Kolejny kiermasz w październiku 2017 r.

Kolejny kiermasz w październiku 2017 r.

Pod naszym patronatem m.in.

Pod naszym patronatem m.in.

Bogaty zbiór e-książek

Bogaty zbiór e-książek

Książka w prezencie

Książka w prezencie

Współpraca

Współpraca

Na tropie Gryfa – rozmowa z Szymonem Jeżem

Gryfy_autorW kwietniu tego roku ukazała się książka, która może być inspiracją do ciekawych spacerów po naszym mieście. Z jej autorem, Szymonem Jeżem rozmawiamy m.in. o tym, dlaczego i kiedy zaczął tropić gryfy w Szczecinie.

Książka „Gryfy w Szczecinie” to zaproszenie mieszkańców do spaceru po naszym mieście. Jak długo Autor spacerował w poszukiwaniu gryfów?
Pomysł na książkę miałem już 7-8 lat temu, ale wtedy szukałem kogoś innego, kto podjąłby się takiego opracowania. Nie znalazłem, więc ostatecznie sam postanowiłem napisać, zgodnie z tą wizją, którą miałem: skatalogowania wszystkich miejsc z gryfami. Nad książką pracowałem od dawna, ale tak bardziej intensywnie ok. 2 lat. Na początku robiłem zdjęcia gryfom przy każdej przypadkowej okazji, podczas spacerów z rodziną czy w innych sytuacjach – zbierałem powoli materiały, zapamiętywałem miejsca. Z czasem spacery przerodziły się w wycieczki skupione na poszukiwaniu gryfów. Do dzisiaj gdy przemieszczam się po mieście to przyglądam się dekoracjom elewacji kamienic i wszystkim miejscom, w których spodziewam się znaleźć nowe wizerunki gryfa, gdzie ewentualnie mogą być :-) /więcej/

„Nie staram się pisać pod odbiorcę” – rozmowa z Pawłem Jakubowskim

JakubowskiMieszka w Szczecinie i pisze książki, których bohaterów wykreowali gracze, nie on. Tak było w przypadku „Najemników”.  Zdarzyło mu się też napisać książkę i na jej podstawie zrealizować spektakl /”Kopuła”/. Skąd czerpie pomysły i nad czym teraz pracuje, o to pytała Pawła Jakubowskiego, podczas Pałacowego Uniwersytetu Fantastycznego /PUF!/, który odbył się 1 kwietnia w Pałacu Młodzieży – PUFesor Mirosława Chojnacka.

Mirka Chojnacka: W wydanym w 2010 roku utworze „Ty” pojawia się bohaterka – femme fatale – Karolina, czy jest postacią z Twojego życia?
Paweł Jakubowski: Postać femme fatale jest figurą zapożyczoną z literatury Witkacego, natomiast znaczące jest imię tej bohaterki. Rzeczywiście w liceum miałem koleżankę Karolinę, którą podrywałem ja i dwóch moich kolegów. Po kolei wszyscy trzej dostaliśmy kosza, więc to imię stało się dla mnie bardzo znaczące i moja bohaterka nie mogła nazywać się inaczej. /więcej/

„Coś Ty stworzyła?” – rozmowa z Izabelą Pietrzyk

PietrzykOstatnia książka szczecińskiej pisarki Izabeli Pietrzyk o pięćdziesięcioletniej Marcie, która z pełnym poświęceniem służy swemu mężowi i synowi, wywołała u czytelniczek sporo emocji. Jaki cel przyświecał autorce? Czy pisząc kolejną książkę dla kobiet, chciała im o czymś przypomnieć?

Uprzejmie donoszę, że nie wszyscy śmiali się podczas czytania „Lepszej połowy”. Znajome czytelniczki pisały do mnie, że są trochę rozczarowane… Miało być śmiesznie, a tu co? „Męcząca ta Marta, strasznie irytowało mnie jej zachowanie” – pisze jedna z pań. Czy takie Marty rzeczywiście istnieją? Spodziewała się Pani takich emocji?

Nie umiem przewidywać czyichś emocji ani ich oceniać – wynikają z gustów duszy, a o gustach się przecież nie dyskutuje. Każda z moich wcześniejszych książek doczekała się skrajnych recenzji: od „hitu roku” po „bubel roku”. Raz były chwalone za błyskotliwy humor, a raz gromione za infantylizm. Podobnie rzecz się ma z ostatnią; niektóre czytelniczki poczuły rozczarowanie, inne gratulowały mi napisania wreszcie czegoś dla myślących. Co mam teraz powiedzieć? :-) /więcej/

„A ja napiszę książkę!” – rozmowa z Joanną Marią Chmielewską

J.M.Chmielewska 01Joanna Maria Chmielewska, autorka książek dla dzieci i dla dorosłych. Jakiś czas temu wyjechała z rodziną z Gryfic i osiedliła się w Szklarskiej Porębie. Tam, w Domu pod Wędrownym Aniołem realizuje swoje pasje…

Domyślam się, że często jest Pani mylona z nieżyjącą już autorką zabawnych powieści awanturniczych. Nie jest chyba łatwe nosić takie imię i nazwisko?

O, niełatwo :-) Ileż to razy podsuwano mi z prośbą o autograf „Lesia”, „Wszystko czerwone”, „Klin” albo inne książki Joanny Chmielewskiej i musiałam tłumaczyć się, że to nie ja je napisałam. Nazwisko mam po mężu, ale noszę je już tak długo, że nie potrafiłabym pisać pod panieńskim albo pod pseudonimem. Publikuję od dziesięciu lat, lecz dopiero tegoroczne Warszawskie Targi Książki były pierwszymi, na których nikt nie pomylił mnie z Joanną Chmielewską. Często też ludzie, nie wiedząc, że to był jej pseudonim literacki, pytają, czy nie byłam spokrewniona z tą Autorką.

Pani przygoda z pisaniem zaczęła się od opowiadania konkursowego, prawda?

Tak, to był konkurs Twojego Stylu i Dr Irena Eris na zareklamowanie dowolnego kosmetyku tej firmy w dowolnej formie. Napisałam opowiadanie o… pudrze w kremie i znalazłam się wśród dwudziestu laureatek, które wygrały wyjazd do SPA dr Irena Eris w Krynicy. Tam od jednej z jurorek usłyszałam, że mam lekkie pióro. To był dla mnie moment przełomowy. Zadzwoniłam wtedy do męża i powiedziałam: „A ja napiszę książkę!” I tak to się zaczęło. /więcej/

Co zrobić, aby zachęcić do czytania?

Co zrobić byAby zachęcić dzieci do czytania, konieczne jest wspólne zaangażowanie rodziny i szkoły, a w szczególności biblioteki. W naszej szkole we współpracy z nauczycielami i rodzicami staramy się stwarzać uczniom jak najwięcej przestrzeni do kontaktu z książką oraz zachęcać młodych ludzi do korzystania z zasobów biblioteki szkolnej.

Moim zdaniem największe znaczenie w promowaniu czytelnictwa wśród uczniów ma jakość i ilość zasobów bibliotecznych. Do wypożyczania książek może zachęcić wyłącznie biblioteka, która wyposażona jest w nowości czytelnicze dostosowane do zainteresowań dzieci. /więcej/

Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa…

Czytanie toZanim objęłam posadę bibliotekarza, szkolna biblioteka była „świątynią ciszy” ze sformalizowanym system korzystania z zasobów biblioteki. Ja miałam zupełnie inną koncepcję pracy. Chociaż biblioteka była mała, czytelnia ciasna a księgozbiór nie posiadał najnowszych szlagierów wydawniczych, to wiedziałam, że mogę coś zmienić. Chciałam aby biblioteka była miejscem przyjaznym dla dziecka – ucznia. Miejscem, w którym dzieci będą dobrze się czuły, w którym będą chciały przebywać i do którego będą mogły przychodzić po lekcjach lub na przerwie. Szukałam również partnerów w środowisku lokalnym, wspierających moje działania i mających podobną wizję pracy i realizacji zadań. /więcej/

Biblioteka inna niż wszystkie..

Bibliot inna niżDźwięk dzwonka kończącego lekcję otwiera drzwi klas, przez które dzieci wesoło wychodzą na szkolny korytarz. Część z nich udaje się w stronę biblioteki, aby wypożyczyć ciekawą książkę lub skorzystać z centrum multimedialnego… To sytuacja, którą można obserwować w większości szkół, ale nie w naszej. Tu lekcji nie wyznaczają dzwonki, uczniowie nie ustawiają się w kolejce do wypożyczalni. „Szkoła szpitalna – inna niż wszystkie” – i inna biblioteka. Uczniowie – pacjenci dwudziestu jeden oddziałów w trzech szczecińskich szpitalach zazwyczaj nie odwiedzają biblioteki, lecz biblioteka „przychodzi” do nich. /więcej/

Bibliotekarza szkolnego uwag kilka…

bibliotekarza szkolnego.Ogólnie panuje przekonanie, że dzieci nie czytają. Ujęłabym to inaczej – nie czytają tyle co kiedyś, ale czytać chcą. Czy te chęci się utrwalą i będą w procentować w rozwoju dziecka zależy od nas, dorosłych.
Jeśli dziecko widzi, że rodzice czytają – samo ma ochotę spróbować. Gdy rodzic czyta dziecku, to przede wszystkim buduje z nim głębszą więź, obdarowuje je swoją obecnością
i, dzięki lekturze, rozwija wyobraźnię dziecka. Tyle teorii. A teraz kilka uwag okiem praktyka.

Prawdą jest, że dużo zależy od rodziców, dziadków . Zawsze mnie cieszy, gdy rodzic, nie czekając na oficjalne pasowanie uczniów na czytelnika, przyprowadza dziecko do biblioteki by wspólnie wypożyczyć pierwszą książkę. Nie jest takich rodziców wielu, ale są i tacy którzy już w grupie „0” odwiedzają szkolną bibliotekę. /więcej/

Strona 1 z 712345...Ostatnia »