Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Lucy In The Sky With Diamonds

Zacznę od razu prosto z mostu – jeśli macie depresję, nie sięgajcie po tę powieść. Jeśli z niej wyszliście i jesteście na tyle silni, by dać się wciągnąć w zawiłe losy Lucy Snowe – zapraszam. A jeśli chcecie przeczytać piękną, psychologiczno-obyczajową powieść – niech was nie przestraszy jej objętość, warto zobaczyć świat widziany oczami introwertycznej i wrażliwej bohaterki, przyjrzeć się otaczającym ją ludziom i poczuć klimat Anglii czy Francji z połowy XIX wieku.

Madame Beck znowu przeglądała moje rzeczy. Lubię ją obserwować, a zwłaszcza sprawność, jaką posiadła w przeszukiwaniu pokoju – każdy, najdrobniejszy nawet przedmiot za sekundę znajdzie się dokładnie w tym samym miejscu. Co spodziewa się znaleźć? Pewnie bilecik od doktora Johna. Szkoda, że przyczynię się do jej niewątpliwego rozczarowania. Przecież jeszcze nigdy nie dostałam romantycznej wiadomości od mężczyzny i być może nigdy nie dostanę. Nie zależy mi zresztą na tym.
Nie mogę oprzeć się chęci spojrzenia na niego. Nie pomyliłabym go z nikim innym – kształtna sylwetka, idealne proporcje postaci, skończona doskonałość w liniach rysów twarzy. I ta głębia uczucia wyrażana oczami – im dłużej się przypatruję, tym bardziej jestem pełna podziwu. Żadna istota nie byłaby w stanie go odtrącić, to absurdalne. Zauważył moje spojrzenie, zbliża się! Spytał o pannę Fanshave…
Nadchodzi wieczorne czytanie – études de soir, za chwilę rozpocznie się lecture pieuse – pobożna lektura. Umoralniające umartwianie intelektu, na które składały się legendy o świętych, pyszałkach, którzy chełpili się swoimi dziwactwami i ekstrawagancjami. Uszy płonęły mi od słuchania historii o niedyskrecjach spowiedników, nadużywających przywilejów konfesjonału, by gnębić damy wysokiego rodu. Opowieści te przytłaczały mnie zmorą udręki tych kobiet.
Niedługo wakacje, dwumiesięczna przerwa, ale wpierw – dzień sądu, czyli dzień egzaminu, po którym nastąpi rozdanie cenzur i nagród. Nie miałam łatwego zadania, musiałam wcisnąć w dziewięćdziesiąt mózgownic podstawy języka i dźwięków mowy wyspiarzy, które ONE uważały za trudne. A potem je przeegzaminować razem z Monsieur Paulem. Jakżeż on jest zazdrosny o swoją pozycję! Przyznam jednak, że w jego gniewie znajduję coś pociągającego – szczery i spontaniczny rozjarza fiołkowobłękitne oczy, rzucając blask na śniadą twarz profesora literatury. Jakaś nieukojona tęsknota objęła moje serce.
Życie teraz wieje beznadziejną pustką, nigdzie śladów zieleni, choćby kępy. Za dużo mam wolnych chwil, lato w mieście daje się we znaki, a brak obowiązkowych zajęć powoduje przytłaczający smutek. Z każdym dniem jestem obojętniejsza, smutniejsza, niezdolna cieszyć się przyszłością. Myśl o rezygnacji z dalszej walki staje się wszechogarniająca. Nigdzie nadziei, wszak nie ma i tak wstępu do mojego serca. Łzy płyną gorzkim potokiem… nie szydź ze mnie epikurejczyku ani ty, czytelniku – gdybyście byli w moim położeniu, być może równie śmiertelnie obawialibyście się choć jednego jej promyka.
Noc spędziłam na rozmyślaniu o naszej ostatniej rozmowie. Niech ranek jak najprędzej nastąpi, niech odezwie się pierwsze uderzenie dzwonu, żebym mogła przekonać się, ile będziemy mieli dla siebie siostrzano-braterskich uczuć. Czy będę mogła polegać na nim? Tak bardzo chciałabym mieć dobrowolnie ofiarowującego swoją przyjaźń przyjaciela. Gdybym miała jednak się rozczarować? Podzieliłam się swoją obawą. Całkiem nowym i nieoczekiwanym dla mnie przeżyciem było… czy to szczęście?

Nie znalazłam lepszego sposobu na opisanie fabuły niż spojrzenie od wewnątrz powieści. Pierwszej w historii literatury światowej powieści psychologicznej, najlepszej w dorobku Charlotte. Wrócę na chwilę do warunków z początku – jeśli nie znacie twórczości Brontë, nie czytajcie „Villette” jako pierwszej. To musi być wisienka na torcie, tym bardziej, że zawiera smaczki autobiograficzne. Oszołomi was gęstością języka autorki, nie zostawi możliwości zaczerpnięcia głębszego oddechu i przeprowadzi przez wszystkie stany emocjonalne Lucy Snowe, która lśni jak diament na niebie wśród pozostałych bohaterek i bohaterów. A wszystko w pięknych okolicznościach Villette i pensji dla dziewcząt.

Mirka Chojnacka

Charlotte Brontë „Villette”, Wydawnictwo Marginesy, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>