Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nie ma zbrodni bez kary

Powieść Bednarskiej wciągnęła mnie dla jednej postaci – Amy. O, może jeszcze dla drugiej – Rebeki (czyli w sumie dla kobiet, ale o nich później). I nie dlatego, że nie lubię dreszczowców psychologicznych, horrorów, historii opartych na faktach czy co tam jeszcze namieszała autorka, ale tylko ta dziewczyna i ta kobieta trzymają całość do kupy. Oj, nie, wróć, jeszcze krajobrazy pokatrinowskie. Dla tych opisów warto wziąć tę książkę do ręki i przyjrzeć się z bliska, o ile gotowi jesteście na bardzo mocny przekaz.

Z kolei galeria pozostałych postaci jest dość typowa, a czarny charakter wykreowany został, jakby tu delikatnie powiedzieć… sztucznie. Nie wiem, ale ja po prostu kurczę nie lubię, kiedy traktuje się mnie jak (uzupełnić) i od samego początku daje tyle wskazówek, że nie ma siły, żebym się nie domyśliła, co sobą prezentuje Hubert. A wielka szkoda, bo właśnie ten bohater uniósłby tę powieść i stał się nową gwiazdą wśród negatywnych postaci pokroju Normana Batesa („Psychoza”) czy Kevina Spaceya (John Doe w „Siedem”). Zupełnie tak, jakby autorka nie mogła się zdecydować, na co położyć największy nacisk – duchy zmarłych, traumę po Katrinie czy zagadkę. Powiem wprost – suspensu tu nie znajdziecie, trzymać w napięciu też nie będzie (poza jednym momentem), ale zostawi was z piętnem. Oczywiście Katriny.
/więcej/

Matka jest tylko jedna

Jakoś tak nie mogłam się powstrzymać od zacytowania puenty jednego ze starych i lubianych żartów w tytule recenzji, gdyż zaiste niesie ze sobą drugie dno i uniwersalne przesłanie. Zupełnie jak wiekopomne dzieło Maksyma Gorkiego, niesłusznie kojarzone tylko i wyłącznie z czasami socrealizmu i głoszonych w nowomowie komunistycznej haseł. Nic bardziej krzywdzącego nie może spotkać autora niż zaklasyfikowanie do jednego, konkretnego nurtu i nadanie etykiety naczelnego piewcy Kraju Rad. A przecież matka jest tylko jedna i Maksym Gorki dobrze o tym wiedział.

Usiłowałam sobie przypomnieć, czy za moich szkolnych czasów powieść ta była lekturą obowiązkową, ale chyba już nie, choć na pewno ją wtedy przeczytałam. Dziwnie się czułam, po latach wracając do książki o tym, jak cudnie i pięknie będzie się żyć, kiedy socjalizm zwycięży. /więcej/

Archetypy rządzą!

Wszystko przez te demony. Serio. Nawiedzają wioski, zamczyska i Bóg jeden wie, co lub kogo jeszcze. Gdyby nie pewien taki wściekły i mocno napastliwy w okolicach rodzinnej miejscowości Beniamina, przyszły wojownik nie miałby widoków na przyszłość. A tak? Silna grupa pod wezwaniem Lady Towaal zabiera młodego chłopaka w podróż życia do Miasta owianego sławą i mocą wszystkich magów na Alcott. Czegóż chcieć więcej od dobrej powieści fantasy? Od walki z demonem zaczyna się więc pierwsza część sagi o Ashwoodzie, piwowarze, który nie raz, nie dwa nawarzy sobie piwa. I to z powodzeniem.

No cóż, naprawdę nie wiem, jak zacząć, żeby nie wyszło, że powieść nie przypadła mi do gustu, bo tak nie jest. Nawet przeczytam kolejne tomy, gdyż bardzo ciekawam, jak potoczą się losy głównego bohatera i Amelii, poczatkującej czarodziejki i księżniczki zarazem oraz rodzącego się między nimi uczucia. Niemniej od samego początku miałam wrażenie, że… wszystko już było, a fantasy drogi zostało wyeksploatowane do granic możliwości przez autora. /więcej/

Z tęsknoty z krajem…

W 1973 r. w Chile doszło do zamachu stanu. Prezydenta Salvadore Allende w krwawym puczu obaliła brutalna junta wojskowa, władzę przejął dyktator Augusto Pinochet. Dziennikarka Isabel Allende, córka kuzyna prezydenta, wraz z rodziną została zmuszona do ucieczki do Wenezueli, wówczas bardzo przyjaznej i hojnej dla uciekinierów z krajów południowoamerykańskich, rządzonych przez wojskowych – Argentyny, Chile, Urugwaju. Po sześciu latach emigracji Isabel czuła, że jej życie zmierza donikąd. Nie mogła znaleźć pracy w zawodzie, praca w urzędzie była jak piekło, małżeństwo się rozpadało, dzieci wyfrunęły z gniazda. I właśnie wtedy odebrała telefon z Chile, umierał jej dziadek, najważniejsza postać z dzieciństwa, człowiek, który zastąpił jej ojca, wspaniały gawędziarz, snujący opowieści o najdziwniejszych i najbardziej nieprzewidywalnych osobach, jakie pojawiły się w rodzinie. /więcej/

Tryb offline

No cóż, nie byłam na to przygotowana zupełnie, ale wyciągnęłam wnioski – następnym razem dokładniej i ze zrozumieniem przeczytam wszystkie informacje od wydawnictwa umieszczone na okładce. Co przegapiłam? Nic strasznego, biała czcionka kursywą u góry strony nie przyciąga wzroku, ale niesie ważny przekaz: „Codzienne zmagania z lękiem i stresem stoją na przeszkodzie przyjęciu bożego pokoju”. I tyle. „Rytmy odnowy” więc nie do końca okazały się poradnikiem dla mnie, ale z poczuciem spełnionego obowiązku opowiem, czego się w nim możecie spodziewać.
/więcej/

Klasyka nie tylko dla młodych

Zaliczana do klasyki literatury dziecięcej powieść Frances Hodgson Burnett po raz pierwszy opublikowana została w 1911 r. W Polsce trzy lata później czytelnicy poznali tekst w tłumaczeniu Jadwigi Włodarczykowej. Łatwo więc policzyć, że powieść o tajemniczym domu wśród wrzosowisk w hrabstwie Yorkshire i jego mieszkańcach, już od ponad stu lat zyskuje wciąż nowych czytelników.
Doczekała się wielu przekładów i wydań. Najnowsze z 2021 roku Wydawnictwa Mg, zachwyca mnie okładką i ilustracjami Charlesa Robinsona (stworzył je do pierwszego brytyjskiego wydania) i Wandy Sołowijówny (do nich mam ogromny sentyment). Nie od dziś wiadomo, że pięknie wydana książka, to dodatkowa przyjemność dla naszych zmysłów. /więcej/

Nikt nie słyszy myśli

Człowiek niby taki dopedagogizowany, oczytany, szkolony co i rusz, a tu proszę, prosty skrót i poległam. Po polsku zasłyszana tam i ówdzie – terapia poznawczo-behawioralna, czyli właśnie CBT (cognitive behaviour therapy), brzmiała interesująco, ale nie miałam nigdy okazji przyjrzeć się bliżej ani od strony teoretycznej, ani tym bardziej praktycznej. Aż do dzisiaj, kiedy to podręcznik, a właściwie zeszyt ćwiczeń Paula Stallarda ukazał się w wersji drukowanej.

Zainteresowanie CBT stale rośnie na całym świecie, gdyż stała się jedną z najskuteczniejszych metod w psychoterapii, zwłaszcza dzieci i młodzieży, ale także sprawdziła się w leczeniu zaburzeń depresyjnych, lękowych czy fobii społecznych, a nawet w walce z bólem. Z założenia opiera się na związku między aktem poznawczym (co myślimy), afektem (jak czujemy) i zachowaniem (co robimy). Terapia poznawczo-behawioralna zakłada, że psychopatologia jest wynikiem nieprawidłowości w procesie poznawczym, a napotykane trudności kojarzy ze zniekształceniami lub deficytami poznawczymi. A wszystko zaczyna się w dzieciństwie… /więcej/

Kobieta niecodzienna i jej świat

Gertrude Stein była silną kobietą o wyjątkowej wyobraźni i horyzontach. Była też erudytką mającą „węch marszanda”. To pozwoliło jej widzieć świat daleko wychodząc poza współczesność. Salon artystyczny w Paryżu, który stworzyła wraz z saficką partnerką, Alice B. Toklas, do dziś wzbudza emocje. Malarze, pisarze, poeci, kompozytorzy przez lata gościli w nim, a niecodzienna gospodyni była ich mecenasem. To ona dostrzegła talent Henri Matisse’a, Juana Gris’a, Pabla Picassa, Georges’a Braque’a. To ona oceniała twórczość Ezry Pounda, Jamesa Joyce’a, Ernesta Hemingwaya czy Francisa Scotta Fitzgeralda. W jej salonie odbywały się pierwsze czytania ich dzieł. W ocenach była bezkompromisowa co sprawiło, że niektórzy, szczególnie ci o słabych nerwach, obrażali się np. autor „Komu bije dzwon” nie odezwał się już do niej do końca życia. Ale większość bez szemrania lub z próbą niewielkiej dyskusji przyjmowała jej opinie. Liczyli się z nią i jej werdyktami.
/więcej/