Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Życie jest cudem

Nie ukrywam, że Hesse był zawsze jednym z moich ulubionych pisarzy. Jego „Gra szklanych paciorków”, „Demian”, a przede wszystkim „Siddhartha” to najprawdziwsze arcydzieła. Tym chętniej zawsze sięgam po nowe, nieznane mi wcześniej jego książki, choć zarazem zawsze z pewną obawą, czy te dzieła sprostają oczekiwaniom. Tym bardziej, że – nie ukrywajmy – Hesse jest pisarzem minionej epoki, zarówno styl, jak i tematyka licznych książek trąci trochę myszką. Sam zresztą Autor zdawał sobie z tego sprawę.
„Kuracjusz” to taka właśnie opowieść, o humaniście w epoce pozytywistycznej, człowieku ducha w lecznicy ciała, mistyku wśród mieszczan. Tu właśnie widzę powód, dla którego warto jednak sięgnąć po te dwie minipowieści. Są one podszyte wątkami autobiograficznymi, a te zawsze gwarantują nam, że wzloty ducha napotkają na opór twardej materii życia.

„Jaki sens miałoby pisanie, gdyby nie stała za nim wola prawdy?” pyta narrator. Który z dzisiejszych pisarzy zadałby to pytanie? Hesse należał jednak do tej starej szkoły, dla której było to pytanie kluczowe. Książek nie pisało się dla rozrywki, ale w celu ciągłego odsłaniania tego, co niewidoczne dla niewprawnego oka, tych imponderabiliów (ludzkiego) życia. Bo „życie nie jest rachunkiem ani figurą matematyczną, tylko cudem”.
Nie miejsce tu na mnożenie cytatów – mam nadzieję, że zachęciły one do tej lektury, choć zapewne są tacy, których zniechęciły. Wydaje się jednak, że wciąż jedną nogą należymy do świata Hessego, dlatego wciąż go czytamy.

Andrzej Banasiak

Hermann Hesse, „Kuracjusz. Podróż norymberska”, Media Rodzina, Poznań 2020.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>