Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Jestem inna

Zawsze chciałam być czarownicą. Oczywiście taką dobrą, która pomaga ludziom. I najbardziej na świecie pragnęłam… zabierać ból. Jakikolwiek, czy to fizyczny, czy to psychiczny, taki, wobec którego współczesna medycyna jest bezsilna. No i co by to było, gdybym w 1775 roku przy pomocy naparu z kory wierzby białej przyniosła ulgę artretyzmowi dziedziczki Stokowskiej? A dzięki imbirowi zmniejszyła obrzęk stawów? Boże uchowaj! Nie minęłoby wiele czasu, a spłonęłabym na stosie. Za co? Na to pytanie można znaleźć odpowiedź w powieści Tomasz Kowalskiego, ale podpowiem – za to, że jestem… inna.
Wprawdzie akcja „Nie pozwolisz żyć czarownicy” dzieje się w czasach odległych, oświeceniowej Polski, lecz problem pozostał ten sam – ludzkiej zawiści i strachu przed nieznanym. Ha, byłabym wiedźmą wtedy, bo „(…) ze względu na wiek i wynikającą z tego faktu niepłodność traciły [nawiedzone] moc czynienia czarów.Diabeł bowiem upodobał sobie, rzecz znana, tylko kobiety młode…”. One właśnie w czasie miesiączkowania kontaktowały się ze Złym i określano je „ciotami” (czarownicami). Ciota, no nieźle. I to właśnie cioty stały za rzucaniem uroków, a nawiedzone wiedźmy mogły odczynić czary, gotując np. podkowę, by jakieś bydlę z powrotem dawało mleko. Poważano je jednakże, były potrzebne i znane, ale strach i nieufność czasem brały górę i doprowadzały do tragedii.
Tragiczne są losy czternastu kobiet, oskarżonych o czary w epoce, gdy oświeceniowe idee nie dotarły jeszcze pod strzechy. Niewyobrażalne poniżenie i ból stają się udziałem niewinnych istot, których jedyną zdrożnością stało się to, że są.. inne. Inne, bo sad im rodzi owoce, kiedy w całej wsi jest susza. Bo urodziły dzieci, które miały genetyczne wady. Bo… powodów można by mnożyć i mnożyć, ale wniosek jest jeden – „Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie”, jak powiadał Ignacy Krasicki. I chyba nic się nie zmieniło od wieków.
Powiem tak – zmęczyła mnie ta powieść okrutnie. Psychicznie i fizycznie. Opisy tortur, jakim poddawano oskarżone o czary kobiety, przechodzą ludzką wytrzymałość. Nic też dziwnego, że albo umierały w trakcie, albo przyznawały się do zarzucanych im czynów. Zgromadzone na stosie gałęzie z żywicą były dla nich wybawieniem… dusiły się najpierw od dymu i nie czuły już bólu płomieni. Jednakże, ten ból pozostawał wśród bliskich, którzy nie mogli pojąć, dlaczego… Poszukajcie odpowiedzi w powieści Tomasza Kowalskiego, ale uprzedzam – nie jest to lektura łatwa i przyjemna. W sam raz na marcowe wahania nastrojów i pogody. Pozwólmy żyć czarownicom…

Mirka Chojnacka

Tomasz Kowalski, Nie pozwolisz żyć czarownicy, Wydawnictwo Mg, 2018

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>