Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

“Każdy powinien mieć pasję” – rozmowa z Tomaszem Wandzlem

W 2011 roku ukazała się pierwsza Pana powieść Pt. “Dom w chmurach“. Jej bohater tak jak Pan stracił  wzrok. Zawsze chciał Pan pisać?

Kilka lat temu do głowy by mi nie przyszło, że napiszę choćby opowiadanie o książce już nie mówiąc. Może to zabrzmi dziwnie, ale impulsem do pisania była nuda. Przez pięć lat dojeżdżałem do pracy oddalonej od miejsca zamieszkania o 100 km. Po pewnym czasie cztery godziny spędzane codziennie w pociągu zaczęła wypełniać nuda. Pewnego dnia znalazłem w Internecie ogłoszenie o konkursie na opowiadanie. Postanowiłem spróbować swoich sił w pisaniu. Podczas dwóch lat spędzonych na UMK w Toruniu współpracowałem z gazetą studencką, więc jakieś pojęcie o pisaniu miałem. Po pierwszym opowiadaniu przyszła kolej na dalsze. Cierpliwie i uparcie wysyłałem swoje teksty na konkursy literackie. Na początku bez żadnych rezultatów, ale po pewnym czasie zacząłem zdobywać wyróżnienia. Gdy moje opowiadanie pt. “Ostatnie tango w Sopocie” zajęło drugie miejsce w konkursie literackim poczułem, że pisanie będzie ważną częścią mojego dalszego życia.

W maju 2009 roku znalazłem ogłoszenie o konkursie na powieść współczesną. Jednym z warunków konkursu było, aby akcja powieści toczyła się w okolicach miejscowości Walim. Przed utratą wzroku wiele wędrowałem po górach i tereny wokół Walimia poznałem bardzo dobrze. Po kilku dniach miałem gotowy szkielet powieści. Dalsze kilka miesięcy to wypełnianie tego szkieletu treścią. Cały “Dom w chmurach” został napisany w pociągu podczas podróży do i z pracy.

Czym jest dla Pana pisanie?

Uważam, że każdy powinien mieć pasję, przez którą może wyrażać siebie, która będzie odskocznią od codzienności. Tak właśnie traktuję pisanie. To dla mnie doskonała zabawa. Tworzenie fabuły to pewnego rodzaju gra z tym, co się wydarzyło, z tym, co wydarzyć się mogło i z własną wyobraźnią. Daleki jestem od nazwania siebie pisarzem. Bardziej wolę określenie “Ktoś, kto pisze“.

Jak wygląda pisanie książki, kiedy człowiek nie widzi? Kto Panu w tym pomaga?

Do pisania używam zwykłego komputera wyposażonego w program, który całą zawartość ekranu odczytuje głosem syntetycznym. Korektą tekstów zajmuje się moja żona. Co do konstruowania opisów, dialogów i narracji wykorzystuję wyobraźnię oraz to, co zapamiętałem z czasów, gdy widziałem. Fakt, że kiedyś się widziało bardzo pomaga w pisaniu zwłaszcza, gdy trzeba opisać wystrój wnętrza, barwy, ludzkie twarze…

Co było inspiracją do napisania “Hycla”?

W maju 2010 roku przestępcy zorganizowali atak na dom celnika, który razem z psem szkolonym do znajdowania kontrabandy odnosił sukcesy w wykrywaniu przemytu na granicy Polsko-Rosyjskiej. Właśnie ten incydent zainspirował mnie do napisania Hycla“.

Czy ma Pan psa?

Nie, ale kilka lat temu miałem psa przewodnika. Pies opisany w “Hyclu” przypomina wyglądem i usposobieniem zwierzaka, który kiedyś był moim przewodnikiem i przyjacielem.

Jak to było z wczuciem się w emocje czworonoga? Jak się Pan do tego przygotowywał?

Przyznam, że w pisaniu “Hycla” najtrudniejsze było opisywanie emocji, jakie odczuwa pies. Odwzorowywanie ludzkich uczuć jest o wiele łatwiejsze. Przede wszystkim dużo czytałem o psach. Dzięki temu mogłem opisać odczucia i reakcje zwierzęcia. Mam jednak świadomość, że są to opisy, z którymi wielu znawców psiej natury się nie zgodzi. Na całe szczęście “Hycel” to powieść, nie rozprawa naukowa a w powieściach wszystko jest możliwe…

Książkę udało się wydać przy pomocy wielu ludzi. Proszę o tym opowiedzieć.

Mając napisane dwa rozdziały “Hycla” zacząłem się zastanawiać nad sposobem wydania powieści. Możliwości było kilka. Pierwsza to rozesłanie tekstu do wydawnictw i czekanie na cud, bo prawdopodobieństwo, że mój tekst zostanie dostrzeżony wśród setek, jeśli nie tysięcy manuskryptów, jakie corocznie otrzymują wydawnictwa jest mało prawdopodobne. Choć trzeba przyznać, że cuda się zdarzają. Drugą możliwością było wysłanie powieści na konkurs i tak też uczyniłem. “Hycel” przeszedł przez dwa etapy konkursu, jednak do ścisłego finału nie dotarł. Wtedy przypomniałem sobie, że kiedyś słyszałem o portalu www.polakpotrafi.pl. Serwis ten pomaga realizować różne projekty.

Zasada działania portalu jest bardzo prosta. Po pierwsze należy zgłosić projekt. Jeśli administrator portalu uzna go za ciekawy projekt jest publikowany na stronie portalu. Od tego momentu każdy może wesprzeć projekt finansowo a w zamian otrzymać nagrodę fundowaną przez założyciela projektu. Jeśli projekt otrzyma wsparcie pozwalające na jego realizację środki są przekazywane dla założyciela projektu. Jeśli wsparcie będzie niższe pieniądze zostają zwrócone wpłacającym. Mój projekt wsparło bardzo wiele osób i to dzięki nim oraz sponsorowi, którym był jeden z lokalnych banków książka została wydana.

Czy przed utratą wzroku dużo Pan czytał? A jak teraz to wygląda? Ktoś czyta Panu, a może słucha Pan audiobooków? Jakich autorów Pan ceni?

Uważam książki za niewyczerpane źródło wiedzy o świecie i innych ludziach. Zawsze sporo czytałem. Teraz głównie słucham audiobooków. Nie mam szczególnie ulubionych autorów. Sięgam prawie po wszystkie gatunki z wyjątkiem fantastyki i horrorów.

Proszę opowiedzieć o swoich wrażeniach po spotkaniach autorskich.

Spotkania autorskie promujące “Dom w chmurach” wspominam niezwykle miło. Było ich kilkadziesiąt w różnych miejscach polski. Szczególnie utkwił mi w pamięci sposób, w jaki czytelnicy utożsamiali moją osobę z bohaterem powieści. Zadawano różne dziwne pytania w stylu: “- Czy to prawda, że podobnie jak główny bohater rozwiódł się Pan z żoną?”, “-Czy nie boi się Pan mieszkać w tak dużym domu na odludziu?“. Doszło nawet do tego, że w mediach ukazywały się wywiady, w których można było przeczytać, że “Tomasz Wandzel podobnie jak bohater jego książki stracił wzrok w wyniku wypadku“, co jest oczywistą nieprawdą, ponieważ to nie wypadek, ale choroba pozbawiła mnie wzroku. Spotkania promujące “Hycla” mają zupełnie odmienny charakter, bo i książka jest inna od poprzedniej.

Będą kolejne książki?

Jesienią zaczynam pracę nad zbiorem opowiadań społeczno-obyczajowych. Kilka z nich już powstało i cierpliwie czeka w szufladzie na pozostałe. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem książka powinna ukazać się w maju, lub czerwcu 2013 roku.

Życzę powodzenia i dziękuję za odpowiedzi.

Z autorem rozmawiała Monika Wilczyńska. O książce „Hycel” pisaliśmy tutaj.

Tomasz Wandzel – ur. w 1975 r. w Głuchołazach. Od najmłodszych lat zapalony turysta górski. W 1998 roku traci wzrok. Od 2004 roku mieszka z wraz z żoną i dziećmi w Prabutach. Poza pracą zawodową publikuje reportaże oraz krótkie formy prozatorskie. W 2010 roku zajmuje I miejsce w ogólnopolskim konkursie na reportaż prasowy im. Macieja Szumowskiego. “Hycel” to jego druga wydana powieść.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>