Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Gwiazdy tamtych lat… z akcentem na ich piosenki

Lubię opowieści. Od zawsze. Czytam baśnie, sięgam po mity, odkurzam legendy. Odległe zdarzenia i ludzi zamykam w historiach fantastycznych, w kronikach, które też przecież często i gęsto nasycone są kolorowymi zmyśleniami autorów. Wieki i tysiąclecia powtarzane w przeróżnych wersjach karmią naszą, a przynajmniej moją, wyobraźnię. Inspirują. Opowiadamy więc sobie, powtarzając po raz n-ty ulubione historie – o Kopciuszkach, śpiących królewnach, sierotkach i macochach… Czarodziejskie flety czy lustra zamieniamy na smartfony czy CD, zaś siedmiomilowe buty czy latające dywany w samoloty czy luksusowe ferrari, a nawet statki kosmiczne.

Motywy podobne a nawet te same, archetypy powtarzalne, nawet toposy tylko lekko naginane są przez czas i przestrzeń. Najbardziej stała jest jedynie nasza ciekawość. Stąd też nieustannie poszukujemy nowych, a przecież tych samych wrażeń. Czytamy i słuchamy (jakże znane) historie o miłości i zdradzie, o poszukiwaniu i rozstaniu, o wojnie i o radości życia. Zamieniamy je w eposy, częściej w wiersze albo w piosenki, bo te docierają wszędzie i pozostają na dłużej w pamięci. O piosence można by napisać osobny rozdział, ale po co, skoro inni już to za mnie zrobili.

Nieduży fragment z obszernej HISTORII PIOSENKI prezentuje wciąż zainteresowanym czytelnikom Autor niniejszej publikacji.

***

Rafał Podraza, pan od starej piosenki, lubi sięgać w odległą już przeszłość. Lata dwudzieste, lata trzydzieste XX wieku, to czas wspomnień coraz mniej licznych Obecnych, którzy pamiętają. A przecież jest w nas potrzeba odtworzenia starej gramofonowej płyty, nostalgia pożółkłych fotografii w albumach, poruszający zmysły koloryt portretu, z którego zalotnie spogląda przez ramię piękna kobieta… gwiazda ekranu sprzed niemal stu lat… Co ma do opowiedzenia? Jakie tajemnice skrywa? Albo jakie sensacje przywołuje jej imię? Co kryją pamiętniki czy dzienniki ludzi, których życiem i sukcesami żył tamten miniony i już niemal zapomniany świat?

Aby otworzyć, baśniowy już dzisiaj, Sezam skrywający nieprzebrane bogactwa historii gwiazd filmu i estrady początku ubiegłego wieku, Autor zaprosił gości, z którymi razem zajrzał do owego skarbca wspomnień. I w ten sposób uchylili jeszcze jedną szkatułę opowieści… o piosenkach z ebonitowej płyty, które skrywają kolejnych opowiadaczy, a ci w swoich gawędach kreują napotykanych w wędrówce przez czas i przestrzeń, często już zapoznanych bohaterów czy bohaterki.

Zrobiło się nastrojowo jak w piosence: Ze starej płyty melodia płynie… Sama włączam się do rozmowy szacownego grona.

***

Zanim Rafał Podraza opowie Państwu swoje wersje życia „starych piosenek”, spróbuję w tej wymianie refleksji naszkicować współczesne tło obecnego wydarzenia, którym staje się wydanie książkowe owych narracji. Już nie tylko faktów, ale też na pół legendarnych, często przeinaczonych lub niedopowiedzianych i przez to, tym smaczniejszych dla odbiorców – relacji z życia Gwiazd i ich piosenek.

I jeszcze z tą niepowtarzalną, nieco zgrzytliwą fonią starego gramofonu… odtwarzającego głos sprzed stu lat utrwalony na… „czarnej płycie”. Oto mój rozmówca, Rafał Podraza, tym razem w roli narratora jedenastu historii ocalonych od zapomnienia.

-TANGO NOTTURNO …z gramofonowej płyty, to książka o piosenkach, twórcach i wykonawcach. Skąd więc na okładce portret Poli Negri, a nie Ordonki, Eugeniusza Bodo, Zuli Pogorzelskiej czy Mieczysława Fogga, którzy są bohaterami publikacji?

– Powody są dwa. Pierwszy – Pola Negri dla mnie, to ucieleśnienie artystyczne, kulturowe sukcesu II Rzeczpospolitej. Negri była największą gwiazdą filmu tamtych lat i to światowego formatu. Chcę, by o niej pamiętano. Drugi. Zawsze bardzo podobał mi się ten portret pędzla Tadeusza Styki. Mając możliwość umieszczenia go na okładce, bez długiego zastanowienia z tego skorzystałem. Efekt, według mnie, jest znakomity. I klimat tytułowego tematu oddany wprost.

– Budujesz swoje gawędy z opowieści innych. Otwierasz szkatułkę jak w baśniach z tysiąca i jednej nocy…Twoje historie są uzupełniane przez biografów wybranych Gwiazd, ale też korzystasz z dzienników, pamiętników samych bohaterek czy bohaterów. Rozmowy z Anną Mieszkowską, Anną Lisiecką czy Ryszardem Wolańskim… nie są przypadkowe. Dlaczego właśnie z nimi prowadziłeś swoje dialogi?

– Zawsze do swoich artykułów czy książek zapraszam profesjonalistów. Stąd właśnie osoby, o których wspomniałaś, biografowie Gwiazd, których piosenki opisałem w tej książce. Anna Mieszkowska, Anna Lisiecka i zmarły kilka miesięcy temu Ryszard Wolański, to pasjonaci. Ludzie żyjący życiem swoich bohaterów. Mogący mówić o nich godzinami. Znający najskrytsze tajemnice aktorów, piosenkarek, tekściarzy, kompozytorów, ich bliskich, przyjaciół, rodziny. Ich uwikłań artystycznych, obyczajowych czy politycznych. Mogą więc, jak w baśniach, snuć niezwykłe dzieje swoich, a przecież niewyimaginowanych, postaci.

– Skąd pomysł na taki właśnie zestaw zaakcentowanych wykonawczyń i wykonawców piosenek?

– Nazwiska, które pojawiły się w książce, to legendy tamtych lat. Wielkie Gwiazdy, o których, co pocieszające, nadal się mówi. Kiedy na spotkaniach autorskich wymieniam nazwiska: Bodo, Gran, Pogorzelska, Fogg… ludzie jeszcze wiedzą o kim mówię. Stąd ocalanie od zapomnienia, tego, co o nich wiem, na kartach tej publikacji. Nic tak nie pomaga w utrwaleniu wspomnień jak książka. Mam nadzieję, że TANGO NOTTURNO …z gramofonowej płyty za kilka lat będzie małą szkatułką wiedzy dla kolejnych piszących lub badaczy, tak jak dla mnie były prace moich rozmówców.

– Mam wrażenie, że bardzo lubisz klimaty lat trzydziestych ubiegłego wieku?

– To prawda. Okres międzywojnia jest fascynujący i bardzo kolorowy. Oto po 123 latach niewoli Polska mogła się odrodzić. I to z rozmachem. Na miarę nowego stulecia. Czas II Rzeczpospolitej to także wysyp talentów. To także czas najlepszego prosperity rodziny Kossaków, która jest mi bardzo bliska i z której czerpię nieustanne inspiracje, także do opowieści muzycznych z tamtych lat.

– Opowiadając historie Gwiazd, dopuszczasz do głosu nie tylko specjalistów od nich, ale też same Gwiazdy. Widziałam tytuły: Bodo, Loda Halama, Tola, Hanka Ordonówna i inne… czyli monografie, pamiętniki, autobiografie, dzienniki…

– Korzystam z tego, co zostawiły starsze pokolenia badaczy lub sami zainteresowani. Gdyby nie ich rzetelna wiedza zapisana na kartkach książek, niewiele byśmy teraz wiedzieli o tamtych czasach. No, może trochę z filmów, starych gazet… ale do nich jest trudny dostęp.

Szczęśliwie, ludzie mają w sobie chęć rozpamiętywania. Żałuję, że o wielu artystach tamtych lat nie powstały żadne książki. Wraz ze śmiercią ich samych czy też bliskich, zatarł się także ich obraz życia. Adam Aston, Zosia Terne, Stefcia Górska, kto o nich dzisiaj coś obszerniej opowie?… Nikt. Aż żal!

– Dzisiaj wszyscy piszą o piosenkarzach… Bardzo bogaty i modny temat, bo i piosenkarzy coraz więcej… Biografie prawie celebryckie! Jest czym zainteresować czytelnika. A o piosenkach? Tylko Ty?

– Oprócz mnie jest jeszcze przecież Maria Szabłowska. SPECJALISTKA! Ale faktycznie, ktoś kiedyś powiedział, że cała moja literacka praca, to próba ocalenia od zapomnienia zdarzeń, postaci sprzed lat. Coś w tym jest. Zdaję sobie sprawę, że wraz ze śmiercią człowieka, naocznego świadka wydarzeń, umiera ich prawdziwy i niepowtarzalny obraz. Ileż arcyciekawych historii nie zostało nigdy opowiedzianych, ileż pikantnych sensacji, które uatrakcyjniłyby dzisiaj niejedną książkę, popadło w zapomnienie. Staram się, póki mogę, zatrzymać obrazy sytuacji, czasem epizodów tylko, które mnie interesują. Piosenka to – jak mówił Janusz Kondratowicz – zapis wspomnień autorów lub wykonawców. Poznając kolejne historie narodzin i szczególnego życia piosenek, mam szansę lepszego poznania jej twórców i wykonawców.

– Mówią też o Tobie –„pan od starej piosenki”. Czy tu kryje się sekret tematu i wyboru gwiazd do Twojej książki?

– Nazywają mnie różnie. Polacy lubią szufladkować. Nie tak dawno byłem jeszcze „panem od Kossaków”. Nie powiem, jest to bardzo miłe. Jak wspomniałem, wielu historii nie jestem w stanie ocalić od zapomnienia, bo nie mam z kim o nich porozmawiać. Czas wciąż pędzi i nikogo nie oszczędza. Stefania Grodzieńska powiedziała mi kiedyś, że „co rusz staję do biegu na 100 metrów ze śmiercią”. Czasem udaje się i mnie ten pojedynek wygrać, często jednak też go przegrywam. Wtedy pozostaje żal… Taki żal obudziła we mnie informacja o śmierci Hanny Rek. Rozmawialiśmy wstępnie o Alfabecie Rek, tworzonego na wzór legendarnego już Alfabetu Komara, ale najpierw odległość, potem pandemia zniweczyły ten pomysł.

– W Twoich opowieściach nie zawsze piosenka jest bohaterką. Często tytuł jest zwodniczym tropem, bo gawęda jest o zdarzeniach, które połączyły (często dramatyczne) losy Gwiazd z autorami tekstów, kompozytorów, ludzi sceny czy… nawet polityki?

– Piosenka, to, jak wspomniałem, zapis zdarzeń, emocji, które targają kompozytorem, tekściarzem lub wykonawcą, kiedy pracują nad nią. Utwór to zapis jakiejś chwili z życia. Czasem wesołej, a czasem smutnej. A piosenki, nie tylko ze starej płyty, są odrębną i niepowtarzalną w swojej ekspresji historią ludzkich emocji. Czy nie uniwersalną także?

– Piosenki lubią żyć własnym życiem i często to one wybierają sobie wykonawcę, którego my zapisujemy w pamięci. Ot, choćby Tango Notturno! Kto wie, że śpiewała je w niemieckim filmie Pola Negri, i że to dla niej powstał polski tekst, który nigdy do niej nie dotarł? Albo perypetie miłosne autora piosenki Oczy czarne?

– I właśnie to jest ta cała frajda, gdy uda mi się odkryć, dowiedzieć czegoś, czego inni nie wiedzą. Rozpiera mnie wtedy duma i radość, że oto znów udało się coś odkurzyć, zrekonstruować, odświeżyć i zatrzymać dla następnych pokoleń smakoszy piosenki.

Z wykształcenia jestem historykiem. Jedni grzebią w ziemi, wydobywając artefakty, a ja „kopię” w ludzkiej pamięci i ocalam od zapomnienia, spisując w formie gawędy cudze wspomnienia.

– Historie piosenek to także autorzy tekstów i kompozytorzy, na przykład legendarny Marian Hemar. Pojawia się w Twoich kilku tekstach. On też był gwiazdą tamtych lat!?

– Hemar, Petersburski, Tom, Włast, Tuwim, to wielkie (z akcentem) Gwiazdy słowa II Rzeczpospolitej. Kształtowali gusty, wyznaczali trendy i, co najważniejsze, co rusz! pisały o nich rubryki towarzyskie ówczesnych gazet. To te smaczki są częścią owych historii, bo przecież to byli żywi ludzie, i każdy z innym temperamentem i talentami.

Co, Twoim zdaniem, powoduje, iż pamiętamy piosenki sprzed lat, a nie zostają nam w głowie te współczesne?

– To bardzo proste. Kiedyś piosenki pisali zawodowcy. Ludzie obdarzeni przez Boga albo talentem literackim, albo muzycznym. Potrafili komponować lub pisać od ręki wspaniałe piosenki. Kompozytorzy byli melodykami, co dzisiaj jest rzadkością, a autorzy tekstów prawdziwymi poetami. Nie mówię już o wykonawcach z tamtych lat. Ci artyści mieli „iskrę bożą”. Byli autentyczni w tym, co robili. A odbiorców sztuki, na każdym jej poziomie, nie dało się oszukać. Publiczność czuła bijącą z piosenki czy wykonania, prawdę.

– Czy masz swoją ulubioną gwiazdę tamtych lat? Albo piosenkę, tę szczególną …z gramofonowej płyty?

– Mam. Zawsze lubiłem tragiczne życiorysy, stad moja fascynacja Wierą Gran, której znakomicie rozwijającą się karierę przerwał wybuch II wojny światowej. A po niej, przez całe życie musiała walczyć z pomówieniami i kłamstwami na swój temat. Ulubiona piosenka…

Tutaj cię chyba zaskoczę – Trzy listy. Bardzo żałuję, że nie mam z kim porozmawiać, by poznać kulisy jej powstania, a nie bawię się w spekulacje. Szkoda.

– Bądź zdrów jedno wiedz/ Nienawidzę goręcej/ Niż wpierw kochałam cię.

Tak, to też Wiera Gran, i chyba wiem dlaczego właśnie ta piosenka… Naprawdę szkoda, że nie znamy jej historii! Wracając do tematu, co pozwala odtwarzać tamte klimaty, że Twoje opowiadania też brzmią jak tamte piosenki ze starej płyty, jak historie z pożółkłych roczników czy powieści z lat trzydziestych minionego wieku?

– Bardzo trudne pytanie… Może to, że – to też ktoś mi powiedział – mam „starą duszę”, która pozwala mi odkrywać i barwnie opisywać tajemnice tamtych lat?

– Dla kogo przywołujesz, z takim akcentem na retro, Gwiazdy oraz ich piosenki z gramofonowej płyty? Dlaczego? Moda? Osobisty sentyment?

– Ani to, ani to. Nigdy nie goniłem za tanim poklaskiem lub modami. Nie jestem też (chyba) za bardzo sentymentalny. Staram się szukać czegoś intrygującego w temacie, nad którym mam się pochylić. Temat musi mnie „kupić”. Wtedy oddaję mu się w stu procentach.

Nie potrafię pracować na „zlecenie”. Miałem kilka takich propozycji i to za naprawdę niezłe pieniądze, ale nie byłby one prawdziwe. To moje zapisywanie historii służy (może już trywialnemu w ciągłym powtarzaniu) ocaleniu od zapomnienia. Niestety, pamięć pokoleń kiedyś się kończy, szczęśliwie pozostają książki. Są, jak dotąd, niezastąpionym nośnikiem wiedzy, która odchodzi wraz z człowiekiem. Dzisiaj, kiedy patrzę na zbiór wspomnień osób, które znały Magdalenę Samozwaniec, widzę jak czas zabiera świadków historii. Na trzydzieści troje wspominających, żyją jeszcze dwie-trzy osoby. Na szczęście, ich wspomnienia zapisane przeze mnie na kartkach książek udało się ocalić.

– Podobną rolę spełniają Twoje historie piosenek, jak widać to w obecnej publikacji. I losy Ludzi, którzy powołali je do życia.

***

Utrwaleni na starych płytach czy na filmach, zabezpieczeni dzięki nowoczesnym metodom digitalizacji dokumentów, tych, które się zachowały, oczywiście. Mogą nadal służyć czytelnikom, dzięki takim – jak Rafał Podraza – narratorom z pasją. Chociaż mnie bardziej odpowiada nazwa – „pan od starej piosenki”, który z pietyzmem przywraca każdej z nich kolejną, tym razem literacką, młodość. A tymczasem TANGO NOTTURNO …z gramofonowej płyty – odtwarza specjalnie dla Ciebie, Czytelniczko i Czytelniku, najpiękniejsze melodie.

Z Rafałem Podrazą rozmawiała Róża Czerniawska – Karcz

Rafał Podraza, Tango Notturno …z gramofonowej płyty, seria:akcent, Wyd. hogben, Szczecin 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>