Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Kto się zamieni z Casanovą?

Zbiór trzynastu (sic!) tekstów Jarosława Grzędowicza zaintrygował mnie przede wszystkim tytułem. Jakoś natychmiast skojarzył mi się z Kingowskim „Smętarzem dla zwierzaków” – musiałam koniecznie sprawdzić, czy słusznie. I pozostawię to pytanie bez odpowiedzi, zachęcając do lektury. Natomiast zajmę się paroma innymi opowiadaniami, które (przyznaję się) zrobiły na mnie wrażenie.

Gdybym miała wybierać te najlepsze, to byłyby… te najkrótsze, jak chociażby „Weneckie zapusty” czy „Nagroda”. Już mówię, dlaczego. Nie jest łatwo wykreować choćby wycinek rzeczywistości, zapisując tylko kilka stron formatu B6 tak, żeby czytelnik miał wrażenie kompletności tego świata. Nie jest łatwo paroma słowami nakreślić bohatera na tyle dobrze, że właściwie wiemy o nim wszystko. A do tego poprowadzić wartką akcję z nieoczywistym punktem kulminacyjnym i zamknąć całość zaskakującą puentą. Nie jest łatwo, a Grzędowiczowi się to udaje po mistrzowsku. I ja to uwielbiam! Wiecie, takie uczucie, że czytam, czytam, zaczyna narastać we mnie jakieś nieokreślone podejrzenie co do rozwoju wydarzeń i nagle – ha, miałam rację! Albo – ha, a niech to…

Autor wpuścił mnie w maliny nie raz i nie dwa, ale przy kolejnym i kolejnym opowiadaniu już się pilnowałam, mrucząc pod nosem – o nie, Jarku, tym razem ci się nie uda, nie ma mowy. Tak. No tak. Znowu mnie przechytrzył. I powiem wam, że na tym właśnie polega magia krótkiej formy literackiej – na rozgrywce autora z czytelnikiem, kiedy rodzi się takie dodatkowe napięcie, wręcz rywalizacja między obiema stronami (w dodatku na czas, czyt. kartki), w której wiadomo, kto ma przewagę, niestety. Jak w pojedynku między greckim bogiem a śmiertelnikiem. Już mi się wydaje, że zwyciężyłam, wracam z Hadesu z ukochaną, a tu chwila nieuwagi i po frytkach. Bye, bye, Eurydyko.

Niestety też otwierające zbiór opowiadanie „Hobby ciotki Konstancji” zupełnie mnie w tę rywalizację nie wciągnęło, ale miłośnikom okultyzmu i jego pochodnych z pewnością przypadnie do gustu. Za to „Nagroda” jest perełką, a przy tym ostrą satyrą na korpo. Weekendowa integracja, tańce hulanki, swawole, a z drugiej strony – presja czasu i wyścig o tytuł pracownika miesiąca, te sprawy. Ech, chciałabym mieć taką radę pedagogiczną, wyjazdową, na Karaibach… Tylko czy chciałabym z niej w takim stanie wrócić? Jakim? Nie powiem, ale zapewniam, że refleksja po tej historii będzie tylko jedna.

„Obrona konieczna” z kolei wprawiła mnie w dziwny nastrój, oprócz oczywiście mrożącego krew w żyłach finału. Ciary. I kolejny krótki moment zadumy, tym razem nad ograniczeniami prawa, chroniącymi zbirów i złodziei. W dłuższy natomiast wprowadził mnie „Pocałunek Loisetty”, który polecam z całego mrocznego serca francuskiego kata, bohatera historii krwawej (jak rewolucja) i… smutnej. Grzędowicz sięgnął po proste środki wyrazu, ale dzięki temu tekst zakorzenia się w umyśle i długo nie chce dać odpocząć. Po tym opowiadaniu musiałam sobie zrobić przerwę na dojście do siebie. Niemniej to jedno z najlepszych w tym zbiorze.

Spodobały mi się także karnawałowe „Weneckie zapusty”, gdyż właśnie mamy taki czas, w którym drzewiej świętowalibyśmy gromadnie i bez maseczek, no ale… życie albo raczej pandemia, więc tym bardziej z przyjemnością możemy przenieść się do Wenecji i do zamierzchłych, prepandemicznych zwyczajów. Coby zainteresować potencjalnych czytelników, dodam, że akurat w tym opowiadaniu z 2008 roku odegra niebanalną rolę – maska! I to nie byle kogo, a samego Giovanniego G. Casanovy de Seingalt. Któż by jej nie chciał? Pomyślcie, zamienić się na chwilę, mieć… takie barwne życie! Nie wiem, czy wiecie – niewiele brakowało, żeby Casanova otrzymał posadę na dworze Stanisława Augusta (sporo czasu spędził w Warszawie), przeszkodziła mu w tym jednak kobieta, ale to już zupełnie inna historia spoza „Wypychacza zwierząt”, któryż to zbiór gorąco polecam na coraz to mroźniejsze noce i wieczory.

Mirka Chojnacka

Jarosław Grzędowicz „Wypychacz zwierząt”, Wydawnictwo Fabryka Słów, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>