniach są albo kryształowo czyste i dobre, albo przewrotne, mroczne i nieskończenie złe. Również narrator i niejako główny bohater nie jest wyjątkiem w konwencji skrajnych charakterów, jako postać pełna dobra i niepozbawionej uroku naiwności, prowadzi czytelnika przez meandry fabuły pozostając jednak aktywnym uczestnikiem wydarzeń. Jego przeżycia splatają ze sobą losy wszystkich postaci jakie spotkamy na kartach książki, wiążąc je nieraz przedziwne węzły i zależności. /więcej/

Dedal da Vinci

2 maja tego roku minęło pięćset lat od śmierci Leonarda da Vinci. I ponad sto lat od pierwszego wydania książki Mereżkowskiego, a postać najsłynniejszego malarza renesansu wciąż pozostaje tajemnicza. Zapewne nigdy nie poznamy wszystkich szczegółów jego 67 lat życia, ale czyż to właśnie nie jest fascynujące? Geniusz wszech czasów, perfekcjonista w każdym calu, outsider i… wegetarianin. A przede wszystkim – konstruktor, któremu zlecano nawet przebudowy systemów melioracyjnych czy stworzenie machin wojennych. Samotny do końca swoich dni. I do końca pracujący nad kolejnym projektem. Inżynier Vinci.

I tak, jeśli ktoś po powieści Mereżkowskiego spodziewa się wielu ciekawostek z życia Leonarda, to się rozczaruje, niestety. Jednakże udało się autorowi coś innego – uchwycił klimat epoki, w której na pierwszy plan wysuwają się włoskie i francuskie dwory ze swoją polityką wojenną i ludzkimi namiętnościami. Być może zbyt wiele wątków poruszył, które starczyłyby na zupełnie inną powieść (o truciu przeciwników, podstępnych poczynaniach, zdobywaniu i traceniu władzy, układach wśród kleru, inkwizycji), a postać Mistrza przez cały utwór odczuwałam jako drugoplanową, lecz to właśnie zdaje się być metaforą życia artysty. Zawsze w cieniu, zawsze niedoceniany, zawsze sam.
/więcej/

Wielka historia małego kafelka

Tajemnica może kryć się wszędzie, nawet w pozornie nudnym życiu mistrza glazurniczego Alojzego Korzeńca. Osobnika dość odpychającego, opryskliwego, nie darzącego szacunkiem i sympatią nikogo, i niczego.

Powieść „Kafelek Mistrza Alojzego” osadzona jest w Sosnowcu, jej bohaterów spotykamy tuż przed wybuchem I wojny światowej. Miasto i jego wielonarodowi mieszkańcy żyją w napięciu, jakby przeczuwając nadchodzące wydarzenia. Marzenia o wolnej Polsce duszone są w zarodku przez ostatnie chwile wojsk carskich, a lokalna polityka sprytnie lawiruje pomiędzy władzą caratu a układami z wpływowymi rodzinami przemysłowców. W powieści spotkamy przekrój społeczności niewielkiego, ale dynamicznego Sosnowca, a właściwie Sosnowic ponieważ burzliwy czas opisany w „Kafelku” obejmuje również zamieszanie z nazwą miasta. Nie brakuje tu więc i typów spod ciemnej gwiazdy, i redaktorów z zacięciem detektywistycznym, i wdów z ambicjami literackimi, i bogatych przemysłowców… słowem tygiel osobowości, kultur i języków. /więcej/

Człowiek, który oswajał demony

Autorzy tej powieści zadali sobie wiele trudu, by zebrać fakty dotyczące życia i pracy naukowej profesora Antoniego Kępińskiego – twórcy krakowskiej szkoły psychiatrii. Jak sami zastrzegają we wstępie „Akcja książki, mimo iż umieszczona w konkretnych wydarzeniach historycznych, jest fikcją literacką”. Ten literacki apokryf ma zaletę, mówi o rzeczach istotnych dla człowieka. O tym, że stanowimy całość. Jesteśmy wspólnotą somy i psyche, a ta wspólnota to drogowskaz dla lekarza, którego diagnozami i leczeniem winno kierować holistyczne patrzenie na człowieka. Takim lekarzem był na pewno profesor Kępiński – genialny erudyta, lekarz, humanista, filozof. Jest legendą polskiej psychiatrii, z jego podręczników korzystają nadal studenci medycyny. Nadal są drogowskazami w mroku i w walce z demonami, które zawsze były, są i będą. Tak jak w credo książki „Wszystko co widzisz, ma swoje korzenie w niewidzialnym świecie. Kształty mogą się zmieniać, lecz esencja pozostaje ta sama”.

/więcej/

Wnuczka o dziadku i matce

To była inna niż wszystkie rodzina polska. Trochę dziwna, bardzo patchworkowa i bardzo utalentowana. Gdzie rytm życia wyznaczał poeta Władysław Broniewski, pozostali zaś (a było ich wielu) dostosowywali się do pomysłów Poety. Rodzina ta tworzyła zwarte stado na co dzień wspólnie dzielące radości i smutki, a gdy było zupełnie źle, potrafiące solidarnie się wspierać – pierwsza żona Broniewskiego pomagała drugiej, gdy ta była ciężko chora, a dzieci „moje, twoje, nasze” wspólnie się wychowywały.
Czasami, podczas lektury, czytelnikowi trudno połapać się w tych zawiłościach rodzinnych. Kto jest kim? Dlaczego mieszka w domu Broniewskiego? Kim był dla Poety? Losy ludzkie bywają zawikłane, rodziny mają też swoje tajemnice.
/więcej/

Złapani w sieci widma

Noc na promie. Wzburzone morze człowiek za burtą…. Kradzieże w pomorskich kościołach, tajemniczy transport z cenną zawartością, która nie powinna się zgubić i sieci widma, niekiedy nazywane „zjawami”. Dryfują tuż pod powierzchnią wody. Każda z nich jest pułapką…

Wierni fani książek Leszka Hermana znów dali się złapać w jego „sieć”! Dla wielu z nich najnowsza ponadsześćsetstronicowa powieść, to kolejna zarwana noc lub dwie… Dla innych nieco więcej. Co czytelnicy znajdą na kartach książki?

Tym razem Autor sięga po schemat znany m.in. z powieści Agathy Christie. Grupa ludzi, nie znających się do tej pory, spotyka się w jednym miejscu.

„Późnym czerwcowym wieczorem od brzegów portu w Świnoujściu odbija wielki biały prom i kieruje się do Ystad. Tej nocy kilkoro jego pasażerów przeżyje dramatyczne chwile, a w tle opisanych wydarzeń pojawi się pewna niesamowita historia z przeszłości”.* /więcej/

Kilka błyśnięć

O powieściach i opowiadaniach Alicji Makowskiej pisałam już i jak zawsze z ogromną przyjemnością przeczytałam kolejną część (proszę, proszę, nie ostatnią!) z serii „Aremil Iluzjonistów”. Oczywiście, nie zawiodłam się, choć (jak zawsze) czuję niedosyt. Przecież to doskonały materiał na sagę! Pani Alicjo, to naprawdę nie może być tak, jak w dedykacji: „(…) z ostatniej iluzjonerskiej przygody”. Nie zgadzam się! Niemożliwe!

Niemożliwe to chyba słowo-klucz, które najlepiej definiuje fabułę tej powieści. Zresztą nic dziwnego, jeśli mamy do czynienia z iluzją. Tym razem jest jej wprawdzie niewiele, parę błyśnięć, tak od niechcenia i parę odnośników (realny element w iluzji, który może np. skaleczyć lub nawet zabić), parę scen iluzjonerskiej walki… I niemożliwa, aczkolwiek wzruszająca historia Wyroczni, która ma wpływ na całe uniwersum. /więcej/