Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

“Królestwo łabędzi” – Ucieczka od codzienności

W każdej kobiecie drzemie mała dziewczynka. Okazuje się, że we mnie także. Moją ulubioną baśnią w dzieciństwie była ta o królewnie i jej braciach zamienionych w łabędzie. Z ogromną przyjemnością przeczytałam nową wersję tej opowieści.

Ojciec Aleksandry był królem państwa o nazwie Królestwo. Dziewczynka była najmłodszą córką i oczkiem w głowie całej rodziny. Jej trzech braci dbało o nią i rozpuszczało ją, jak to tylko możliwe. Jednak szczególna więź łączyła dziewczynkę z matką – Branweną Mądrą. To ona właśnie przekazywała córce tajniki dawnej magii Przodków. Uczyła ją zielarstwa, leczenia, porozumiewania się ze zwierzętami. Tłumaczyła jej jak ważna jest ziemia i wpoiła jej ogromną miłość do natury. I tak mijał dzień za dniem. Nic nie zapowiadało nieszczęścia. Nikt go nie przeczuwał. Podczas wyprawy do lasu królowa zostaje zaatakowana przez straszną bestię. W wyniku odniesiony ran umiera. Oszalały z rozpaczy król całe dni spędza w lesie, a poszukiwaniu bestii. Z jednej z wypraw przywozi do domu ranną dziewczynę. Od tej pory życie Aleksandry całkowicie się zmienia.

Nie spodziewałam się, że książka z nurtu młodzieżowego fantasy będzie mi się podobała. Czyta się świetnie, dlatego pochłonęłam ją błyskawicznie. W baśniowym świecie, stworzonym przez autorkę, wszystko tworzy harmonijną całość, nic nie zgrzyta. Bohaterka jest subtelną dziewczyną, której nie sposób nie lubić. Czarny charakter zaś jest wyrazisty i odpowiednio mroczny. Wyraźnie zarysowana jest granica pomiędzy dobrem, a złem. Łatwo być po stronie dobra, kiedy wie się, gdzie przebiega granica.

Zoe Marritt w tworzeniu fabuły wykorzystała wierzenia i religie opierające się na naturze. Pojawiające się w powieści Kręgi Przodków, przepływy energii, zioła, magia natury, czy ścieżki i źródła energii, z których korzysta bohaterka, są zapożyczone. Już sama koncepcja kobiecych kręgów, kobiecej siły przywodzi na myśl nieopogańską religię wicca. Magia tej opowieści udziela się czytelnikowi. Jest w niej coś zupełnie niezwykłego. Rzecz jasna, nie jest to wielka literatura, ale idealna powieść dla spragnionych baśni, zafascynowanych magią nastolatek, ale także idealny relaks dla całkiem dorosłych miłośniczek literatury faktu, które potrzebują lekturowej odmiany. U mnie lektura ta świetnie trafiła w moment – dałam się jej porwać i zaczarować.

 Jest jeszcze jedna rzecz, o której muszę wspomnieć – “Królestwo łabędzi” ma piękną okładkę. Wyjątkowo przyjemna dla oka i idealnie pasuje do treści. Na blogu autorki obejrzałam okładki z wydań w innych państwach i polska podoba mi się najbardziej.

“Królestwo łabędzi” z całą pewnością nie dostanie nagrody Nobla w dziedzinie literatury, ale jeśli jesteście zmęczeniu codziennością i chcielibyście na chwilę przenieść się w magiczny świat baśni, to jest to książka idealnie dla was. Mnie urzekła i myślę, że będę do niej wracała. Czasem potrzebuję w życiu trochę magii.

Małgosia Maćkowiak

Zoe Marriott, Królestwo łabędzi, Wydawnictwo Egmont, 2013

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>