SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Obgryzanie paznokci, czyli Hemingway w Paryżu

Gdyby sto lat temu istniały portale plotkarskie Ernest Hemingway mógłby nieźle zarabiać, pisząc ploteczki z życia bohemy Paryża. To oczywiście żart, ale w książce „Ruchome święto” jest całe mnóstwo środowiskowych mniejszych i większych skandali i skandalików, opisywanych przez pisarza. Zresztą, wycieczka po Paryżu z tym zbiorem opowieści wydaje mi się dużo ciekawsza niż te, które są podobno ostatnio niezwykle modne, czyli śladem bohaterów serialu”Emily w Paryżu”.

Hemingway, którego poznajemy w „Ruchomym święcie”, nie był jeszcze sławnym pisarzem, ale raczej biednym, początkującym literatem, co wielokrotnie podkreślał w tym zbiorze. Takim, który zdecydował się właśnie rzucić dziennikarstwo i zacząć pisać opowiadania oraz powieści. Choć ową kwestię biedy pisarza nieco trudno zrozumieć z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego. /więcej/

Ove tańczy w środku, kiedy nikt tego nie widzi

Już wkrótce na ekranach kin pojawi się film z Tomem Hanksem, na podstawie debiutanckiej książki Frederika Backmana. „Mężczyzna imieniem Ove” to powieść z 2012 roku. W 2015 roku ukazał się szwedzki film o tym samym tytule. Wszystkim, którzy jeszcze nie znają tej książki, gorąco polecam lekturę! A potem wiadomo – do kina! Zwłaszcza jeśli jesteście fanami serialu „After life”. Bo tytułowy Ove i Tony z brytyjskiego serialu mają wiele wspólnego.

Ove to 59 – letni mężczyzna z zasadami. Życie go nie oszczędzało, a każde wydarzenie z dzieciństwa i młodości ukształtowało jego charakter. Kiedy spotkał miłość swojego życia i zdobył jej serce, założył rodzinę i wiódł w miarę spokojne życie u jej boku. Byli jak noc i dzień. Ona kochała ludzi, książki, muzykę i dziwne słowa. On wiecznie się z kimś kłócił, lubił śrubokręty, filtry olejowe i dzielił ludzi na tych, którzy jeżdżą saabem i tych, którzy wybierają inne marki. Ona chodziła tanecznym krokiem. On w rękami wciśnietymi w kieszenie… /więcej/

O chorobie. Bez tabu

Jeśli coraz częściej zaczynasz myśleć o swoich starzejących się rodzicach, albo nie dzwonisz do przyjaciół od chwili, gdy ich bliscy zaczęli chorować – to ta książka jest dla ciebie. A może twoje dni to już teraz codzienna rutyna i wyczerpująca fizycznie i psychicznie opieka nad chorymi członkami rodziny? Ty również przeczytaj tę książkę!

Iwona Poczopko z wielką wrażliwością i czułością, oraz sporą dawką humoru, napisała powieść pokazującą, jak trudna jest opieka nad osobą niepełnosprawną. Zrobiła to szczerze, nie pomijając żadnych aspektów życia pod jednym dachem z chorym, bliskim człowiekiem. To historia pełna naturalistycznych detali, czasem okrutna i chwilami kontrowersyjna. Jednak powiedzieć o tej powieści, że jest smutna, byłoby dużym nadużyciem. /więcej/

Dla tych, którzy widzą więcej, czują więcej i myślą więcej

“Kroniki Saltamontes” Moniki Marin mają wielu miłośników zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Mam wrażenie, że z najnowszą książką, która miała swoją premierę pod koniec ubiegłego roku, będzie podobnie. To fantastyka, bo akcja “Mamoon” toczy się na odległej planecie, lecz tak jak poprzednio Autorka wplata w swój tekst wiele życiowych prawd. Przyprawia je szczyptą filozofii, baśni i science fiction, tak by historia była ciekawa dla młodego czytelnika, i pozostawia go na końcu z ważnym i mądrym przesłaniem… I to nie jednym… Ale od początku.

Bohaterem powieści “Mamoon” jest chłopiec o imieniu Ozmo. Wśród swoich, jest uważany za młodego, lecz ma już ponad 500 lat! Tak, na jego planecie życie toczy się nieco inaczej niż na Ziemi. To miejsce niezwykłe i szczęśliwe. Mieszkańcy mogą porozumiewać się poprzez słowa lub myśli, a sny traktują bardzo poważnie. Dzięki nim podróżują do innej rzeczywistości. Tutaj nikt nikogo nie zmusza, by robił to co inni. Tutaj docenia się odmienność. /więcej/

Siostra wichrowa

Lubicie tajemnice? Zagadki z przeszłości, które ciągle czekają na rozwiązanie? A do tego – jesteście fankami/fanami sióstr Brontë? Jeśli tak, to koniecznie musicie przeczytać „Królestwo na wrzosowisku”. Jeśli nie… to też przeczytajcie, chociażby ze względu na ogrom pracy włożonej przez Eryka Ostrowskiego w tropienie efemerycznej Emily i całej tej niezwykłej rodziny. Od pierwszego utworu do ostatniego. W klimacie Anglii pierwszej połowy XIX wieku, wrzosowisk i doskonałych powieści poznacie sekrety autorki, skrywającej się pod pseudonimem Ellis Bell.

Czy można czegokolwiek dowiedzieć się o człowieku, tylko czytając jego utwory? Może tak, a może nie. Jednak tylko tyle (aż tyle?) miał do dyspozycji Eryk Ostrowski. Plus oczywiście multum opracowań, ale w przypadku Emily często bywały to krzywdzące opinie, niestety najczęściej właśnie rozpowszechniona w mediach. /więcej/

Gdyby tak znaleźć lek na śmierć…

Od niepamiętnych czasów ludzkość głowiła się nad tym, jak osiągnąć nieśmiertelność. No, może nie cała ludzkość, ale rozmaici alchemicy, medycy czy naukowcy. I choć wydawać by się mogło, że dzięki postępowi w medycynie, ludzie żyją coraz dłużej, nieśmiertelność jest ciągle nierealna. Leku na śmierć nikt dotąd nie wymyślił. Właśnie nieśmiertelność jest tym, co towarzyszy trzem bohaterom książki zatytułowanej „Mam na imię Jutro”: lekarzowi i chemikowi o imieniu Valentyne, jego psu Jutro oraz wrogowi i prześladowcy (choć na przestrzeni wieków, to się mocno zmienia…) o imieniu Vilder.

Ta podróż przez wiele żywotów zaczęła się całkiem zwyczajnie: zbierałem razem z nim ostrygi na brzegu. Lubił je bardziej niż jakiekolwiek inne jedzenie, uwielbiał rytuał otwierania szerokich muszli, by odkryć ukryty w ich wnętrzu skarb, gładki alabaster i niematerialny płyn. Kiedy się nimi najadał, ulegał fizycznej przemianie: opuszczał ramiona, przestawał marszczyć czoło, a jego oczy łagodniały, czasami bliskie łez” – oto prolog opowieści, historia z Danii w 1602 roku. /więcej/

Edukacja czytelnika? Na mnie to zadziałało

Jeśli uważacie, że nie interesuje was historia sztuki, dzieła Wyspiańskiego albo Matejki nie wzbudzają w was zachwytu, a zawrotne kwoty, jakie kolekcjonerzy płacą za obrazy Tamary Łempickiej uważacie za głupotę, przeczytajcie książki Małgorzaty Czyńskiej. W tym tą najnowszą: „Kobiety z obrazów. Polki”. Przewijają się tu takie panie, jak siostry, które stały się pierwowzorem postaci w „Weselu” Wyspiańskiego, tłumaczka wielu sztuk scenicznych i książek, w tym „Pinokia”, potentatka branży kosmetycznej, aktorka, której nazwiskiem nazwano kotlet schabowy podawany w amerykańskiej restauracji czy malarka, która by móc studiować na uczelni nieprzyjmującej kobiet, przez rok udawała mężczyznę… To swoisty korowód ekscentryczek, feministek, skandalistek i geniuszek (celowo użyłam tu feminatywu – geniuszka, tak a propos burzy, która przetoczyła się niedawno przez internet po wypowiedzi Katarzyny Nosowskiej jakoby ją feminatywy męczyły). /więcej/

Walka rozumu i serca 

Pierwszą sprawą, jaka wprawiła mnie w zadziwienie zaraz po przeczytaniu książki, jest fakt, że tytułowa „rozważna i romantyczna” była nie jedną osobą, jak myślałam na początku, przyzwyczajona do posiadających obie te cechy bohaterek Jane Austen, a dwiema siostrami. Zgodnie z zapowiedzią, starsza z nich, Eleonora preferowała logiczne i poważne podejście do problemów życia codziennego, a druga, Marianna, była całkowitą zwolenniczką uczuć i swego serca. W tej powieści pełnej dramatycznych zwrotów akcji autorka przedstawia czytelnikowi wyjątkową moc siostrzanej miłości, która wydaje się być tylko spotęgowana różnicą charakterów.

Młode panny Dashwood pochodziły z rodziny, która przez śmierć ojca znalazła się w trudnej sytuacji finansowej i zmuszona została do wyprowadzki na wieś, podczas gdy dwór w spadku przejął ich przyrodni brat wraz z samolubną żoną. W cichym domku w Barton, Eleonora i Marianna zostają wciągnięte w wir wiecznych spotkań z ludźmi, którzy niekoniecznie pasują do ich gustów. /więcej/