Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Każdy kij ma dwa końce

lepsza-polowaŻycie Marty to codzienna, heroiczna walka. Mimo, iż pracuje zawodowo, to w domu czeka na nią dwójka wymagających dzieci – mąż i dorosły już syn. Obaj potrzebują nieustannej opieki i wsparcia. Nie umieją obsługiwać sprzętów gospodarstwa domowego, każda próba wbicia gwoździa kończy się ciężkim uszkodzeniem ciała, a do tego obaj są nieustannie głodni. Tak, więc Marta sprząta, pierze, prasuje, dźwiga tony zakupów, remontuje i przede wszystkim nieustannie gotuje. Obaj panowie, przyzwyczajeni do opieki i wyręczania, przyjmują je z godnością. Zupełnie nie widzą, ile wysiłku i czasu zajmuje Marcie oporządzanie ich. Nie kwapią się do ruszenia jej z pomocą. Nic dziwnego, że skrajnie przemęczona i wyczerpana kobieta jest znerwicowana i sfrustrowana. I tak, przy akompaniamencie nieprzerwanej litanii skarg, gróźb, krzyków i wyzwisk, kierowanych w stronę dwóch pasożytów, dzień po dniu toczy się życie tej typowej matki Polki. Wszystko to zmienia się w momencie, kiedy Robert przypadkiem spotyka niewidzianego od lat przyjaciela rodziny Bąka.

Książka Izabeli Pietrzyk „Lepsza połowa” jest idealną lekturą dla wszystkich przemęczonych gospodyń domowych. Sceny z życia rodziny Marty i Roberta przypominają rzeczywistość w większości polskich domów. Media propagują partnerski model rodziny. Małżonkowie powinni wspierać się i pomagać sobie w trudach prowadzenia wspólnego gospodarstwa. Powstała nawet aplikacja na smartfony, dzięki której możemy sprawiedliwie rozdzielić obowiązki domowe. Obraz ten jednak ma się do rzeczywistości, jak przeciętna kobieta do wyretuszowanej modelki na zdjęciu w kobiecym czasopiśmie. Współczesne kobiety łączą pracę zawodową z wychowaniem dzieci i dbaniem o domowe pielesze. To głównie one sprzątają, gotują i piorą. Dobrze, jeśli panowie chcą i pomagają partnerkom. Jednak najczęściej kończy się to na symbolicznym wyniesieniu śmieci, czy okazjonalnym zmyciu naczyń. Prawda jest jednak taka, że żadna ze stron nie musi godzić się na taki układ. Panowie mogą wyjść poza ramy wpojonej im w dzieciństwie wizji głowy rodziny, zaś panie mogą otwarcie określić swoje stanowisko w tym temacie. Reszta, to kwestia kompromisu. Dlatego też rozumiem mężów, którzy dość mają wiecznie marudzących, ustawiających wszystkich domowników po kątach matek Polek. Kobiet, które idealnie wypełniają swoje obowiązki, jednocześnie stawiając się w roli męczennicy i ofiary. Każdy kij ma dwa końce.

Lubię książki Izabeli Pietrzyk. „Lepszą połowę” również czytało mi się świetnie. Postacie są dobrze zarysowane i wiarygodne. Książka skrzy się humorem. Dialogi toczą się wartko, przeskakują z wątku na wątek i czasem wyprowadzają czytelnika w zupełnie niespodziewanym kierunku. Zwykle lubię dygresje i bardzo podobały mi się one w innej książce tej autorki, jednak w „Lepszej połowie” jest ich jednak momentami zbyt wiele. Mogą nużyć. Pierwsza część książki, wywołuje rozbawienie. Druga połowa jest nieco bardziej refleksyjna. Każdy z nas lubi czuć się dobry. Często nie widzimy własnych win i chętnie obwiniamy innych. Trudno jest zmierzyć się z prawdą, a to właśnie musiała zrobić Marta. Powieść ta niewątpliwie zawiera „wątek terapeutyczny”, jest pewnym drogowskazem dla pań, zapętlonych w poczuciu bycia ofiarą. Rola typowej matki Polki jest bardzo trudna. Jeśli nie radzimy sobie z emocjami, to warto zwrócić się o pomoc do terapeuty. No i znaleźć dobre przyjaciółki.

„Lepsza połowa” Izabeli Pietrzyk, to idealna lektura na jesienne wieczory.

Małgosia Maćkowiak

Izabela Pietrzyk, Lepsza połowa, Prószyński i S-ka, 2016, s. 504

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>