12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Przyjmij lekturę – wciągnij się w kulturę

przyjmij lekture - logo1 grudnia w wielu szczecińskich kawiarniach i lokalach ruszy projekt o nazwie ‚PRZYJMIJ LEKTURĘ WCIĄGNIJ SIĘ W KULTURĘ”. Ma on na celu rozpowszechnienie literatury współczesnej. Portal SzczecinCzyta.pl objął swoim patronatem tę akcję.
Pomysłodawcy chcą zainteresować potencjalnych czytelników książką, dlatego co pół godziny w głośnikach muzyka będzie przerywana około 5. minutowymi „blokami czytelniczymi”. Przeczytane przez szczecińskich aktorów interesujące fragmenty książek rozbrzmiewać będą w całej restauracji. Przed i zaraz po odczytanym fragmencie podany zostanie tytuł i autor książki, w celu zidentyfikowania jej w bibliotece lub kupienia w księgarni przez osobę, którą ten fragment zaciekawi i chciała będzie przeczytać ją w całości. Kto stoi za tym projektem? Otóż na pomysł wpadli licealiści z dwóch szczecińskich szkół. Oto oni: Ania Nowińska I LO – maturzystka, Patrycja Zimny I LO – maturzystka, Eliza Pyrcak Katolickie LO – maturzystka, Przemek Cichowlas I LO – maturzysta oraz Mateusz Atamańczuk – pierwszoklasista w I LO. /więcej/

Wywiad niecodzienny

chlopakiDziś, z okazji Dnia Chłopaka rozmowa z niezwykłymi postaciami.

Przedstawcie się, chłopcy.
KN: Nazywam się Kacper Niewypał. Jestem założycielem, prezesem i dyrektorem generalnym najlepszej w mieście agencji detektywistycznej o nazwie NIEWYPAŁ.
GH: Greg Heffley – uczeń gimnazjum…Nie wiem dlaczego mówi się o mnie CWANIACZEK.
RK: Rafe Khatchadorian – uczeń gimnazjum. Mówią, że jestem złym chłopcem o złotym sercu….

Czym interesują się tacy chłopcy jak Wy?
KN: Oczywiście moje zainteresowania są ukierunkowane na jeden cel: STWORZENIE POTĘGI FINANSOWEJ!
GH: Obserwacje i notatki. Lubię prowadzić swój dziennik, w którym opisuję wszystko co przydarzyło mi się w ciągu dnia. Obowiązkowo ozdabiam to moimi rysunkami.
RK: Hm… Ja też lubię rysować. A ostatnio interesowało mnie przeprowadzenie od początku do końca OPERACJI RAFE. /więcej/

Włosy i pewien spacer z mamą

Katarzyna Puzyńska_fotoKatarzyną Puzyńską, autorką kryminałów „Motylek” i „Więcej czerwieni„, rozmowa o Lipowie, Agacie Christie, rodzimych kryminałach, narodzinach bohaterów, psychologii i… kochanych czworonogach.

Marcin Wilk: – Spytam na początek bez sprawdzania w Googlach – gdzie jest Lipowo? Jak tam, dajmy na to, z Warszawy najlepiej dojechać?
Katarzyna Puzyńska: – Zacznę od tego, że książkowe Lipowo nie istnieje w rzeczywistości. Jednak tworząc tę wieś, która stała się właściwie pełnoprawnym bohaterem moich powieści, faktycznie inspirowałam się pewnym szczególnym miejscem. Nie chcę dociekliwym Czytelnikom zepsuć zabawy, więc nigdy nie zdradzam prawdziwej nazwy „Lipowa”. Mogę tylko powiedzieć, że jest to ukochana wieś mojego dzieciństwa. Prawdziwe „Lipowo”, tak jak i to książkowe, leży w przepięknych rejonach Brodnickiego Parku Krajobrazowego. Tuż obok jezior Bachotek i Strażym. Jeszcze w województwie kujawsko-pomorskim, ale już prawie w warmińsko-mazurskim. Z Warszawy jest tam około 200 kilometrów. Od razu dla porządku dodam, że mówiąc „inspiracja”, mam na myśli lokalizację, otoczenie i atmosferę wsi. W prawdziwym „Lipowie” oczywiście nie czają się żądni krwi mordercy. /więcej/

Wywiad z Franceską Simon, autorką serii książek o Koszmarnym Karolku

FrancescaSimon_creditFrancescoGuidicini_Dziś świętujemy 20. urodziny Koszmarnego Karolka. Z tej okazji premierę ma 20 książek o najniegrzeczniejszym chłopcu na świecie w specjalnym urodzinowym wydaniu.  Koszmarny Karolek został przetłumaczony na ponad 20 różnych języków, w Polsce sprzedano już o nim ponad milion książek. W 2011 roku na ekrany kin wszedł film „Koszmarny Karolek”, który od 2014 roku jest dystrybuowany w Polsce.  Poniżej wywiad z Franceską Simon, autorką serii książek o Koszmarnym Karolku.

Jakim byłaś dzieckiem? Bardziej przypominałaś Koszmarnego Karolka, Doskonałego Damianka, a może Wredną Wandzię?

Francesca Simon: Koszmarnym Karolkiem byłam raczej w domu, a w szkole Doskonałym Damiankiem. Bardzo dobrze się uczyłam, odrabiałam wszystkie zadania, brałam udział w lekcjach. W domu natomiast byłam nieznośna i hałaśliwa, często wrzeszczałam i trzaskałam drzwiami. Co do mojej osobowości – z natury jestem Wredną Wandzią. Byłam najstarsza z rodzeństwa, więc lubiłam dominować, byłam bardzo władcza. /więcej/

„Pasja i miłość nadają sens życiu” – rozmowa z Moniką Marin

Monika Marin 01W listopadzie 2013 roku ukazała się książka dla dzieci i młodzieży, która jest pierwszą częścią trylogii „Kroniki Saltamontes. Ucieczka z mroku” to pełna przygód i tajemnic opowieść o marzeniach i wielkiej przyjaźni, która rzadko się zdarza… Poniżej rozmowa z autorką, szczecińską pisarką Moniką Marin.

Monika Marin – motocyklistka, podróżniczka, kierowca wyścigowy i …… pisarka. Czy to dobra kolejność? A może jeszcze czegoś zabrakło?

Na dzień dzisiejszy pisanie, które przecież towarzyszyło mi przez całe życie jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. Ale wiele osób wspomina mnie z czasów, gdy podróżowałam motocyklem, albo brałam udział w Motocyklowych Mistrzostwach Polski. Gdy wydałam w Polsce swoją pierwszą dużą powieść, świat sportu i motoryzacji wciąż o mnie pamiętał, mimo, iż od tamtego czasu upłynęło prawie 20 lat! Tym bardziej mnie to cieszy, bo pasja motoryzacyjna towarzyszy mi nadal. Na przykład dwa lata temu postanowiliśmy z mężem, że pojedziemy na wakacje do Włoch. Wyglądało to tak, że on z dwójką dzieci jechali samochodem, a ja za nimi jechałam na motocyklu. /więcej/

Książki pisane na prowincji – rozmowa z Katarzyną Enerlich

Katarzyna Enerlich 1O pisaniu, życiu z dala od miasta, i o tym, że marzenia się spełniają opowiada Katarzyna Enerlich, autorka m.in. książki „Prowincja pełna szeptów”, która ukazała się w czerwcu tego roku.

Pisanie książek to podobno Pani marzenie z dzieciństwa. Spełnione marzenie…  Dość wcześnie  zaczęła się ta przygoda z pisaniem, prawda?

Bardzo wcześnie, bo już w przedszkolu czytałam dość biegle, więc z musiałam pisać. Wychowałam się w domu, w którym się czytało. Nasiąkłam tym od dzieciństwa. Ostatnio na FB znalazłam zdjęcie półek z książkami. Zdjęcie podpisane było mniej więcej tak: przepraszam, ale wychowały mnie książki, więc jestem trochę aspołeczna. No i pomyślałam, że to racja. Książki i koty były pierwszymi moimi zagadkami z dzieciństwa i pozostałam im wierna.  Piszę i mieszkam z dwoma kotami. Między innymi :-) Mając dwanaście lat napisałam pierwszy artykuł do Płomyka i od wtedy zaczęłam być dziennikarką. Czyli w tym roku obchodzę jubileusz 30-lecia pracy zawodowej. :-)

Ale nie od razu zostaje się pisarzem… Czym zajmowała się wcześniej Katarzyna Enerlich? /więcej/

„Listy pozwalają zrozumieć…”- rozmowa z Rafałem Podrazą

Rafal Podraza7 maja ukaże się kolejna książka Rafała Podrazy „Moich listów nie pal!”, która zawiera listy Magdaleny Samozwaniec do rodziny i przyjaciół, wśród których znaleźli się m.in. Julian Przyboś, Jarosław Iwaszkiewicz czy Kazimiera Iłłakowiczówna. Zabawne, gorzkie, intymne, a czasem szokujące, ale też złośliwe, jak przystało na Pierwszą Damę Polskiej Satyry.

MW: „Moich listów nie pal! Może się komuś przydadzą do biografii?” – pisała w liście do Anny Kruczkiewicz w roku 1969 r. Magdalena Samozwaniec. Można powiedzieć, że swoim opracowaniem spełniłeś jej oczekiwania. We wstępie piszesz, że nie było to łatwe zadanie.

Rafał Podraza: Bardziej dołożyłem cegiełkę, niż spełniłem jej oczekiwania. Biografii Samozwaniec nigdy nie napiszę, ale jeśli ktoś się tego podejmie, listy i przepisy na pewno mu w tym pomogą. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że opracowanie listów Pierwszej Damy Polskiej Satyry zajmie mi… prawie siedem lat. Oczywiście nie była to praca ciągła, wydawałem w międzyczasie inne książki, ale zdałem sobie z odpowiedzialności za to co piszę. Uświadomiłem sobie, że parę osób chętnie rozliczyłoby mnie za moje potknięcia w przypisach.
/więcej/

Kiedy byłam mała, czytałam… i słuchałam

ksiazki z dzienistwa 004aKiedy byłam mała czytałam … zdecydowanie za mało. W moim domu rodzinnym nie było raczej książek, kilka sztuk stojących na półce stanowiło przypadkową zbieraninę. W przedszkolu do mych rąk trafiały czasami prostokątne cienkie książeczki z serii „Poczytaj mi mamo” oraz czasopisma „Miś” i „Świerszczyk”. Nie umiałam jednak wówczas jeszcze czytać, więc po prostu je przeglądałam podziwiając obrazki. Szkoda, że nikt wtedy nie wpadł na pomysł, aby czytać dzieciom na głos. A ja byłam bajek bardzo spragniona.
Miałam wujka, który umiał je opowiadać i nieustannie prosiłam go o nową bajkę. Ponadto dowiedziałam się, że z automatu telefonicznego usytuowanego na mojej klatce schodowej dzwoniąc pod nr 928 można usłyszeć opowiadaną w kółko jakąś bajkę. Na szczęście codziennie była to inna bajka, wobec czego każdego dnia mogłam wysłuchać nową opowieść.
/więcej/

Strona 5 z 8« Pierwsza...34567...Ostatnia »