SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Człowiek pokoju

shantaramJeśli przeznaczenie cię nie śmieszy (…), to znaczy, że nie chwytasz dowcipu.

Można zacząć wszystko od początku? Istnieje świat w którym, zostawiając za sobą jeszcze gorejące ruiny dotychczasowej egzystencji, uda nam się zniknąć bez śladu? Jak zagłuszyć żal, smutek i wyrzuty sumienia z powodu wyrządzonych krzywd i popełnionych błędów? Czy zatrzaskując na zawsze wrota do dawnego życia i zrywając wszelkie więzi pozbędziemy się bagażu uzbieranych przez lata wspomnień? Można odkupić winy i podłości, które prócz nas gęstym mrokiem osnuły także tych, których kochaliśmy?

Ta porywająca historia napisana w formie pamiętnika rozpoczyna się przybyciem australijskiego uciekiniera do wrót Indii, które witają go niezwykłą intensywnością i bogactwem zmysłów. Pierwszy głęboki wdech i już jesteśmy wraz z nim otuleni lepkim, trudnym do określenia zapachem, w ustach czujemy zgrzytający między zębami piasek, nasze oczy zasnuwa mgła pyłu i kurzu, a w uszach pobrzmiewa charakterystyczna melodia tysięcy klaksonów.
Choć Mombaj miał być jedynie krótkim przystankiem w dalszej podróży, jednak zauroczony tym miejscem bohater postanawia zostać w niezwykłym mieście na dłużej. Już pierwszego dnia poznaje osoby, które odegrają bardzo ważną rolę w jego życiu: pierwszą jest „człowiek uśmiech”- bombajski przewodnik o imieniu Prabaker, posługujący się osobliwą wersją języka angielskiego, który obiecuje naszemu bohaterowi, że pokaże mu w Bombaju „więcej niż wszystko”, oraz tajemnicza zielonooka kobieta, która od pierwszego wejrzenia porazi go swoją urodą. Bo Karla Saaranen to klasyczna femme fatale z przeszłością osnutą pilnie strzeżoną tajemnicą. Kobieta narkotyk, który krąży w żyłach zadurzonego w niej mężczyzny. Pojawia się i znika, przyciąga i odpycha, zatruwa każdą myśl. Jej obecność niemal zawsze wróży nadchodzące kłopoty. Osamotniony Lin w Bombaju tworzy namiastkę utraconej rodziny i znajduje nowych przyjaciół. Część z nich to uciekinierzy i odszczepieńcy, którzy podobnie jak nasz bohater zmuszeni byli porzucić rodzinne strony, bliskich i dawne życie. Uciekając obrali ten sam kierunek, bo w Indiach schronienie znajdą wszyscy. W Bombaju każdy czuje się jak u siebie, bo przecież „Każdy na calutkim świecie (…) był hindusem co najmniej w jednym wcieleniu.” Lin wierzy, że wiedzę o nas samych zyskujemy dzięki tym, których kochamy, a w naszym życiu pojawia się zawsze trzech przyjaciół, trzech wrogów i trzy wielkie miłości. Choć na początku nigdy nie wiemy kto jest kim, to na pewno wcześniej czy później dotrze do nas zakodowana wiadomość od losu.

„Shantaram” G.D. Roberts’a to opowieść o miłości właśnie. Miłości do niezwykłego miejsca pełnego kontrastów jakim jest wielokulturowy i multireligijny Bombaj. Szybko odkryjemy, że Indie to nie tylko rozśpiewany, przesłodzony ulepek z falującą w takt muzyki koszulą Shah Rukh Khana. Indie to misternie wyszywane jedwabne sari za którym ukryto nędzę i głód, porażającą biedę slumsów, wszechobecną korupcję, handel ludźmi schowany w wąskich ciemnych zaułkach, bezwzględną przemoc, krzywdę i pogardę dla ludzkiego życia i śmierci. Lecz to właśnie w bombajskich slumsach, w miejscu gdzie panują bardzo osobliwe, ale niezwykle logiczne i humanitarne reguły, pośród ludzi powszechnie uznanych za społeczny margines, tytułowy Shantaram – przez przyjaciół nazywany Linbabą – odnajdzie wolność, spokój, radość życia i szacunek do siebie. Tam pozna moc prawdziwej przyjaźni, lojalności, ludzkiej solidarności i szlachetność wielkiego hinduskiego serca. Bo w Indiach od zawsze króluje serce i „choć miłość może nie została wynaleziona w Indiach, to tutaj doprowadzono ją do perfekcji.”

Kim jest narrator i jednocześnie główny bohater powieści? To młody australijski pisarz, doskonały obserwator i słuchacz. Pełen pokory, sentymentalny filozof i wnikliwy myśliciel, oddany przyjaciel, wierny i czuły kochanek, zaangażowany i wrażliwy na ludzką krzywdę lekarz ubogich. Ale także gniewny, zaangażowany całym sercem buntownik walczący o życie, ludzką godność i sprawiedliwość. Zuchwały rabuś-dżentelmen, oszust i przemytnik, doskonały fałszerz, brutalny członek bombajskiej mafii, bezlitosny bojownik, lojalny i oddany żołnierz z silnym instynktem przetrwania, brawurowy uciekinier z wieloletnim wyrokiem poszukiwany listem gończym. Wreszcie przeraźliwie samotny, pogrążony w smutku człowiek zatracony w narkotycznym ciągu, który w ostatniej chwili, kurczowo trzymając się życia, powstaje jeszcze twardszy i mocniejszy. Człowiek pokoju, czyli tytułowy Shantaram, jest pełen przeciwności: jego odwaga i męstwo ciasno splata się z tkliwą słabością, czyste intencje i szlachetne uczynki z krwawą przemocą i działalnością w szarej strefie. Choć gardzi wojną bierze czynny udział w zbrojnej wyprawie do Afganistanu. Z pokorą przyjmuje wszystko co go spotyka, doceniając przyjaźń i zaufanie jakim go obdarzono. Musi jednak doświadczyć wielu dramatycznych zdarzeń, by odnaleźć w sobie tytułowy pokój.

Trzeba przyznać, że Gregory David Roberts posiada rzadką umiejętność opowiadania. Od pierwszych stron z przyjemnością zanurzamy się w skrzącej humorem i pełnej wzruszeń historii, a dzięki reporterskiemu talentowi autora w jednej chwili przenosimy się z nużącej szaroburej rzeczywistości w zupełnie inny świat i dostrzegamy to, co zwykle ukryte przed ludzkim wzrokiem. Niewątpliwie pikanterii dodaje fakt, że nie jest to zwykła powieść, bo oto mamy przed sobą pamiętnik w którym autor opisuje własne przeżycia. Roberts ma za sobą liczne konflikty z prawem, w 1978 roku został skazany na dwadzieścia lat za napad z bronią w ręku. W 1990 roku we Frankfurcie aresztowano go za przemyt heroiny i przekazano z powrotem do Australii, gdzie skazano na 6 lat więzienia. Roberts po kolejnej udanej (!) ucieczce dobrowolnie wraca do więzienia. To właśnie wtedy, podczas odsiadywania kary, zaczyna pisać „Shantaram”. Obecnie autor po wielu życiowych zawirowaniach osiadł w Szwajcarii, ożenił się, a także założył fundację, która wspiera hinduskie dzieci ulicy. Całkowicie wycofał się z życia publicznego, nie spotyka się z czytelnikami, nie udziela wywiadów. Ze względu na swoją niechlubną przeszłość do dziś nie może swobodnie poruszać się po świecie, a bezpośredni kontakt z nim jest niemożliwy.

Taka książka zdarza się raz na kilka lat. „Shantaram” to powieść doskonała, dzięki której nasza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, a lektura sprawia autentyczną frajdę. Wielu zauroczonych lekturą czytelników – w tym Marcin Meller, polski „ambasador” powieści – nie ukrywa silnego uzależnienia od tej książki, bo czyta się ją z wyjątkową przyjemnością i zachłanną, młodzieńczą radością. Nie znajdziemy tu kolejnego obrazu Indii rodem z Bolywood, choć przyznaję, że pojawia się w powieści kilka fragmentów, które przeczytałam z półuśmieszkiem zażenowania, jednak po chwili zastanowienia uznałam je za dowcipne mrugnięcie okiem do czytelnika, bo sądzę, że Roberts z rozmysłem wplótł je w fabułę, by uchwycić i podbić charakterystyczny, sensualny i nieco przerysowany styl indyjskiej kultury i kinematografii.
Kilka lat temu pojawiły się plany zekranizowania „Shantaram”. Główną rolę w tym przedsięwzięciu miał zagrać Johnny Depp. Niestety plany zostały zawieszone. Póki co dla wielu wspaniałą wiadomością będzie to, że ta ośmiuset stronicowa powieść jest środkową częścią trylogii, co oznacza, że czeka ich- w tym także mnie – jeszcze wiele fascynujących chwil z lekturą.
Powieść „Shantaram”G. D. Roberts’a została wydana w 2003 roku, w Polsce ukazała się w tym roku dzięki Wydawnictwu Marginesy. Gorąco zachęcam do lektury jednocześnie ostrzegając – gdy już dacie się Prabakerowi namówić na spacer po bombajskich uliczkach nie odnajdziecie zbyt szybko powrotnej drogi…

Ewa Ciereszko

Gregory David Roberts, Shantaram, Przełożyła: Maciejka Mazan, Wydawnictwo: Marginesy, Warszawa 2016, Stron: 800

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>