Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Jak (nie)zostać recydywistą

Walter F. Starbuck, sześdziesięcioczterolatek i recydywista, zabrał mnie w niezwykłą podróż do czasów, które wprawdzie pamiętam dobrze, aczkolwiek wyrywkowo (w końcu to lata 70., miałam mniej więcej 10 lat). Afera Watergate kojarzy mi się ze skandalem politycznym i siłą „czwartej władzy”, a bohater Vonneguta, właśnie w wyniku tego epizodu z życia Stanów Zjednoczonych, trafia za kratki. I to na całe dwa lata. Jak przeżył więzienie? Kim jest, opuszczając jego mury? Wprawdzie skończył kurs miksologii, ale w dalszym ciągu jest, był i będzie absolwentem Harvardu i tylko Harvardu.

Harvard, obok afery Watergate, jest słowem kluczem w powieści Vonneguta, metaforą i symbolem. No i nie powiem, czego dotyczy, gdyż zabiorę czytelnikowi całą radość z odkrywania przenośnych sensów i z zabawy, dostarczanej przez autora niezmiennie w postaci czarnego humoru i ironii, która jest kolejnym kluczem. Ironia tym razem odrobinę inna niż w pozostałych dziełach pisarza, ale zawsze celna, trafiająca dokładnie w punkt. Boleśnie i szczerze.

Postać samego głównego bohatera i narratora zarazem przypomina mi w jakiś sposób rodzimego Nikodema Dyzmę. Nie tylko dlatego, że rodzice Starbucka noszą polskie nazwisko (Stankiewicz), ale głównie z powodu „kariery”. W retrospekcjach można prześledzić losy Waltera od gry w szachy (kolejne słowo klucz), przez pracę w Białym Domu, po… bycie recydywistą. Kariera, która kończy się w więzieniu, jest drogą przez zbiegi okoliczności, mniej lub bardziej pechowe, ale zawsze ukazujące bohatera jako ślamazarę, nieudacznika i parweniusza z zacięciem ideologicznym. Niemniej, jest coś czarującego w tej postaci, coś, co nazwałabym głęboką mądrością, płynącą bezpośrednio z wnętrza umysłu. Vonneguta, rzecz jasna, który wplótł w introspekcje swoje własne, krytyczne i dojrzałe, humanistyczne poglądy.

Ciekawy jest „Recydywista”, dający możliwość autorefleksji i przemyśleń nad systemami politycznymi, władzą i bogactwem, a także ludzką dobrocią i miłością. Vonnegut pokazuje, jak nie stać się recydywistą (w wielu wymiarach tego słowa) i jak można, obok długich rozmów o cierpieniu, odprężyć się szczeniackimi żartami, gromadząc dowcipy na chwilę beztroski i oddechu od codzienności. A rozmowa, nawet telefoniczna, może być najprzyjemniejszym ze znanych narkotyków. Rozmawiajmy więc i… czytajmy Vonneguta, zwłaszcza w czasach ogólnoświatowej kwarantanny.

Mirka Chojnacka

Kurt Vonnegut „Recydywista”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2020

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>