SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Czy da się uleczyć duszę?

Film „Znachor” (1982 r.), w reżyserii Jerzego Hoffmana, należy do jednych z moich ulubionych. Za każdym razem, kiedy mam okazję – oglądam go, ponieważ zawsze wzbudza we mnie ogromne emocje. Mają na to wpływ nie tylko świetna gra aktorska (szczególnie Anny Dymnej i Jerzego Bińczyckiego), ale też znakomita fabuła filmu, która powstała na podstawie powieści z 1937 roku autorstwa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, o tytule takim samym jak film. Mimo, iż znałam przebieg wydarzeń, to z ogromną chęcią sięgnęłam po tę powieść, i przyznaję, że książka wzruszyła mnie jeszcze bardziej niż film. Pozwoliła głębiej wczuć się w sytuację w bohaterów, bardziej przeżyć wszystko to, co ich spotyka.

Dla tych, którzy o „Znachorze” nie słyszeli, najpierw napiszę kilka słów na temat samej fabuły. Pewnego dnia, w dniu rocznicy ślubu, utalentowany chirurg o międzynarodowej sławie, profesor Rafał Wilczur, zostaje opuszczony przez żonę, która na dodatek zabiera ze sobą ich jedyną córeczkę. Mężowi zostawia list na pożegnanie, nie chcąc się z nim nawet spotkać, ani porozmawiać. Załamany profesor postanawia zatopić swoje smutki w alkoholu. Niestety zostaje okradziony i pobity, w wyniku tych zdarzeń traci pamięć. Od tego momentu staje się włóczęgą i tuła się po okolicznych wioskach, gdzie najmuje się do różnych prac. Dopiero w Radoliszkach zostaje na dłużej, przyjęty do pracy we młynie.
Kiedy dzięki przeprowadzonej przez niego operacji, kaleki syn gospodarza zaczyna chodzić, bezdomny mężczyzna, znany teraz jako Antoni Kosiba, zyskuje sławę jako znachor. Zaczyna leczyć ludzi i z każdym tygodniem ma coraz więcej pacjentów. Nie wszystkim jednak podoba się działalność Kosiby, szczególnie zazdrosnemu miejscowemu lekarzowi, który postanawia zrobić wszystko, żeby tylko pozbyć się konkurenta, przez którego ma mniej pacjentów i co za tym idzie – niższe dochody.

Skomplikowanie życia profesorowi Wilczurowi dało okazję do stworzenia fantastycznej opowieści. Mamy tutaj poruszonych wiele ciekawych wątków: nieszczęśliwą miłość, która rujnuje życie; ówczesny problem znachorów i zielarek, do których woleli udawać się ludzie, zamiast do wykwalifikowanych lekarzy; problem mezaliansu społecznego. Przy tym Dołęga-Mostowicz w ciekawy i obrazowy sposób pokazuje realia wiejskie tamtych czasów. Dla mnie ważne jest też to, że powieść tę czyta się jednym tchem – nie ma tu zbędnych, przydługich opisów przyrody, które mnie osobiście zniechęcają do lektury.

Bohaterowie są wykreowani świetnie. Każdy z nich jest znakomicie dopracowany, ciekawy, jest „jakiś”. Choćby Wilczur vel Kosiba – z jednej strony genialny chirurg, z drugiej człowiek niezwykle wrażliwy, skromny i dobry, choć niekiedy uważany za dziwaka i odludka. Także postać Leszka Czyńskiego jest interesująca – najpierw widzimy w nim rozpuszczonego jedynaka, który jednak z każdą kartą powieści zyskuje sympatię czytelnika. Marysia Wilczur zaś wzbudzała we mnie silne emocje, będąc ucieleśnieniem dobra, delikatności i kruchości. Bawiła mnie zaś postać Zoni, która zaciekle walczyła o względy Kosiby. Pozostałe postacie też są barwne – choćby Beata, żona profesora, która teoretycznie miała wszystko, a w praktyce okazało się, że woli prawdziwą miłość od bogactwa. Myślę, że na uwagę zasługują też państwo Czyńscy, którzy pod wpływem miłości do syna i troski o niego, zmieniają swoje snobistyczne podejście do świata i życia.

Czas spędzony ze „Znachorem” był dla mnie niezwykle cenny i mile spędzony. Myślę, że wartości, które Tadeusz Dołęga-Mostowicz zawarł w swojej powieści są ponadczasowe: nieszczęśliwa miłość i jej konsekwencje, nierówności społeczne (choć obecnie występujące nieco w innej wersji). Poruszył także problem znachorstwa, który myślę, że nadal jest aktualny, szczególnie jeśli mówimy o poważnie chorych, którzy za wszelką cenę chcą żyć i znaleźć pomoc. Ważny jest też wątek walki człowieka o szczęście, o to żeby móc wybrać własną drogę życiową. Ta książka na pewno daje do myślenia i szczerze zachęcam do jej lektury! Ja na pewno sięgnę jeszcze do niej, aby kiedyś przekazać ją moim dzieciom.

Iwona Wiśniewska

Tadeusz Dołęga -Mostowicz, Znachor, Wydawnictwo Mg, 2023


Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>