SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Jedna z miliona

nie szkodzi kiedysJak trudno zrozumieć totalitarny świat dyktatury i żyć w nim, dowiadujemy się z książki Johanny Bodor – Węgierki, tancerki, aktorki, choreografki urodzonej w Rumunii. Tak jak wielu Węgrów z Siedmiogrodu, których terytorium zamieszkania, po wojnie, wchłonęło państwo rumuńskie stara się wraz z rodzicami opuścić ten biedny i skorumpowany kraj.
Zadziwiają opisy (a przecież i Polacy pamiętają te czasy), gdy w latach osiemdziesiątych brakowało wszystkiego – począwszy od prądu, ciepłej wody, na jedzeniu oraz ubraniu skończywszy. Kiedy rarytasem była rolka papieru toaletowego (czasami wręczana jako prezent imieninowy lub z innej okazji!), a wszechpotężna inwigilacja i podsłuchy odbierały radość życia. Pomimo wszystko jednak polska rzeczywistość tamtych lat była o niebo lepsza niż to, co „Słońce Karpat”(Ceausescu) zafundował swoim rodakom. Trzeba było wykazać się wyjątkowym sprytem oraz inteligencją, by uzyskać pozwolenie na wyjazd z tego straszliwego kraju. Tak jak udało się to w końcu samej Johannie i jej rodzicom. Dziewczyna przypłaciła to kilkoma latami samotności, gdy rodzice wyjechali jako pierwsi. Był to dla niej czas wyjątkowy – musiała skończyć Państwową Szkołę Baletową w Bukareszcie, sama dbać o siebie i zachowując pozory szczęśliwej obywatelki Rumunii, nie dać się na niczym przyłapać policji politycznej.
Jak wynika z lektury, w życiu za wszystko trzeba zapłacić, także za przyspieszone dorastanie beż rodziców, w ponurym otoczeniu. W tym przetrwaniu pomogła jej pasja, którą niczym bakcyl połknęła w dzieciństwie – sztuka i świat artystyczny. Nie zawsze jednak udało się Jej wyjść z podniesionym czołem z różnych sytuacji życiowych, ale te doświadczenia wzmocniły tylko bohaterkę, wyrobić krytycyzm. Tak samo krytycznie jak odbierała niektóre swoje zachowania jak patrzyła na najbliższe osoby, którym przyszło żyć w tym wspólnym „obozie”.
Autorka wie, że jej los był udziałem milionów zniewolonych Rumunów, z tym, że jej udało się zmienić całkowicie życie – zawarła fikcyjne małżeństwo z Węgrem i wyjechała. Inni nie mieli tyle szczęścia, pozostali. Tracąc lata i radość, którą potrafi nieść życie w demokratycznych krajach. Gdzie możemy dokonywać wyborów racjonalnych, robić to, na co mamy ochotę.

Johanna Bodor jest znakomitą obserwatorką. Jej opisy życia codziennego w Rumunii lat osiemdziesiątych są niczym szaro-bure obrazy – pomimo, że smutne i przygnębiające, ale oddające realia tamtych dni. Tak było i tej historii nic już nie zmieni. Warto sięgnąć po tę pozycję, by tym bardziej cieszyć się wolnością, której doświadczamy.

EKa

Johanna Bodor – Nie szkodzi, kiedyś zrozumiem, tłumaczenie Irena Makarewicz, Świat Książki 2016

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>