Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Jesteśmy potworami?

Nie jest to książka, która porywa jak huragan. Ani jak halny. W sumie to nie wiem, czy porywa w ogóle. W każdym razie mnie zrazu nie porwała – nie przeniosłam się do Oz (czyt. The World of Lore) w leju tornada jak Dorotka – pozostałam na tapczanie z potwornymi istotami w zasięgu wzroku. Czekały na mnie przez dwa tygodnie, aż do momentu, kiedy przeczytałam rozdział poświęcony Innym. I wtedy pojęłam (i dałam się porwać), że to nie jest książka o potworach, tylko o nas. Ludziach, którzy się boją.
Czego się boimy? Spośród setek przytoczonych opowieści o wampirach, wilkołakach, elfach, poltergeistach czy syrenach, największe wrażenie robią te, z których może wynikać, że sprawcą całego horroru był (i jest) człowiek, a nie siły nadprzyrodzone. Mahnke, przez cały swój fabularyzowany dokument, podkreślając sceptyczny stosunek do przedstawianych faktów (o ile to fakty), nakreśla czytelnikom historie niezwykłe i przerażające w swej istocie, potwierdzone historycznie datami i relacjami świadków. Aż strach się bać.
Ach, strach, strach (gdy z szafy wypada przystojny trup, a potem żona z nim ucieka – za Kabaretem Starszych Panów) pomyśleć nawet, że jak twierdzi autor: „Ten straszliwy, ponadczasowy potwór jest – i zawsze był – w każdym z nas. Mamy go we krwi, niczym przekleństwo wampiryzmu. Ale raczej to nie to, o czym zapewne pomyśleliście. To strach.” I tu leży pies pogrzebany – a co, jeśli pod łóżkiem albo w szafie czai się jakiś potwór? Czyż nie byliśmy wychowywani na opowieściach, w których niegrzeczne dzieci COŚ zabiera? Zjedz mięsko, bo przyjdzie Baba Jaga, nie płacz, bo ten pan cię zabierze… Bez komentarza. Jesteśmy potworami.
Świat potworów został w tej książce przedstawiony bardzo wszechstronnie, od smaczków językoznawczych poczynając, a na refleksjach kulturowych kończąc. Nawet nazwałabym tę pozycję współczesnym bestiariuszem, gdyż i smoki zajmują w niej parę stron. I choć po bestiach zwierzęcych przychodzi czas na ludzkie, to Hannibala Lectera zaliczyłabym… no właśnie? Cóż z tego, że to fikcyjna postać? Autor przepięknie pokazuje prawdę psychologiczną, w której obsesja, pragnienie zemsty czy zwyczajny strach przed Innym przeistacza człowieka w bestię. Krwiopijczą i krwiożerczą. Ludzkożerczą również.
Wprawdzie Mahnke pozostawia czytelnika z niedosytem wrażeń – czytałoby się o tych potwornych historiach i czytało, ale mnie zostawił z dosytem refleksji. I na niektóre pytania nie jestem w stanie odpowiedzieć. Nie mam pojęcia, czy przekroczyłabym granicę i w ekstremalnej sytuacji zaczęła zjadać współtowarzyszy niedoli. Tak, najbardziej poruszył mnie (i porwał) rozdział o kanibalizmie. Nie wiem też, czy nie wzięłabym sprawiedliwości we własne ręce, gdyby ktoś skrzywdził moje dzieci. Wiem tylko, że jako przyszła babcia (o matko, jak to brzmi!) nie będę straszyć wnuków potworami. Za dużo ich w realnym świecie.

Mirka Chojnacka

Aaron Mahnke „The World of Lore. Potworne istoty”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2018

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>