10 marca 2018 r.

10 marca 2018 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Bogaty zbiór e-książek

Bogaty zbiór e-książek

Książka w prezencie

Książka w prezencie

Współpraca

Współpraca

Nie wstydźmy się czytać Boccaccia

Pamiętam te wakacje, kiedy z wypiekami na twarzy czytałam pospiesznie dopiero co wypożyczone nowele Boccaccia, a było to lat temu ze trzydzieści pięć. Zawsze wyglądałam na starszą, więc pani bibliotekarka, obrzuciwszy mnie świdrującym spojrzeniem, zaznaczając mimochodem, że to lektura z półki dla dorosłych (już byłam pewna, że nici z poleconej mi przez kuzyna pozycji), niechętnie podała mi „Dekameron”. Dzisiaj, biorąc do ręki przepiękne, nowe wydanie nieśmiertelnych opowieści florenckiego mistrza, czekałam na to samo uczucie. I nie zawiodłam się.
Na Boccacciu nie można się zawieść, gdyż nieprzemijalnie wzbudza emocje, trafiwszy w XVI wieku nawet na listę ksiąg zakazanych. Nazwałabym to wielką pomyłką, a listę – listą ksiąg niezrozumianych. Takie to były czasy, kiedy w każdym tekście obnażającym naturę człowieka (czyt. zakonnika), doszukiwano się obrazoburczych i podważających autorytet treści. /więcej/

Między snem a jawą

Nie można przejść obojętnie obok tej pozycji, po pierwsze dlatego, że zebrano w niej najwięcej opowiadań Lovecrafta ze wszystkich zbiorów wydanych w Polsce. A po drugie, gdyż obok Lovecrafta nie da się przejść bez zachwytu. Jego przerażające i mroczne historie, choć napisane odrobinę przestarzałym, sprzed wieku całego językiem, wciąż budzą grozę i pozostawiają czytelnika samopas wśród nadciągającego z ciemności szaleństwa. I jest się czego bać!
Nie jestem w stanie napisać o wszystkich (47) opowiadaniach, więc raczej skupię się na tym, co jest w nich najbardziej… szalone? Tak, nie opisy (mistrzowskie zresztą) makabrycznych postaci i miejsc robią w tekstach Lovecrafta najmocniejsze wrażenie, lecz sposób ukazania, jak niewidoczna jest granica między normalnością a obłędem. Między snem a jawą. I nie jest wiadome do końca, gdzie kończy się realny świat, a gdzie zaczyna fantastyczny. /więcej/

W labiryncie pewnego maszynopisu

„Najlepsze historie można znaleźć tam, gdzie nikt nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Porty, przedziały sypialne, place budowy, włoskie przedmieścia lub przebieralnie w miejskich pływalniach. W (…) codziennym gwarze” – twierdzi Max Lamas, pisarz i jedna z postaci „Poliglotycznych kochanków” Liny Wolff. Jeżeli to przepis na dobrą książkę, a inspiracje leżą dosłownie na ulicy, to Lina Wolff pomysł swojej powieści musiała znaleźć na granitowej kostce paryskich Champs-Elysees, nowojorskiej 5th Avenue, berlińskim Ku’damm, czy gdzieś w okolicach Pałacu Buckingham. Na najlepszym miejskim bruku.
„Poliglotyczni kochankowie” są jak nieco zagmatwany labirynt – literacka forma, wątki, bohaterowie, przypominają wyrafinowaną szkatułkę. Otwiera się jej wieczko, a w środku kolejna szkatułka, i kolejna, i kolejna. W jednej jest historia mieszkającej w szwedzkiej wiosce Ellinor, w drugiej sztokholmskiego dziennikarza i pisarza Maxa, a w trzeciej włoskiej arystokratki Lucrezii. Między nimi krąży, jak literacka guma arabska do sklejania wątków, tajemniczy maszynopis. /więcej/

167 strona

Nic takiego jeszcze nie przydarzyło mi się w życiu. Moim pięćdziesięcioletnim, z czego czterdziestosześcioletnim doświadczeniu czytelniczym. Nie wierzę nawet jeszcze, że to zrobiłam. Nie mogłam inaczej, po prostu nie mogłam. Otóż (tylko proszę nie szukać od razu tego rozdziału!), gdy dotarłam do strony 167, emocje wzięły górę. Łzy same pociekły. Zamknęłam książkę i postanowiłam… Nie czytać dalej.

Nie czytać, gdyż tekst był zbyt drastyczny. Pewnie dlatego, ze jestem matką, tak sobie tylko tłumaczę. A może dlatego, że się zestarzałam i robię się ckliwsza? Odrobinę wrażliwsza? A podobno z wiekiem człowiek obojętnieje. Na niektóre sprawy, na taką – to chyba niemożliwe. Nie chyba – na pewno. Aż nie chce się wierzyć, wszystko w środku krzyczy, że nie ma aż tak złych kobiet! A jednak… /więcej/

KSIĄŻKA.LOVE.PL z Kulturką – spotkania i warsztaty

Kluboksięgarnia Kulturka to mała, rodzinna firma, która istnieje od 2015 roku. Właściciele dbają o to, by na ich półkach znalazły się wartościowe i ciekawe książki, które zachęcają do czytania i poznawania świata poprzez magię słowa pisanego. Oprócz możliwości zakupu lektur,  rodzice mogą skorzystać z oferty warsztatowej i uczestniczyć w spotkaniach autorskich. W najbliższych miesiącach, Kulturka zaprasza na spotkania i warsztaty czytelnicze dla dzieci, organizowane w ramach autorskiego projektu KSIAZKA.LOVE.PL W programie m.in. spotkania i warsztaty z Justyną Bednarek, Małgorzatą Zarębską, Małgorzatą Frąckiewicz i Magdaleną Podbylską oraz ilustratorem Arturem Nowickim i Danielem de Latour. Poniżej więcej informacji:
/więcej/

Spotkanie z Dorotą Schrammek

schrammek zdjęcieW czwartek, 22 czerwca o godz. 18.00 w Empik Kaskada odbędzie się spotkanie autorskie z Dorotą Schrammek – mamą trójki dzieci, żoną, autorką i pisarką. Jej miejscem na ziemi jest Pobierowo. Marzy o własnej kawiarence literackiej nad Bałtykiem, gdzie mogłaby spokojnie pisać i przyjmować miłośników książek. Swoją twórczością chce wzruszać i poruszać czytelników, ale także nastrajać pogodnie do życia i innych ludzi.

W trakcie spotkania autorka opowie o swojej najnowszej książce „W słońcu i we mgle” (Wydawnictwo Szara Godzina), której premiera zaplanowana jest na 14 czerwca. /więcej/

O życiowych wyborach

swiat-rutyTrzy miesiące temu zachwyciła mnie książka polskiej pisarki mieszkającej i pracującej w Barlinku. Była to piękna i wnikliwa powieść „Tonia” Iwony Żytkowiak. Zrozumiałam wówczas, że znalazłam autorkę, która jest w stanie zapewnić mi emocje, humor i wzruszenia podane w naprawdę dobrym stylu. Sięgając więc po najnowszą powieść Iwony Żytkowiak wiedziałam, że mogę spodziewać się wszystkich tych elementów. Jednak otrzymałam jeszcze więcej, ponieważ „Świat Ruty” to książka wyjątkowa, magiczna, nostalgiczna i bardzo realna. Jednocześnie mocno osadzona w przeszłości – tak żywej w naszej pamięci.

Akcja powieści toczy się w Barlinku, tym współczesnym i tym historycznym, czyli przedwojennym Berlinchen. Mieszkając od dziecka na Pomorzu Zachodnim przyznaję, że takie umiejscowienie fabuły bardzo mi odpowiadało. Tym bardziej że kilka razy w życiu miałam okazję podziwiać piękno Barlinka i jego okolic. „Świat Ruty” przeniósł mnie do tego małego miasteczka, wyłaniającego się z mgieł unoszących się nad wodami Jeziora Barlineckiego. /więcej/

Gorący oddech lądu

żarAfryka – kontynent magiczny, kontynent z wieloma problemami, kojarzący się przede wszystkim z głodem i korupcją, z przewrotami rządowymi i z dyktatorami. Ale jaka jest dzisiejsza Afryka? Dariusz Rosiak redaktor polskiego radia (słynnej Trójki) w swych reportażach opisuje nam ten rejon świata. Od Senegalu po Kenię, od Sudanu po Republikę Południowej Afryki. W Senegalu spotkamy się z jedną z najbardziej stabilnych demokracji na kontynencie, ale czy taką jaką znamy z europejskich standardów? W Rwandzie poznamy instytucję sądów Gacaca, czy pozwoliła mieszkańcom kraju – po koszmarze rzezi – uporać z nienawiścią plemion Hutu i Tutsi? Kraj się rozwija, konfliktu nie ma, ale nadal jest coś nie tak, tylko co?
Poznamy dyktatorów Afryki, takich jak prezydent Zimbabwe Robert Mugabe, który poprowadził kraj do niepodległości, a następnie doprowadził do nędzy, prezydenta Ugandy Idi Amina – człowieka zapatrzonego w Wielką Brytanię, cesarza Etiopii Hajle Syllasje i jego mordercę Mengystu oraz wielu, wielu innych. /więcej/

Strona 1 z 41234