SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Dotrzymane obietnice

sezon na słonecznikiWydawać by się mogło, że w natłoku informacji płynących z Ukrainy od długiego już czasu (niektórzy zdążyli się tym już „ znudzić”, tak jak „znudzeni” są wojną w Syrii czy Iraku), nic nas już nie zdziwi, nie zaszokuje. Jednak lektura najnowszej książki Igora T. Miecika z jego podróży w strony rodzinne – na współczesną Ukrainę – była dla mnie zaskoczeniem.
Czytałam ją z pasją. Znam tego autora reportaży, lubię wczytywać się w jego warsztat dziennikarski, bo jest perfekcyjny – bez zbytniego słowotoku, bez osądzania. Tylko bazowanie na faktach i umiejętności obserwacji otaczającej rzeczywistości. Lapidarność w budowaniu zdań, które mistrzowsko działają na wyobraźnię. Tę umiejętność przenoszenia czytelnika w opisywane przez siebie zakątki Ukrainy doświadczamy na każdej stronie książki.
W rozmowach prowadzonych z uczestnikami walk na Majdanie, bojownikami batalionów walczących na wschodzie kraju np. batalionu Azow, separatystami w Donbasie, ludźmi postronnymi w Dniepropetrowsku, z członkami rodziny dziennikarza, a nawet z przedstawicielami skrajnej prawicy UPA. Przekaz tego jest smutny – w wojnie domowej na Ukrainie nie ma zwycięzców, są tylko pokonani. Bo inaczej być nie może gdy brat strzela do brata, a kolega ze szkolnej ławy celuje do kamrata, z którym jeszcze nie tak dawno pił piwo i grał w piłkę. Ukraińcy w tym przekazie szamocą się pomiędzy wielowiekowym zniewoleniem ze strony Rosji, a pragnieniem bytu suwerennego (oczywiście nie wszyscy obywatele).
Jednym wystarczają biedaszyby w zapomnianym i tkwiącym jeszcze w XIX wieku Donbasie, inni jak chociażby oligarchowie tworzą miejsca pracy na styl europejski, a nawet dbają o porządek i bezpieczeństwo w całych metropoliach (Dniepropetrowsk). To już powiew całkiem nowej cywilizacji. Czy ma ona szansę na utrwalenie się i akceptację wszystkich obywateli? Wątpliwe, w kraju zniszczonym antagonizmami, korupcją, demoralizacją i destabilizacją każdej gałęzi gospodarki nie jest to obecnie możliwe. Może za jakiś czas?
Jeden z rozmówców dziennikarza w Dniepropetrowsku mówi, że na Ukrainie byłoby inaczej, gdyby wprowadzić prywatną własność – mieszkania, które kupowane byłyby za pieniądze i trzeba by o nie dbać. O otoczenie, by go nie dewastować, o stanowisko pracy bo „największą gwarancją stabilności, braku separatystycznych wybryków stał się nie romantyczny, egzaltowany patriotyzm, tylko troska o swoją taksówkę, kiosk, sklep, restaurację, hotelik…”

Igor T. Miecik dotrzymał obietnicy danej matce. Dotarł w te zakątki Ukrainy, z którymi była ona związana. Dotarł do bliskich jej osób i do rodziny, choć większość już nie żyje, lub wyjechała z niebezpiecznych terenów, odkurzył obrazy z dzieciństwa. Nic tu już nie pasuje do przeszłości – ani ludzie, którzy stracili poczucie bezpieczeństwa, ani miejsca przeryte bombami i koleinami czołgów. To smutny obraz wykrwawiającego się narodu i niszczonego państwa.

 EKa

Igor T. Miecik – Sezon na słoneczniki. Biblioteka Gazety Wyborczej AGORA 2015

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>