Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Cinder

Weźmy do ręki książkę. Co pierwsze przykuwa naszą uwagę? Okładka. Oczywiście jest przysłowie głoszące „nie oceniaj książki po okładce”, ale bądźmy szczerzy, i tak zawsze patrzymy najpierw na okładkę.  Obejrzyjmy więc „Cinder”. Jest wdzięcznie opracowana, czarna z wielką, balową suknią u góry strony. Wypisany tytuł i autorka. Praktycznie nie wiele odróżnia ją od każdej innej książki.

I po raz kolejny podchodziłam do książki, którą dostałam z pewną dozą rezerwy. Przeczytanie krótkiej noty z tyłu też niewiele pomogło. Wychodzi na to, iż jestem po prostu człekiem sceptycznym.

Wydawało mi się, że autorka wrzuciła po prostu do jednej powieści co znalazła, scaliła w jedno i wydała, nie patrząc na to czy Kopciuszek walczący na balu ze złą królową i cyborgi są jakkolwiek ze sobą powiązane. Pierwsze strony czytałam więc z typowym dla siebie uprzedzeniem, a w każdym zdaniu doszukiwałam się czegoś, co by mi się nie podobało. Jednak po kilku już kartkach zapomniałam o sceptyczności i czepliwości, poddałam się po prostu fabule. Czytałam do późnej nocy, z trudem wmawiałam sobie, że wypadałoby przestać, w końcu rano trzeba wstawać, trzeba się wyspać. „Jeszcze tylko jedna strona” mówiłam sobie i czytałam pięć następnych. „Dobrze już koniec, poczekam tylko do końca tej i następnej piosenki, tyle powinno na dziś starczyć”… I tak dalej, dopóki nie zmorzył mnie sen.

Bo czyż śledzenie losów Cinder, żyjącej w dalekiej przyszłości dziewczyny-cyborga, gnębionej przez okrutną macochę i jej starszą córkę nie jest warte wyrzeczeń takich jak kolacja, pełnowartościowe śniadanie (które musiałam rano zastąpić chaotycznym prysznicem)? Wszak czytanie, jak świat Cinder zmienia się nieodwołalnie, jak mieszkańcy zapadają na przerażającą chorobę, jak nieludzka królowa Lunarów chce przejąć władzę nad Wielkim Sojuszem Państw Świata, jest świetnym wytłumaczeniem wszystkich obowiązków domowych. A sen przecież taki ważny nie jest, żeby trzeba było przerywać nim pasjonującą lekturę.

Na szczęście dla mojego zdrowia cielesnego, a zarazem na nieszczęście, zdrowia psychicznego książka w którymś momencie się skończyła. Jest jednak nadzieja, będzie kolejna część!

I tym oto optymistycznym stwierdzeniem wyrażam moją ocenę książki. :-)

Marcelina Jeziorańska

Marissa Meyer (ur. 1984 w stanie Waszyngton) Wraz z mężem i trzema kotami mieszka w miasteczku Tacoma, gdzie się urodziła.Przez pięć lat pracowała jako edytor książek, Saga Księżycowa to jej debiut, który wedle jej zapowiedzi składać się ma z czterech tomów, opartych kolejno na Kopciuszku, Królewnie Śnieżce, Czerwonym Kapturku i Roszpunce.

Marissa Meyer, “Saga Księżycowa, Księga Pierwsza; Cinder”, Literacki Egmont, 2012

 

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>