SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Kwasowy wandal Krivoklat

krivoklatJacek Dehnel, autor „Lali” i „Matki Makryny” popełnił tym razem powieść pod znamiennym tytułem „Krivoklat”. Już samo brzmienie tego słowa ma wydźwięk – przynajmniej dla mnie – dość śmieszny. Tymczasem jest to nazwisko bohatera tej książki, której czarny humor może przypaść do gustu niejednemu czytelnikowi.

Kim jest Krivoklat? Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: „wandalem niszczącym arcydzieła sztuki światowej, zgromadzone w najsłynniejszych muzeach świata”. Krivoklat odwiedza zarówno Luwr, jak i muzea londyńskie czy niemieckie. W kieszeni chowa litrową butelkę wypełnioną dziewięćdziesięciopięcioprocentowym kwasem siarkowym, którą w odpowiednim momencie wydobywa i niszczy – ale nie całkowicie – kolejne arcydzieła światowego malarstwa. Czy kieruje się jakimś kluczem? I tak, i nie. Szuka po prostu kolejnych unikatów, denerwuje się, gdy ich układ w sali muzealnej ulega zmianie, tym bardziej, gdy całe znikają lub są przemieszczone. Krivoklat szydzi – cóż bowiem mieliby robić pracownicy muzeów, za co braliby pensje, gdyby nie zajmowali się tym, w czym on namiesza? Denerwują go wstępy do albumów towarzyszących wystawie lub przewodników w audiobookach w rodzaju:  „ o powabie jedwabistej miękkości walorów, krzyczących spazmach kontrastów czy pełnym mocy, odważnym przełamaniu paradygmatu”.

Krivoklat nie jest fanatykiem religijnym czy politycznym. Jest pensjonariuszem Centrum Medycznego Zamku Immendorf, do którego trafia co najmniej kilkanaście razy. Krivoklat podkreśla, że nie niszczy obrazów w stu procentach, dodaje jedynie pracy muzealnikom, którzy muszą odrestaurować uszkodzone dzieło. Krivoklat jest postacią dość komiczną. Jemu samemu wydaje się, że przechytrza wszystkich, także psychiatrów, którzy poddają go kolejnym terapiom. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego oddaje się pasji niszczenia, która staje się głównym celem jego życia. Czytelnik powieści Dehnela też się nad tym zastanawia. Wiadomo, że nie wszystkie obrazy, a czasem ich fragmenty podobają się Krivoklatowi, niektóre – czasem tych samych autorów – uznaje wręcz za chybione. Jego artystyczne gusta podziela ukochana żona, zmarła tragicznie  po jedenastu latach małżeństwa. Jej nie przeszkadzało nawet to, iż Krivoklat jest pacjentem szpitala psychiatrycznego, o czym powiadamia ją na początku znajomości.

Każda książka Dehnela jest inna, ale wszystkie dla erudytów. Czytelnik  jest za każdym razem zaskoczony – nie powinien więc się przyzwyczajać do sposobu narracji tego oryginalnego autora. W „Lali” jest ona tradycyjna, niemal linearna, „Matka Makryna” przypomina dziewiętnastowieczną powieść łotrzykowską, ”Krivoklat” nasuwa skojarzenie z „Ulissesem” Joyce`a i jego strumieniem świadomości. Nie każdemu spodoba się zdanie ciągnięte przez całą stronę, a przynajmniej przez jej połowę. Niżej podpisana jest  admiratorką prozy Dehnela, zauroczoną jego kolejnymi wcieleniami.

Ewa Koszur    

Jacek Dehnel „Krivoklat, czyli ein oesterreichisches Kunstidyll”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>