Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Opus vitae

To niesamowite, jak mało się wie o znanych postaciach. Aż wstyd, serio. Każdy słyszał o Molierze, ale żeby coś więcej? Sama w szkole sprzedaję tylko parę oczywistych ciekawostek w stylu prawdziwego nazwiska, problemów z wystawieniem „Świętoszka”, wymowy nazwisk francuskich bohaterów jego sztuk itp. A życie syna paryskiego tapicera było pełne goryczy i niewyjaśnionych zagadek, które być może tak bardzo zainteresowały Michaiła Bułhakowa, że aż napisał biografię Jeana Baptiste`a Poquelina. Pełną zwrotów akcji, intryg, sztafażu XVII-wiecznej Francji. I być może dlatego, że widział podobieństwo losów tego znakomitego komedianta do swoich własnych.
/więcej/

I co zrobisz… jak się dowiesz…?

Rodzinne sekrety… a właściwie sekrety taty i mamy. Na tym wątku Judith Lennox oparła narrację książki pt. „Wszystko, czego o sobie nie wiemy” Nie ma już głównych sprawców, którzy swoim postępowaniem, jak się okazuje naznaczyli życie wielu ludzi. Sigrid mama dwu córek zginęła tragicznie w wypadku jachtu na morzu, kiedy były małe. Młode kobiety, Rowan i Thea organizują właśnie pogrzeb Hugh, taty, który zmarł nagle po krótkiej chorobie. Dowiadują się, że sytuacja finansowa firmy rodzinnej i tym samym ich własna jest zła.

Szczęśliwa żona Sophie mama Stuarta i Duncana nie może się doczekać powrotu męża z wyjazdu służbowego. Wreszcie zaczyna przeglądać dokumenty i dzwoni do firmy męża. Poraża ją informacja, że Hugh umarł… a jego córki już zajęły się pogrzebem. Córki…! Pełna strachu wyrusza, aby zmierzyć się z rzeczywistością i na pogrzebie męża dowiaduje się, że miał inną rodzinę. Prowadził podwójne życie. /więcej/

Prawda o korpo

To strasznie smutne dowiedzieć się, że życie nie ma sensu. Okropnie smutne. Przygnębiające. Na szczęście tytułowe opowiadanie „Logiki Uniwersum” przeczytałam jako ostatnie, co też innym czytelnikom sugeruję. Pozostałe, w tym otwierająca zbiór minipowieść „Fantasy” nie są aż tak frustrujące albo raczej – nie w taki sposób. Ale po kolei.

„Fantasy” jest jak fantasy, jednakże dzieje się w alternatywnej przyszłości, odbiegając tym samym od norm gatunkowych. Świat pełen elfów czy krasnoludów zaciekawia, zwłaszcza że ma się wrażenie, iż jest tuż obok, w zasięgu niedługiego lotu samolotem, a finał historii ze smokiem zaskakuje. I nie jest to tylko prosta, miejscami rozrywkowa proza, a raczej niosąca ze sobą wiele pytań, w tym to, na które odpowiedź w dzisiejszych czasach można by uznać za priorytetową – o granice wolności człowieka czy całego narodu. Refleksja jest gorzka, aczkolwiek prawdziwa. /więcej/

Mam tę moc!

Zaczynam pisać tę recenzję trzeci raz. Pierwsza była przeładowana emocjami. Druga za bardzo osobista. Właściwie o mnie, a nie o „Nauczycielu z Polski”, jakkolwiek to nie zabrzmi. I zmieniam tekst nie dlatego, że się obawiałam obnażyć za bardzo, ale z zupełnie innego powodu. Poczułam moc!

Siostry nauczycielki i bracia nauczyciele! Nie czytajcie tej książki-poradnika, jeśli nie chcecie zmienić czegokolwiek w swoich metodach pracy. Nie ma sensu. Jeśli trzymają was w tym zawodzie ferie i długie wakacje albo jeśli nie mieliście innej opcji, nie wydawajcie kasy na ten tekst. Jeśli ta praca jest tylko koniecznością, odbębnianiem godzin etatowych, gdyż nie macie innego pomysłu na siebie i swoje życie – też jej nie bierzcie do ręki. Nie warto. Jeśli uważacie, że jesteście mistrzami-perfekcjonistami w nauczaniu i wychowywaniu, też spotka was zawód, a właściwie – po co czytać coś takiego, skoro już wszystko wiecie? Po nic, uwierzcie mi. Ten poradnik, a zapewne żaden, nie jest wam potrzebny.
/więcej/

Z nadzieją na lepsze jutro…

Wiele razy patrzyłam zauroczona, na wąskie pasma pól, oddzielonych miedzami. Wiją się malowniczo tworząc kolorowe pasiaki, typowe dla krajobrazu Roztocza. Podziwiałam ich urok. Zdawałam sobie sprawę, że ich szerokość to wynik wieloletnich podziałów ojcowizny na kolejne pokolenia…
Takie skrawki, jak z się z tego wyżywić…?

Katarzyna Bulicz-Kasprzak, pisarka, mama, rolniczka swoją wspaniałą opowieścią rozbudza naszą wyobraźnię, żywym obrazem ludzi, których życie wypełniało tę przestrzeń krajobrazu. Mocną, prawdziwą, realistyczną narracją przekazuje do naszej pamięci losy ludzi, mieszkańców wsi na Zamojszczyźnie.

Dzieje rodzin Lipczewskich i Połajów ukazują reguły, którym były one poddane w realiach po 1900 roku i różnice wynikające z pozycji w hierarchii społecznej i finansowej. Skrajna bieda chłopskiej rodziny i dobrobyt pańskiego dworu. /więcej/

Ludzie listy piszą

Pandora naprawdę miała pecha. Nie była zachwycona, gdy Zeus wysłał ją na ziemię i kazał poślubić Epimeteusza, nudnego, niezbyt mądrego przeciętniaka. Dał jej też podchwytliwy prezent, tajemniczy, zapieczętowany dzban. Podstępnie, bez słowa wskazówki, później więc się tłumaczyła, że przecież nikt ani słowem nie wspomniał, że nie wolno do niego zaglądać. Ciąg dalszy zna cały znękany świat, spod uchylonej pokrywy wypełzły wszelkie możliwe nieszczęścia, a tylko na dnie została nadzieja. Pandoro, co narobiłaś, ciekawość to pierwszy stopień do piekła! Acha, no to znajdźcie kogoś, kto by nie zajrzał do tego dzbana.

Dlatego trudno winic Cecillię Fitzpatrick, że według przepisu Pandory zdruzgotała sobie swoje idealne i perfekcyjne życie. Miała dużo więcej szczęścia, bo jej mąż John-Paul na pewno nie przypomina Epimeteusza – jest przystojny, mądry, zaradny, kochający. Fitzpatrickowie, urodziwi, w punkt dobrani, dobrze sytuowani, o nieskazitelnym guście, zaznają wspólnego szczęścia, miłości i rodzicielstwa (trzy córki jak z obrazka) na dostatnich i elitarnych przedmieściach Sydney. /więcej/

Kto się zamieni z Casanovą?

Zbiór trzynastu (sic!) tekstów Jarosława Grzędowicza zaintrygował mnie przede wszystkim tytułem. Jakoś natychmiast skojarzył mi się z Kingowskim „Smętarzem dla zwierzaków” – musiałam koniecznie sprawdzić, czy słusznie. I pozostawię to pytanie bez odpowiedzi, zachęcając do lektury. Natomiast zajmę się paroma innymi opowiadaniami, które (przyznaję się) zrobiły na mnie wrażenie.

Gdybym miała wybierać te najlepsze, to byłyby… te najkrótsze, jak chociażby „Weneckie zapusty” czy „Nagroda”. Już mówię, dlaczego. Nie jest łatwo wykreować choćby wycinek rzeczywistości, zapisując tylko kilka stron formatu B6 tak, żeby czytelnik miał wrażenie kompletności tego świata. Nie jest łatwo paroma słowami nakreślić bohatera na tyle dobrze, że właściwie wiemy o nim wszystko. A do tego poprowadzić wartką akcję z nieoczywistym punktem kulminacyjnym i zamknąć całość zaskakującą puentą. Nie jest łatwo, a Grzędowiczowi się to udaje po mistrzowsku. I ja to uwielbiam! Wiecie, takie uczucie, że czytam, czytam, zaczyna narastać we mnie jakieś nieokreślone podejrzenie co do rozwoju wydarzeń i nagle – ha, miałam rację! Albo – ha, a niech to… /więcej/

Kochasz psy? Hau! Przeczytaj to!

„W relacji łączącej człowieka ze zwierzęciem jest coś prawdziwego, coś starego, coś mądrego i coś pięknego. I temu, kogo nigdy nie budził ostrożny dotyk pyska ani nie słyszał ogona uderzającego energicznie o nocny stoli, umknęło w życiu coś naprawdę cennego” – pisze Autor tej książki.
Jestem pewna, że wszyscy miłośnicy psów myślą podobnie. To właśnie dla nich jest ta książka. Pełna opowieści o tych niezwykłych zwierzętach, oswojonych przez człowieka jakieś trzydzieści tysiące lat temu.
Aby zebrać je w jeden tom, Autor korzystał z ogromnej ilości publikacji skupiając się na legendach, baśniach i osobliwych wierzeniach ludowych. Nie jest to zatem poradnik ani spis dziejów psa na przestrzeni wieków. Nie wystarczyło tutaj też miejsca na literackich psich bohaterów, bo jak pisze Autor: „książka szybko by się rozrosła, że trzeba by wozić ją na taczce”. To interesujące wydanie, z dużą ilością grafik, przenoszące czytelników w świat niezwykłych opowieści, których bohaterami są psy.
/więcej/