Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Księga zachwytów

ksiega zachwytówBudynki objawiają swą magiczną moc zawsze w momentach nieoczekiwanych. Umożliwiają dialog z pejzażem, pozwalają się nim zachwycić, lepiej go poczuć i zrozumieć. Rozumienie architektury to rozumienie świata, w którym na co dzień przebywamy.

Księga zachwytów
Filip Springer
Wydawnictwo Agora, 2016

Ta książka to subiektywny przewodnik Filipa Springera po olśnieniach, zachwytach i kilku rozczarowaniach, których doświadczył, przyglądając się polskiej architekturze i pisząc o niej w ostatnich latach. Autor znalazł ciekawe realizacje, które powstały we wszystkich zakątkach Polski po 1945 roku. Z właściwą sobie przenikliwością, erudycją i iście angielskim poczuciem humoru opowiada o najróżniejszych budynkach: /więcej/

Uwieszeni na kredycie

13 pieter„Mieszkanie zabija jak maczuga”.

Dlaczego od ponad stu lat Polska nie radzi sobie z problemem mieszkaniowym? Jak żyją i czują się zapożyczeni na kilkadziesiąt lat ”frankowicze” oraz ci, którzy są zmuszeni do poruszania się po niestabilnym rynku wynajmu? Czy staliśmy się wszyscy ofiarami propagandy banków i deweloperów? Czy własne mieszkanie to konieczność, czy tylko jedna z możliwości?

Pierwszy rozdział książki o znaczącym tytule „Lustro” rozpoczyna się mroczną historią która przygniata ciężarem obrazów. Niestety później jest już tylko gorzej… To nasza stolica z 1931 roku, lecz nie ta z zapierającego dech filmu „Warszawa 1936” Tomasza Gomoły stworzona na podstawie rekonstrukcji przedwojennych planów miasta. Wtedy na ekranie zachwycaliśmy się przedwojenną „Perłą Północy” z eleganckimi kamienicami, pięknymi ludźmi i górującym dumnie nad miastem budynkiem Prudentialu. Ta opisana przez Springera niepokoi, dręczy, kłuje w oczy. Niestety to nie literacka fikcja a fakty poparte bogatą bibliografią. /więcej/

Pałac. Biografia intymna

palacTo nie polski Wersal ani Empire State Building. Bliżej mu do kafkowskiego Zamku. Jest źródłem miejskich legend: o 30 podziemnych kondygnacjach, o nieistniejących piętrach, o tunelu łączącym go z Domem Partii. Do dziś rzuca na Warszawę najdłuższy cień.

Pałac. Biografia intymna
Beata Chomątowska
Wydawnictwo ZNAK, 2015

Beata Chomątowska jako pierwsza spogląda na Pałac Kultury i Nauki oczami ludzi, którzy związali z nim życie. Odkrywa dramatyczne losy architektów – braci Sigalinów, opowiada o „poślubionej” gmachowi kronikarce, o samobójcach skaczących z 30. piętra i ludziach piszących listy do „Drogiego Pałacu” niczym do starożytnego bóstwa. /więcej/

Tropami małych ludzi wielkiej Rosji

Spokojnie-Rosja-okladka„Rosja jest wielka. A człowiek jest mały. Nic więc dziwnego, że Rosja ma człowieka za nic…..” tak zaczyna swój zbiór reportaży Igor Sokołowski. By mogły one powstać autor przemierzył tysiące kilometrów dróg i bezdroży Wschodu. I jak mawia wyjeżdżając w te strony logikę i racjonalne myślenie trzeba zostawić w domu. Sokołowski dotarł tam, gdzie zazwyczaj wycieczki turystyczne nie docierają – małych przysiółków ze zrujnowanymi cerkwiami, bezrobociem (Niech wrócą kołchozy!), beznadzieją codzienności. Rozmawiał z ludźmi tak barwnymi i oryginalnymi, że stworzony w książce portret zbiorowy Rosjan urzeka swoją atmosferą i wyjątkowością. /więcej/

Spokojnie. To tylko Rosja

Spokojnie-Rosja-okladkaRosja to żywioł, stan umysłu i ducha, potęga pełna słabości, przekleństwo historyczne i szaleństwo w jednym. Ten kraj to ocean patologii, humoru, nieszczęścia, miłości i brudu, których żadne środki wyrazu nie opiszą w pełni. A jednak Rosja silnie uzależnia. Po prostu jest jak narkotyk.

Spokojnie. To tylko Rosja
Igor Sokołowski
Wydawnictwo MG, 2015

Chcąc ją poznać w całości, w pewnym sensie zdobyć i okiełznać, z góry jesteśmy skazani na porażkę. Ciężko jest oswoić chociaż ułamek, jakąś niewielką część tej potęgi. Zrozumieć Rosję można próbować, jedynie starając się osiodłać jej fragmenty. To właśnie starał się zrobić Igor Sokołowski w tej książce. /więcej/

Wszędzie dobrze..

angolePolska gospodarka rozwija się imponująco. Niestety, zupełnie nie przekłada się to na poziom życia Polaków. Średnią krajową większość z nas zna tylko z wiadomości, zaś wiele osób utrzymać się musi za smutną i odzierającą z godności najniższą krajową. Niedawno w Szczecinie oferowano pracę w sklepie, w systemie dwuzmianowym, po 8 osiem godzin dziennie, ze stawką brutto 4,50/godz. Stawka ta żadną miarą nie była zgodna z prawem, a jeśli praca była “na czarno”, to o jakim brutto była mowa w ogłoszeniu? Trudno dziwić się, że coraz więcej Polaków wyjeżdża za granicę. To już nie są wyjazdy na szybkie zarobienie na większe wydatki, ale przeprowadzki na stałe, w poszukiwaniu godniejszego życia. Robią to nawet osoby, które w wyjazdowym szczycie, który miał miejsce kilka lat temu twierdziły, że one nigdy nie mogłyby opuścić Polski. No cóż.. Wszystko się zmienia. /więcej/

Dotrzymane obietnice

sezon na słonecznikiWydawać by się mogło, że w natłoku informacji płynących z Ukrainy od długiego już czasu (niektórzy zdążyli się tym już „ znudzić”, tak jak „znudzeni” są wojną w Syrii czy Iraku), nic nas już nie zdziwi, nie zaszokuje. Jednak lektura najnowszej książki Igora T. Miecika z jego podróży w strony rodzinne – na współczesną Ukrainę – była dla mnie zaskoczeniem.
Czytałam ją z pasją. Znam tego autora reportaży, lubię wczytywać się w jego warsztat dziennikarski, bo jest perfekcyjny – bez zbytniego słowotoku, bez osądzania. Tylko bazowanie na faktach i umiejętności obserwacji otaczającej rzeczywistości. Lapidarność w budowaniu zdań, które mistrzowsko działają na wyobraźnię. Tę umiejętność przenoszenia czytelnika w opisywane przez siebie zakątki Ukrainy doświadczamy na każdej stronie książki. /więcej/

Angole

angoleW brytyjskiej prasie raz po raz pojawiają się artykuły o „polskiej inwazji” na Wyspy. Istotnie, według ostrożnych szacunków w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyemigrowało tam ponad siedemset tysięcy Polaków. Mówi się o milionie, a czasem o dwóch.

Angole
Ewa Winnicka
Wydawnictwo Czarne, 2014

Ewa Winnicka podróżuje po Wielkiej Brytanii i oddaje głos owym „najeźdźcom”, wywodzącym się ze wszystkich grup społecznych. Pyta, jak polscy inteligenci, robotnicy, drobni przedsiębiorcy, studenci i bezdomni widzą kraj, do którego przybywają. Każda historia to gotowy scenariusz filmowy. Angole to przede wszystkim niejednoznaczny obraz tubylców: obywateli Wielkiej Brytanii, malowany nadzieją i rozczarowaniem, podziwem i lekceważeniem, wreszcie sukcesem i porażką polskich „kolonizatorów”. To fantastyczna kontynuacja Londyńczyków pół wieku później i w świecie bez granic. /więcej/