Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Elvis żyje, ale co z tego, skoro świat się kończy

Jakub Ćwiek zostawił czytelnika w środku apokalipsy. Nigdy nie zapomnę mojego oburzenia, gdy rozedrgana oczekiwałam na rozstrzygnięcie końca świata. Zostałam.. porzucona. Zostawiona w pół drogi. Nigdy bym tego autorowi nie wybaczyła, gdyby nie „Kłamca 4”.

Eros utknął w obrazie, Bachus w więzieniu, a Loki a ciele Oberona. Michał toczy wojnę z posłańcami piekieł w pustynnej Australii, a Gabriel i Rafał snują się Bóg wie gdzie. A może i nie wie, bo Boga nie ma. Apokalipsa rozgrywa się bez Jego udziału. Do czasu?

Ostatnia część przygód Lokiego naszpikowana jest odniesieniami do kultury popularnej niczym… mięsny jeż parówkami. Dla potomnych: ilość odnośników popkulturowych jest zagęszczona do maksimum. To częsty zabieg u pisarzy fantasy, jednak Ćwiek doprowadza to do apogeum.

Narrator jest bardzo wymagający. Wymaga od nas zarówno biegłej znajomości mitologii i religii (wszystkich) jak i najnowszych gadżetów i tworów popkultury oraz literatury wyższej, tudzież niższej. Książki, filmy, seriale telewizyjne, reklamy i zjawiska internetowe, wszystko to wymieszane w tyglu mistrza i umieszczone na tle apokalipsy. To książka dla konsumentów kultury masowej, ale konsumentów krytycznych i obeznanych również z kulturą wysoką.

Niespodziewane zwroty akcji w stylu deus ex machina. Nowojorskie ścieki pachnące winem. Stereotypy narodowościowe. Dużo zombie. Alan Rickman i „Saga o Ludziach Lodu”. Jak na apokalipsę przystało, mało istotni bohaterowie padają jak muchy. Ci ważni też. Wszyscy są równi w obliczu śmierci. A śmierci jest sporo, rzekłabym, że w ilościach i stylu szekspirowskim. To wszystko znajdziecie w najnowszym „Kłamcy. Kill’em all”. Jeśli jesteście znieść połączenie legend arturiańskich z „Dirty dancing”, ta książka jest dla was.

Trudno mi pisać tę recenzję, by zbyt wiele nie zdradzić czytelnikowi i nie popsuć mu przyjemności samodzielnego odkrywania smaczków oraz zmiennych kolei fabuły. Powiem tylko, że w ostatecznym rozrachunku w centrum wszystkiego pozostanie jednak człowiek w duchu, rzekłabym, renesansowym. Jeszcze nie jestem pewna, czy wybaczę narratorowi zakończenie. Nie wiem, czy jest ono dobre, czy złe. Chociaż pewnie wybaczę, bo chociaż Boga (chyba) nie ma, to narrator jest bogiem wykreowanej przez siebie rzeczywistości i może z nią robić co chce, czy mi się to podoba, czy nie.

Marta Kostecka

Jakub Ćwiek, Kłamca 4. Kill’em all, Fabryka Słów, Lublin 2012

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>