Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Lustro prawdę ci powie

parę tygodni przed czasem Łucji
Po książkę Iwony Żytkowiak sięgnęłam niechętnie, nie przepadam wszak za powieściami psychologicznymi (nie moje klimaty) i przyznam się bez bicia, że parę kartek przerzuciłam, może nawet nie parę… i nagle – jeszcze raz, od początku, po dwutygodniowej przerwie, jakoś tak wzięło mnie w sylwestra. Wzięło i wciągnęło. Oczarowało i oczyściło. Poczułam się jak kobieta, która czyta o własnym życiu, w którym TEN moment jeszcze nie nadszedł. I oby nie.

kilkaset stron przed
Myślałam, że już wszystko w prozie wymyślono w kwestii formy, a jednak myliłam się. W tej powieści nie ma rozdziałów, wszystko podzielone jest króciuteńkimi wpisami, łączącymi przeszłość z teraźniejszością. Najpierw mi to przeszkadzało okrutnie, stawało się nudne i drażniące, nie znajdowałam uzasadnienia. Wolałam, żeby tych tytulików nie było w ogóle – w końcu i tak przecież czytelnik ogarnąłby całość. Niemniej, po jakimś czasie dotarło do mnie, jak prosty, a zarazem genialny to zabieg autorki. Więcej nie powiem, mogę tylko wskazać drogę – tak działa ludzka pamięć.

kilkanaście stron przed
„Czas Łucji” sprowokował mnie bardzo. Dziwnie się czyta słowa, które opisują moje życie. I nie tylko moje – jest taka kategoria bohatera w teorii literatury pod dumną nazwą „everyman”. Otóż, z całym szacunkiem dla pomysłu z XV wieku, ośmielę się stwierdzić i oznajmić, że skończył się czas everymanów w literaturze polskiej. Od teraz mamy – everywoman! I choć każda z nas odnajdzie w tej powieści cząstkę siebie, gdyż jest to literatura o kobietach i dla kobiet, to być może zainteresuje płeć przeciwną, ponieważ portretów mężczyzn też jest w „Czasie Łucji” dostatek. I może odrobinę nas panowie poznają, nie śmiem powiedzieć – zrozumieją…

kilka stron przed
Wiwisekcja – to słowo najlepiej chyba opisuje, z czym ma się do czynienia w trakcie lektury. Wiwisekcja Łucji. Tak. Prawdziwa do bólu, łez, chcianej i niechcianej erotyki. Tak, proza Żytkowiak zmusza do spojrzenia sobie głęboko w oczy (w lustrze) i odpowiedzi na parę pytań. Szczerze. Czasem bezwstydnie. Bez ogródek i pruderii. Hipokryzji, którą najczęściej stosujemy wobec siebie. Zebrałam się na odwagę i zrobiłam to, co Łucja. Przyjrzałam się prawdziwej sobie. Wiwisekcja wypadła pomyślnie. Przeżyłam. I będę żyć…

kilka minut po czasie Łucji
A właściwie parę godzin, ponieważ siadłam natychmiast do pisania, żeby mi jakaś myśl nie uciekła. I dopiero w tej chwili właśnie, zrozumiałam coś jeszcze. Lustro jest leitmotivem tej powieści, pojawia się w ważnych dla bohaterki momentach i zamyka całość. Motyw znany od starożytności, ale tutaj jest… aż szkoda mi o tym mówić, może lepiej, żeby czytelnik sam doszedł do podobnych wniosków? Ech, nie wiem, w każdym razie lustro jest nie tylko po to, by sięgnąć spojrzeniem w głąb siebie, ale uświadamia przemijanie czasu i łączy różne wymiary. Przeszłość z teraźniejszością. Łucję przed, w trakcie i po. Resztę pozostawię do samodzielnej analizy, interpretacji i wartościowania. A warto.

TEN moment
Ze śmiercią zetknęłam się już nie raz i nie dwa. I w sensie fizycznym, i metaforycznym. Wiele mi osób umarło, wiele uczuć odeszło bezpowrotnie. Nauczyłam się sobie z tym radzić, bo musiałam, bo takie jest życie. Wszystko się kiedyś kończy. Jednak nie wiem, co będę czuła, kiedy kochany przeze mnie mężczyzna odejdzie na zawsze. Jak sobie „poradzić” z tym „na zawsze”. Nie mam pojęcia. Może jeszcze raz spojrzę w lustro i znajdę odpowiedź?

Mirka Chojnacka

Iwona Żytkowiak, Czas Łucji, Wydawnictwo Replika, 2017

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>