Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Cicha rebeliantka

 „Dom nie jest maszyną do mieszkania. Jest muszlą człowieka, jego przedłużeniem […]. Jest żywym organizmem, w którym każdy z mieszkańców może znaleźć całkowitą niezależność […]”.
Eileen Gray

Pionierka modernistycznego designu, której myślenie przestrzenne, niebywała kreatywność, odwaga i sprawne łączenie prostej formy z użytecznością i nowoczesnością, prawie sto lat później zachwycają nie tylko miłośników designu i architektury. Biseksualna artystka, charyzmatyczna arystokratka, kobieta niezależna, wizjonerka preferująca męski ubiór. Szlachetnie urodzona panienka, która mimo tzw. dobrego pochodzenia porzuciła przepych i salonowe przywileje. Rozmiłowana w pracy własnych rąk i atmosferze tradycyjnych warsztatów rzemieślniczych. Jedna z pierwszych kobiet na londyńskim wydziale malarstwa, stażystka w zakładzie lakierniczym, co dało początek dalszemu kształceniu związanemu z tworzeniem i projektowaniem. Na wiele lat zapomniana, lekceważona i marginalizowana jak wiele kobiet w architekturze.

Lata dwudzieste zeszłego wieku to świat zdominowany przez mężczyzn, którzy niechętnie oddawali pola konkurentkom. To dlatego Eileen Gray, otwierając w 1922 roku swój sklep z meblami, na szyldzie umieszcza „męską” nazwę zamiast własnego nazwiska. Dzięki temu jej projekty, nazywane „tryumfem nowoczesnego stylu życia”, niemal natychmiast odnoszą sukces. To właśnie wtedy poznaje miłość swojego życia. Jean Badovici, architekt i redaktor magazynu „L’Architecture Vivante” [tłum: Żywa Architektura] – to dla niego w 1926 roku Gray rozpoczyna budowę swojego najsłynniejszego projektu – awangardowej willi na Lazurowym Wybrzeżu, symbolicznego wyznania miłości, które niestety okazuje się jednostronne. Budowa E-1027 zakończyła się 3 lata później, podobnie jak łączące ich uczucie. „Apostoł architektury XX wieku”- Le Corbusier zobaczywszy willę po raz pierwszy był oszołomiony. Ku uciesze Badoviciego stał się częstym gościem tego wyjątkowego miejsca, z każdą kolejną wizytą powoli je zawłaszczając. Gray wkrótce odchodzi i już nigdy nie wraca, zostawiając ukochanemu największe dzieło swojego życia.

Architektka i designerka, choć dyskretna, subtelna i wewnętrznie krucha, odważyła się sprzeciwić koncepcji domu jako „maszyny do mieszkania”, którą głosił Le Corbusier. Wbrew „guru modernizmu” utrzymywała, że dom to żywy organizm, przedłużenie człowieka i jego duchowa emanacja. Wszystkie jej projekty są tego dowodem – charakteryzują się nienachalną zmysłowością, prostotą i naturalnością. Praca w branży zdominowanej przez mężczyzn, wrodzona skromność, trwanie w wiecznym cieniu na drugim planie, a także spór z legendą architektury doprowadził niemalże do wymazania postaci Eileen Gray z kart historii architektury. Tej drobnej, cichej rebeliantki, przerastającej talentem ówczesnych kreatorów, twórczyni jednego z najpiękniejszych domów świata.

Opowieść obrazkowa „Eileen Gray. Dom pod słońcem” autorstwa francuskiej architektki i urbanistki Charlotte Malterre-Barthes i polskiej ilustratorki i autorki Zosi Dzierżawskej, rozpoczyna się od nagłej śmierci Le Corbusiera, który tonie podczas codziennego relaksu w morskiej toni niemal u podnóża tytułowej willi.
To kolejny świetny komiks Wydawnictwa Marginesy z niezwykle prostą ale smakowitą warstwą graficzną. Ze zdumiewającą lekkością przenosimy się na Lazurowe Wybrzeże do „domu pod słońcem”, który lśni bielą, pachnie morską bryzą, kusi spokojem, poczuciem wolności, harmonią i bezkresem widzianym z okien tarasu. Jasna kolorystyka, jakby muskana promieniami słonecznymi, przywołuje najprzyjemniejsze wspomnienia i tęsknoty za wakacyjnym wytchnieniem.

„Eileen Gray. Dom pod słońcem” to HERSTORIA zapomnianej na wiele lat artystki, która dziś szczęśliwie powraca. Niechętnie wyciągane na światło dzienne losy willi E-1027, najsłynniejszego projektu Gray uważanego za architektoniczny kamień milowy, której stworzenie przypisał sobie najsłynniejszy architekt XX wieku, szokują i fascynują. Powszechnie wielbiony „papież architektury”, geniusz i „ojciec modernizmu” dewastując projekt Gray gorliwie zatuszował nazwisko autorki na wiele lat. Ten wyjątkowy dowód arogancji i męskiej próżności dziś jest wstydliwą skazą na jego autorytecie. Po śmierci Le Corbusiera w 1965 roku prawda o autorce E-1027 powoli wypłynęła na skrzącą słońcem powierzchnię Morza Śródziemnego. Jednak uznanie przyszło zdecydowanie za późno. Dopiero w 1999 roku, ponad dwadzieścia lat po śmierci architektki, francuski rząd odkupił dom i zajął się jego renowacją. Niestety, mimo oporów wielu cenionych architektów, murale Le Corbusiera – które Eileen Gray uznała za akt wandalizmu na jej projekcie – postanowiono zachować.

Czy dziś branża architektoniczna jest mniej zmaskulinizowana niż sto lat temu? Niestety mimo, że tegoroczny Pritzker – który w ciągu 41. lat istnienia nagrody dopiero po raz trzeci w historii (!) trafił do duetu architektek – kobiety toczą wciąż tę samą batalię. Laureatkom tzw. „Architektonicznego Nobla” często sugeruje się, że to płeć pomogła im w jej zdobyciu. Powszechne lekceważące traktowanie, ignorowanie znaczącego wkładu, jak choćby nagroda Pritzkera z 1991 roku dla Roberta Venturiego z pominięciem jego żony i równorzędnej partnerki zawodowej Denise Scott Brown. Zdaniem wielu winę ponosi przede wszystkim sama profesja, która skupia się na tworzeniu „męskich supergwiazd”, sztywnej hierarchii i podtrzymywaniu trendów kulturowych umniejszających wkład kobiet w tworzeniu architektury. Choć przed nami jeszcze długa droga, bez wątpienia ważne jest odkrywanie kobiecych bohaterek i eksponowanie ich jako istotnych wzorców osobowych. Dlatego gorąco polecam „Eileen Gray. Dom pod słońcem”.

Ewa Ciereszko

Tytuł: „Eileen Gray. Dom pod słońcem”,
Autorki: Charlotte Malterre-Barthes, Zosia Dzierżawska
Przekład z języka angielskiego: Jacek Żuławnik
Wydawnictwo: Marginesy, 10. 02. 2019r
Stron: 162

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>