Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Kraina wiecznej tęsknoty

Są takie książki, które zapamiętuje się na całe życie i z całą stanowczością mogę stwierdzić, że powieść Igora Newerlego do takich należy. Sam twórca – zapomniany po obaleniu komunizmu, łączony z socrealizmem i powieściami pisanymi zgodnie z jedynie słusznym kierunkiem, został jednak niedawno wskrzeszony przez Wydawnictwo Mg! Świetny pomysł, gdyż warto poznać prozę Igora Abramowa (Newerlego), opisującą syberyjską egzystencję Polaków.

Rzadko to robię, ale postanowiłam przybliżyć odrobinę sylwetkę autora „Wzgórza błękitnego snu”, gdyż dla młodszych pokoleń może okazać się postacią nieznaną, a losy scenarzysty „Króla Maciusia I”, laureata medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (1982) oraz współpracownika Janusza Korczaka, mogłyby stać się inspiracją do niejednego scenariusza filmowego. Jego dziadek (Josef Neverly) był carskim łowczym, a ojciec (Mikołaj Abramow) oficerem rosyjskim, który zginął, ratując tonącego. Przyszły autor „Pamiątki z Celulozy” jako mały chłopiec (ur. w 1903 roku) mieszkał na terenie koszarów wojskowych i tam, w wypadku, stracił prawą nogę. W 1915 r. wraz z rodziną został ewakuowany w głąb Rosji, gdzie spędził młodość aż do powtórnego aresztowania przez NKWD, kiedy to dzięki podstępowi udało mu się zbiec z transportu i przedostać w 1924 roku do Polski. Od 1926 stał się prawą ręką Janusza Korczaka, będąc jego sekretarzem (wiele lat później sam będzie miał sekretarza – Jacka Kuronia), a od 1932 redagując „Mały Przegląd”, czasopismo tworzone przez dzieci i dla dzieci, aż do wybuchu wojny. Wtedy przekwalifikował się na szklarza, a później stolarza, jednocześnie prowadząc działalność konspiracyjną. Aresztowany, uwięziony na Pawiaku, wywieziony do Majdanka, po pobycie w obozach koncentracyjnych na terenie Niemiec, trafia do Szczecina w 1945 roku, by zarejestrować się jako repatriant. Wstępuje do partii, ale z pewnością nie jest postacią jednoznaczną w ocenie – w 1966 roku oddaje legitymację. Zaciekawieni? Po resztę odsyłam do przepastnych zasobów Internetu.

„Wzgórze błękitnego snu”, wydane po raz pierwszy w 1986, rok przed śmiercią Newerlego, jest dziełem niezwykłym. Głównemu bohaterowi, Bronisławowi Najdarowskiemu, autor nadał rys spiskowca, członka „Proletariatu”, nawet zamachowca chcącego uśmiercić premiera carskiego. Ostatecznie Bronisław odbywa czteroletnią katorgę w Akatuju, później skazany na dożywotnie osiedlenie w syberyjskiej tajdze zakotwicza się w Starych Czumach. I w tym momencie zaczyna się przepiękna opowieść o życiu – miłości i śmierci, przyjaźni i zdradzie. A przy tym napisana językiem, w którym widać doskonały warsztat literacki – nawet opisy przyrody nie nużą, tym bardziej, że możemy stać się świadkami zarówno piękna, jak i grozy Syberii.

A propos grozy – Syberia utrwalona jest jednoznacznie negatywnie w powszechnym i stereotypowym odbiorze. Winić za to należy naszych wielkich romantyków, gdzie mroźna kraina jawi się jako miejsce kaźni i jest synonimem słów „zsyłka” czy „katorga”. Również w relacjach pamiętnikarskich powróconych z Sybiru byłych zesłańców można znaleźć takie określenia: ziemia przeklęta, lodowe piekło, kraina wiecznych śniegów i wiecznej tęsknoty, ziemia milczenia i grozy, i wiele innych podkreślających heroizm ludzi tam zamieszkałych. Dopiero w literaturze międzywojnia podejmowano próby ukazywania życia na Syberii bez stereotypowych obciążeń. Z kolei po 1945 roku prozę „syberyjską” zdominowały łagry. Natomiast Newerly podejmuje próbę demitologizacji Syberii i udaje mu się z miejsca katorżniczej pracy uczynić… a sami sobie zobaczcie i poczytajcie.

Zagłębiając się w świat „Wzgórza błękitnego snu”, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że obcuję z literaturą przygodową czy sensacyjną i to znaną mi z czasów dzieciństwa – wspaniałych autorów amerykańskich – J. F. Coopera, Jacka Londona, J. Curwooda. Zwłaszcza Londona, gdyż motyw znalezienia małego psiaka, późniejszego pomagiera w polowaniach, zdecydowanie prowadzi do „Białego kła” i innych utworów tego autora. Ale sagę Newerlego najchętniej połączyłabym z powieściami Karola Maya, których byłam zagorzałą fanką (przyznajcie się, sami chcieliście być jak Winnetou albo Old Surehand) i które zainspirowały mnie choćby do tego, by nauczyć się jeździć konno czy strzelać. W myślistwie nie miał mnie kto przeszkolić, ale po latach nabyłam innych tropicielsko-dedukcyjnych umiejętności (przydatnych zwłaszcza w pracy dydaktyczno-wychowawczej). Główny bohater „Wzgórza…” jawi się z początku jako żółtodziób (vide Old Shatterhand), stopniowo przechodzi kolejne etapy wtajemniczenia, aż staje się pełnoprawnym mieszkańcem tajgi. Zmienia się z dandysa w świetnego trapera, a przy tym człowieka mogącego być wzorem – niesie bezinteresowną pomoc Buriatom, organizuje ucieczkę zesłance politycznej, a zamiast złota (znalazł z Czutkichem samorodek) woli spokojną i uczciwą pracę. Istny wzór i do tego przystojniak, ech… Tak, wątek miłosny też jest, a sceny erotyczne… noo, byłam pod wrażeniem, jak bezpruderyjnie i naturalnie można opisać seks w łaźni. Polecam i zachęcam. Do czytania znakomitej i niezapomnianej powieści Igora Newerlego z Syberią na pierwszym planie.

Mirka Chojnacka

Igor Newerly, Wzgórze błękitnego snu, Wydawnictwo Mg, 2020

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>