Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Czy wiecie, że…

Jak fascynującym stworzeniem jest człowiek, chyba nie muszę nikomu mówić. Jednakże, po lekturze popularnonaukowej książki Billa Brysona, mogę śmiało powiedzieć, że… człowiek jest niezwykły, niepowtarzalny i niesamowity! Autor odsłania przed czytelnikami tajemnice ludzkiego ciała i nie tylko, zaprasza również do niekończącej się przygody z otaczającym nas wszechświatem i naukowymi odkryciami.
Tę książkę czyta się jak najlepszą powieść – tyle, że bohaterem jest nasz własny, dobrze (podobno) znany organizm, który z każdą kolejną stroną nabiera innego wymiaru. Po kilkudziesięciu przeczytanych kartkach zaczynałam się dosłownie bać tego, co odkryję na kolejnych. Jak mało wiem albo raczej – jak nic nie wiem. Sokrates miałby ze mnie niezły ubaw – olśniło Chojnacką, że wie, że nic nie wie. No cóż, do wszystkiego trzeba dorosnąć. Lepiej późno niż… później.

Coś niewiarygodnego udało się Billowi Brysonowi. Brak mi słów. Powinnam w tym miejscu po prostu zakończyć recenzję, napisawszy jeszcze odpowiednią zachętę do zakupienia i przeczytania „Ciała”. Nie mogę jednak odmówić sobie niewątpliwej przyjemności płynącej z zaprezentowania paru ciekawostek (to złe słowo – lepszym są rewelacje), które miejscami sprawiają, że zapomina się, iż mamy do czynienia z pozycją popularnonaukową. Oprócz faktów ze świata nauki, autor przytacza wiele anegdot wpływających na to, że przyjemność czytania staje się jeszcze większa. Normalnie odlot. Czy wiecie, że… Teraz zaleję was informacjami. Gotowi? Ja nie byłam.
Czy wiecie, co to adermatoglifia? Stan braku linii papilarnych, występujący niezwykle rzadko. Osoby urodzone z tym defektem mają też nieco mniej gruczołów potowych niż inni. A skoro już o poceniu się mowa, to jest ono istotną cechą bycia człowiekiem. Jesteśmy chodzącymi klimatyzatorami, gdyż wydzielamy na nagą skórę wodnisty płyn, „który parując, skutecznie schładza ciało”. Dzięki temu nasze mózgi (są najwrażliwszym na temperaturę organem) rozrastały się i jesteśmy… bardziej rozgarnięci! Musimy też utrzymywać odpowiedni stopień nawodnienia, gdyż w trudnych warunkach (spacerowanie podczas upalnego dnia) można wypocić od 10 do 12 litrów wody dziennie i jeśli się tego nie powstrzyma, „to po utracie 6-7 litrów może dojść do upośledzenia umysłowego. (To w takich właśnie sytuacjach odwodnieni wędrowcy nieświadomie zbaczają ze szlaku i idą w głąb pustyni)”. I giną.

O tym, że na naszej skórze mieszkają drobnoustroje, to zapewne wiecie (około 100 tysięcy na jednym centymetrze kwadratowym), ale że po kąpieli np. pod prysznicem ich liczba się zwiększa, być może nie. Dzieje się tak dlatego, iż bakterie są wypłukiwane z różnych zakamarków, jak choćby z pępka, w którym żyje 2368 gatunków mikrobiologicznych stworów. Z kolei na skórze głowy „pasą się maleńkie roztocza Demodexfolliculorum. (…) Są one w zasadzie nieszkodliwe, dzięki Bogu, ale także niewidoczne. Żyją z nami od tak dawna, ze według jednego z badań ich DNA można wykorzystać do śledzenia migracji naszych przodków sprzed setek tysięcy lat”. A nasz osobisty zasób drobnoustrojów waży półtora kilograma (mniej więcej tyle, co mózg). Namiętny pocałunek skutkuje przeniesieniem do miliarda bakterii (z ust do ust), ale na szczęście w ciągu jednego dnia profil mikrobiologiczny wraca do stanu sprzed zetknięcia się warg.

Oczywiście, najosobliwszym organem jest ludzki mózg, który może przechowywać 200 eksabajtów informacji, czyli tyle, ile cała cyfrowa treść naszego świata. Jeden milimetr sześcienny kory mózgowej (milimetr!) mieści około dwóch tysięcy terabajtów, co „wystarczy do przechowywania wszystkich filmów, jakie kiedykolwiek wyprodukowano, łącznie z ich zwiastunami”. A w dodatku nasz mózg jest wyjątkowo wydajny – pracuje całą dobę bez przerwy, potrzebując tylko 400 kalorii dziennie. „Spróbuj korzystać z laptopa przez 24 godziny, dysponując energią równą zawartości kalorycznej jednej muffinki i sprawdź, na ile wystarczy ci prądu”.

Wiele jeszcze można odkryć o sobie, przeczytawszy książkę Billa Brysona. Jednak największe na mnie wrażenie wywarła informacja o tym, jak nasz mózg radzi sobie z sygnałami wzrokowymi. Otóż, „każdorazowe wprowadzenie danych wizualnych wymaga niewielkiego, ale uchwytnego czasu”. 200 milisekund jest potrzebnych, aby mózg zinterpretował otrzymany przekaz. „Jedna piąta sekundy to nie tak mało czasu, gdy konieczna jest szybka reakcja – powiedzmy, zejście z drogi nadjeżdżającego samochodu lub uniknięcie uderzenia w głowę”. I jak sobie z tym radzi nasz najważniejszy organ? Jeśli stoicie, to usiądźcie. Mózg PRZEWIDUJE, jak świat będzie wyglądał za jedną piątą sekundy i „dopiero to pokazuje nam jako teraźniejszość. Oznacza to, że nigdy nie widzimy świata takiego, jaki jest w danej chwili, ale taki, jaki będzie za ułamek sekundy”. Jaki z tego morał? Spędzamy całe swoje życie, jak mówi autor, w świecie, który jeszcze nie zaistniał. Wiedzieliście? Ja nie.

Mirka Chojnacka

Bill Bryson „Ciało. Instrukcja dla użytkownika”, przekład: Aleksander Wojciechowski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2019

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>